Forum "Luskiewnik" Fitoterapia, zielarstwo. Medycyna dawna i współczesna. Forum zielarzy i fitoterapeutów

General Category => O jedzeniu => : Anya November 30, 2012, 05:17:17

: Pszenica i choroby
: Anya November 30, 2012, 05:17:17
Naprawde warty przeczytania wywiad z amerykanskim kardiologiem Williamem Davisem, autorem ksiazki "Wheat Belly" ("Pszeniczny Brzuch").

http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/


"Zdaniem Davisa, zarówna praktyka lekarska, jak i współczesna wiedza naukowa, dostarcza niezbitych dowodów na to, że zboża, a zwłaszcza pszenica, mogą być dla wielu osób źródłem „nieuleczalnych” schorzeń przewlekłych (np. nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, migreny, bóle stawów, artretyzm, alergie itp.), wobec których „zfarmaceutyzowana” medycyna jest bezradna. Wheat Belly to kolejne potwierdzenie tego, że niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw.[...]

Wheat Belly to bardzo ważna książka, ponieważ mówi o tym, czego trudno dowiedzieć się od swojego lekarza – nie dlatego, że nie chce powiedzieć, ale dlatego, że nie wie. Mało kto wie tak dużo o wpływie pszenicy na zdrowie człowieka co dr William Davis. Autor zebrał wiedzę na ten temat nie tylko z literatury medycznej, sięgnął również do genetyki rolniczej, która w ciągu ostatnich 50 lat tradycyjną pszenicę zamieniła w produkt hybrydowy – opłacalny, odporny i wydajny, ale praktycznie bez związku z pierwowzorem. Przypomnijmy tylko, że za biologiczno-genetyczną modyfikacją pszenicy stały szlachetne intencje. W latach 60-tych zapanował za Zachodzie strach przed przeludnieniem i głodem na świecie. Zwiększoną uprawę zbóż zaczęto przedstawiać jako jedyny ratunek ludzkości, przeciwstawiając ją „szkodliwej” hodowli bydła i produkcji mięsa. W atmosferze tamtej histerii rząd USA oraz inne wysoko rozwinięte państwa zaczęły inwestować olbrzymie kwoty w badania naukowe mające na celu ulepszanie roślin i zwiększanie plonów. I to się udało – np. średni plon z hektara jest dziś dziesięciokrotnie wyższy niż jeszcze 100 lat temu. Jednak za sprawą genetyki i biotechnologii pszenicę zmodyfikowano do tego stopnia, że ta nowa roślina tylko dla niepoznaki wciąż nosi nazwę „pszenicy”.
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu November 30, 2012, 08:17:32
Nie odkrył tym dr Davis Ameryki bo sam w niej mieszka ;)
Od dawna wiadomo o trzech białych truciznach - mące, soli i cukrze. Od niedawna doszła czwarta - lekarze ;)
Bardzo ciekawą analizę przydatności zdrowotnej zbóż i innych podstawowych artykułów spożywczych przedstawia dr Strehlow, propagator i praktyk medycyny św. Hildegardy, w swej książce "Żywność która leczy. Terapia żywieniowa"
Tam właśnie obszernie wyjaśnia co i jak opierając swe wypowiedzi na konkretnych badaniach i praktyce.
Oczywiście Number One to orkisz i to orkisz w swych pierwotnych, nieprzekombinowanych odmianach, a takie są jeszcze dostępne i to oczywiście z upraw ekologicznych.
Orkisz oprócz swych niezwykłych i niespotykanych wśród innych zbóż ma niestety jedną wadę - nie jest zbyt plenny i to niestety w rolnictwie nastawionym na zysk nie ma racji bytu.
Poza tym, jak zawsze gdy ktoś zechce uszczknąć choć trochę gigantowi, wszelkie lobby poparte ogromnymi pieniędzmi zrobi wszystko by nic owym gigantom nie ubyło, niszcząc w zarodku jakąkolwiek konkurencję.
Fakt, że ktoś pisze prawdę o tzw. masowym żywieniu zasługuje na poklask i uwagę.
Szkoda tylko, że oddźwięk medialny takich opracowań jest znikomy, wręcz niszowy.
Włączmy telewizornię i o czym gadające głowy nawijają ?
O wszystkim czym nie wchodzą w paradę gigantom.
: Odp: Pszenica i choroby
: Mama November 30, 2012, 09:03:20
Qrcze, ja już mam ciężko na zakupach znaleźć coś jadalnego zdrowego gdzie naukowcy nie majstrowali. A z czego moje córki będą gotowały swoim dzieciom ?  :(

: Odp: Pszenica i choroby
: Katarzyna November 30, 2012, 10:26:03
W takim wypadku trzeba byłoby zyć i funkcjonowac w społeczeństwie Indian południowoamerykańskich czy Amiszów - wszystko własne, ekologiczne. No ale kazdy kij ma dwa konce: żyjemy w zgodzie z naturą, nie pracujemy zawodowo, no bo kto obrobi pole, nie mamy dostępu do internetu i wielu innych wynalazków. Pojawia się podstawowe pytanie: kto sfinansuje takie życie? Proszę moją uwagę poczytujcie jako raczej  fantazję i utopię
: Odp: Pszenica i choroby
: kasia November 30, 2012, 18:29:28
zboża ,a zwłaszcza pszenica  ??? ??? Czy są zatem zboża mniej szkodliwe-kukurydza,jęczmień,żyto? Czy ryż również jest szkodliwy?orkisz się ostał......czy coś jeszcze?
: Odp: Pszenica i choroby
: Mama November 30, 2012, 19:00:28
Ryż na pewno nie ten wybielany ogólnie dostępny w sklepach.
Amarantus nie rośnie podsypywany sztucznymi nawozami, wiec teoretycznie powinien byc bezpieczny  ::).

Soja wiadomo, od dawna modyfikowana  >:(

Też przyłączę sie do pytania, nawet chciałam założyc taki watek " Co jeszcze można w miare bezpiecznie w tym kraju jeść? "
: Odp: Pszenica i choroby
: Drynio December 15, 2012, 18:56:15
Ja również jestem "przeciwnikiem" pszenicy. Również sądzę, że ta która jest nam sprzedawana w postaci mąki i produktów mącznych może być przyczyną wielu chorób. Prawdopodobnie tak ogromną popularność pszenica zawdzięcza jedynie własnościom wypiekowym - da się z niej zrobić każdy rodzaj napompowanego pieczywa :) ponieważ posiada mnóstwo glutenu. Także jak zawsze własności technologiczno-gastronomiczne biorą górę nad własnościami zdrowotnymi :). Mnie udaje się prawie całkowicie wyeliminować produkty z białej mąki pszenicznej. Zastąpiłem je Razowym pieczywem żytnim, płatkami owsianymi i prosem (kaszą jaglaną). Śmiało można się obyć bez białego pszennego chleba, czy też tego brązowego barwionego karmelem :). pozdrawiam
: Odp: Pszenica i choroby
: Anya December 18, 2012, 19:02:43
Co jeszcze można w miare bezpiecznie w tym kraju jeść? "

Na razie chyba mozna jeszcze jesc komose ryzowa (Chenopodium quinoa), pszenice samopsza (Triticum monococcum), pszenica plaskurka (Triticum turgidum L. subsp. dicoccon), pszenice Khorasan/Kamut (Triticum turanicum) - nie wiem czy jest uprawiana w Polsce, ale chyba mozna ja kupic. I bezpieczniej przejsc na diete oparta o rosliny dziko rosnace :).  Niedlugo moze to byc koniecznosc.
: Odp: Pszenica i choroby
: tusia221 December 18, 2012, 19:16:58
A orkisz,jest "bezpieczny"?
: Odp: Pszenica i choroby
: Anya December 18, 2012, 19:25:50
Tusiu, wydawalo mi sie ze tak, ale przed chwila zapytalam wujka Google i wyskoczyl  mi artykul
http://www.cafebabel.pl/article/15878/czy-dymy-w-stron-wiata-biotechnologii.html

"Analiza genomu roślin pozwoliła ostatnio zmodyfikować genetycznie orkisz i zwiększyć w nim zawartość protein."

Orkisz stal sie ostatnio bardzo popularny, wiec firmy biotechnologiczne musialy sie nim zainteresowac. :(
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 12, 2013, 09:47:21
Anja

Przyznam się szczerze, że niezaznajomienie się z tematem, co miało miejsce w moim przypadku zaowocowało zbagatelizowaniem sprawy.
Jestem w trakcie tej lektury:
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1589.15

To co napisałaś to praktycznie czubeczek  niezwykle groźnej góry lodowej jak wyłania się z kart tej książki.
Z tego co się na razie dowiedziałem to fakt iż obecna pszenica z jej pierwotną odmianą  - samopszą i płaskórką nie ma nic wspólnego.
Najpierw w ruch poszła hybrydyzacja czyli krzyżowanie głównie trawami i różnymi otrzymanymi tą drogą gatunków. Z 18 chromosomów charakteryzującymi samopszę mamy w obecnej pszenicy 42.
Od lat 80-tych włączyli się w to genetycy. Drogą hybrydyzacji oraz inżynierii genetycznej wyhodowano dziesiątki tysięcy gatunków pszenicy, których działania na organizm nikt do tej pory nie badał !!!
Gluten, który występuje w takiej pszenicy pod wpływem pektyny i kwasu żołądkowego przechodzi przemianom w polipeptydy, z których  jak np. gluteomorfina mają zdolność pokonywania bariery krew-mózg łącząc się w nim z receptorami opioidowymi.
Ich działanie na mózg można "wyłączyć" za pomocą środków blokujących opioidy  ( nalokson, naltrekson) . Opioidem jest np. morfina i wiele innych substancji z końcówką "ina".
Badania prowadzone  w USA ( kiedy nie były takie badania jeszcze zakazane) u chorych na schizofrenię wykazały, że wyłączenie z diety pszenicy i produktów w których była ona wykorzystana prowadziło do znacznego lub całkowitego cofnięcia tej choroby. Wprowadzono z powrotem pszenica przywracała do poprzedniego zaawansowania choroby.
Konkluzja taka, że takie oddziaływanie pszenicy jest typowym dla działania narkotyków.
Inny aspekt.
Pszenica powoduje znacznie większą huśtawkę zawartości cukru we krwi niż zwykły cukier.
Kromka chleba to równoważnik kilku łyżeczek cukru.
Prowadzi to do rozchwiania wydzielania insuliny, czego konsekwencją jest powstawanie groźnego tzw. tłuszczu trzewnego ( oponki w pasie i podobny ciążowemu brzuch), a to z kolei cały łańcuch przyczynowo -negatywnie skutkowych rzeczy jakie dzieję się w naszym organizmie.
Co ciekawsze dr Davies popiera swe wnioski konkretnymi przypadkami z własnej praktyki lekarskiej.
Są tysiące pacjentów, którzy rezygnując z pszenicy wrócili do normalnej wagi i pozbywali się wielu nieuleczalnych jakby się zdawało chorób.
Książka na tyle interesująca, że dopiszę jeszcze to i owo w trakcie dalszej lektury.

: Odp: Pszenica i choroby
: Monika84 August 13, 2013, 21:29:30
Czasem nachodzą mnie myśli, że jedząc nawet to, co wydaje mi się zdrowe, i tak się truję... Odpędzam je od siebie, żeby nie zwariować... chyba trzeba wybierać mniejsze zło, albo zamieszkać w dziczy. Chciałabym to ostatnie, ale gdzie, jak?
A wracając konkretnie do pszenicy: czy mąką pszenna razowa to też "świństwo?"
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 14, 2013, 07:19:29
czy mąką pszenna razowa to też "świństwo?"
Niestety tak.
Gluten i tak pozostaje i robi swoje.
Autor podaje liczne przykłady ludzi, którzy spożywali głównie pełnoziarniste produkty, katowali się morderczymi treningami a tyli nadal. Odstawienie pszenicy z jadłospisu dało niesamowite efekty.
W książce jestem aktualnie przy opisie celiakii, która nawet w USA jest niezmiernie rzadko trafnie diagnozowana. Ta choroba jelita cienkiego daje niezwykle szerokie spectrum objawów, które lekarze nie potrafią skojarzyć z ich faktyczna przyczyną.
: Odp: Pszenica i choroby
: ewula K August 14, 2013, 08:10:49
Moje spojrzenie na poruszany temat jest nieco odmienne. Czytając książki z tego zakresu widzę, że one są tak skonstruowane i tak dobierane są w nich treści, że "ulegamy" im. Pojawia sie pytanie :"A może autor ma rację?". Moje zdanie jest takie w kwestii razowej mąki orkiszowej i innych:
wszystko zależy od metabolizmu. Jednemu nie zaszkodzi...innemu może zaszkodzić- w myśl starej mądrej sentencji:"CO dla jednych jest lekarstwem, dla innych może być trucizną".
Ewa
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia August 14, 2013, 10:46:28
Gluten jest oskarżany o różne sprawy, ale nie zawsze on jest winien. Prawdą jest, że w pszenicy są lektyny, które blokują jakieś receptory dla hormonów w komórkach tłuszczowych, co powoduje, że one rosną bez miary, nawet kosztem mięśni. Zauważono, że u ludzi chorobliwie otyłych następuje zanik masy mięśniowej.

Trzeba zmienić metabolizm w komórkach. Łatwo powiedzieć. Często pomaga suplementacja jodu.

Często radykalna zmiana diety rzeczywiście pomaga, ale nie tak ze względu na szkkodliwość tego czy owego, ale ze względu na konieczność nagłej zmiany w gospodarce hormonalnej w organiźmie. Tak samo może na przykład pomóc aktywny wyjazd do jakiegoś dziwnego kraju z miejscowym wyżywieniem.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: yar August 15, 2013, 08:00:39
rozumiem ze juz wiekszosc zboż jest modyfikowanych, i tego nie zmienimy. Robi się mąkę z wysuszocych kiełków i chyba tu  można pozbyc  glutenu jeżeli komuś szkodzi na danym etapie życia, choroby..
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 20, 2013, 07:14:51
Kolejne działa wytoczone przeciw współczesnej pszenicy:
Nadmierne zakwaszenie organizmu, czego konsekwencją jest wiele powszechnych chorób układu kostnego. Od stanów zapalnych poczynając a na wszelakich osteoporozach i wymienionych stawach biodrowych i kolanowych kończąc.
Dr Davies opisuje wiele ciekawych przykładów ze swej praktyki oraz przytacza wiele wyników badań programów badawczych potwierdzających związek pszenicy oraz nadmiaru węglowodanów z chorobami kości.
Ciągle też przewija się wątek pozytywnego działania ubocznego eliminacji pszenicy z diety - stosunkowo szybkie pozbywanie się tłuszczu, zwłaszcza tego najgorszego - trzewnego.
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 22, 2013, 08:46:33
c.d.

Pszenica jak już wspomniano ostro podnosi stężenie cukru we krwi. Ten zaś łącząc się z białkami tworzy cząstki AGE ( advanced glication end products) - końcowe produkty zaawansowanej glikacji.
Po ludzku mówiąc są to niczemu nie służące śmieci. Prowadzą one jednak w linii prostej do mocno przyspieszonego starzenia się organizmu.
Katarakta, zmarszczki, wdowi garb, demencja, miażdżyca, rak ( w tym ostatnim badania wykazały na razie pośrednią rolę AGE) i wiele innych "przyjemności" to właśnie zasługa AGE. nauka jest dopiero na początku poznawania tych cząstek oraz ich oddziaływania na organizmy.
Poziom AGE odzwierciedla proste badanie glikacji krwi - test hemoglobiny A1c, czyli HbA1c.
Wynik 4,0 - 4,8 % to niskie tempo glikacji krwi.
5,0 - 6,4 % to granica w której mieści się większość mieszkańców USA.
6,5 % to oficjalny w USA próg cukrzycy.
Komórka hemoglobiny żyje 60 - 90 dni. Podczas tego okresu modyfikuje się ona wskutek oddziaływania glukozy. Podane wskaźniki to średni procent modyfikacji hemoglobiny przez glukozę.
Istnieją również inne metody oznaczania poziomu AGE, ta jednak jest najprostsza i chyba najtańsza.
Dalej autor konkluduje:
- wskaźnik 5 i mniej oznacza, że człowiek starzeje się w normalnym tempie.
- im więcej od 5 proces starzenia i narażenia na wiele chorób jest większy.

Z innych artykułów spożywczych do podniesienia poziomu AGE przyczyniają się głównie węglowodany. Co ciekawe nie podnosi go surowe mięso. Mięso poddane obróbce cieplnej już wykazuje egzogenne przyczyny wzrostu AGE, zależne od temperatury w jakiej obrabialiśmy mięsko :)
Na pociechę autor pisze, że mięso gotowane w wodzie i na parze jest jeszcze w miarę bezpieczne.
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 27, 2013, 11:15:32
no to jadziem dalej...

Na kolejnych kartach swej książki dr Davies zajął się inną książką w której Colin Campbell w rzetelny sposób, udostępniając wyniki swych 20 letnich badań opisał zdrowie Chińczyków. U nas książkę wydano pod tytułem "Nowoczesne zasady odżywiania".
Campbell wykazał, że dieta z dużą ilością produktów zwierzęcych = większa zachorowalność na choroby przewlekłe. Natomiast osobnicy spożywający najwięcej produktów roślinnych wykazali się najlepszym zdrowiem.
Wszystko było cacy do czasu gdy pewna młoda Amerykanka Denise Minger, zwolenniczka zdrowego odżywiania, zafascynowana zaczęła miesiącami zgłębiać pracę pana Campbella.
Swoje wyniki wnioski przedstawiła na blogu:

http://rawfoodsos.com/2010/09/02/the-china-study-wheat-and-heart-disease-oh-my/

(niestety dla osób ze znajomością angielskiego), czym rozpętała prawdziwą burzę. Znalazła tam pewne błędy i niekompletność interpretacji.
Wykazała opierając się na własnych analizach Campbella ciekawe dane.
Np. opierając się na tych samych danych pokazuje wykres, na którym wyraźnie widać linearny wzrost zachorowalności na chorobę wieńcową, rosnący wraz ze spożyciem naszej kochanej pszenicy.
Podobny związek wykazała przy takich chorobach jak rak szyjki macicy, nadciśnienie, udar, choroby krwi i układu krwiotwórczego i zawałem serca.
Powiązała też wyraźnie umieralność wskutek choroby wieńcowej serca na 100 000 mieszkańców. Zaostrzenie tego wzrostu mastępuje przy spożyciu  400gram pszenicy na dzień.
Inną korelację spożywanej pszenicy wykazała przy zwiększonej masie ciała. Te wnioski wyraźniej są widoczne, kiedy "pożeniła" spożycie pszenicy z BMI.

W dalszej części autor wreszcie oświecił mnie-czytelnika co do rozumienia literek LDL, HDL, VLDL powstawania tych cząstek oraz ich roli w organizmie.
Okazuje się, że nie wszystkie metody laboratoryjne dają właściwy obraz stężenia tych cząstek we krwi.

Rozpocząłem  czytać rozdział - horror, czyli o tym co pszenica potrafi zrobić z mózgiem...

cdn.
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia August 27, 2013, 12:15:29
Czy ta pani uwzględniła takie katastrofy w Chinach, jak skutki "Wielkiego Skoku" czy "Rewolucji Kulturalnej", nie mówiąc już o zawiłościach statystycznych? Na przykłąd, odkąd ludność wiejska, praktycznie pozbawiona nawet do dziś większości praw obywatelskich, z wolnością wyboru miejsca zamieszkania na czele, weszła do statystyk zdrowotnych i spożycia?

Czy uwzględniono skutki uprzemysłowienia i związane z tym zanieczyszczenie środowiska. Należy pamiętać, że dla wielu firm przenoszących produkcję do Chin, nie koszt siły roboczej, ale brak wymagań dotyczących ochrony środowiska był głównym powodem do podjęcia decyzji

Pszenica jest tradycyjnym zbożem na północy Chin z Pekinem na czele, ryż jest zbożem południowym. Makaron, pierogi, naleśniki - to też tradycyjne zapychacze chińskie.

W ciągu ostatnich 20 lat w Chinach nastąpiły duże przemiany społeczne - o tym wie każdy. To oznacza, że oni weszli w młyn naszego egoizmu zaprawionego ichnią bezmyślnością. Skutek jest taki, że marketingiwcy u nich mają jeszcze większe żerowisko, niż u nas, ze wszystkimi tego konsekwencjami, z hamburgerami na czele. Podobno tradycje chińskiej kuchni są już chwilowo niemodne wśród nowobogackich lub udających nowobogackich. Na dodatek polityka jednego dziecka, starzejące się społeczeństwo - to wszystko spokojnie może podnosić wyniki statystyczne, niezależnie od ilości zjadanej pszenicy.

Nie twierdzę, że pszenica nie ma wad, ale twierdzę, że podpieranie się akurat Chinami dla udowodnienia czegokolwiek w tej mierze nie ma sensu.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 27, 2013, 13:14:58
Basiu.
Dla wyjaśnienia.
Kiedy streszcza się streszczenia jak to uczyniłem, zaczynają się pojawiać pewne nazwijmy to logiczne skutki.
Wracając do początku.
Książkę napisał Colin Campbell, nie Denise Minger.
Książka ta ukazała się w USA w 1990r. Natomiast własną interpretację podanych w niej przez Campbella badań Ms. Minger opublikowała  na podlinkowanym blogu w 2010r.
Nie wiem też jakie były przesłanki pana Campbella do przeprowadzenia swych badań i to trwających przez 20 lat.
Podałem jedynie fakty opisane przez autora książki o pszenicy dr Daviesa.
Z intencji tegoż autora wynika ( ale to moje przeświadczenie), że gdyby podobne badania przeprowadzić w USA a może  lepiej - w  krajach, gdzie w stosunkowo krótkim czasie dokonały się duże przemiany cywilizacyjne, wyniki byłyby mocno zbieżne.
Będąc osoba ze znajomością angielskiego, w miarę czasu i chęci możesz bliżej się przyjrzeć interpretacjom  z podanej strony internetowej.
Fakt, Chińczycy jako naród dostali w cztery litery i to zarówno od swoich jak i obcych. Niestety teraz to oni zaczynają rządzić...
Nie przeczytaj tego, że piszę te słowa winiąc cały naród. Większość chińskich zjadaczy ryżu i pszenicy wcale tak rewelacyjnie nie żyje jak ich elity.
Czytywałem kiedyś na innym forum relacje z Chin człowieka, Polaka który pracuje tam spory kawał czasu. No cóż powiem tyle, że jego opinia i Chińczykach nie była zbyt pochlebna. Ale cóż to była czyjaś opinia poparta takimi , nie innymi osobistymi doświadczeniami.

A tak nieco z innej beczki.
Jeden z ulubionych tematów naszego Gospodarza - trądzik.
Wg. dr Daviesa badania przeprowadzane pośród ludów żyjących daleko od cywilizacji, żywiących się tym co uzbierają, upolują, czasem coś wyhodują ( nie pszenicę) praktycznie nie spotyka się tej przypadłości wieku młodzieńczego. Genami się niczym od nas - zjadaczy pszenicy nie różnią.
Co więcej, cywilizowani trądzikowcy po wykluczeniu pszenicy mniej czasu marnowali na wyciskanie syfków i mniej dawali zarobić producentów specyfików rozmaitych.
Pozdrawiam :)
: Odp: Pszenica i choroby
: Alchemik August 27, 2013, 22:41:03
A propos trąziku tu i tam - nie mają jeszcze dostępu do tak agresywnych środków czyszczących i "kosmetyków", które więcej szkody jak pożytku przynoszą. Więcej bakterii umie zasiedlać wtedy skórę i zamiast poprawy, to idzie krzywda, a większość kołomazi zostaje w poduszce.

Noo, a przecież najczęściej sprzedawanym chlebkiem jest chlebek mieszany, pszenno-żytni. Za dużo węglowodanów, po miesiącu spożywania razowego czuć już różnicę.

A mydlenie oczu w takich ksiazkach to wg mnie niepotrzebne marnowanie drzew. Pewnie nikt nie przyjął nawet do recenzji jego artykułu naukowego, to zaczął pisać ksiażki. A pani go komentująca też się chyba nudzi.

Wcześniej w tym wątku wspomniano, że każdy sam musi się przyjrzeć sobie. I będzie po kłopocie.
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia August 27, 2013, 22:42:05
"This also a stellar example of why it’s important to read full-text articles instead of just abstracts, which often don’t tell you diddly about the stuff you want to know."

Cytat ze wspomnianego blogu. Wniosek - należy czytać całość, a nie skróty ;-)

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 28, 2013, 07:16:07
Alchemik
Tak to prawda co piszesz o myciu. Czytałem niedawno artykuł zatytułowany wprost "Częste mycie skraca życie".
Nie napisano w nim niestety całej prawdy gdyż niewiele było tam o paskudztwach dodawanych do środków higieny oraz ich "dobroczynnym" oddziaływaniu na organizm. Więcej uwagi autor artykułu poświęcił warstwie lipidowej.

Basiu
Skróty tekstu jak i wiele dziedzin naszego życia ma swoje plusy jak i minusy.
Wszak czym innym jest Forum, na którym wymieniamy swe poglądy, doświadczenia, recepty.
Nasza cywilizacja zaczyna być zlepkiem skrótów, gdyż mamy za mało czasu na całości.
Ot tak sobie reżyserujemy sobie własne wideoklipy, w których po jakimś czasie próbuje się odnaleźć jakiś sens.

Nie będę bronił ani ganił autora książki ani blogerki. Czytam to co uznaję za ciekawe i tyle.
To że zapodany temat wywołał takie autorytety, znaczy że coś w nim jest :)
Jeżeli już należy się komuś dać po uszach to chyba mnie, za  skróty być może nie oddające sensu ich źródeł :)

Pozdrawiam :)

: Odp: Pszenica i choroby
: Basia August 28, 2013, 07:48:04
Zulu, ja to odnoszę do siebie - poszłam na skróty

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: Alchemik August 28, 2013, 07:55:46
Dla mnie abstrakty artykułów powinny oddawać sedno tego, co w nim napisano. Zarys, metodę, najważniejszy wynik i wnioski. Ew. dobrą reklamę artykułu, by zaciekawić.

A ja uważam, że mnóstwo osób pragnie zdobyć popularność i nieraz piszą gnioty, tylko dlatego, żeby o nich ludzie usłyszeli.

A co do dzisiejszego społeczeństwa opartego na skrótach - wszystkiemu winny Internet i brak nacisku w szkołach, by ktokolwiek poszperał w książkach.
A zagonieni jesteśmy tylko z własnego wyboru.
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu August 28, 2013, 08:04:05
Ehh... żeby tak szybko co niektóre "autorytety" naszego życia publicznego dochodziły do konsensusu, życie byłoby o wiele piękniejsze :)
: Odp: Pszenica i choroby
: Dorunia October 21, 2013, 00:22:13
Od 12 października (jeszcze w czasie lektury książki Dieta bez pszenicy) przestałam używać w kuchni pszenicy i jej pochodnych.
W planach mam jeszcze eliminację żyta.
Efekt uboczny minus 1,6 kg wagi przez tydzień  :o. Zobaczę jak będzie dalej.
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu October 21, 2013, 07:09:23
Aż taki radykał żywieniowy nie jestem. Na wagę za często nie włażę, bo często mam wrażenie, że chce mi "dołożyć".  Efekty wszelakich sposobów na odgrubianie najlepiej ocenia mój kumpel pasek od spodni ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! October 21, 2013, 10:28:44
Dorunia, zobaczysz, że dojdą kolejne korzyści, ale organizm musi się oczyścić, co często bywa trudne. Jednym z pierwszych i pozytywnych objawów odstawienia pszenicy (ale tylko z jednoczesnym i całkowitym zaprzestaniem jedzenia cukru) będzie koniec ziewania po jedzeniu i chęci drzemki. Insulina przestanie zbijać cukier i skończą się zbyt mocne wahania jego poziomu. Supergluten w pszenicy powodował również nieustanną chęć podjadania...

...a jak już się będzie czystym, to warto zjeść na przykład 2 białe buły i obserwować samopoczucie. To tak w ramach jednorazowego eksperymentu. ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Dondarrion October 21, 2013, 10:31:30
Wpadła mi w ręce książka Davisa. To teraz hit, więc pani w bibliotece zareklamowała ją pięknie: "Ci co przeczytali już chudną!"
Nie wiem o co jej chodziło, bo problemów z masą nie mam.
Książka jest słaba. Napisana specjalnie dla Amerykanów. Nie chce mi się jej czytać, przejrzałam raczej i w momencie, kiedy zaproponowano mi zdrową alternatywę dla pszenicy - danie z mikrofali - już byłam pewna, że nie jestem adresatką też książki.  
Co kilka lat pojawia się jakiś wróg nr 1 i wszystko staje się proste. Obecnie na topie jest pszenica (nie twierdzę, że nie dałam się nowej modzie, bo po namowie lekarza zbadałam dzieci w kierunku celiakii), wystarczy przestać jeść pszenicę i połowa chorób przestanie nas dręczyć. W innym wątku jest o tym, że wystarczy suplementować witaminę D i druga połowa najczęstszych chorób też zniknie. Naprawdę ktoś w to wierzy?
Znajdą się osoby, którym taka modyfikacja przyniesie korzyści. Jeśli ktoś ma problemy ze zdrowiem może spróbować. Pszenica nie musi być podstawą niczyjego pożywienia, jako jeden pokarm z wielu mi na pewno nie szkodzi.
 Ale nikomu nie każę jej jeść! Oczekuję, że mi nikt nie będzie zabraniał -forumowicz nazwał mnie (nas, was) w innym wątku ćpunką, uzależnioną od pszenicy.
Jestem pewna, że nic tak nie szkodzi jak hipochondria, nadgorliwość i paranoja - bezustanne wyszukiwanie wrogów i spisków. Trucizn. Nawet kromka pszennego chleba tak nie szkodzi.
A, nie podjadam i rzadko ziewam po jedzeniu mimo "supergluta" na talerzu.
: Odp: Pszenica i choroby
: zulu March 06, 2014, 10:20:52
Temat ucichnął ponad 120dni temu ;)
Oto co pisze w dzisiejszy łonet w temacie:

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/dieta-oparta-na-weglowodanach-winna-otylosci-i-cukrzycy/tn8dk
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge March 06, 2014, 11:27:49
Jednym z pierwszych i pozytywnych objawów odstawienia pszenicy (ale tylko z jednoczesnym i całkowitym zaprzestaniem jedzenia cukru) będzie koniec ziewania po jedzeniu i chęci drzemki.

- To Prawda !
Insulina przestanie zbijać cukier i skończą się zbyt mocne wahania jego poziomu. Supergluten w pszenicy powodował również nieustanną chęć podjadania...

Dokładnie w ten sam dzień, kiedy postanowiłam, iż spróbuje odstawić gluten, ...moja śliczna, wielka, puszysta, upieczona własnoręcznie drożdżówka, z musem i kawałkami jabłek wykąpanych w cynamonie, z sowicie posypaną  kruszonką.. absolutnie mnie nie zaczepiała... :)
Mało tego, w kolejne dni,  żadne moje placuszki, racuszki i inne specjały,  wywodzącej się z tytułu "Kochanej Mamy, Kucharki itp" również mnie nie ruszały :-)

..a jak już się będzie czystym, to warto zjeść na przykład 2 białe buły i obserwować samopoczucie. To tak w ramach jednorazowego eksperymentu. ;)


Moc.. ja prawie tak spróbowałam :-)))
          Żyje bez glutenu od 6 tygodni, i zaobserwowałam ciekawą reakcje-  m.in w tłusty czwartek - weszłam z dzieckiem do znanej cukierni w moim mieście, w celu konsumpcji pysznej filiżanki kawy ( ja) córka (pączka)  zapachy tamtejsze zawsze były przyjemne :) jednakże... po ok 2 minutach oczekiwania w kolejce,  poprosiłam córkę abyśmy odrzuciły pomysł picia kawy w tym miejscu,  bo... mnie dusiło ! Powietrze tamta było dla mnie bardzo ciężkie i o nie najlepszym zapachu. Absolutnie ten zapach dotychczas miły dla mych nozdrzy, teraz był zapachem drażniącym tak mocno,  że kawa na pewno by mi tam nie smakowała.
         Podobny przypadek z ostatniej niedzieli, pojechaliśmy z moim chłopiną do Lidla,  na szybkie małe zakupy, przechodzimy obok wypasionych pólek ze świeżym pieczywem i znów... pytam mojego..czy ten zapach Ci się podoba, słyszę odpowiedz.."noooo pięknie pachnie" a ja odpowiadam. że mnie ten zapach dusi... Naprawdę .. zastanawiałam się co w tym może być pięknego :-)
Ciekawe prawda ?

         Przez 6 tygodni nie eksperymentowałam, lecz  jeden dzień odbył się na tzw. próbie dosmakowywania potraw,  którymi karmię rodzinę. Mogę się przyznać,  ze kilka razy gluten,  w niewielkiej ilości wpadł do mego żołądka i właściwie tez to było celowe - pomyślałam sobie,  a co mi tam.."łyżeczka sosu zaciągnięta mąką pszenną,  będzie małą próbą. Do tego wieczorem, ktoś do domu przyniósł swoje krokiety z mięsem, posmakowałam dosłownie kęs..myśląc sobie podobnie.
Na drugi dzień okazało się..że nic tak na prawdę się nie działo...poza powrotem bólu w kolanie. Zdziwiłam się bardzo, bo faktycznie przez 6 tygodni, jakoś nie pamiętam abym kolano odezwało się u mnie,  a tu taka niespodzianka.

Na dzień dzisiejszy,  z całą pewnością nie mam ochoty wracać do glutenu, a zrobiłam to z uwagi na 3 krótkie po sobie epizody związane z SOR kardiologicznym (niewyjaśnione problemy z trachykardią). Nie choruję a
wszystkie moje wyniki z krwi ( w szerokim zakresie wykonane) są dokładnie w normie, więc mój lekarz zaczął leczyć mnie na....depresję :-))) od tego dnia rozstałam się z glutenem... Poza tym wszystkim .. to najlepsza dieta pod słońcem ( jak dla mnie) chudnie się z automatu... "węchacz" się nie włącza.. słodycze mnie nie namawiają,  abym je skosztowała.. więc czego tu więcej chcieć od życia ? :-)))

: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge March 06, 2014, 11:29:02
Temat ucichnął ponad 120dni temu ;)
Oto co pisze w dzisiejszy łonet w temacie:

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/dieta-oparta-na-weglowodanach-winna-otylosci-i-cukrzycy/tn8dk

Widzisz Zulu wcale nie ucichł temat :-)))

Pozdrawiam :-))
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia March 06, 2014, 14:30:39
Jednak jak widzę w tym tekście, że tuńczyk jest tłustą rybą, to chyba ta pani coś ma pomajtane, albo jadła tuńczyka w oleju.
Frytki smażone w nieutleniającej się przez miesiąc fryturze z łoju to tak, ale gotowane ziemniaki to już nie, ale trzeba jeść warzywa... Czy słodka marchewka jest lepsza, niż mączny ziemniak? Czy obniżona aktywność trzustki jest rzeczą, z której nalezy się cieszyć, szczególnie zjadając dużo białka i tłuszczu?

Chyba ta pani ma mocną wątrobę. A, zresztą, czego się nie robi dla pieniędzy. Ona sama zresztą stwierdza, ze chodzi o odchudzanie, a nie o życie w taki sposób na dłuższą metę.
Jedna sprawa to nie jeść białej mąki, a druga sprawa, to wsuwać nadmiar białka.

A może ktoś mi wytłumaczy, dlaczego nasi władcy, mając w rękach pieniądze z podatków nie sprawią, aby chleb razowy był tańszy, a biały chleb był droższy? Zakładam, że nie rozważamy teorii o planowym i systematycznym wyniszczaniu narodu polskiego. Wyobrażam sobie spokojnie manewr na VAT. Na przykład w Rosji za białym chlebem trzeba się nachodzić, najczęstszy w sklepach jest foremkowy półrazowiec.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! March 06, 2014, 15:50:03
Alinge, z pszenicą (superglutenem) jest podobnie jak z innymi truciznami - trzeba zrobić uczciwy detoks i obserwować samopoczucie i to, co się dzieje w ciele i umyśle (to także istotne). Zjedz pszenicę po kilku miesiącach to się zdziwisz jak bardzo źle się poczujesz. Kiedy śmietnik (organizm) ;) jest czysty, to każdy wrzucony śmieć zostanie drastycznie zauważony.

Basia, no niestety, ale wielu czyha na zdrowie Polaków (ogólnie całej populacji na ziemi). Bez tego wątku dedukcja i ocena nie będzie nigdy obiektywna. Spiski istnieją. Przypomnij sobie choćby aferę z solą drogową (na marginesie: ktoś beknął za to?) . Ile syfu jest w produktach żywnościowych nikt nie zliczy. Normy kto ustala? Władzunia mruży oczy na tyle, na ile powieki ciężar monet dociska...
: Odp: Pszenica i choroby
: tusia221 March 06, 2014, 18:02:24
Tez duzo czytam o tym glutenie i mam duzą ochote odstawic go córce z azsem,próbuje juz chyba wszystkiego,ale to chyba bedzie najtrudniejsze,co podawać takiej małej do przedszkola na drugie sniadanie,chrupki ryzowe cały czas?Gotowce bezglutenowe sa zazwyczaj na skrobi pszenicznej na która młoda jest i tak uczulona,a chlebki ze swojego mixu bezglutenowego(tz kompozycji mąk bezglutenowych,jaglana,ryzowa i gryczana)no niesety,sa niesmaczne i twarde,oj ciężko z dzieckiem,które już skosztowało co to gluten :(
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge April 12, 2014, 01:47:17
Ja mam już chyba ponad 3 mc odstawkę glutenu... no i teraz mogę rzecz potwierdzoną przekazać, że nie ruszę świadomie glutenu.
W ostania sobotę, byliśmy na urodzinach u zupełnie obcych ludzi, pominę wszystkie inne fakty,  ale bardzo ważne było to, że zjadłam kawałek (mały) tortu Gospodyni,  a w Niedziele doprawiłam na kolejnych innych urodzinach następnym kawałkiem tortu (małym) i ból głowy,  który utrzymywał się ,aż do wtorku rana,  narzucał mi myśl,  że chyba tak się czują ludzie na kacu... Ten ból był tak paskudny, że w poniedziałek szybciej wyszłam z pracy, by rozłożyć się łóżku i cierpieć za własną głupotę , tym bardziej że mam cudowny okres,  iż wcale "słodycze do mnie nie mówią" .

: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! April 12, 2014, 10:25:53
Witaj w klubie. Ostatnio skusiłem się na spaghetti z pszenicy durum (myślałem, że nie będzie tak źle) i jakbym stał się mułem (to jest charakterystyczne dla pszenicy) . ;) Do tego zgaga, refluks i ogólna niestrawność. Zjadłem też niedawno płatki owsiane (ze względu na pośpiech) i od razu zaburzyło mi to wydalanie. Dziś mnie kuszą znów makaronem, ale nie tknę. Nigdy więcej. Przyjemność jedzenia (zawsze lubiłem spaghetti) nie przeważa nad mękami ciała. ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge April 12, 2014, 13:15:46
od razu zaburzyło mi to wydalanie.
----. Nigdy więcej. Przyjemność jedzenia (zawsze lubiłem spaghetti) nie przeważa nad mękami ciała. ;)

Dokładnie jak bym czytała o sobie... nawet mogę stwierdzić, że po temacie WC wiem,  ze jakąś "ukrytą opcję"  musiałam w czymś spożyć.
Ostatnia przygoda w restauracji  w drodze na zajęcia do Dr. - pytam uprzejmie kelnerki,  czy jest może coś "bezglutenowego" ( miałam na mysli np. placki ziemniaczanne, bo ja je robię bez mąki) Pani przychodzi z informacją od Szefa Kuchni że "bezglutenowe jest mięso" :-)) nooo i tą informacją mnie wyniosła na wyższe szczyty zrozumienia, by nie zadawać głupich pytań :-))))
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! April 12, 2014, 16:03:30
:)
: Odp: Pszenica i choroby
: WiesiekW April 13, 2014, 19:03:48
u Lisa przeczytałem:
Owszem, ma świadomość, że nie ma żadnego medycznego powodu, by rezygnować z pszenicy. Nie cierpię przecież na celiakię, czyli nietolerancję glutenu, a jedynie uległa modzie. Takiej samej jak sezonowy szał na spodnie rurki, miejskie rowery czy płócienne torby.
i
Maciej Nowak: - Znajoma z Nowego Jorku mówiła mi, że tam moda na niejedzenie pszenicy już zanika. Teraz trendy jest picie mleka niepasteryzowanego, którego sprzedaż jest tam zakazana. Kulinarni hipsterzy spotykają się więc w nielegalnych sklepikach i rozlewniach, by kupować nielegalne mleko.

moda, badania na niewielkich próbach? czy może statystyki nie do obalenia?
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! April 13, 2014, 20:17:32
Moje dobre samopoczucie nie zależy od mody, ani statystyk, tylko braku pszenicy w diecie, zatem mądrale mogą się mądrzyć do woli. ;)

Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą. (dr Sidney MacDonald Baker)

Pasuje jak ulał.
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge April 13, 2014, 22:06:26
Też się zastanawiałam,  czy aby to ma sens, ta cała "nowo_moda_bez_pszeniczna" .Jednak jeśli już się ma świadomość tego,  że "jedzenie Cię nie woła", zauważasz że absolutnie "szwędacz" się wyłączył. W sklepach buszujesz  z coraz bardziej okrojonym koszykiem, ponieważ zapominasz,  że możesz być głodny, więc nie wpadasz w pułapkę " zakupy na głodzie" .
  Do tego widzisz, że wchodzisz w rozmiary stanowczo mniejsze, na rowerze śmigasz o wiele dalej, czytanie opracowań Dr. Różańskiego idzie lekko. Na badaniu u Dr. dowiadujesz się,  że nie masz Candidy - to co ? mam powiedzieć o sobie że "łykam wszystko jak młody pelikan" ? :-) i ta moda kiedyś mi się znudzi ? Ano własne w moim przypadku jest inaczej, swoje działania analizuję, i obecnie mój komfort życia tak bardzo się poprawił,  że nie mam zamiaru wcale tego zmieniać.

Inaczej by było, gdybym się zmuszała to takiego sposobu odżywiania. Jednakże ani trochę nie ma tu przymusu,  a ostatni przykład z wykonaniem próby ciastowej (gluten), spowodował,  iż wiem że świadomie po trutkę dla siebie nie sięgnę.

Przy okazji idą święta, i tak na prawdę już wiem, co tej mojej rodzinie przygotuję i wcale nie będę miała  "gorzej" niż oni, wystarczy mi,  że zrobię z myślą o sobie również  własną paschę, będzie sernik pieczony, dla siebie też zrobię chleb z maki gryczanej i torcik owocowy - i  już dziś wiem,  że na pewno coś z tego    t y l k o    skubnę  :-)

Podsumowując ... to nie dieta, to mój styl odżywiania, który ułatwił mi codzienność :-)  :)
: Odp: Pszenica i choroby
: tusia221 April 14, 2014, 18:01:41
Alinge,czy odstawiłaś tylko gluten,czy nabiał również?
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge April 14, 2014, 19:04:15
Tusiu odstawiłam tylko gluten. U mnie nie ma jakiś zaawansowanych problemów zdrowotnych, poza zdiagnozowanymi guzkami tarczycy, generalnie nic mi nie dolegało,  ale np. miałam wrażenie,  że poprzez spojrzenie na zawartość lodówki,  powodowało przybranie 1 kg.  Wyniki laboratoryjne są bardzo w porządku i gdybym tylko uparcie czegoś szukała,  to bardziej można by było się domyśleć,  że TSH szło by w kierunku nadczynności.
Na pewno drażniły mnie,  te kilka kg więcej które miałam, a przygoda z odziałem ratunkowym z powodu tachykardii spowodowało,  że "spróbowałam" odstawić gluten, i uważam to za dobry pomysł.

Pozdrawiam :)
: Odp: Pszenica i choroby
: WiesiekW April 14, 2014, 19:35:39
cały gluten poszedł w odstawkę? wszystkie kasze, płatki i grubomielone mąki niepszeniczne też?
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge April 14, 2014, 21:38:01
Używam tylko mąki gryczanej, ryżowej, ziemniaczanej. Żadnych płatków, żadnego musli.

pzdr.
: Odp: Pszenica i choroby
: MsSznur April 15, 2014, 14:09:45
Mnie cera poprawiła się wyraźnie już po miesiącu ścisłej diety bezglutenowej. Polecam. Masz jakieś medyczne przeciwwskazania do glutenu czy to był eksperyment z twojej strony? Nie podchodzą ci smakowo makarony bezglutenowe? Są różne rodzaje. I można zrobić domowy.
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! April 28, 2014, 10:21:56
Obiecałem sobie, że nie tknę już pszenicy, ale dałem się wczoraj namówić na spaghetti i mam za swoje. Noc nieprzespana, ciągły refluks i mdłości, a dziś po śniadaniu biegunka, zatem żegnaj pszenico na zawsze. Więcej sygnałów nie potrzebuję.
: Odp: Pszenica i choroby
: ` April 28, 2014, 11:56:35
W młodości miałem problemy z refluksem, ogólnie z jedzeniem...to mi tatuś mówił:
"byle jakiej dupie to i skibka chleba zaszkodzi".
Teraz refluks wraca jak baardzo przesadzą a normalnie to jadam, w ilościach hurtowych,wszystko co jest zjadliwe.
Dzisiejsza noc "ciężka" bo na kolację zjadłem bigos z chlebkiem i dołożyłem boczuś zawijany (własnej roboty).
: Odp: Pszenica i choroby
: Alinge April 28, 2014, 12:12:36
Obiecałem sobie, że nie tknę już pszenicy, ale dałem się wczoraj namówić na spaghetti i mam za swoje. Noc nieprzespana, ciągły refluks i mdłości, a dziś po śniadaniu biegunka, zatem żegnaj pszenico na zawsze. Więcej sygnałów nie potrzebuję.

Ojjjj  b i e d n y  :D  :P :D   :P :D  :P :D   biedny :D

W sobotę na wycieczkę po łuskiewnik, Basi mąż zaprosił nas w pewnym momencie nas na ciasto z owocami :) och jaka była moja radość na to co usłyszałam... od razu zachciało się usiąść i rozkoszować smakiem... a nagle ..jakim smakiem ?? no przecież ja nie jem ciast.... To otrzeźwienie uświadomiło mi,  że nie biorę udziału w biesiadzie, co nie oznaczało,  że nie zjadłam słodkiego :) dla mnie znalazła się czekolada z orzechami :)  ale widać że trzeba się pilnować :) bo nawyki to ciężka do wyplenienia cecha :))) ale warta pilnowania, bo sobie nie wyobrażam przeżywać tego samego co Ty :-)))
: Odp: Pszenica i choroby
: MsSznur April 28, 2014, 12:23:18
Obiecałem sobie, że nie tknę już pszenicy, ale dałem się wczoraj namówić na spaghetti i mam za swoje. Noc nieprzespana, ciągły refluks i mdłości, a dziś po śniadaniu biegunka, zatem żegnaj pszenico na zawsze. Więcej sygnałów nie potrzebuję.

Ja ostatni raz przeżywałam dokładnie coś takiego kiedy przesadziłam z domowym winem i poprawiłam piwem.  :D
Po winie miałam refluks i mdłości a po piwie biegunkę. Teraz to wiem ale nie potrafiłam tego zrozumieć w tamtym czasie. Nie miałam jeszcze pojęcia o takich rzeczach jak nietolerancja glutenu. Teraz wiem dlaczego tradycyjne wieczorne piwo z współlokatorami zawsze kończyło się biegunką.
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 04, 2014, 17:49:06
Obiecałem sobie, że nie tknę już pszenicy, ale dałem się wczoraj namówić na spaghetti i mam za swoje. Noc nieprzespana, ciągły refluks i mdłości, a dziś po śniadaniu biegunka, zatem żegnaj pszenico na zawsze. Więcej sygnałów nie potrzebuję.

Historia miała dalszy ciąg i tak naprawdę nie wiem, co mi się przydarzyło.  ??? Kilka godzin po napisaniu powyższego komentarza dostałem mocnych mdłości, gorączki (37C) i bólu głowy. Poczułem się, jakbym miał zderzenie z samochodem. Po 2, 3 godzinach gorączka skoczyła do 38C i tak osłabłem, że musiałem położyć się do łóżka. Nic nie mogłem zjeść, bo chciało mi się ciągle wymiotować i refluks nie opuszczał. Całą noc nie zmrużyłem oka z bólu głowy i mdłości. Na drugi dzień to samo i znów prawie nic nie jadłem, co mnie bardzo osłabiło. Nie używam leków, ale kolejnego wieczora tak nap***** mnie głowa, że się poddałem (dziewczyna znalazła jakąś tabletę na awarię - ketonal prawie po terminie), bo żadna z alternatywnych metod nie przynosiła ulgi. Ból w nocy zszedł i jakoś zasnąłem, ale na drugi dzień to samo + biegunka i tak prawie do piątku, ledwo co jedząc i śpiąc. Katastrofa.

Teraz jest już lepiej i objawy minęły, ale zszedłem 4 kg i jestem wykończony. Nie wiem, czy to sama pszenica (papryka z sosu do spaghetti przypominała mi się 2 dni) spowodowała zatrucie (w zasadzie nie wiem jak to nazwać), bo podejrzewam pewne aspekty psychiczne, jakkolwiek po tej przygodzie nie ruszę glutenu nigdy. Połowica myślała w najgorszym momencie, że zejdę (serio), ale ja mam w takich wypadkach stoicki spokój (choć cierpienie nie jest fajne) i wiem, że organizm musi się oczyścić, więc wspomagam go jedynie ziołami, pomijając tego "przeciwbóla", którego wzięcie nieco mnie irytuje, ale nie od razu jest się mistrzem rozpuszczania bólu myślami. ;)

-----------------

Alinge, nie piję od ośmiu lat, ale prawie połowę tego czasu łapałem się na odruchu dołączaniu do towarzystwa. ;) Na początku było to dość frustrujące, że cały świat pije, a ja nie mogę, ale z czasem poczułem się szczęśliwy bez alkoholu i całe napięcie zniknęło. Podobny mechanizm miałem przy papierosach i słodyczach. Teraz mam błogi spokój. :) Można oczywiście przygotowywać mnóstwo potraw bez pszenicy, gluteny, jaj, mleka, itd., ale dla mnie to zbytnie ceregiele (jestem weganinem) i wolę nieskomplikowane (najlepiej surowe) jedzenie. Kiedy człowiek zaczyna żyć skromnie (w tym wypadku w odniesieniu do jedzenia), to zauważa, iż proste jedzenie też jest bardzo przyjemne, choć i tak wolałbym przejść na pranę. Co za wolność! ;)

MsSznur, sądzę, że nie istnieje taka przypadłość jak nietolerancja glutenu. Podobnie można by napisać o nietolerancji alkoholu. Te słowa, wytrychy zostały po to ukute, żeby sprzedawać jedno i drugie (oraz wiele innych, np. krowie mleko), bo przecież nie można wcisnąć ludziom trucizny, tylko udać najpierw, że istnieją choroby (to też potencjalny zysk), przez które ktoś nie może spożywać takich produktów. Cała reszta mniej wrażliwych ludzi może to jeść. Normalną reakcję organizmu na trującą substancję, nazywa się nietolerancją. To śmieszne.  :-\

Moja dziewczyna przez większość życia była uznawana za taką, która może zjeść wszystko i nic jej nie zaszkodzi, na przykład kapustę kiszoną, a potem lody. ;) Do momentu, aż przeszła na wegetarianizm i oczyściła organizm (rymłem se). ;) Każda ze "starych" potraw była ciężko trawiona i powodowała problemy gastryczne, mniejsze lub większe. Kiedyś gluten po niej spływał, a teraz ona spływa po glutenie. ;) Przykłady można mnożyć...

-----------------

...a co do lichych, skibkowych synków.  Jak się ma zaśmiecone jelita, to bigos na ohydnych truchłach nie zaszkodzi (przeleci przez obklejone rury). Jak w śmietniku byłoby czysto, to wtedy dałby prawidłowe reakcje. No, ale to daleka droga, bo najpierw trzeba pojąć, że się wcina trupy...
: Odp: Pszenica i choroby
: MsSznur May 04, 2014, 19:51:57
Normalną reakcję organizmu na trującą substancję, nazywa się nietolerancją. To śmieszne.   

Święta prawda. Lepiej bym tego nie ujęła.

Alinge, nie piję od ośmiu lat, ale prawie połowę tego czasu łapałem się na odruchu dołączaniu do towarzystwa.  Na początku było to dość frustrujące, że cały świat pije, a ja nie mogę, ale z czasem poczułem się szczęśliwy bez alkoholu i całe napięcie zniknęło.

Niestety społeczeństwo nie jest zbyt tolerancyjne. Często rezygnowanie z picia to śmierć życia towarzyskiego, bo ludziom przeszkadza, że przychodzi się np. na grila i ani się nie pije ani nie je kiełbasy. Bo po co się przechodziło?
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 04, 2014, 20:23:30
MsSznur, jak nie pijesz to nie jesteś swój, więc przestajesz pasować do towarzystwa, choć wielokrotnie pełni się też rolę wyrzutu sumienia u tych, co pić już muszą. Jednak, co ma się od Ciebie odkleić w nowym (trzeźwym) życiu, to się odklei (również "przyjaciele") i nie ma to tamto. ;)

Jeżeli nie je się pszenicy z wyboru, to też się podpada generalnie pod "innych". Trzeba będzie pewnikiem założyć jakąś grupę AG - Anonimowych Glutników (bądź nieanonimowych - NG). ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: robin May 04, 2014, 21:21:20
Jakie towarzystwo takie życie jego. Znam takie w którym piją prawie wszyscy a i tak nikt się nie pijącego nie czepi, zwyczajnie szanują słowo "nie". Jak również takich co są wege lub vege i jedzącemu mięso nie smęcą o ohydnych truchłach. ;)
Moc - ci się przytrafiła "grypa żołądkowa". Co nie rozmawiam z kimś ze znajomych to ma albo wirusa tego od biegunki, albo tego od smarkania i przyduszania. Ot wiosna;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 05, 2014, 08:23:34
robin, nie generalizowałem przecież z towarzystwem, a o truchłach smęciłem temu, co mi wcześniej smęcił o wychowaniu w pogardzie dla słabeuszy żywieniowych. ;)

Grypa żołądkowa nie bierze się znikąd. Podejrzewam pewien konflikt psychiczny, bo symptomy "choroby" były widocznie już nieco wcześniej (w emocjach), ale to rozważania pod kątem GNM, więc nie będę zaśmiecać wątku o pszenicy. Zwalam przygodę na nią, bo będzie mieć gorsze statystyki. ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: robin May 05, 2014, 14:44:29
Dla mnie się bierze z wirusa;) Stan psychiczny może oczywiście odpowiednio "przygotować grunt".
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 05, 2014, 16:37:37
Wiesz robin, ale ja nie sądzę (http://5prawnatury.pl/filmy/wirus-mania/), że wirusy istnieją. ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia May 06, 2014, 13:08:50
choć i tak wolałbym przejść na pranę. Co za wolność! ;)

Jeśli to zrobisz, to napisz, jeśli pociągniesz ponad 4 miesiące.

Moja dziewczyna przez większość życia była uznawana za taką, która może zjeść wszystko i nic jej nie zaszkodzi, na przykład kapustę kiszoną, a potem lody. ;) Do momentu, aż przeszła na wegetarianizm i oczyściła organizm (rymłem se). ;) Każda ze "starych" potraw była ciężko trawiona i powodowała problemy gastryczne, mniejsze lub większe. Kiedyś gluten po niej spływał, a teraz ona spływa po glutenie. ;)

To zjawisko akurat łatwo wytłumaczyć - ona już nie wytwarza tych enzymów, które są potrzebne do trawienia glutenu. Organ nieużywany często ulega zanikowi, wiedza nieodświeżana znika i tak dalej. Dokładnie to samo się dzieje, jeśli ktoś nie pije mleka przez długi czas, a potem stwierdza, że stracił tolerancję laktozy. Owszem, stracił - ale zdolność wytwarzania enzymu trawiącego laktozę. Nie ma tu przecież mowy o genetycznej prawdziwej nietolerancji.

Każdy hodowca zwierząt wie, że nie wolno zwierzat nagle przestawiać na zupełnie inny rodzaj paszy. Na przykład przejście między kiszonkami a sianem nie może być nagłe. Oczywiście, najlepiej pasze jest mieszać i urozmaicać, to wtedy nie ma problemów trawiennych.

Jak się ma zaśmiecone jelita, to bigos na ohydnych truchłach nie zaszkodzi (przeleci przez obklejone rury). Jak w śmietniku byłoby czysto, to wtedy dałby prawidłowe reakcje.

Mylisz się, niestety - do strawienia bigosu potrzebne są bardzo zdrowe jelita, wątroba i trzustka i to nawet bez dyskusji o trupach. Pamiętaj, że bigos bez mięsa też jest wykonalny, a smakuje tak samo.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: ` May 06, 2014, 16:32:09
Wspomniałem o bigosie i boczusiu w dziale o pszenicy bo to miał być i był
eksperyment kulinarny.
Boczek bez mięsa robiony z sera koziego i białka pszennego( gluten), warstwy barwione buraczkiem i marchewką.
Bigos bez miesa za dużo było grzybków...dlatego ciężki.
Jestem obecnie w "fazie BPS-u" i nie chciałem zaśmiecać kiszek.
Widząc, że Moc wpadł w szyny Germańskie, wolałem  wyłączyć się z dyskusji (dlatego _off, bo czasu mało).
    Potwierdza sie teza, że jak się ma(jest) młotek(kiem) to wszystko podobne jest do gwoździa.
: Odp: Pszenica i choroby
: Dondarrion May 06, 2014, 16:48:10
Boczek bez mięsa robiony z sera koziego i białka pszennego( gluten), warstwy barwione buraczkiem i marchewką.
Dobre?
Ja kiedyś jadłam babkę ziemniaczaną ze skwarkami z tofu duszonego w piwie pszenicznym (gluten:) ) wędzonym i były (te skwarki) ok.
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 06, 2014, 17:00:35
Jeśli to zrobisz, to napisz, jeśli pociągniesz ponad 4 miesiące.

Nie mam zamiaru nic ciągnąć. Ciągną ci, którzy nie jedzą stałego pokarmu na siłę. Poszczą. Ja chcę tak żyć na zawsze. To diametralna różnica, ale nie dziwi mnie Twoje nazewnictwo, bo przecież wątpisz w prawdziwość takiej diety, zatem nazywasz to wedle własnego światopoglądu, zakładającego przymus jedzenia.

To zjawisko akurat łatwo wytłumaczyć - ona już nie wytwarza tych enzymów, które są potrzebne do trawienia glutenu. Organ nieużywany często ulega zanikowi, wiedza nieodświeżana znika i tak dalej. Dokładnie to samo się dzieje, jeśli ktoś nie pije mleka przez długi czas, a potem stwierdza, że stracił tolerancję laktozy. Owszem, stracił - ale zdolność wytwarzania enzymu trawiącego laktozę. Nie ma tu przecież mowy o genetycznej prawdziwej nietolerancji.

Każdy hodowca zwierząt wie, że nie wolno zwierzat nagle przestawiać na zupełnie inny rodzaj paszy. Na przykład przejście między kiszonkami a sianem nie może być nagłe. Oczywiście, najlepiej pasze jest mieszać i urozmaicać, to wtedy nie ma problemów trawiennych.

Nie sądzę, żeby człowiek tracił zdolność wytwarzania jakiegokolwiek enzymu. W jaki niby sposób? To jakieś ewolucyjne dyrdymały. Osoby, które stosują dietę praniczną, mogą w każdej chwili przejść na pokarm stały, gdyż żaden organ, ani funkcja nie zanika (oczywiście w odpowiednim tempie). Tym bardziej w przypadku osoby, która zmieniła jedynie dietę na zdrowszą. Za to przykład zwierząt hodowlanych uważam za nieuzasadniony, ponieważ są one karmione nieodpowiednim jedzeniem i mają rozregulowane systemy trawienne (pomijając stresujące warunki, w jakich są hodowane - to też ma ogromne znaczenie).

Mylisz się, niestety - do strawienia bigosu potrzebne są bardzo zdrowe jelita, wątroba i trzustka i to nawet bez dyskusji o trupach. Pamiętaj, że bigos bez mięsa też jest wykonalny, a smakuje tak samo.

Nie twierdzę, że bigos (na mięsie, czy nie) może trawić tylko osoba z czystymi jelitami. Napisałem jedynie, że jelita przy takiej diecie są obklejone resztkami niestrawionych pokarmów (szczególnie przez gnijące mięso i gluten). Tworzy się warstwa "ochronna", przez którą pokarm nie ma całkowitej interakcji z układem trawiennym. Wystarczy obejrzeć własne odchody po przejściu na zdrowe odżywianie i solidnym oczyszczaniu jelit.

-----------------------

Nikomu nie bronię jeść pszenicy, mięsa, czy też nabiału. Można się tym opychać do woli, nawet popchnąć to tłuczkiem. Na zdrowie.
: Odp: Pszenica i choroby
: ` May 06, 2014, 17:35:46
Dondarrion, jestem ciągle głodny to mi wszystko smakuje, zwłaszcza po nalewkach pieprzowo-imbirowych.
Ser kozi, na gorąco, pyszny!!!
: Odp: Pszenica i choroby
: robin May 06, 2014, 21:57:55
Moc : a, to jak nie wierzysz w wirusy to spoko:D Teoria spójna. Ja wierzę, tylko myślę że ich nie rozumiemy. Ostatnio nawet jakieś sf czytałam, gdzie pomieszanie języków na Babel wywołał wirus. Ciekawe było!
Nie wierzę w kalorie za to, nigdy na mnie ta teoria nie działała..

Chętnie bym posłuchała jak widzisz to odżywianie praną bo tak się składa że miałam ostatnio okazję rozmawiać z jedną osobą, która mówiła że odżywiała się tak 3 miesiące, ale nadal nie mam jasności na czym to właściwie polega [co to prana wiem.]. Bo tak na zdrowy rozum to nie powinna przyjmować w tym czasie niczego uznawanego za pokarm, a przyjmowała..i nadal liczyło się za odżywianie się praną. Tak więc? Serio pytam.
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 07, 2014, 08:48:36
Jak znajdę wolną chwilę to założę wątek w odpowiednim dziale i tam się wypowiem + ewentualnie podam jakieś linki do materiałów...
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia May 07, 2014, 10:21:29
Jeśli to zrobisz, to napisz, jeśli pociągniesz ponad 4 miesiące.

Nie mam zamiaru nic ciągnąć. Ciągną ci, którzy nie jedzą stałego pokarmu na siłę. Poszczą. Ja chcę tak żyć na zawsze. To diametralna różnica, ale nie dziwi mnie Twoje nazewnictwo, bo przecież wątpisz w prawdziwość takiej diety, zatem nazywasz to wedle własnego światopoglądu, zakładającego przymus jedzenia.

Czy to oznacza, że ten światopogląd potrafił zabić miliony ludzi i zwierząt? Ciekawy światopogląd...

Nie sądzę, żeby człowiek tracił zdolność wytwarzania jakiegokolwiek enzymu. W jaki niby sposób? To jakieś ewolucyjne dyrdymały.

Tak się dzieje zwykle właśnie z "nabytą nietolerancją laktozy" po dłuższej przerwie w piciu mleka. Zwykle jednorazowe podanie syntetycznej laktazy sprawę załatwia do następnej przerwy

Za to przykład zwierząt hodowlanych uważam za nieuzasadniony, ponieważ są one karmione nieodpowiednim jedzeniem i mają rozregulowane systemy trawienne (pomijając stresujące warunki, w jakich są hodowane - to też ma ogromne znaczenie).

Całkiem niedawno się nasłuchałam na temat poważnych zaburzeń trawienia u reniferów dokarmianych sianem z powodu zalodzonych zimowych pastwisk porostowych. Każdy normalny hodowca o tym wie, nie tylko tzw. "producent".

Nie twierdzę, że bigos (na mięsie, czy nie) może trawić tylko osoba z czystymi jelitami. Napisałem jedynie, że jelita przy takiej diecie są obklejone resztkami niestrawionych pokarmów (szczególnie przez gnijące mięso i gluten). Tworzy się warstwa "ochronna", przez którą pokarm nie ma całkowitej interakcji z układem trawiennym. Wystarczy obejrzeć własne odchody po przejściu na zdrowe odżywianie i solidnym oczyszczaniu jelit.

Jelita nie są obklejone resztkami pokarmu, jeżeli tak się dzieje, to mamy poważny problem typu "drażliwe jelita", kamienie kałowe, zapalenia uchyłków i tak dalej. Zwykle to jest związane z zaburzeniami składu flory bakteryjnej jelit, co oczywiście może mieć związek z dietą. Prawdą jest, że w takich przypadkach zaleca się wykluczenie mięsa, ponieważ półprodukty trawienia mięsa utrudniają zasiedlenie prawidłowych bakterii.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: MsSznur May 07, 2014, 11:07:04
Basiu wygląda na to że bardzo krytycznie podchodzisz do (zabijcie mnie - nie wiem jak to nazwać) "nietolerancji glutenu".
Z czego twoim zdaniem wynikają skutki uboczne spożycia glutenu?
Bardzo mnie to ciekawi. A nie czarujmy się - łatwiej byłoby się pozbyć określonego problemu niż zmieniać dietę do końca życia.
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia May 07, 2014, 11:19:18
Basiu wygląda na to że bardzo krytycznie podchodzisz do (zabijcie mnie - nie wiem jak to nazwać) "nietolerancji glutenu".
Z czego twoim zdaniem wynikają skutki uboczne spożycia glutenu?

Ja nie wykluczam nietolerancji glutenu - wiadomo, że to skutkuje zniszczeniem kosmków jelitowych, czyli celiaklią.

Jestem w stanie nawet uwierzyc w teorie Mocy, że obecne mutanty nafaszerowane chemią (kto kiedyś widział koleiny w łanie zboża? W łanach zbóż były maki i bławatki, a nie koleiny) są poważnym alergenem. Amerykanie stwierdzili ślady RoundUp-a nawet w mleku karmiących kobiet.

Naukowo udowodniono, że szczególnie pszeniczny gluten blokuje receptory insuliny w komórkach, co może skutkować brakiem granicy w gromadzeniu tłuszczu w organiźmie, czyli otyłością.

Jednak nie jestem pewna, czy kolejne wykluczanie kolejnych pokarmów nie wypycha nas w naszym klimacie w kolejne awitaminozy i dalsze problemy ze zdrowiem.

Dlatego w takich przypadkach ja proponuję przeprowadzić odbudowę jelit i zaopiekowanie się naszymi współmieszkańcami, którzy są nam potrzebni dla zdrowia, zanim nie zacznie się szukania kolejnych alergenów.



Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: MsSznur May 07, 2014, 14:16:43
A więc jednak jak sie ma pecha to się ma pecha. To chciałam wiedzieć. ;D

Jednak nie jestem pewna, czy kolejne wykluczanie kolejnych pokarmów nie wypycha nas w naszym klimacie w kolejne awitaminozy i dalsze problemy ze zdrowiem.

Dlatego w takich przypadkach ja proponuję przeprowadzić odbudowę jelit i zaopiekowanie się naszymi współmieszkańcami, którzy są nam potrzebni dla zdrowia, zanim nie zacznie się szukania kolejnych alergenów.
Teoretycznie jeśli wyeliminuje się z diety gluten i mleko(=pochodne) to nie powodów by obawiać się awitaminozy?
: Odp: Pszenica i choroby
: Basia May 07, 2014, 15:36:34
Teoretycznie jeśli wyeliminuje się z diety gluten i mleko(=pochodne) to nie powodów by obawiać się awitaminozy?

O ile gluten nie jest bardzo konieczny dla zdrowia - tu się zgodzę, to z mlekiem czy ogólnie z nabiałem, to może być zupełnie inna historia w naszym klimacie i tradycji żywieniowej.
Warto przynajmniej wykluczyć wszelkie produkty UHT, bo one są biologicznie martwe - nie mają więcej wartości odżywczej, niż kawałek parówki z MOMsa. Potem warto wykluczyć wszelkie tzw. "jogurty", w których jakimś cudem zawsze są jakieś zagęszczacze, stabilizatory i inne dziwadła. Z masła można sprawdzić, czy klarowane, czyli pozbawione resztek białka i wody będzie lepsze. Warto sprawdzić, czy porządne kwaśne mleko od krowy po oddzieleniu śmietany do innych celów też daje nieciekawe reakcje. Warto sprawdzić, jeśli ma się znajomą krowę, jak zareaguje się na siarę.

Po prostu żal tych witamin i aminokwasów, które dostajemy z mlekiem i tych bakterii jelitowych, które nam kwaśne mleko odnawia.

Prawdopodobnie w tropikach jest znacznie więcej różnorodnych pokarmów do dyspozycji, stąd można spokojnie się zgodzić, że wegetarianie w Indiach mogą być zupełnie zdrowi do późnej starości, a przynajmniej nie chorować więcej, niż my.

Oczywiście, nie wykluczam prawdziwej nietolerancji i wtedy nie ma wyjścia.

Warto jednak ustalić, czy statystycznie udowodniona zwiększona ilość alergii jest wynikiem nareszcie zauważonej i docenionej nietolerancji, czy jest to wynik wściekłej kombinacji chemikaliów, od których trudno się uwolnić.

Czytałam wyniki niedawnych badań nad alergiami u dzieci w Finlandii i w Karelii. Oczywiście w Finlandii alergicznych dzieci było 2,5 raza więcej, niż w Karelii. Najprostsze wytłumaczenie, to, że "mądrzy ludzie żyją w brudzie", ale przecież to nie o to chodzi. Najprawdopodbniej jest to dostęp do w miarę mało zatrutej żywności - normy rosyjskie, tak, jak dawne Polskie Normy dopuszczają znacznie mniej chemii w żywności, niż normy unijne.

Pozdrowienia :-)
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 11, 2014, 21:01:37
Zmień jedzenie i wróć do zdrowia - Lek. med. Ewa Bednarczyk-Witoszek. (http://www.youtube.com/watch?v=0b1DZFv7Vao) Ciekawa rozmowa głównie o zbożach...
: Odp: Pszenica i choroby
: Tikamthe May 26, 2014, 10:15:34
Obiecałem sobie, że nie tknę już pszenicy, ale dałem się wczoraj namówić na spaghetti i mam za swoje. Noc nieprzespana, ciągły refluks i mdłości, a dziś po śniadaniu biegunka, zatem żegnaj pszenico na zawsze. Więcej sygnałów nie potrzebuję.

... pszenicy nie tkniesz, a do odżywiania praną dużo ci brakuje... z moich obserwacji wynika, że ci którzy chcą się przestawić na pranę, a udzielają się w internecie, zwłaszcza na takich "materialnych" forach, wdają się w kłótnie czy irytują z byle powodu, przeważnie przestawiają się na tzw. wampiryzm energetyczny (też prana, tyle że przez kogoś przetworzona)... to tylko zastąpienie jednego nałogu drugim,  bardziej wysublimowanym... być może masz jakieś ubytki w aurze?  8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8) 8)...i omega

ps. policz moje okulary, bez stresu;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Moc jest w Tobie! May 26, 2014, 17:19:29
Tikamthe, widać, że masz duże doświadczenie w pozyskiwaniu energii od innych, zamiast z Kosmosu, bo nieustannie zabiegasz o uwagę, którą karmisz się z błogością. ;)
: Odp: Pszenica i choroby
: Tikamthe May 27, 2014, 06:33:23
Tikamthe, widać, że masz duże doświadczenie w pozyskiwaniu energii od innych, zamiast z Kosmosu, bo nieustannie zabiegasz o uwagę, którą karmisz się z błogością. ;)

... jestem raczej introwertykiem chociaż potrafię być ekstrawertyczny, uwaga innych mnie męczy, nie zabiegam o nią, w kontaktach z ludźmi tracę energię, aby to uzupełnić czasami się od nich izoluję, wolę kontaktować się bezpośrednio z naturą, chociaż człowiek jest podobno jej częścią, ale teraz już mniej... aby kontaktować się z ludźmi przez kompa musiałem się do tego przyzwyczajać, nie przepadam za nadmiarem elektroniki, komórki też używam sporadycznie i... chyba znam siebie lepiej niż Ty mnie;)
: Odp: Pszenica i choroby
: noxiaq November 20, 2016, 21:08:00
Zastanawiam się skoro przenicę siano już 13000 lat temu i towarzyszy ona człowiekowi od kiedy znamy cywilizację skąd naglę taka moda na przypisywanie glutenowi całego zła. Przecież od setek lat polacy jedzą gluten - mówimy o zarabianiu na chleb lub że ktoś nas chleba pozbawi. Nagle się okazuje, że obok osób chorych na celiaklię czy nietolerancję glutenu jest cała masa osób cierpiących na różne dolegliwości po spożyciu mącznych potraw. Nie zastanawiało Was to nigdy? Kiedy zrobiłem małe dochodzenie natrafiłem na różne teorie, w których wspólny mianownik stanowił glifoset- składnik czynny herbicydów używanych na masową skalę do produkcji ziarna. W skrócie jest to herbicyd totalny - który zasusza wszystko co zielone blokując pobieranie wody przez korzenie. Opracowano odporne odmiany soi i kukurydzy, które nie ulegają temu środkowi - w zamian za to zasychają wszystkie chwasty. Wiadomo od tym od dawna i ten środek jest dostępny pod różnymi nazwami w sklepach dostępny dla każdego Kowalskiego. Jednak co mnie zszokowało to fakt, że rolnicy na masową skalę używają tego środka do zasuszania zboża. Wszelkie zboża od pszenicy po owies jak również niektóre rośliny oleiste jak rzepak są zasuszane tym herbicydem. Rolnik dzięki temu ma bardziej wyrównany, większy plon ziarna, które schnie niezależnie od pogody - to się przekłada na wynik ekonomiczny. Obecnie praktycznie nie da się kupić mąki, która nie była traktowana w ten sposób. Chyba, że z upraw certyfikowanych - ale to nie te dostępne w sieciach handlowych. Już sam nie wiem co mam jeść.
: Odp: Pszenica i choroby
: kuneg November 20, 2016, 23:21:54
Glifosat glifosatem, ale selekcja materiału siewnego i majstrowanie przy genetyce, to swoją drogą.
Stare odmiany (sprzed 100 lat) pszenicy zawierały znacznie mniej glutenu niż te obecnie uprawiane.
Tu jest wiele różnych czynników, które się nakładają: chemia wszędzie, nieprawidłowe nawyki, zmiana stylu życia, no i ten gluten...
: Odp: Pszenica i choroby
: elizalovely December 14, 2016, 09:40:19
 :o 8) ???