No i jest ok. "rozluźniłam" olejem lnianym, okrasiłam wit. E, i wlałam troszkę uczepu. Jak maść ok. - czyli uratowana Uśmiech
Widzę Kasiu, że lanolinę traktujemy nieco inaczej . Osobiście bardzo ją cenię za cholesterol i inne atrakcje. Traktuję ją jednak jako dodatek, emulgator jak słusznie zauważył Kamin.
Jak to wygląda w praktyce ?
Mam do zastosowania w formie maści kilka fajnych substancji, które chcę spiąć w jedną maść. Np. 2 -3 oleje i masła, wyciągu olejowe, wyciągi alkoholowe, kwasy, witaminy i inne dziwactwa. Chodzi o to , żeby aplikacja była szybka i bezproblemowa.
1. szykuję fazę olejową - mieszam oleje z substancjami rozpuszczalnymi w olejach
2.szykuję fazę wodną - w wodzie (hydrolacie) rozpuszczam substancje rozpuszczalne w wodzie, dodaję wyciągi alkoholowe (mocno skondensowane).
3. używam dokładnie tyle lanoliny, żeby połączyć te dwie fazy. Nie powiem ile % lanoliny, bo receptura jest za każdym razem inna , więc nie wiem. Czasami zrobię maść , która po 24 godzinach się rozwastwia - nic prostszego niż domieszać ciut więcej lanoliny.
"stan skupienia" mam pod kontrolą - więcej twardego masła - konsystencja stała, jak krem nivea. Przewaga tłuszczów płynnych - rzadka emulsja.