Było to tak:
u mnie, u męża i u naszej 8-letniej (wtedy-czyli w ub. roku) pokazała się niedoczynność tarczycy.
Wiedziałam wtedy, że niedobory mogą być związane z niedoborami jodu, na które powszechnie cierpią ludzie.
Potem film na youtube, gdzie znalazłam wypowiedź Prezesa Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego. W filmie pan prezes powiedział, że aby prawidłowo pracowała tarczyca, oprócz jodu- konieczna jest witamina d.
Próbowałam na ten temat rozmawiać z panią weterynarz. Ta, nawet nie słuchając co chcę powiedzieć podniosła krzyk: " nie ma szans, ja pani psu nie przepiszę witaminy D, ona jest szkodliwa".
Spokojnie z usmiechem na ustach stwierdziłam, że nie przyszłam po receptę tylko proszę o pobranie psiakowi krwi i zbadanie jej poziomu (w końcu to mój piesek i moja kasa

.
Badanie zrobiono. W lutym tego roku moja Joy miała poziom 36 ng/ml.
Na wyniku zakres norm dla psa: od 20-140. Czyli jak 20- jest OK, jak jest 140 to też OK!
Pytałam jak to jest z syntezą tej witaminy u takich sierściuchówjak owczarek. Pani weterynarz jakoś plącząc się, powiedziała, ze syntetyzuje się oczami.
Na własną rękę podawałam Joy D3.
Z dwóch tabletek hormonu na dobę, stopniowo schodzę. Przyjmuje teraz pół zaleconej dawki. We wrześniu zbadam i Ft4 i poziom D.
A teraz link do badań D3 w psich tematach. Podają w nim, że obniżenie u psa witaminy D do poziomu ponieżej 40 ng/ml to większe zagrożenie chorobami nowotworowymi (podobnie jak u ludzi):
https://www.vitamindcouncil.org/vitamin-d-news/researchers-suggest-vitamin-d-sufficiency-range-and-its-relation-to-risk-of-cancer-in-dogs/