General Category > Zioła w domu, ogrodzie i w dzikich uprawach

Uprawa rzadkich roślin

(1/25) > >>

Roman M.:
Wydaje mi się, że warto byłoby podyskutować na temat rzadkich roślin jakie uprawiamy w naszych ogródkach. Wypadałoby zdefiniować co rozumiem przez „rzadkie rośliny”. Chodzi mi o rośliny rzadko uprawiane, niekoniecznie egzotyczne. Zastanawiam się czy np. krwiściąg albo  wierzbownica drobnokwiatowa nie są równie rzadko uprawiane w naszych ogródkach jak eleuterokok kolczasty itp ???.  Decydując się na zakup nowych nasion lub sadzonek  lub sadząc jakieś roślinki „dzikie” mam czsem problemy z tym, iż brakuje mi informacji jak pielęgnować nowe nabytki. Czasem mam braki w wiedzy jak je rozmnożyć. W tym roku zdobyłem nasiona kilku nowych roślin m.in. przewiercienia (Bupleurum fruticosum ), lukrecji (Glycyrrhiza gabra), buzdyganka ziemnego (Tribulus terrestris), wąkroty czyli gotu koli (Centella asiatica). Zastanawiam się nad tym co przed chwilą przeczytałem na temat maci (Lepidium peruvianum). Mianowicie, że uprawiając tę roślinę na niższej wysokości niż 2600 metrów nad poziomem morza są problemy z zawiązywaniem przez nią nasion. Mam więc prośbę do posiadaczy ogródków. Pochwalcie się moi mili tym co uprawiacie na swoich działkach. Może wymienimy się uwagami na temat jak roślinki pielęgnować, rozmnażać. Być może też mamy czegoś w nadmiarze (nasion, sadzonek) i będziemy mogli się nimi obdarować. Ja dla przykładu mam trochę nasion dzwonkowca  (Codonopsis pilosula). Pnącze to jest czasem zwane żeń szeniem dla ubogich i bardzo go cenią Chińczycy. Roślina ma właściwości adaptogenne. Jest łatwiejsza w uprawie od żeń szenia.  Po odłożeniu porcji nasion dla alelen i gumppka trochę mi jeszcze zostanie.

halszka:
Dostałam taką informacje od znajomego z gg
"jeśli chodzi o lepidium to ono podobnie jak herbata chińska jest wrażliwe na zbyt wysoką zawartość tlenu, jeśli byłoby uprawiane w zamkniętym szczelnym pomieszczeniu, gdzie mozna dozować dwutlenek węgla zapewne zawiązywało by nasiona,bo stosunek dwutlenku węgla do tlenu byłby bardziej korzystny dla rośliny "

Roman M.:
Dziękuję halszka za cenną dla mnie informację :D. Będę w tym roku z lepidium kombinował. Jak do tej pory udało mi się namnażać, każdą nawet najbardziej „oporną” na rozmnażanie roślinkę. Popróbuje i z macą a o efektach napiszę. Przy okazji zapytam czy ktoś uprawia różeniec rhodiola kirrilowii? Od kilku lat uprawiam różeniec górski. Wymienionego nie znałem, a otrzymałem kilka nasion z adnotacją, że obie rośliny mają podobne właściwości lecznicze ???

gumppek:
Panie Romanie wygrzebałem u Rosjan książkę z 1974 roku tylko o różeńcu. Niestety kilka kartek jest nie czytelnych. Muszę tylko ją podocinać bo ściągana ze strony. Jakby pan chciał to ją panu wyślę. Na razie jej jeszcze nie czytałem. Przeszukuję też pod kątem tej rośliny syberyjski net :). Na razie znalazłem genialne książki poświęcona medycynie tybetańskiej. Mam nawet podręcznik do nauki i słownik. Oczywiście rosyjski.  ;D Idzie mi trochę ciężko ale wprawiam się. Myślę, że za kilka tygodni będę czytał jak rodowity Rosjanin. Teraz czytam o sabielniku czyli siedmiopaleczniku błotnym. Na pewno go widziałem ale on rośnie przedewszystkim na błotach, bagnach i torfowiskach. W następnym roku postaram się go zebrać o ile namierzę większą ilość. A tak to tyle ile będzie można bez uszczerbku. Może wybiorę się teraz ale nie wiem czy uda mi się go zidentyfikować choć ma tak charakterystyczne liście, że sądzę iż tak. To roślina prekursorska toteż pewnie na działce dałoby się ją hodować. A pewnie warto. Jak skończę czytać i przeszukam inne źródła to na pewno napiszę. Z tego co już wiem to przy leczeniu chorób reumatycznych bije wszystkie pozostałe zioła.
Pan panie Romanie ma tak dużą wiedzę i tak dużo różnych rzeczy robi, że zadam panu pytanie takie z innej beczki. Wie pan może jak rozciągnąć dobę no powiedzmy do 30 godziny. Może być nawet więcej  ;D

Basia:
Siedmiopałecznik błotny, czyli czasem pięciornik błotny jest możliwy do znalezienia - liście ma teraz żółte, ale zgodne z opisem gatunku, na łodygach bywają jeszcze resztki po kwiatach.
Nie rośnie na wszystkich błotach - raczej woli łąki niż torfowiska, ale w sumie na to nie ma reguły. Dochodzi do krawędzi wody, nieraz w nią wchodzi. Widziałam rosnący w jeziorze z wody ok 20 cm, czyli jak mięta.
Rosjanie piszą o nim cuda, ale z drugiej strony ostrzegają, że siła marketingu i ludzkich nadziei przerosła tą bardzo pożyteczną roślinkę.
Myślę, że rozmnożenie jej z kłączy lub łodyg z korzonkami (wyrastają bez kontaktu z ziemią) nie powinno stanowić problemu. W odróżnieniu od różeńca, chyba trudno będzie zdewastować zasoby tej roślinki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej