Autor Wątek: Regulatory wzrostu  (Przeczytany 920 razy)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10479
Regulatory wzrostu
« dnia: Lipiec 30, 2017, 22:42:16 »
Ostatnio zaczęłam drążyć temat niekiełkującej cebuli - o co tu chodzi i dlaczego jakoś ten temat nie jest drążony od strony konsekwencji dla zdrowia ludzi i zwierząt?

Główna nasza energia została skierowana przeciwko glifosatowi (RoundUp), ale mamy nie tylko ten problem.

Krótkie zapytanie Google "zapobieganie kiełkowaniu" daje bardzo dużo wyników. Chemicznych wyników, oczywiście, pod hasłem "regulatorów wzrostu".
Na przykład ziemniaki się zabezpiecza, jeśli ich spożycie jest planowane po nowym roku.
Cebulę się zabezpiecza za wyjątkiem nasiennej.
Zwykle to są opryski, zależnie od środka, jeszcze żywych roślin lub już zebranych.
Na pewno to służy magazynom żywności i sklepom. Nie wiem, czy to służy pracownikom magazynów.

Oczywiście wszystko z dopuszczeniami i atestami.
Czy to służy tym, którzy te warzywa spożywają? Jakie są konsekwencje tego faktu?

Nieraz w kwiaciarniach widzi się rośliny, które normalnie są duże, jednak jakoś je zminiaturyzowano: słoneczniki, malwy. Pewnie też to ta sama chemia. Ostatnio przeżyłam spory szok przy okazji moich upraw na srawniku pod blokiem. Jesienią przynosłam trochę ziemi wyrzuconej ze skrzynek - miał być to nawóz i coś na poprawę struktury mojej betonowej gliny. Zeszłego roku miałam łan kolorowych "parasolek", czyli onętek. Pomimo suszy wyrosły na ponad metr do góry. W tym roku ładnie wykiełkowały i mimo częstych deszczy wyrosły na może 20 centymetrów? Podejrzewam przyniesioną ziemię, ze zawierała jakieś "zaprawiacze", które zostały w ziemi na kolejny rok.

One muszą głęboko przenikać do wnętrza roślin, jeśli zatrzymują wzrost sporej cebuli.

Czy są w Polsce prowadzone badania skutków spożycia tych środków?

Pozdrowienia :-)