Autor Wątek: Różności z "Rak a zioła" w tle  (Przeczytany 7103 razy)

Offline Brzozka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 6
  • Logistyk / Sp. od Spraw Niemozliwych
Różności z "Rak a zioła" w tle
« dnia: Marzec 08, 2012, 01:01:24 »
Przepraszam za przydlugi post ale ten watek zafascynowal mnie od pierwszej strony, od razu odpowiedzialam i ..zauwazylam kolejne. Rzadko bywam w necie wiec albo dzis to wysle albo znow odloze na lata.

Poniewaz rok temu bralam sie za plukanie watroby i woreczka wg Andreasa Moritza przejrzalam co sie dalo nt. lewatyw. Poczatkowo robilam plukanie bez nich ale od razu czulam, ze toksyny sie pojawily, mialam nalot na jezyku. Lewatywy sa bardzo pomocne. Wojak Szwejk potwierdzi:) Jakos tak ich popularnosc spadla ze 100 lat temu a przeciez dzis jemy o wiele wiecej smieci i mamy mniej ruchu wiec sa potrzebniejsze.

Ludzie sugeruja dodawanie roznych rzeczy (probiotyk, jogurt) ale wg mnie Andreas ma racje, ze organizm sam to wyreguluje. To w temacie dobrych bakterii. Andreas proponuje tez lewatywe z naparow ziolowych, oleju sezamowego (na chroniczne zatwardzenie).

Lewatywe kawowa Andreas zaleca osobom, ktore nie moga robic plukania watroby, np. z powodu zazywania okreslonych lekow. Zaleca ja tez gdy ktos czuje sie powolny, zmeczony, ma bole w dolnej/srodkowej czesci kregoslupa (swiadczace o toksycznej watrobie). Osoby powaznie chore na raka, watrobe, serce moga ja robic nawet co drugi dzien.

Omawia ja w 'Ponadczasowych tajemnicach zdrowia i odmladzania'mniej wiecej tak:

Jej glownym celem jest obnizenie poziomu toksyn we krwi. Mozna ja robic po plukaniu watroby, raz na tydzien. Pobudza system nerwowy trzewi, wspomagajac perystaltyke jelit.

Do wody na plukanie jelita grubego dodac roztwor kawy naturalnej, organicznej.
Nie moze to byc kawa rozpuszczalna!

2 szkl. wody zagotowac, dodac 3 czubate lyzki stolowe kawy.
Gotowac 3 min.
Zmniejszyc gaz i na malym ogniu podgrzewac 15 min.


Odcedz kawe bardzo dokladnie! Przefiltruj przez geste plotno, filtr do kawy, aby nie pozostaly zadne fusy.
Wlej ja do cieplej, przegotowanej wody i lewatywa gotowa.
(Andreas nie podaje tu ilosci, mysle, ze 1 litr wody  wystarczy. Uzyc mozna z tego 0,5-1 L, niekoniecznie calosc. Tyle wlewam do termoforu. Nie wiem jak ustalic proporcje dla gruszki.)

Trzymaj lewatywe ok. 15 min. Miej uniesione nogi.
Moze byc latwiej lezec na prawej stronie.
...
Mozna tez masowac brzuch. Moga pojawic sie skurcze, to nie problem, przejda.
Wg mnie woda powinna byc ciepla/letnia, choc sa tacy ktorzy  mowia o goracej ale ja wole nie poparzyc sie w srodku.
Robie lewatywy od roku, ostroznie i nie zrobilam sobie krzywdy. Bardzo nie chcialabym biec do lekarza z 'takim' problemem;)

U mnie plukanie watroby bardzo sie sprawdzilo. Pomoglo mi na pare innych rzeczy niz oczekiwalam ale jestem przeszczesliwa, ze to zrobilam (robie:) Ufam Andreasowi co do ajurwedy bezgranicznie. To co on mowi zgadza sie z moim doswiadczeniem z ajurweda, medycyna/kuchnia 5 przemian oraz moja intuicja. On korzysta z najnowszych badan medycznych, proponuje tez jakies swoje metody ale jeszcze nie skonczylam czytac jego glownych dziel wiec zostawiam sprawdzenie tego na pozniej. Andreas pojawia sie kolo Gersona i mozesz sie z nim zetknac. Mial od dziecka problemy z kamieniami w woreczku i wypracowal swietna metode pozbywania sie ich. Na prywie podesle Ci swoja sciage do lewatyw, spisana dla mojej mamy, ktora ma 'otluszczona watrobe' czyli pelna kamieni.

Andreas je pol lyzeczki kurkumy dziennie (profilaktycznie). Dr Brzezinski tez zna jej dobroczynne wlasciwosci. Ja ja stosuje w kuchni hinduskiej gdzie dodaje sie ja do prawie wszystkiego. (Ona odkaza wiec uzywam ja na male rany, zamiast masci antybiotykowej.) Przedluza trwalosc potraw, podnosi smak innych przypraw, w zasadzie najlepiej dziala na goraco ale ja z powodzeniem mieszam ja z olejem z pierwszego tloczenia i z tym co sie nawinie (spirulina, mielone nasiona lnu, Chia, przyprawy, itp) tworzac sobie taka 'omaste' do ziemniakow.  Mi smakuje:)
Dodawalam ja tez do domowego majonezu.
Zdecydowanie polecam naturalna (i organiczna) kurkume zamiast wyciagu! Farmakolodzy maja tendencje do syntetyzowania jednego najbardziej dzialajacego skladnika a czesto sukces zalezy od wiekszej ilosci skladnikow i to daje natura. Organiczna kurkume predzej dostaniesz w sklepie ze zdrowa zywnoscia w UK niz sklepie hinduskim. U Pakistanczykow kupilam niedawno takie nasiona kolendry jak z plastiku, moze to jakies GMO. Kupowalabym z duzej renomowanej firmy a nie 'na wage'. W Indiach jest ogolnie wiadome, ze do chilli moga dosypac sproszkowanej cegly, jak falszuja kurkume - nie wiem:) Nie szukalabym uczciwych z prowincji ani nie wierzyla sklepikarzom. A nie wiesz z jakiego sa srodowiska ci ludzie, ktorych spotykasz. Zakladalabym, ze sprzedawcom w Londynie zalezy na zysku i nie bedziesz dla nich liczacym sie klientem. 
Z drugiej strony certyfikat moze byc nic nie wart choc moi Irlandczycy od zdrowej zywnosci to raczej im wierza. Sa ludzie, ktorzy naprawde uczciwie hoduja ekologiczne warzywa, ziola. Trzeba szukac, sprawdzac. Najlepsze jest to co lokalne i mozliwe do sprawdzenia. Twoja mama ma szczescie, ze mieszka w stosunkowo zdrowej okolicy. Nie wiem tylko jak z radioaktywnymi odpadami u sasiadow ;)
Kieruj sie cena i intuicja. Nawet jak dostaniesz sredniej jakosci kurkume to tez bedzie dzialac. Najlepiej kupic korzen kurkumy i ususzyc i zetrzec samemu lub uzywac swiezego. Wyglada jak klacze imbiru ale jest drobniejszy i zolty. Suszony, w kawalkach tez bywa w sklepach ze zdrowa zywnoscia.
W Indiach jedza mnostwo kurkumy ale tez robia inne niezdrowe rzeczy. Warzywa na obiad sa gotowane a potem smazone. Tam potrafia jesc chilli obsmazone w oleju. To pomaga trawic ale i niszczy zoladek. Tam tez wiekszosc ludzi tylko slyszala o ajurwedzie. Zaczeli wracac do niej jak na Zachodzie zrobila sie moda. Lekarz ajurwedy byl uwazany za 'gorszego'. Tak farmacja przyzwyczaila ludzi do pigulek i polegania na bialych kitlach.
Przy okazji polecam wszystkim kinomanom swietna komedie hinduska: 'Dr Munna Bhai (Munna Bhai MBBS)'. To a propos pozytywnego nastawienia i zdrowia;)

Kurkuma z Darow Natury z Chin?.. Rozczarowali mnie. I Hindusow i Chinczykow znam jako agresywnych kupcow. Nie ufam. I nie sadze aby zakupowiec z Darow Natury byl w stanie przypilnowac na 100%, ze dostanie w dostawie to samo co bylo w probce, ze jakosc bedzie stala. Nawet jak sam bedzie jezdzil na ich polach sprawdzac:)
Kamis sprzedaje wszystko i dlugo nie istnieje na rynku, sa tez mlodsi. Do Kotany mnie przekonywala ich przedstawicielka handlowa, ze 100 letnia tradycja, jakosc, piekna fabryka w Wiedniu. Ale ja cos nie lubie torebek z aluminium. Na ich stronie pisza, ze wspieraja wartosci rodzinne a zasponsorowali tak masakryczny film, ze w tempie telegraficznym zawiadomilam rodzine i przyjaciol, zeby to omijali.

Olej lniany jest na pewno dobry na watrobe. Czy sa jakies przeciwskazania dla mamy? Nie wiem.

Co do 100% racji u Gersona tez sie zgadzam. Diabel tkwi w szczegolach i trzeba je poznac, kazdy organizm jest inny.
Rak to wyniszczenie organizmu i zadna metoda nie daje gwarancji. Dlatego dziekuje Wam bardzo za testy na typ hormonalny, typ z ajurwedy. Trzeba znac siebie. Wg dr Burzynskiego leczenie raka bedzie szlo w kierunku indywidualnego dopasowania leczenia dla kazdego genotypu.

Andreas Moritz mowi w wykladzie: 'Ryzyka i dobrodziejstwa diety z surowych warzyw i owocow (Risks and Benefits of a Raw Food Diet)' na kanale 'enerchiTV', na YT:
Dieta Gersona moze byc problematyczna dla osoby z zespolem podraznienia jelita.
Jedzenie surowych warzyw i owocow moze oznaczac mniej srodkow odzywczych a nie wiecej. Andreas zwraca uwage np. ze gotowanie 'rozklada' blonnik, ktory spowalnia proces wchlaniania srodkow odzywczych w jelitach na tyle by to co wartosciowe organizm zdazyl wchlonac. (Inaczej soczek moze ekspresowo przeleciec 'do wyjscia'. )
W diecie Gersona blonnika jest stosunkowo duzo. Bedzie fermentowal w jelitach i tworzyl duzo roznych, toksycznych gazow, ktore beda z krwia wedrowac, m.in do mozgu oraz toksyn, ktore beda podrazniac blone jelitowa.
Przez gotowanie, z celulozy, tj. gl. skladnika sciany komorkowej warzyw tez mozna uzyskac skladniki odzywcze w niej zawarte.
Sok dobrze jest 'poobracac' w ustach ze 20-30 razy aby sie wymieszal z enzymami w slinie. Tego tez potrzeba do wlasciwego trawienia. Jesli bedzie duzo materialu do trawienia moze sie pojawic duzo takich bakterii jak Candida aby strawic to co nie zostalo jeszcze przerobione. (Podejrzewam, ze to by troche wyjasnialo dlaczego wiele osob z rakiem ma tez drozdzyce, nie tylko z powodu obnizenia odpornosci: jelita nie wchlaniaja wlasciwie, cos zalega a przerobic to trzeba - tu pomoc moze kolonoterapia, lewatywy)
Gotowanie niszczy czesc skladnikow odzywczych ale to co sie uchowa moze byc latwo wchlonione.
Typ 'pita' ma duzo zolci, wiec moze sobie poradzic ze stosunkowo duza iloscia surowych warzyw. Pozostale typy powinny na to uwazac. Tyle Andreas.

Podobnie mowila moja lekarka z Towarzystwa Terapii Integralnej w Warszawie, leczaca mnie ziolami, kuchnia 5 przemian, tj. ze w naszym klimacie gotowanie to podstawa.

Charlotte Gerson zwraca uwage na fakt, ze jak watroba jest zniszczona w ponad 30% to zdrowie zaczyna sie walic, nawet z dnia na dzien. Chcialabym wygladac tak jak ona w wieku 90 lat i nie chorowac na cokolwiek ponad 20 lat:)
Ona przypomina, ze bialko jest nie tylko zwierzece ale i roslinne. To a propos odstawienia miesa. Andreas tez doradza unikanie lub odstawienie go. Kuchnia wg 5 przemian jest podobna do staropolskiej, zdrowej kuchni. Jesli mieso to raz na tydzien (jak dla mnie to ryby z pominieciem tunczyka i lososia, ktore maja sklonnosc do gromadzenia rteci). Najlepsza autorka od 5 przemian to wg mni Barbara Temelie.

Podobno nasiona zwyklych konopii zawieraja dokladnie to czego nam potrzeba. Ktos ma opinie na ten temat? Kupilam make z konopii i ...mialam zielone nalesniki:) Bo nie dostalam maki z kaszy gryczanej. Mama pamieta takie rzeczy? a cieciorke?... Na pewno sa przepisy na cos bezpiecznego i smacznego dla niej.

Autorzy 'diety Alleluja' twierdza, ze sok z wyciskarki (dobrej sokowirowki?) nie ma pestycydow. To ciekawe.
Ta dieta wyglada na podobna do Gersona ale moja kolezanka, ktora ja stosuje (i chwali sobie przyplyw energii) widzi zdecydowane roznice. Doszlysmy do wniosku, ze Gerson jest raczej dla wycienczonych organizmow, np. osob z rakiem, uzaleznionych, z tak zniszczonymi lub zapchanymi blotem kalowym jelitami, ze niewiele moze sie wchlonac.

Podobno dieta neolityczna to nowe opakowanie marketingowe diety Atkinsa.

Gotuj na parze. Metoda 'gotowania bez wody' to prototyp  szybkowaru za duze pieniadze. Takie jablka, gruszki gotowane na parze smakuja jak pieczone, wystarczy dodac cynamonu, imbiru, moze miodu. Dla mnie same w sobie sa slodkie. Moze to zasmakuje mamie.

Mama moze robic jogurt w domu. Poszukaj jak to robic bezpiecznie, by nie wdaly sie niewlasciwe szczepy. W Indiach do przegotowanego mleka dodaje sie z 2 lyzeczki jogurtu, stawia w kuchni i czeka 2-3 dni. Widzialam gdzies (w Polsce czy Irlandii?) sprzedawane szczepy 'wlasciwych' bakterii do domowej produkcji jogurtu.

Kocham kasze jaglana, bo ja robie tak, by sie pozbyc goryczki (tak mnie nauczyli na kursie gotowania 5 przemian Towarzystwa Terapii Integralnej, nie wiem czy jeszcze te kursy robia):
. 1/2 szklanki kaszy jaglanej
. 3-4 suszone morele
. 1 łyżka rodzynek
. 2 jabłka
. ew. 3-4 świeże śliwki lub inne sezonowe owoce - truskawki, winogrona

Kaszę wyprażyć w suchym garnku. Zalać wrzącą wodą, następnie tę wodę wylać i zalać wrzątkiem ponownie 0,5 cm ponad powierzchnię kaszy. Dodać suszone owoce i pokrojone jabłka. Gotować ok. 20 minut pod przykryciem na bardzo małym ogniu, aż kasza wchłonie całą wodę i zwiększy swoją objętość (ok. 3 razy). Nie mieszać. Jeżeli dodajemy owoce sezonowe, możemy je też gotować, albo surowe dodać do kaszy  przed podaniem.
Nalezy dodawac skladniki w takiej kolejnosci jak sa podane wtedy kasza bedzie najpozywniejsza.

To sie szybko robi: wstawiasz wode do gotowania i jednoczesnie prazysz kasze, mieszajac troche, za chwilke bedzie juz ciepla w dotyku, o to chodzi. Po drugim zalaniu woda dodaje co lubie, obecnie suszona zurawine. Czasami kasze mniej lub bardziej rozgotuje  a nadwyzke przechowuje z 2-3 dni w lodowce. Choc co swieze najlepsze. W Indiach mimo kurkumy, lodowek jedzenie zwykle na nastepny dzien juz oddaje sie sluzbie (w rodzinach mieszczanskich).

Mozna kasze jaglana jesc raz na tydzien (w normalnej sytuacji) a w czasie przeziebienia, grypy na sniadanie/obiad/kolacje i to czysta, bez dodatkow i soli. Wspomaga system immunologiczny.

Ziola mozesz kupic online. Jestem bardzo zadowolona z zakupow w herbapis . pl

Jak Essiac to oryginalny: http://www.essiac-resperin.com/en/index.html
lub do samodzielnego zrobienia:
http://www.naturallythinking.co.uk/pages/tea3.shtml
Chetnie zobacze forumowy przepis:)

Steve Jobs i Randy Pausch ('Last Lecture') obaj zeszli na raka trzustki. Randy to byl wspanialy czlowiek ale pracowal sobie na raka. Chyba nie przepadal za ziolami. Bywal duzo w parkach rozrywki wiec pewnie i zajadal frytkami. Zauwazyl, ze najlepiej mu sie pracuje o 22.15 (a sen miedzy 22.00 a 2.00 jest niezbedny dla watroby). Byl gadzeciazem, do konca nosil 2 komorki w kieszeni spodni, pracowal zawsze z trzema! monitorami do komputera... Dobrze, ze rowerem jezdzil. Ale pewnie nie slyszal, ze Linus Pauling dozyl 94 lat, w tym  20 lat z rakiem! i przypisywal to wit. C, ktorej zazywal 18g (osiemnascie gramow) dziennie. Nie wiem jaka on jadl ale powinna byc naturalna albo 'eLka'.
Przy okazji: Adrianie, rozumiem, ze L-askorbinowa jest chemiczna ale taka, ktora nie narobi szkod. Dobrze mysle?
Pawle, dzieki za linka do tej aukcji, bo tego szukalam.
 
A znajomi, sasiedzi, przyjaciele Mamy? Kto moze pomoc? Kto oprocz Was nie chce jej stracic? Ksiadz?... Niewidzialna Reka?...

Mnie irlandcy GP nauczyli brania zdrowia we wlasne rece. Zawsze wiedzialam, ze dobry lekarz to rzadkosc i skarb.  'Tylko niech pani nie szuka w internecie, bo tam mnostwo bzdur mozna znalezc.' Po takim tekscie od razu zmienilam lekarke. Obecnej mowie jak sie lecze, do jakiego chce specjalisty, konsultuje drobiazgi typu: 'czy moge oddawac krew' i prosze o badanie krwi co pare miesiecy:) Oni tutaj tak malo mowia pacjentowi, bo sie boja procesow za to co zaleca/zapisza. A najgorzej maja Ci co sie lecza u kilku specjalistow:) Nikt z nich nie skoordynuje lekow, bo sie znaja tylko na swoich dzialkach. A GP bedzie sie asekurowal.
Starsze pokolenie wspomina, ze kiedys tylko dawali recepte. Starsi ludzie i z uprzejmosci, i z tradycji boja sie dopytywac lekarzy. Polacy to ich czasami przeczolgaja, bo sprawdzaja w Polsce, czytaja. Czasami nie maja racji, bo tu pewne rzeczy robi sie inaczej. Bardziej wierza naturze i to jest dobre. Dluuugi temat.
Od czasu jak mi tu dwie lekarki przepisaly te same leki, a zadna nie wspomniala o diecie na drozdzyce (dopiero chodzac po necie zobaczylam, ze to podstawa) uwierzylam, ze Codex Alimentarny obowiazuje:) Plus dziala wspomniane asekuranctwo i fakt, ze korzystam z panstwowej sluzby. Onkolog rozmawial ze mna 3min caly czas piszac cos. Inny specjalista, ktorego mam spotkac zadzwonil pol roku temu i zapytal czy wciaz mam ten problem a czekam chyba drugi rok:) No, sluzba zdrowia wrecz pomaga nam bysmy polegali na sobie samych.

A dzialanie sody kuchennej sprawdzales? wiesz, ze sa naturalne zloza w USA? Bardzo znana jest marka 'Bob's Red Mill'. Na trzech producentow sody z UK/IE tylko jeden mi odpowiedzial i sie przyznal, ze ich produkt zawiera aluminium. Taka sode zastosuje do sprzatania.
Soda jest zasadowa wiec stosuje ja profilaktycznie przeciw plesniom. Chce zrobic paste do zebow i dezodorant. Lubie tutejszy irlandzki chleb pieczony na sodzie.

Bardzo ciekawe rzeczy o raku mowi naturopata dr Robert Morse. Jeszcze go nie studiowalam.

Zazdroszcze Ci, ze Twoja mama cos dla siebie robi i Cie choc troche slucha. Moja ma juz tarczyce, cukrzyce, itp. ale plukanie watroby to chyba zrobi jak zobaczy raka. Ja sie ogarnelam ciut wczesniej ale tez mam sporo do zrobienia:)

Najwiecej czasu zajmuje (mi) doksztalcanie sie i odsiewanie ziarna od plew.

Pozdrowienia dla Was wszystkich a zwlaszcza dla Mamy Pawla, z Irlandii:)
Podziwiam Wasza wiedze i cenie poczucie humoru oraz zyczliwosc. To jest najbardziej kompetentne forum o zdrowiu jakie znam. 
Dziekuje za pomoc!
Glupich nie sieja, madrych nie orza...

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11032
Odp: Różności z "Rak a zioła" w tle
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 08, 2012, 11:03:53 »
Wydzieliłam tą wiadomość, ponieważ jest tam za dużo różności i możliwości dyskusji, jak na jedną sprawę mamy Pawła.

Pozdrowienia :-)

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Różności z "Rak a zioła" w tle
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 08, 2012, 13:07:21 »
Tak  Brzózka   dała  faktycznie   dużo cennych  rad.  Przy  lewatywach  pamiętamy  o  tym ,  że  nie  może  być  zaparć,  trzeba  wpierw  unormować  prace  jelit.  U  nas  niestety  tradyci  zalecania  przez  lekarza  wlewów?  czy  ktoś  może  z  Was  się  spotkał  z  takim   zalecaniami  lekarza?? bo  ja  osobiście  nie.
 Może  dobrze  nieraz  obalać  stare    dogmaty    tylko  po  to  by  zadbać  w  porę  o  swoje  zdrowie.
 Przy  lewatywach  przy  wątrobie   zastosujmy    może  zioła  "  czysto"  wątrobowe. Myślę  o  rdestowcu,  włóknouszku,  kocance,  mniszku   wspmacać  to  olchą  ,  babką  wyciągami  olejowymi  np,  olejem  z  dziurawca-  zródło  hiperycyny, myślę  też   o  maceratach  np.  z   jemioły.  Kombinacji  by  było  wiele,  zależnie  od  potrzeby.   Jest  rzeczą  oczywistą,  że  tą  drogą    zioła   dotrą  do  wątroby,  w  przeciwieństwie  do   preparatów  przyjmowanych  doustnie.  Myślę  jednak  by   sygnalizować  zachowanie  ostrożności  przy  wykonywaniu  samodzielnie  wlewów,  temp   37  stopni  czyli  temp.  ciała, przeciwwskazania - zaparcia.
 Zasygnalizowała  koleżanka  oczywistą  prawdę, ,  że  nikt  tak  nie  zadba  o  nasze  zdrowie  jak  my  sami.  Kiedy  nie  ma  nadziei kiedy  poważna  choroba  często   chorzy  przegrywaja  bo  nie  wykorzystali  wszystkich  dostępnych  możliwości . Czas  niestety  pracuje  na  ich  niekorzyść.  Paradoks; przegrywają nieraz  nie  z  chorobą  ale  z  czasem.  Nie  wiem  czy   takie  decyzje  przyniosły  by  uzdrowienie,,  na  pewno  pozostała  by    świadomość ,  że   wykorzystano   wszystkie   próby  ratowania  chorego.

 Pozwolę  sobie  na  jeszcze  jedną  sugestię; czy  chory  powinien  znać  swój  faktyczny  stan  zdrowia/  rak-  inna  nie  uleczalna  choroba/ . Ja  bym  jednak  chciała  znać  diagnozę po  to  by  ewentualnie  zawalczyć,  by  na  pewno  pozamykać  wszystkie  swoje  ziemskie  sprawy  i  by  przygotować  się   na  to  ostateczne  przejście.
 Mam  jednak  świadomość, sam  byłam  nieraz  tego  świadkiem,  że      śmiercionośna  diagnoza   dobija  chorego.   Potrzebny  wtedy  na  czas  dobry  psycholog  lub   serdeczna pomocna   rodzina.

Offline jajko267

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 41
Odp: Różności z "Rak a zioła" w tle
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 13, 2012, 20:28:16 »
Witam!!!

Nie byłem na forum kilka dni i tu proszę taki temat. A dostałem materiały od ciebie na emaila i dosyć długo się zastanwiałem cóż to za osóbka i miałem odpisać ,ale niestety brak czasu. W każdym razie bardzo serdecznie ci dziękuję, na pewno je przestudiuję i wprowadzę w życie Mamy. Pen post jest tak długi że nie wiem na co odpisywać :), ale sporo ciekawych rad więć na pewno się ptzyda. Za lewatywy się na chwilę obecna nie biorę ani za zioła, bo Mama dochodzi do siebie po ostatni wlewie chemii i na chwilę obecną zrezygnowała z niej i jedzie sie konsultować do innego lekarza i zobaczymy co tam powiedzą

A co do kaszy jaglanej to napisałaś że można ją jeść raz na tydzień, ja np jem jej bardzo dużo i czy to może mieć jakiś skutek uboczny???

Co do angielskich lekarzy to prawda ze za ciekawie nie jest, ale cóż nic na to nie poradzimy.

Co do tego że moja Mama sie słucha to różnie bywa, ciężko jest zreformować typową polską kobietę po 50. Moja Mama też ma tarczycę ,ale kurde zapomniałem nawet tutaj o tym wspomnieć, jakoś całkowicie mi to z głowy wyleciało. Tak jak właśnie napisałaś najwięcej czasu zajmuje dokształcanie się, a jak wiadomo dobą ma tylko 24 h. W sumie to nawet sam był robił jakieś lewatywy , ale w sumie to piję miksturę oczyszczającą Słoneckiego ,a on nie zaleca dwóch kuracji na raz.

No ja jako chory chyba też chciałbym wiedzieć, żeby móc się pożegnać i tak jak napisałaś załatwić ostatnie sprawy, ale z drugiej strony potrafi przybić, Mama mówi że w szpitalu jest psycholog ,ale taki że szkoda gadać, zamieni dwa zdania i idzie dalej.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11032
Odp: Różności z "Rak a zioła" w tle
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 14, 2012, 10:14:33 »

A co do kaszy jaglanej to napisałaś że można ją jeść raz na tydzień, ja np jem jej bardzo dużo i czy to może mieć jakiś skutek uboczny???

To jakaś bajka. Przecież proso to dawna roślina uprawna, nawet w starej piosence ludowej jest o przepióreczce, co uciekała w proso.

Cytuj
> Moja Mama też ma tarczycę ,ale kurde zapomniałem nawet tutaj o tym wspomnieć, jakoś całkowicie mi to z głowy wyleciało.

A co tam jest w tej tarczycy?

Pozdrowienia :-)

Offline jajko267

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 41
Odp: Różności z "Rak a zioła" w tle
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 19, 2012, 17:34:23 »
 :) znaczy źle się wyraziłem Mama po prostu choruje na nadczynność tarczycy