Żywokost zamówiłam w sklepie zielarskim , a aloesu nie mieli był tylko jakiś po 120 zł z miazszem do rozcienczania.. Ale na taki mnie nie stać.. za dużo na siebie ostatnio i tak kasy wydaje.. lekarze , badania , leki, jedzenie.. masakra..
W aptece kupię aloes tylko czy ma to być taki w ciemnej butelce , rozcienczony.gotowy do picia?
Pije od paru dni herbatę dla żołądkowców , do wszystkiego dodaję kminek, kurkumę , majeranek i tymianek.
Piekę swój chleb i dodaję również te wszystkie przyprawy.
Pije siemię lniane i próbowałam balsam szostakowskiego ale mi nie podszedł.. mam pogorszenie więc na chwilę obecną dzisiaj nie piję nic oprócz delikatnej gorzkiej herbaty i wody po ugotowaniu marchewki i fileta.
Przyznaje zjadłam kawałek ciasta domowego i chyba mogło mi zaszkodzić.. człowiek na błędach się uczy i teraz.cierpię..
Robię sobie listę ziół które mam kupić jak pojadę do miasta.
Płucnica islandzka, krwawi, nagietek, pokrzywa , kozieradka , aloes. Czekam na żywokost..
Jak mi przejdzie zażynanie i biegunka to zacznę pojedynczo wprowadzać..
Muszę się wziąć w garść choć ledwo funkcjonuje i łapie mnie depresja od tych moich dolegliwości niestety..