I oby tak się stało.
Jednak czytając ten artykuł, którego link podałem przypomniało mi się kilka filmów dokumentalnych, a w nich takie sceny jak Chińczycy robiący pędzelkami za pszczoły. Tam już mają całe prowincje, gdzie się tak prowadzi zapylanie.
Generalnie, jak mi się wydaje w Polsce tragedii nie ma, świadczy chociażby o tym eksport polskich pszczółek do Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie mają zadbać, by Japończycy mogli świętować wiosnę wśród wiśniowego kwiecia, w którym są zakochani do szaleństwa.
Cięgle jednak chodzi mi po głowie GMO, zakusy koncernu je produkujące, inni producenci chemii, niektóre aspekty prawne naszej akcesji do UE.
Miejmy tylko nadzieję, że scenariusze pojawiające się czasem w myślach to jedynie czarne S-F, może P-F, a może i jedno i drugie.
Póki co, pszczółki kochane, trzmieliki, motylki i inne robaczki które to dbacie, byśmy po pięknie kwiatów mieli z nich owoce i nasiona,
żyjcie dłużej od nas 