Forum "Luskiewnik" Fitoterapia, zielarstwo. Medycyna dawna i współczesna. Forum zielarzy i fitoterapeutów

General Category => O jedzeniu => : antonia August 22, 2016, 23:57:29

: Dziwolągi
: antonia August 22, 2016, 23:57:29
Coraz częściej zdarza mi się kupić pomidory z kiełkującymi wewnątrz ziarnami:

Zdjęcia pomidora 1,2, i 3 dnia po zakupie

(http://static.pokazywarka.pl/i/6851855/224825/pomidor1.jpg?1471902417)

(http://static.pokazywarka.pl/i/6851855/492394/pomidor2.jpg?1471902417)

(http://static.pokazywarka.pl/i/6851855/173243/pomidor4.jpg?1471902417)

Jeszcze kila dni i będę miała swoją plantację pomidorów  ;D
: Odp: Dziwolągi
: kuneg August 23, 2016, 10:01:24
Tak się zachowują pomidory zerwane słabo wybarwione, przetrzymane w chłodni, a potem wyciągnięte do sprzedaży. Nasiona były wystarczająco dojrzałe, a te kilka tygodni w chłodni załatwiło stratyfikację, więc przy wzroście temperatury (też co najmniej ze 2-3 tygodnie) otoczenia stwierdziły, że jest wiosna i czas rozpocząć kiełkowanie :D
Ot, stary pomidor, któremu wyrosła broda i wąsy ;)
: Odp: Dziwolągi
: Moc jest w Tobie! August 23, 2016, 10:31:39
Nie pamiętam z dzieciństwa takich pomidorów, a trochę już żyję na tym świecie.
: Odp: Dziwolągi
: Renia August 23, 2016, 11:15:26
Nie pamiętam z dzieciństwa takich pomidorów, a trochę już żyję na tym świecie.
Bo to pomidor przyszłości. Może za kilka lat ,,normalny" pomidor będzie dziwolągiem.
 
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 23, 2016, 11:21:32
Zastanawia mnie głównie siła wzrostu tych wewnętrznych ziarenek. ile sztucznego nawozu musi być w pomidorze żeby spowodować taki napęd?
: Odp: Dziwolągi
: Moc jest w Tobie! August 23, 2016, 11:26:54
Nie pamiętam z dzieciństwa takich pomidorów, a trochę już żyję na tym świecie.
Bo to pomidor przyszłości. Może za kilka lat ,,normalny" pomidor będzie dziwolągiem.
 

Matka Ziemia znajdzie sposób i na to. Kiedyś wróci do równowagi, ale nie wiadomo, czy z ludźmi na pokładzie. ;)
: Odp: Dziwolągi
: kuneg August 23, 2016, 21:53:11
Nie pamiętam z dzieciństwa takich pomidorów, a trochę już żyję na tym świecie.
Nie wiem, ile masz lat, ale za mojego dzieciństwa żaden kretyn w lecie pomidorów nie trzymał w chłodni, żeby wypuścić na rynek dopiero wtedy, gdy cena będzie odpowiednia.
: Odp: Dziwolągi
: Moc jest w Tobie! August 24, 2016, 09:56:23
Małgorzato, oczywiście, że chłodnie były używane, a nawet gdyby nie były, to taki sam efekt powinna dać lodówka, gdyby uznać Twoje twierdzenia o stratyfikacji za słuszne. Ludzie potrafią trzymać w niej jedzenie naprawdę długo, a jakoś im pomidory po wyjęciu i leżeniu w cieple nie kiełkują.

Na marginesie: zauważam, że co rusz próbujesz racjonalnie wytłumaczyć nowe zjawiska na świecie (choćby chemtrails), ale racjonalizm polega na dostrzeganiu wszystkich możliwości, w tym również takich, że ktoś ma w dupie Twoje zdrowie, bo zależy mu na dochodzie, więc sprzeda Ci pomidory podrasowane chemią lub zmodyfikowane genetycznie.
: Odp: Dziwolągi
: Basia August 24, 2016, 10:18:29
Pytanie, jak długo te pomidory były w tej chłodni - może kilka miesięcy i dlatego po prostu rzeczywiście poczuły wiosnę?

Pamiętacie starą piosenkę z refrenem "Adios pomidory?" To z czasów, kiedy pomidory były owocem (to owoc do jasnej - ciasnej!) sezonowym, a nie jak teraz, cały rok na okrągło, ale bez wyśpiewanego w piosence zapachu i smaku.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Dziwolągi
: Moc jest w Tobie! August 24, 2016, 10:33:42
Ponoć psiankowate w ogóle nie powinny być jedzone. Ja w tym roku spożyłem 1 pomidora. Kompletnie mnie nie podniecają.
: Odp: Dziwolągi
: docent August 24, 2016, 11:46:20
Kompletnie mnie nie podniecają.
:-\ dobrze to czy źle?
: Odp: Dziwolągi
: alcia1907 August 24, 2016, 13:39:50
też gdzieś czytałam,że przy moich stawach powinnam unikać " psianek " - a że lubie to jem je od zaprzyjażnionych rolników czyli " to z pola pod lasem... samo zycie...
: Odp: Dziwolągi
: Moc jest w Tobie! August 24, 2016, 17:42:17
Kompletnie mnie nie podniecają.
:-\ dobrze to czy źle?

Dobrze. Człowiek podniecony, to człowiek rozchwiany. Nieuważny. ;)
: Odp: Dziwolągi
: kuneg August 25, 2016, 00:53:32
Ponoć psiankowate w ogóle nie powinny być jedzone. Ja w tym roku spożyłem 1 pomidora. Kompletnie mnie nie podniecają.
A mnie wręcz przeciwnie - podniecają i to bardzo. Cudownie jest się tak troszkę zapomnieć i rozkoszować smakiem normalnego, zwykłego pomidora w samym środku sezonu pomidorowo-ogórkowego ;D
Żrę je na okrągło - w kanapkach, sałatkach, sosach i zupach. Tylko, że ja mam własne pomidory, uprawiane na zwykłym kompoście.

Zjawisko kiełkowania nasion w owocach np. pomidorów jest jak najbardziej naturalne. Tak, jak Basia napisała, jest to tylko kwestią czasu spędzonego w chłodni, a potem w wyższej temperaturze. Myślę, że 1,5-2 miesiące w chłodni i ze 2-3 tygodnie w cieple powinny wystarczyć. Nasiona pomidorów wysiane normalnie do doniczek kiełkują w ciągu 4-7 dni. Owszem, te sklepowe pomidorki są dość mocno podrasowane chemią, bo inaczej dawno by zgniły i nie zobaczylibyśmy tego ciekawego zjawiska. Substancje zawarte w owocach, które w normalnych warunkach uniemożliwiają przedwczesne kiełkowanie nasion, zanikają po pewnym czasie pod wpływem niskiej temperatury. Ot i cała magia. To czysta biologia.

Sama miałam okazję "wyhodować" sobie kiełki dyni w dyni.
Dynie zbieram końcem września i przetrzymuję na balkonie. Jak zapowiadają regularne przymrozki, to zabieram je do kuchni, co następuje w listopadzie lub grudniu. Dynie potrafią przetrwać do stycznia tym sposobem, ale w styczniu się już definitywnie kończą. Ostatnie sztuki jedzone w styczniu mają skiełkowane pojedyncze nasiona. Podobnie zachowują się cukinie i kabaczki w styczniu.

Nie próbuję wyjaśnić tego zjawiska racjonalnie. Ja się z nim spotkałam i to wielokrotnie. To tylko biologia. Fascynująca, ale całkiem racjonalna.
: Odp: Dziwolągi
: Basia August 25, 2016, 10:02:26
Teraz w chłodniach nie tylko jest sterowana temperatura, ale i skład atmosfery, właśnie, aby powstrzymać naturalny rozkład owoców. Czy kiedyś w czerwcu można było kupić polskie jabłka w sklepach? Ale teraz można było. Są jakieś dziwne, jakby nawoskowane, ale są.

Normalną funkcją owocu jest, że jak spadnie na ziemię, to jeśli nie zostanie zjedzony i zamieniony w nawóz, to się rozkłada i też zamienia w nawóz dla nowej roślinki.

Czy psiankowatych nie należy jeść? To jakiś przesąd chyba. Ale towarzysząca im zbyt często chemia jest nie do przyjęcia. Wkrótce ogółem nie będzie co jeść, za wyjątkiem tego, co się samodzielnie wyhoduje.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 25, 2016, 10:31:50
Już nie ma co jeść! W sklepach nie ma produktów ze zdrową żywnością, a młodzi nie znają naturalnych smaków, wszystko jest podrasowane glutaminianem sodu lub inną chemią a małe dzieci najczęściej jedzą gotowce również spreparowane chemicznie. Młode mamusie cieszą się, że nie muszą same gotować zupek, wystarczy im zrobić raz w miesiącu zaopatrzenie stosowne do wieku i  wyciągnięte  z lodówki podać do siniejącej z zimna buzi. To jest dopiero "zimny i zdrowy wychów".
 Soczki z kartoników, chipsy, batoniki śniadaniowe, jogurty owocowe z gotową kaszką, mnóstwo innych gotowych "zdrowych" produktów specjalnie przeznaczonych dla dzieci aby nam zdrowo i pięknie rosły :'(
: Odp: Dziwolągi
: alcia1907 August 25, 2016, 11:03:28
To nie " wychów " to HODOWLA...
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 25, 2016, 12:13:27
To nie " wychów " to HODOWLA...
...pod nadzorem lekarzy i dietetyków, a według ich wiedzy wszelkie atopowe i alergiczne zapalenia skóry oraz innych poważnych chorób powstają na skutek wadliwych genów ( skąd się to bierze?)
: Odp: Dziwolągi
: Renia August 25, 2016, 12:29:15
( skąd się to bierze?)
Z dobrodziejstw cywilizacji. Albo żyjemy zdrowo, albo wygodnie... :(
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 25, 2016, 12:37:44
( skąd się to bierze?)
Z dobrodziejstw cywilizacji. Albo żyjemy zdrowo, albo wygodnie... :(
...a potem umieszczamy 70 letnich staruszków z altzheimerem w domach "opieki' bo im tam najlepiej a młodym wygodniej, wszystko zgodnie z prawem i sumieniem.
: Odp: Dziwolągi
: mariolak August 25, 2016, 20:20:23

...a potem umieszczamy 70 letnich staruszków z altzheimerem w domach "opieki' bo im tam najlepiej a młodym wygodniej, wszystko zgodnie z prawem i sumieniem.
[/quote]
a skąd wiara, że 70 letnim staruszkom z Alzheimerem  jest lepiej (i bezpieczniej) w domu, gdzie dorywczą opiekę sprawują osoby kompletnie do tego nieprzygotowane? Moja znajoma przez ostatnie 8 lat stale i bez przerwy zadaje pytanie sobie i najbliższemu otoczeniu, jakich cierpień przysporzyła swojej matce sprawując nad nią OSOBISTĄ opiekę w domu. I nikt niestety - z zaprzyjaźnionymi lekarzami włącznie - nie potrafi ukoić jej sumienia.
: Odp: Dziwolągi
: mariolak August 25, 2016, 20:32:07
( skąd się to bierze?)
Z dobrodziejstw cywilizacji. Albo żyjemy zdrowo, albo wygodnie... :(
niekoniecznie, niestety większość ludzi jest zwyczajnie nieświadoma i zwyczajnie nadal UFA lekarzom.
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 25, 2016, 21:39:36

...a potem umieszczamy 70 letnich staruszków z altzheimerem w domach "opieki' bo im tam najlepiej a młodym wygodniej, wszystko zgodnie z prawem i sumieniem.
a skąd wiara, że 70 letnim staruszkom z Alzheimerem  jest lepiej (i bezpieczniej) w domu, gdzie dorywczą opiekę sprawują osoby kompletnie do tego nieprzygotowane? Moja znajoma przez ostatnie 8 lat stale i bez przerwy zadaje pytanie sobie i najbliższemu otoczeniu, jakich cierpień przysporzyła swojej matce sprawując nad nią OSOBISTĄ opiekę w domu. I nikt niestety - z zaprzyjaźnionymi lekarzami włącznie - nie potrafi ukoić jej sumienia.

[/quote]

Skoro sumienie ją tak bardzo dręczy to musiał być jakiś powód ku temu.
 
Ale wracając do tematu, wątek jest o roślinach hodowanych i przechowywanych w sztucznie stworzonych warunkach, wyglądających jak z tworzywa sztucznego i smakujących niczym to tworzywo.
Podejrzewam, że to przez ulepszacze chemiczne w żywności jesteśmy powoli lecz stale podtruwani i głównie stąd wywodzą się nasze problemy zdrowotne.
: Odp: Dziwolągi
: mariolak August 25, 2016, 21:52:19
Owszem, sumienie ją dręczy bo zaczęła wątpić w to, że uczucia zastąpiły kwalifikacje. Powiedz mi Antonio, skąd u Ciebie taka łatwość w ocenianiu innych "Skoro sumienie ją tak bardzo dręczy to musiał być jakiś powód ku temu."
Bo widzisz wg mnie sumienie to po prostu wrażliwość, a czasami nadwrażliwość w tym m.in. na język ciała, jeśli inny wypadł z użycia.....
I wracając do zasugerowanego przez Ciebie głównego tematu wątku - absolutnie się z Tobą zgadzam! Można jeszcze parę elementów dorzucić, ale zawsze i tak wracamy do podstawy - czyli do pożywienia :) :)
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 25, 2016, 22:28:08
mariolak
Praktykowałam w domu starców i obecnie mieszkam w najbliższym sąsiedztwie domu starców. Spotykam ich często na spacerze i rozmawiam z nimi. Jedynym tematem są wspomnienia z domu rodzinnego. Wolą umierać w domu niż żyć w domu starców, każdy z nich, bez wyjątku, a ludzie się zachwycają dobrą opieką nad staruszkami (i taka jest).
Tyle smutku  i tęsknoty jest w ich oczach, można tyle zobaczyć jedynie w przytułku dla psów.
: Odp: Dziwolągi
: mariolak August 25, 2016, 22:50:42
Praktykowałam w domu starców i obecnie mieszkam w najbliższym sąsiedztwie domu starców. Spotykam ich często na spacerze i rozmawiam z nimi. Jedynym tematem są wspomnienia z domu rodzinnego. Wolą umierać w domu niż żyć w domu starców, każdy z nich, bez wyjątku, a ludzie się zachwycają dobrą opieką nad staruszkami (i taka jest).
Tyle smutku  i tęsknoty jest w ich oczach, można tyle zobaczyć jedynie w przytułku dla psów.

Nie kwestionuję Twoich obserwacji - jeśli są świadomi, to tęsknota jest.
Omówmy ten przykład - powiedz mi Antonio - z Twoich własnych doświadczeń - Twoja teściowa wymaga specjalistycznej opieki całodobowej - co robisz?
: Odp: Dziwolągi
: yar August 26, 2016, 11:22:50
Az się boję pomyśleć że w przyszłości ludzie będą MUSIELI  oddac swoich bliskich schorowanych do takiego zautomatyzowanego domu opieki,  gdzie już nie ludzie, a maszyny będą "obslugiwac" profesjonalnie i kompetentnie...  To tak z totalnym przymrozeniem oka,  zważając  jaka ta opieka jest teraz.  Napewno jest "dobra",  ale czy dobra dla nas etycznie,  społecznie  i co tam na sumieniu sie odezwie?  Zyjemy w chorym systemie to nam serwującym,  obok tego całego "dostatku". Pielegniarki, opiekunki biegają wokół tych biednych ludzi i spalają się...
Nikt tutaj nie podaje narzędzi,  rozwiązania,  bo tak musi być.  Najlepiej dzisiaj tym co nie widzą tego całego zaplecza,  chociaż każdy ma ten wentyl zwany sumieniem i predzej czy później  sie odezwie...
: Odp: Dziwolągi
: alcia1907 August 26, 2016, 11:54:22
Władcy naszej ziemi nie przewidują domów starców bądz opieki - stąd szczepionki,sztuczne choróbska,smugi "niebiańskie",chemiczne zarło,zatruta woda itp.
: Odp: Dziwolągi
: Basia August 26, 2016, 12:41:04
Antonia, w Szwecji jest nieco inny system życia, niż w Polsce.
Ty rozmawiałaś z osobami kontaktowymi, to zupełnie inna historia.

Wydaje mi się, że w Skandynawii do domów opieki trafiają średnio znacznie zdrowsi ludzie, niż u nas. Dlaczego? Chociażby odległość do najbliższego sklepu, przy braku publicznej komunikacji lub prawa jazdy jest poważnym ograniczeniem samodzielności.
W Skandynawii wioski sa często mocno rozproszone - ludzie budowali się na swoim polu, a nie w wiosce. Jeśli młodzi wyprowadzili się gdzieś w poszukiwaniu pracy i gdzieś tam żyją, to się robi problem, kiedy pojawiają się chociażby problemy ze wzrokiem, zaburzeniami równowagi i prawem jazdy. Teraz, ponieważ u nich domy opieki są zapchane przez ludzi, którzy są zbyt zdrowi, by umrzeć, a zbyt chorzy, by żyć, to system dochodzących pielęgniarek, dowożonego pożywienia utrzymuje starych ludzi dłużej w domach, ale też często w samotności.

A u nas jak to wygląda?

Kiedy zaczynają się problemy, to człowiek idzie do opieki społecznej z pytaniem, czy pomogą załatwić dochodzącą pomoc. Wtedy opieka społeczna domaga się zaświadczeń o dochodach całej najbliższej rodziny i po stwierdzeniu, że przekracza próg biedy absolutnej uprzejmie informują "spadaj na drzewo bogaczu", zamiast po prostu wyznaczyć koszt usługi i osobę do wykonania. Po takim kontakcie z opieką społeczną ludzie zaczynają wypytywać znajomych, szukać Ukrainek do pomocy i tak dalej, bo żyć trzeba dalej.

Aby kogoś umieścić w domu opieki, to trzeba mieć albo gigant kasę na instytucję prywatną, albo poczekac kilka lat w państwowej kolejce. Ale jest kruczek: osoba taka oczywiście musi się zgodzić, ale co, jeśli jest niekontaktowa? Nie mówi, nie słyszy, leży, trawi, wydala i żyje? Wtedy jest zabawa między konsylium psychiatrów i sądem o ubezwłasnowolnienie. Oczywiście, nie wolno człowieka pozbawiać wolności bez wyroku sądu.

Zupełnie inaczej się opiekuje człowiekiem, z którym jest kontakt, a inaczej wtedy, kiedy kontaktu nie ma. A co, jeśli człowiek waży nie 50kg a 100kg i jest niekontaktowy albo tylko sparaliżowany? Aby taką osobę obrócić w łóżku potrzeba odpowiednio silną osobę, a najlepiej dwie. A jak z kąpielą? Na przykład dzieci 80-latków miewają lat 50-60 i tez już niekoniecznie kręgosłupy w idealnym stanie. W takich wypadkach dom opieki ratuje życie tych członków rodziny, którzy zostali.

Trzeba bardzo uważać z rzucaniem kamieniami, by samemu nie oberwać.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Dziwolągi
: antonia August 26, 2016, 15:26:44
Przytoczę zdarzenie z czasów mojej praktyki w domu starców, które wywarło na mnie ogromne wrażenie.
Kobieta  sparaliżowana całkowicie zależna od pomocy z zewnątrz mieszkała w domu z daleka od wsi wraz ze swoim dorosłym synem. Trzy razy dziennie przyjeżdżał do niej personel z domu starców zapewniając jej niezbędną opiekę.
Po rutynowych czynnościach lokowano ją na wózku przy oknie, skąd miała widok na część swojego ukochanego gospodarstwa gdzie się urodziła, przeżyła młodość, życie rodzinne, macierzyństwo... Jej jedyną atrakcją były wizyty personelu ds. oraz nasłuchiwanie kroków syna wracającego późno z pracy, nie zawsze mającego czas czy ochotę zajrzeć do matki. Z takim losem była pogodzona i na swój sposób szczęśliwa :)
Pewnego razu syn postanowił ulokować matkę dla jej dobra w domu starców bez jej zgody. Nie pomogły protesty matki, nie pomogły gorące prośby, nie pomogły groźby, że prędzej umrze, niż się da z domu własnego wyprowadzić. Decyzja była definitywna, nieodwołalna.
Dzień przed przeniesieniem do domu starców staruszka poprosiła nas o ugoszczenie się kawą, herbatką, specjalnie kupionymi na tę okazję ciastkami, zapowiadając, że to jest jej pożegnanie z nami. Oświadczyła, że widzi nas ostatni raz, że żywej już jej nie zobaczymy. Następnego ranka miała już mieszkać w domu starców. Tego ranka dowiedziałam się o jej śmierci. Jej biedne serce nie wytrzymało. Umarła, wiedziała, że umrze. Zostawiła po sobie głęboki smutek.
To prawda, że walę kamieniami na oślep, ale tak jest gdy żal i smutek przesłania mi rozsądek.
: Odp: Dziwolągi
: Renia August 26, 2016, 17:23:38
Na przykład dzieci 80-latków miewają lat 50-60 i tez już niekoniecznie kręgosłupy w idealnym stanie. W takich wypadkach dom opieki ratuje życie tych członków rodziny, którzy zostali.

Trzeba bardzo uważać z rzucaniem kamieniami, by samemu nie oberwać.

Pozdrowienia :-)
Jeszcze należy dodać, że pracujemy coraz dłużej. Często trzeba pracować zawodowo i opiekować się seniorami, którzy potrzebują stałej opieki. Kiedy wspominam kobiety z mojej rodziny (babcie, mamę, ciotki), to nie pamiętam, aby któraś pracowała w wieku 50 lat, każda już była na rencie. A i seniorzy byli bardziej samodzielni, kontaktowi.
: Odp: Dziwolągi
: Basia August 27, 2016, 09:18:25
To prawda, że walę kamieniami na oślep, ale tak jest gdy żal i smutek przesłania mi rozsądek.

Nie walisz kamieniami na oślep, ale opisujesz patologię w rodzinie.
Tu nie widzę wytłumaczenia.

Pozdrowienia :-)