Autor Wątek: Dziwolągi  (Przeczytany 6411 razy)

Offline antonia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Beate vivere est honeste vivere
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 25, 2016, 10:31:50 »
Już nie ma co jeść! W sklepach nie ma produktów ze zdrową żywnością, a młodzi nie znają naturalnych smaków, wszystko jest podrasowane glutaminianem sodu lub inną chemią a małe dzieci najczęściej jedzą gotowce również spreparowane chemicznie. Młode mamusie cieszą się, że nie muszą same gotować zupek, wystarczy im zrobić raz w miesiącu zaopatrzenie stosowne do wieku i  wyciągnięte  z lodówki podać do siniejącej z zimna buzi. To jest dopiero "zimny i zdrowy wychów".
 Soczki z kartoników, chipsy, batoniki śniadaniowe, jogurty owocowe z gotową kaszką, mnóstwo innych gotowych "zdrowych" produktów specjalnie przeznaczonych dla dzieci aby nam zdrowo i pięknie rosły :'(

Offline alcia1907

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 325
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 25, 2016, 11:03:28 »
To nie " wychów " to HODOWLA...

Offline antonia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Beate vivere est honeste vivere
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 25, 2016, 12:13:27 »
To nie " wychów " to HODOWLA...
...pod nadzorem lekarzy i dietetyków, a według ich wiedzy wszelkie atopowe i alergiczne zapalenia skóry oraz innych poważnych chorób powstają na skutek wadliwych genów ( skąd się to bierze?)

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1583
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 25, 2016, 12:29:15 »
( skąd się to bierze?)
Z dobrodziejstw cywilizacji. Albo żyjemy zdrowo, albo wygodnie... :(
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline antonia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Beate vivere est honeste vivere
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 25, 2016, 12:37:44 »
( skąd się to bierze?)
Z dobrodziejstw cywilizacji. Albo żyjemy zdrowo, albo wygodnie... :(
...a potem umieszczamy 70 letnich staruszków z altzheimerem w domach "opieki' bo im tam najlepiej a młodym wygodniej, wszystko zgodnie z prawem i sumieniem.

Offline mariolak

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 25, 2016, 20:20:23 »

...a potem umieszczamy 70 letnich staruszków z altzheimerem w domach "opieki' bo im tam najlepiej a młodym wygodniej, wszystko zgodnie z prawem i sumieniem.
[/quote]
a skąd wiara, że 70 letnim staruszkom z Alzheimerem  jest lepiej (i bezpieczniej) w domu, gdzie dorywczą opiekę sprawują osoby kompletnie do tego nieprzygotowane? Moja znajoma przez ostatnie 8 lat stale i bez przerwy zadaje pytanie sobie i najbliższemu otoczeniu, jakich cierpień przysporzyła swojej matce sprawując nad nią OSOBISTĄ opiekę w domu. I nikt niestety - z zaprzyjaźnionymi lekarzami włącznie - nie potrafi ukoić jej sumienia.

Offline mariolak

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 25, 2016, 20:32:07 »
( skąd się to bierze?)
Z dobrodziejstw cywilizacji. Albo żyjemy zdrowo, albo wygodnie... :(
niekoniecznie, niestety większość ludzi jest zwyczajnie nieświadoma i zwyczajnie nadal UFA lekarzom.

Offline antonia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Beate vivere est honeste vivere
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 25, 2016, 21:39:36 »

...a potem umieszczamy 70 letnich staruszków z altzheimerem w domach "opieki' bo im tam najlepiej a młodym wygodniej, wszystko zgodnie z prawem i sumieniem.
a skąd wiara, że 70 letnim staruszkom z Alzheimerem  jest lepiej (i bezpieczniej) w domu, gdzie dorywczą opiekę sprawują osoby kompletnie do tego nieprzygotowane? Moja znajoma przez ostatnie 8 lat stale i bez przerwy zadaje pytanie sobie i najbliższemu otoczeniu, jakich cierpień przysporzyła swojej matce sprawując nad nią OSOBISTĄ opiekę w domu. I nikt niestety - z zaprzyjaźnionymi lekarzami włącznie - nie potrafi ukoić jej sumienia.

[/quote]

Skoro sumienie ją tak bardzo dręczy to musiał być jakiś powód ku temu.
 
Ale wracając do tematu, wątek jest o roślinach hodowanych i przechowywanych w sztucznie stworzonych warunkach, wyglądających jak z tworzywa sztucznego i smakujących niczym to tworzywo.
Podejrzewam, że to przez ulepszacze chemiczne w żywności jesteśmy powoli lecz stale podtruwani i głównie stąd wywodzą się nasze problemy zdrowotne.

Offline mariolak

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 25, 2016, 21:52:19 »
Owszem, sumienie ją dręczy bo zaczęła wątpić w to, że uczucia zastąpiły kwalifikacje. Powiedz mi Antonio, skąd u Ciebie taka łatwość w ocenianiu innych "Skoro sumienie ją tak bardzo dręczy to musiał być jakiś powód ku temu."
Bo widzisz wg mnie sumienie to po prostu wrażliwość, a czasami nadwrażliwość w tym m.in. na język ciała, jeśli inny wypadł z użycia.....
I wracając do zasugerowanego przez Ciebie głównego tematu wątku - absolutnie się z Tobą zgadzam! Można jeszcze parę elementów dorzucić, ale zawsze i tak wracamy do podstawy - czyli do pożywienia :) :)

Offline antonia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Beate vivere est honeste vivere
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #24 dnia: Sierpień 25, 2016, 22:28:08 »
mariolak
Praktykowałam w domu starców i obecnie mieszkam w najbliższym sąsiedztwie domu starców. Spotykam ich często na spacerze i rozmawiam z nimi. Jedynym tematem są wspomnienia z domu rodzinnego. Wolą umierać w domu niż żyć w domu starców, każdy z nich, bez wyjątku, a ludzie się zachwycają dobrą opieką nad staruszkami (i taka jest).
Tyle smutku  i tęsknoty jest w ich oczach, można tyle zobaczyć jedynie w przytułku dla psów.

Offline mariolak

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 25, 2016, 22:50:42 »
Praktykowałam w domu starców i obecnie mieszkam w najbliższym sąsiedztwie domu starców. Spotykam ich często na spacerze i rozmawiam z nimi. Jedynym tematem są wspomnienia z domu rodzinnego. Wolą umierać w domu niż żyć w domu starców, każdy z nich, bez wyjątku, a ludzie się zachwycają dobrą opieką nad staruszkami (i taka jest).
Tyle smutku  i tęsknoty jest w ich oczach, można tyle zobaczyć jedynie w przytułku dla psów.

Nie kwestionuję Twoich obserwacji - jeśli są świadomi, to tęsknota jest.
Omówmy ten przykład - powiedz mi Antonio - z Twoich własnych doświadczeń - Twoja teściowa wymaga specjalistycznej opieki całodobowej - co robisz?

Offline yar

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 397
  • doświadczam SIEBIE...
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #26 dnia: Sierpień 26, 2016, 11:22:50 »
Az się boję pomyśleć że w przyszłości ludzie będą MUSIELI  oddac swoich bliskich schorowanych do takiego zautomatyzowanego domu opieki,  gdzie już nie ludzie, a maszyny będą "obslugiwac" profesjonalnie i kompetentnie...  To tak z totalnym przymrozeniem oka,  zważając  jaka ta opieka jest teraz.  Napewno jest "dobra",  ale czy dobra dla nas etycznie,  społecznie  i co tam na sumieniu sie odezwie?  Zyjemy w chorym systemie to nam serwującym,  obok tego całego "dostatku". Pielegniarki, opiekunki biegają wokół tych biednych ludzi i spalają się...
Nikt tutaj nie podaje narzędzi,  rozwiązania,  bo tak musi być.  Najlepiej dzisiaj tym co nie widzą tego całego zaplecza,  chociaż każdy ma ten wentyl zwany sumieniem i predzej czy później  sie odezwie...
Ja i Ty to Jedno

Offline alcia1907

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 325
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #27 dnia: Sierpień 26, 2016, 11:54:22 »
Władcy naszej ziemi nie przewidują domów starców bądz opieki - stąd szczepionki,sztuczne choróbska,smugi "niebiańskie",chemiczne zarło,zatruta woda itp.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10428
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #28 dnia: Sierpień 26, 2016, 12:41:04 »
Antonia, w Szwecji jest nieco inny system życia, niż w Polsce.
Ty rozmawiałaś z osobami kontaktowymi, to zupełnie inna historia.

Wydaje mi się, że w Skandynawii do domów opieki trafiają średnio znacznie zdrowsi ludzie, niż u nas. Dlaczego? Chociażby odległość do najbliższego sklepu, przy braku publicznej komunikacji lub prawa jazdy jest poważnym ograniczeniem samodzielności.
W Skandynawii wioski sa często mocno rozproszone - ludzie budowali się na swoim polu, a nie w wiosce. Jeśli młodzi wyprowadzili się gdzieś w poszukiwaniu pracy i gdzieś tam żyją, to się robi problem, kiedy pojawiają się chociażby problemy ze wzrokiem, zaburzeniami równowagi i prawem jazdy. Teraz, ponieważ u nich domy opieki są zapchane przez ludzi, którzy są zbyt zdrowi, by umrzeć, a zbyt chorzy, by żyć, to system dochodzących pielęgniarek, dowożonego pożywienia utrzymuje starych ludzi dłużej w domach, ale też często w samotności.

A u nas jak to wygląda?

Kiedy zaczynają się problemy, to człowiek idzie do opieki społecznej z pytaniem, czy pomogą załatwić dochodzącą pomoc. Wtedy opieka społeczna domaga się zaświadczeń o dochodach całej najbliższej rodziny i po stwierdzeniu, że przekracza próg biedy absolutnej uprzejmie informują "spadaj na drzewo bogaczu", zamiast po prostu wyznaczyć koszt usługi i osobę do wykonania. Po takim kontakcie z opieką społeczną ludzie zaczynają wypytywać znajomych, szukać Ukrainek do pomocy i tak dalej, bo żyć trzeba dalej.

Aby kogoś umieścić w domu opieki, to trzeba mieć albo gigant kasę na instytucję prywatną, albo poczekac kilka lat w państwowej kolejce. Ale jest kruczek: osoba taka oczywiście musi się zgodzić, ale co, jeśli jest niekontaktowa? Nie mówi, nie słyszy, leży, trawi, wydala i żyje? Wtedy jest zabawa między konsylium psychiatrów i sądem o ubezwłasnowolnienie. Oczywiście, nie wolno człowieka pozbawiać wolności bez wyroku sądu.

Zupełnie inaczej się opiekuje człowiekiem, z którym jest kontakt, a inaczej wtedy, kiedy kontaktu nie ma. A co, jeśli człowiek waży nie 50kg a 100kg i jest niekontaktowy albo tylko sparaliżowany? Aby taką osobę obrócić w łóżku potrzeba odpowiednio silną osobę, a najlepiej dwie. A jak z kąpielą? Na przykład dzieci 80-latków miewają lat 50-60 i tez już niekoniecznie kręgosłupy w idealnym stanie. W takich wypadkach dom opieki ratuje życie tych członków rodziny, którzy zostali.

Trzeba bardzo uważać z rzucaniem kamieniami, by samemu nie oberwać.

Pozdrowienia :-)

Offline antonia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 316
  • Beate vivere est honeste vivere
Odp: Dziwolągi
« Odpowiedź #29 dnia: Sierpień 26, 2016, 15:26:44 »
Przytoczę zdarzenie z czasów mojej praktyki w domu starców, które wywarło na mnie ogromne wrażenie.
Kobieta  sparaliżowana całkowicie zależna od pomocy z zewnątrz mieszkała w domu z daleka od wsi wraz ze swoim dorosłym synem. Trzy razy dziennie przyjeżdżał do niej personel z domu starców zapewniając jej niezbędną opiekę.
Po rutynowych czynnościach lokowano ją na wózku przy oknie, skąd miała widok na część swojego ukochanego gospodarstwa gdzie się urodziła, przeżyła młodość, życie rodzinne, macierzyństwo... Jej jedyną atrakcją były wizyty personelu ds. oraz nasłuchiwanie kroków syna wracającego późno z pracy, nie zawsze mającego czas czy ochotę zajrzeć do matki. Z takim losem była pogodzona i na swój sposób szczęśliwa :)
Pewnego razu syn postanowił ulokować matkę dla jej dobra w domu starców bez jej zgody. Nie pomogły protesty matki, nie pomogły gorące prośby, nie pomogły groźby, że prędzej umrze, niż się da z domu własnego wyprowadzić. Decyzja była definitywna, nieodwołalna.
Dzień przed przeniesieniem do domu starców staruszka poprosiła nas o ugoszczenie się kawą, herbatką, specjalnie kupionymi na tę okazję ciastkami, zapowiadając, że to jest jej pożegnanie z nami. Oświadczyła, że widzi nas ostatni raz, że żywej już jej nie zobaczymy. Następnego ranka miała już mieszkać w domu starców. Tego ranka dowiedziałam się o jej śmierci. Jej biedne serce nie wytrzymało. Umarła, wiedziała, że umrze. Zostawiła po sobie głęboki smutek.
To prawda, że walę kamieniami na oślep, ale tak jest gdy żal i smutek przesłania mi rozsądek.