Z drugiej strony naturalnym środowiskiem pchełki jest ssak, najlepiej owłosiony. Musiałaby to być pchła desperatka,samobójczyni jakaś albo sado -maso jakaś, żeby się pchać między dziwnie pachnące ziarenka, może nawet i podobne do niej z postury

Tak patrząc na swoje rozmaite kuchenne przejścia, to nie chwyciłbym się już suszonego grzybka, bo zdarzało się, że przed wigilią ze słoika z dobrze jakby się zdawało wysuszonych i zamkniętych grzybów wyfruwały wesołe motylki. Cały słój szedł na kompost. Szczęście, że było parę innych słoików już monotematycznych. O wołkach zbożowych już nie wspomnę. Zatem co, mijać mąki, kasze, suszone grzyby ?
