Uff Basiu, z ust mi to wyjęłaś. Dzięki
Zbiornik ma się znaleźć na Wisłoce (Beskid Niski)

Jeden mądry podkrada pomysł drugiemu... i tak to trwa...
Moc Jest w Tobie- masz racje, źle to ujęłam, nie wiem dlaczego nie posłużyłam się poprawną nazwą na zjawisko występujące w USA "Syndrom ginięcia rodzin pszczelich", a jeszcze dokładniej CCD- Colony Collapse Dissorder, które wciąż na szczęście nie występuje u nas. Na czym polega ta straszna rójka bez królowej opisywałam wcześniej.
Nie będę pisała o polityce, pestycydach i GMO, bo wszyscy mamy na ten temat swoje, często bardzo zbliżone opinie.
Zaapeluję tylko o to, aby w swoich ogródkach sadzić dużo roślin miododajnych, zrobić rabatę tylko dla pszczoły.
Rośliny, które podałam wcześniej nektarują od 300kg miodu na hektar wzwyż. Drzewa, które sadzicie, chociaż wiem, że w Waszym przypadku apelować bardzo nie muszę, niech będą drzewami liściastymi, kwitnącymi, miododajnymi.
Swoją drogą ludzie bardzo by pomogli owadom, gdyby zamiast modnych ostatnio iglaków zwrócili się w kierunku modelu kwietnych ogrodów. Kiedyś pszczoły sąsiada mogły znaleźć pożytek bardzo blisko, bo tuż za płotem. A teraz? Iglaki, iglaki, iglaki... W mojej okolicy nie zauważyłam na podwórku żadnej młodej lipy. A lipy są takie piękne! I takie miododajne! Miód lipowy i miód ze spadzi lipy- mniam.
Zwracam się też do Was, jeśli macie możliwość odnajdźcie w swojej okolicy jakiegoś pszczelarza pasjonata, od którego kupicie miód. Macie wtedy większą pewność, że pszczoły są dobrze traktowane. Wsparcie pszczelarza jest ważne- może zachęci go to o powiększenie pasieki z pięciu do dziesięciu uli? Zwracajcie jednak uwagę na lokalizację pasieki. Pszczoły przynoszą z nektarem metale ciężkie, które lądują w miodzie! Ostatnio Pan w Warszawie chwalił się, że ma na dachu, w centrum miasta ule, a miód podaje swoim gościom. Jedno słowo- makabra. W mieście nie ma dużej ilości pożytku, pszczoły stają się agresywne- z głodu (jak ja gdy nie dostanę obiadu

). Zaczynają pobierać cukier z innych źródeł- resztek w koszach, wylanej pod stolikiem coli, lizaka przyklejonego do bruku... Zastanawiam się skąd też rodziny pobierają miastach wodę? Pszczoły mają w zwyczaju przyzwyczajać się do jednego zbiornika wodnego, dlatego dobry pszczelarz ma przystosowane dla owadów poidło ze świeżą wodą- ta woda trafia do miodu! Czy Pan mający ule na dachu w centrum Warszawy ma tam również świeżą wodę? Tego nie wiem, ale mimo to miodu w tej restauracji bym nie zjadła.
Wracając, bo rozpisałam się na inny temat. Każdy z nas może pomóc sadząc odpowiednie rośliny w swoim ogrodzie, wspierając małe pasieki lub zakładając własne.
Ule to inwestycja rzędu 500-700zł sztuka! Dość szybko jednak zwracająca się patrząc na ceny miodu. Pojedyncze ule nie są opodatkowane (podatek od 80 rodzin pszczelich), a do każdego można starać się o dofinansowanie z UE. Ja sama planuję z rodziną postawić w ogrodzie małą pasiekę.