W sumie to nic nowego
Wolne rodniki służą normalnie do zabijania na przykład zmutowanych komórek. Jesli ich nie ma za wiele, to mogą pojawiać się "wypadki przy pracy', czyli nieumyślnie uszkodzone komórki, dlatego zdrowi ludzie mogą myśleć o przeciwutleniaczach. Jeśli rak już jest, to hamowanie tego mechanizmu może hamować obronę organizmu i przyśpieszać rozwój raka.
Ale, ale - należy zwrócić uwagę, że organizm inaczej reaguje na czyste substancje identyczne z naturalnymi, a inaczej na naturalne. Pamiętam, że w USA w jakimś badaniu ustalono, że beta-karoten w ilości zbliżonej do zawartej w jednej marchewce może powodować lub przyśpieszać rozwój raków prostaty. Na szczęście badacze byli przytomni i zamiast straszyć marchewką, to stwierdzili, że beta-karoten beta-karotenowi nie jest równy i przerwali badania, zanim więcej mężczyzn nie nabawiło się kłopotów.
Z jeszcze innej strony przecież nikt nie powie osobie chorej lub zagrożonej chorobą, by unikał owoców, bo coś tam.
Coś podobnego było opisane tutaj:
http://rozanski.li/?p=385Pytałam w Międzyborowie, jak to z tym jest na prawdę, szczególnie, że dostawaliśmy przepisy z mniszkiem. W rzeczywistości mniszek należy stosować, szczególnie przy białaczkach, bo działa cała roślina, a nie jej pojedyncze składniki.
Pozdrowienia :-)