Autor Wątek: Rak prostaty - bez operacji?  (Przeczytany 40783 razy)

Offline RaKaR

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 4
    • Rak-prostaty~Prostate-cancer
Rak prostaty - bez operacji?
« dnia: Październik 10, 2011, 23:22:10 »

Magdalena napisała: "Nie ma przypadków na tym świecie."

Skąd wiesz? Rzeczywiście, napisałem nie w tym wątku, przepraszam. Dopiero poznaję układ forum. Z czym walczę? Przede wszystkim, ogólnie - z bylejakością tzw.służby zdrowia.

A propos, chyba jeszcze nikogo nie uraziłem. A, co do ataków na moją osobę, proszę sobie nie żałować. To, nie moja sprawa, a danej osoby, która chce mi przywalić, i jeżeli jest to osoba chora, a przynosi to jej ulgę, to dlaczego nie? Powiedzmy, że to taki rodzaj terapii.

Mam pytanie. Rak prostaty jest tą dziedziną, która ze względów oczywistych interesuje mnie.
Jest kilka metod leczenia tego nowotworu. Mówi się, że prostatektomia, czyli fizyczne usunięcie stercza wraz z rakiem jest, jak dotąd, najskuteczniejszą metodą. Budzi to mój sprzeciw i od początku leczenia zadaje sobie pytanie: Dlaczego w 2 dekadzie XXI wieku, średniowieczny sposób, drastyczna ingerencja w organizm człowieka, wciąż jest w użyciu i czy nie ma innej, równie skutecznej, ale bez użycia skalpela?
W z pow. zadaję tu pytanie, czy ktoś na tym forum, zna lub wie, jak wyleczyć raka prostaty, bez otwierania podbrzusza. Dodam, że prostatektomia jest jedną z cięższych operacji i, niestety, okalecza męskość. Poza tym, dokonywanie zabiegu przez niedoświadczonego operatora, często powoduje niedoszczętność operacji, po czym następuje długotrwała walka o ratowanie życia.

Czy tym pytaniem znów obraziłem?
Nie zabieraj zdrowia do grobu - walcz!
Rak-Prostaty~Prostate-Cancer

Adrian Budek

  • Gość
Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 11, 2011, 08:04:47 »
O to co ja bym zrobił, gdybym dowiedział się o raku prostaty.
Chemioterapię i radioterapię oraz operację odstawiłbym na bok.
Do diety wprowadziłbym witaminę C (kwas L-askorbinowy), nie wiem jaka dawka byłaby wtedy optymalna (kwestia tolerancji jelit), ale zakładam, że na początek ok 20g dziennie (2g/h)
Do tego wprowadziłbym rośliny bogate w kontrowersyjną witaminę B17, tran (antyrakowe działanie witaminy D), kurkumę z pieprzem.
Starałbym się również spożywać dużo ekologicznych warzyw i owoców.

Adrian Budek

  • Gość
Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 11, 2011, 08:12:48 »
Tu masz mały fragment o witaminie B17

http://www.youtube.com/watch?v=RwLZpTx-Gzc

Co prawda dokument jest prowadzony trochę w stylu prześmiewczym wobec głównego bohatera, który pozbył się guza - takie coś samo nie znika.
Dodatkowo posłuchaj o co go dokładnie oskarżają i kto to robi.
Pytanie brzmi czemu?
Wielu przeciwników tej witaminy mówi o jej szkodliwości, co oznaczałoby, że pestki z jabłek, moreli, dyni, ciecierzyca, fasola, bób, jagody itp. są szkodliwe w dużych ilościach. Sęk w tym, że nie znam nikogo komu miałoby to zaszkodzić.

Pamiętajmy również, że rak jest bardzo dochodową chorobą, a przykład zachowania się koncernów farmaceutycznych mieliśmy przy okazji "strasznej" AH1N1

Offline stukam kopytkami

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1192
Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 11, 2011, 09:09:45 »
Rakar napisałam tak, bo nie miałam zamiaru Cię atakować tylko stwierdzić, ze na świecie nie ma przypadków. I jeśli trafiamy w pewne miejsca to albo bardzo tego chcemy, albo ktoś nam w tym pomaga.

Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1446
Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 11, 2011, 10:17:38 »

Dość dawno już stwierdzono (w ubiegłym wieku :)), że operacyjne leczenie raka prostaty przynosi więcej szkody niż pożytku. Gulianiego (były mer Nowego Jorku) nikt nie operował i żyje, nie wiem jak go leczą. Ale na pewno zmieniło się podejście, może jeszcze nie w Polsce.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11027
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 11, 2011, 11:06:42 »
Cieszę się, że nareszcie dowiadujemy się, o co Tobie chodzi.
Jeśli wejdziesz na blog naszego Gospodarza, czyli http://rozanski.li to wejdź na wyszukiwarkę - dostaniesz masę wyników. Jedne rośliny są bardzo powszechnie spotykane, inne mniej częste, ale warto poczytać. Co ciekawe - większość ziół wspomagających w sprawach prostaty to są zioła estrogenne.
Na sąsiednim wątku o aromatazie zastanawiamy się (z oporami powodowanymi brakiem wiedzy), jak uaktywnić lub zablokować produkcję estrogenów lub testosteronu w organiźmie.
Podobno rośliny wytwarzają fitoestrogeny, aby przyblokować płodność ssaków roślinożernych - to taka sobie teoria "świadomej ewolucji".

Niestety, jakoś nie mogę znaleźć angielskiego tekstu o estrogenach u mężczyzn z problemami prostaty, który niedawno czytałam. Jak go odnajdę, to go wrzucę. Ogółem u takich osób poziom estrogenów jest wysoki, a poziom testosteronu jest niski w stosunku do zdrowych osób. Co z tego wynika? Czy dalej blokować poziom testosteronu, czy jednak blokować estrogeny?

Witamina B17? Zdaje się, że w zwykłych nasionach fasoli, grochu czy innych roślin motylkowych nic takiego nie ma w zauważalnej ilości, a zdrowe one są.
Nie wiem, ile by trzeba było zjeść "orzeszków" z pestek brzoskwiń, aby się zatruć. Kiedy byłam dzieckiem, to jedliśmy takie "orzeszki" jako dodatkowe wykorzystanie rzadko pojawiających się w Gdańsku brzoskwiń lub moreli. Owszem, mawiano nam, że to bywa trujące, ale nikt z nas na podwórku się nie struł. Pewnie kilogram by dobrze pogonił, ale 3-4 sztuki przelatywały nam przez kiszki w sposób niezauważony.

Czy w USA się zmieniają procedury? Nie, u nich też chirurdzy wiedzą, jak ciąć, ale niekoniecznie wiedzą, jak leczyć. Tak na prawdę to pacjent decyduje i jak ma pecha, to wysłucha wielu nieomalże obelg, jeżeli zacznie się domagać czegoś inego niż wyciągnięcia jedynie słusznego wniosku z pytania "a po co panu prostata w tym wieku?"
(Wersja dla kobiet: "a po co pani macica / jajniki w tym wieku?").
***

Ostatnio po wycieczce w Rosji staram się czytać przywiezione materiały o wynikach leczenia różnych chorób preparatami z różnych grzybów. Jak się pozbieram, to obiecuję coś napisać. Mam tego jakieś 10 cm do przeczytania lub przynajmniej do przejrzenia ze zrozumieniem. Na razie z powodu zalewu owoców i grzybów do przetworzenia natychmiast postępy są marne, ale przecież w końcu się pozbieram :-) Ponieważ firma żyje ze sprzedaży tych lekarstw, to informacje o metodach przetwarzania surowca i dawkowaniu są podawane bardzo oszczędnie, ale może jakieś podsumowanie się uda zrobić. Sprawa wygląda poważnie - pracują nad tym lekarze i labolatoria z oficjalnymi papierami.
***

Czy istnieje jedynie słuszna metoda? Nie, nie istnieje. U jednych osób problemy rozwiązują się łatwo, u innych idzie to opornie, a jeszcze inni nie znajdą metody odpowiedniej dla siebie, zanim nie będzie za późno... Warto szukać i dyskutować.

Pozdrowienia :-)

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 11, 2011, 13:14:20 »
Basiu! Wszystko to co napisałaś przeczytałam z uwagą. Piszesz tam zdanie, że "Niestety, jakoś nie mogę znaleźć angielskiego tekstu o estrogenach u mężczyzn z problemami prostaty, który niedawno czytałam. Jak go odnajdę, to go wrzucę. Ogółem u takich osób poziom estrogenów jest wysoki, a poziom testosteronu jest niski w stosunku do zdrowych osób. Co z tego wynika? Czy dalej blokować poziom testosteronu, czy jednak blokować estrogeny?
przykuło ono moją uwagę....pisałam Wam, ze poczytuję ksiązki z medycyny środowiskowej. Interesujące spojrzenie na zdrowie bądź co bądź lekarzy. Własnie tam przeczytałam, że testosteron jest potrzebny do eliminacji komórek nowotworowych. Wiedziałam też, że  naturalnie niski testosteron nie jest u mężczyzny korzystny.
W ubiegłym tygodniu mąż zrobił sobie badanie testosteronu, na własny koszt, bo jak do tej pory , ani onkolog ani urolog nie zlecił tego badania. Wynik: 694,9 ng/dl  przy zakresie norm:193-740.
A więc jest w górnych granicach....wnioski dla mnie- ano, że jest nieźle. :)
W książce J. Maslanky :"Od lekarza do grabarza" jest taki fragment, jest on pewną odpowiedzią na to co zacytowałam Basiu z Twojej wypowiedzi:
"Wiadomo, że dla "kobiecego" estrogenu i estradiolu oraz "męskiego" testosteronu i estradiolu, przeciwwagą jest progesteron, którego poziom spada wraz z wiekiem.Usunięcie lub niewydolność jajników, podobnie jak jąder, czy też nieprawidłowo funkcjonujące nadnercza powodują ten sam efekt.U mężczyzn zaniżona ilość progesteronu powoduje, że estradiol wystepuje w stosunku do niego w nadmiarze. Sytuację pogarsza fakt zmniejszonego wraz z wiekiem poziomu testosteronu oraz środowiskowa obecność ksenoestrogenów.Jak więc w takiej sytuacji działa estradiol? Oczywiście stymuluje wzrost gruczołu prostaty.Z kolei powiększenie gruczołu (stan zapalny ułatwia wzrost nowotworowych komórek-  włacza się zielone światło dla genu bc12, czego konsekwencją jest, co też już wiemy, automatycznie zmniejszona aktywność p53. Należy więc teraz zapytać: co działoby się np. w organiźmie mężczyzny, gdyby progesteron był osiągalny w odpowiedniej ilości w stosunku do estradiolu?  Niewątpliwie nastąpiłaby równowaga siły między obu genami, a to z kolei oznaczałoby powstrzymanie niepożądanej produkcji 5-alfa-reduktazy. W konsekwencji doprowadziłoby to do automatycznej kontroli stanu zapalnego prostaty oraz kontroli rozwoju komórek nowotworowych.
Innymi słowy: zbalansowana dzięki dostarczeniu brakującego komponentu apoptotycznej machiny energia może odwrócić lub kontrolować przebieg choroby nowotworowej.
Nie progestonem, progestagenem, czy gestagonem, a bioprogesteronem, którego stężenie oraz dawkę w stosunku do pozostałych hormonów (lub też zestawu kilku) ustali lekarz zgodnie z wynikami przeprowadzonych testów."
Dlatego  będę czekała na ten artykuł , o którym Basiu piszesz. Oczywiście nie zrozum mnie źle... ja nie poganiam.
Ps. a u mnie grzybków jak na lekarstwo :) Pozdrawiam Ewa

Offline Alchemik

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 839
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 11, 2011, 17:46:23 »
Witajcie, widze że atmosfera jest już bardziej pogodna, co cieszy:)

Jeżeli chodzi o nowotwory - moje zdanie jest takie (po rozmowach naukowych z lekarzami, fizykami, nawet dwoma pacjentami): chemioterapia niszczy cały organizm, co jest sprawą oczywistą, ale jest najbardziej dostępna. Chirurgia - no stara metoda, najłatwiej ją wykonać, lecz - jak wspomniano - GTV jest często większe, obecność mikrorozsiewów nowotworowych to powszechne zjawisko. Radioterapia (jakakolwiek technika) wg mnie jest jeszcze najskuteczniejsza. Rozwijana bardzo intensywnie przez wiele lat i nic, ale to nic nie wskazuje, by miało to zostać zatrzymane. A możliwości sa teraz przeogromne.
A decyzja należy do pacjenta, jego podstawowym prawem jest możliwość wyboru metody leczenia.

Co do leczenia innymi metodami - zajmowałem się termoterapią w dzisiejszym tego słowa ujęciu - w Berlinie jest ośrodek rozwijający nanocząstki magnetyczne, które w polu radiowym silnie nagrzewają tkanki zmienione nowotworowo. Taka synteza terapii celowanej i nowoczesnej technologii. Wyleczyli kilka lat temu raka prostaty, a rok temu chyba raka mózgu. Nie obyło się bez brachyterapii, rzecz jasna, lecz nadal pracuje się nad tym, czy dałoby się tę hipertermię magnetyczną (fachowa nazwa metody) uczynić samodzielną techniką. Zobaczymy.

Co do substancji roślinnych. Aż tak dobrze się nie znam. Ale wiem jedno - dawka decyduje o tym, czy coś jest lekiem czy trucizną. Myslę, że wspomagająco wszelkie "pestki" jak najbardziej się nadają do tego celu. Warto znać przyjęte dawki śmiertelne dla poszczególnych trucizn naturalnych. Zwykle zjedzenie kilku(nastu) pestek nikogo nie zabija, prawda?

Pozdrawiam
Alchemik
Wszystko, co jesteś w stanie zrobić, czyń to z całą swoją mocą. Nie jutro. Teraz.

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 11, 2011, 19:14:08 »
Cytuj
W ubiegłym tygodniu mąż zrobił sobie badanie testosteronu, na własny koszt, bo jak do tej pory , ani onkolog ani urolog nie zlecił tego badania.

jestem zaskoczona, po lekturze endokrynologicznych artykułów byłam przekonana, że te badania to standard.


na tej stronie http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16498360 wyczytałam, że w roku 2006 robiono badania na myszach , aby sprawdzić jaki konkretnie aromataza ma wpływ na raka prostaty.
« Ostatnia zmiana: Październik 11, 2011, 19:20:23 wysłana przez ineslik »

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 11, 2011, 21:36:14 »
kolejna strona http://www.inspiredliving.com/prostate/a~prostate-cancer.htm
tłumaczy, co następuje

Nie stężenie testosteronu jest istotne, lecz jego stosunek do estradiolu. Przypominam - estradiol jest to aromatyzowany testosteron, czyli testosteron, który poddany został aromatazie. Im aktywniejsza aromataza, tym więcej estradiolu w stosunku do testosteronu , czyli źle. Kiedy estradiol przeważa , mamy sytuację zagrożenia rakiem prostaty lub macicy (to są równorzędne choroby).

Tak samo niekorzystna jest sytuacja niedoboru progesteronu, o czym napisała Ewaryn.

Autor artykułu ocenia badania PSI jako niewystarczające, sam propaguje profilaktykę przeciwrakową polegającą na kontroli stosunku testosteronu do estradiolu i delikatne podnoszenie poziomu testosteronu.

dzięki Ewaryn dowiedziałam się o ksenoestrogenach , czyli substancjach udających estrogeny - są nimi nawet toksyny z naszego rześkiego powietrza!

Cytuj
Nie progestonem, progestagenem, czy gestagonem, a bioprogesteronem,
z cytatu Ewy
czyli tym bioprogesteronem to co niby jest?

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 11, 2011, 23:15:47 »
Dobry wieczór wszystkim! :)
Co do tego bioprogesteronu , to zrobiłam małe "śledztwo".Więcej popiszę w najbliższym  czasie, bo pora sposobna do snu... :) Pytałam o niego nawet na forum farmaceutów. Ogólnie: wiem , że nawet nie mam co marzyc, że znajdę w Polsce endokrynologa, który dokona analizy hormonów u męża i ustali czy ma równowagę hormonów męskich czy nie. Bioprogesteron dosępny jest w Kanadzie, Japonii i w USA - tylko w Ośrodkach Medycyny Ekologicznej.Bioprogesteron ten otrzymywany jest z roślin (pisze o tym Maslanky). Nie ma on nic wspólnego z naturalnym progesteronem (stosowanym w HTZ). Przyczepiłam się tych ksenoestrogenów, ponieważ piszą o tym lekarze ekologiczni, a oprócz tego znalazłam potwierdzenie wpływu ksenoestrogenów na raka prostaty  na stronach urologii polskiej. Wyszłam z założenia, że czym więcej uda mi się ich wyeliminować z otoczenia tym lepiej...wiele takich czynności podjęłam. Oczywiście najpierw rozejrzałam się po tym temacie. Wiem, ze ich całkowita eliminacja jest niemozliwa, ale co się da to trzeba eliminować. Dobranoc Ewa

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 12, 2011, 08:00:18 »
Cytuj
nie mam co marzyc, że znajdę w Polsce endokrynologa, który dokona analizy hormonów u męża i ustali czy ma równowagę hormonów męskich czy nie.

to ciekawe, czy kobieta napotyka  ten problem, skoro nawet oficjalna medycyna rozpoznaje zależność rak - nierównowaga hormonów.
A czy byłby kłopot zbadać u męża poziom estradiolu na własną rękę? czy mąż ma jakieś zewnętrzne objawy nadmiaru tego hormonu? Wiem, że wygląda zdrowo...

Cytuj
Przyczepiłam się tych ksenoestrogenów, ponieważ piszą o tym lekarze ekologiczni, a oprócz tego znalazłam potwierdzenie wpływu ksenoestrogenów na raka prostaty  na stronach urologii polskiej. Wyszłam z założenia, że czym więcej uda mi się ich wyeliminować z otoczenia tym lepiej...wiele takich czynności podjęłam.

a czy stosujesz inhibitory aromatazy? jeśli tak , to jakie. Może ta droga jest bardziej efektywna. Może te inhibitory powinien stosować każdy mężczyzna, zapobiegawczo?
Zróbmy listę.

Cytuj
Bioprogesteron dosępny jest w Kanadzie, Japonii i w USA - tylko w Ośrodkach Medycyny Ekologicznej.Bioprogesteron ten otrzymywany jest z roślin (pisze o tym Maslanky)


teraz to ja powiem
Cytuj
Oczywiście nie zrozum mnie źle... ja nie poganiam

Inez

ps. RAkar, co Ty o tym wszystkim sądzisz? Robiłeś te badania hormonów?



i co  z ty pyłkiem , skoro
Cytuj
podnosi poziom estrogenów, obniża uwalnianie androgenów,
cyt. z luskiewika
« Ostatnia zmiana: Październik 12, 2011, 08:30:24 wysłana przez ineslik »

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 12, 2011, 10:13:37 »
Ojejku! Kłębi mi się tyle myśli, ze....sama nie wiem od czego  zacząć....ja widzę jaką jestem miernotą w porównaniu z Waszą wiedzą. Widzę też Wasze chęci do dyskusji na ten temat....za co kieruję do Was słowa wdzięczności.
Dzisiaj pewnie nie uda mi sie poruszyć wszystkich nurtujących mnie pytań, ale napiszę ile zdążę...
Przełomem w moich poszukiwaniach stały się ksiązki medycyny środowiskowej, które  rzucają inne spojrzenie lekarzy przyczynowców nie tylko na nowotwory hormonozależne, ale wszystkie, inne spojrzenie na rolę cholesterolu, inne podejście do osteoporozy, rolę suplementowania itd.
Ponieważ u Maslanky przeczytałam, że:cytat:"Zacznę może od wypowiedzi dr J.Mercoli z Wellness Institut (USA):Estrogen , a zwłaszcza estradiol, nie podwyższa ryzyka raka piersi, a faktycznie wywołuje go tak, jak wywołuje i raka prostaty. I nie widze potrzeby dalszej nad tym dyskusji. Wszyscy poważni naukowcy dane te potwierdzają"
Idąc tym tropem udaliśmy się z mężem do endokrynologa. Nie ujawniałam  pani doktor tego co wiem i dlaczego do niej przyszliśmy. Powiedzieliśmy o diagnozie męża i leczeniu. Zapytaliśmy, czy po wykonaniu badań hormonów męskich będzie ona mogła ocenić czy u męża jest równowaga hormonalna czy jej nie ma. Odpowiedź: "Nie, w tej sprawie mąż musi iść do urologa". Zatkało mnie z wrażenia...zadałam jej inne pytanie:"Czy gdybym ja zwróciła się do pani z tym samym pytaniem , ale dotyczącym mnie...czyli czy po analizie hormonów u mnie , byłaby pani wstanie ocenić czy jest w moim organiźmie równowaga hormonów zeńskich czy jej nie ma - czy mogłaby pani to ocenić"? Odpowiedź pani doktor:"Tak". Myślałam, że spadnę z krzesła. Moje nastepne pytanie:"To dlaczego nie może pani zrobić tej analizy w stosunku do męża"?". Odpowiedź pani dr:"Mąż z tym pytaniem powinien zgłosić się do urologa"....dyskusja toczyła się (gabinet prywatny)....po chwili pani doktor powiedziała:"Czuję, że pani "ma coś w rękawie"....
Wyjęłam na stół książkę Maslanky , otwarłam odpowiedni rozdział...najpierw pani doktor za bardzo nie czytała...toczyła się bylejaka rozmowa. W trakcie jej pani doktor spojrzała na fragment podkreslony przeze mnie...zaczęła czytać....czytała, czytała...zapomniała o naszej obecności...czytała chyba z 10 minut....zaczęła książkę przeglądać....a potem pod nosem rzuciła:"To interesujące....nie spotkałam się jeszcze z takim ujęciem zagadnienia".
Przesiedzieliśmy w jej gabinecie godzinę, nic nie uzyskaliśmy....ale o dziwo nie skasowała nas wg cennika. Powiedziała na odchodnym, że jeszcze takich pacjentów u siebie nie gościła  :)
No i co??? Mąż poszedł na badanie poziomu hormonów. Wiedziałam, że powinien zrobić testosteron, estradiol, progesteron. Otrzymałam wyniki testosteronu, estradiolu (przy nim akurat nie ma podanych zakresów norm) ....NIE było progesteronu...laboratorium omyłkowo nie wykonało tego badania....muszę czekać aż mąż znajdzie wolną chwilkę i "dorobi" to badanie.
Z tego co przeczytałam u Maslanky, przy zaburzeniach hormonalnych estradiol bedzie w przewadze nad progesteronem. Tylko ja nie wiem czy wystarczy tu tylko porównać wskaźniki liczbowe w danych jednostkach, czy wymaga to specjalnej analizy???
W tym temacie czuję się zagubiona.
Co do aromatazy: ja już też nie wiem czy powinno się jeść kapustowate czy należy uważać.
Jeśli chodzi o soję, lekarze ekologiczni piszą o niej bardzo źle...piszą, że to nagłaśnianie jej "zdrowotnych" efektów , to tylko chwyt marketingowy wart wiele milionów dolarów.O tym Wam popiszę przy okazji.
Chce jeszcze przytoczyc jeden cytat  z Maslanky:""Mozliwość powiększenia gruczołu wzrasta wraz z wiekiem, co związane jest z procesem tzw. hiperplazji  (neutralnego przyrostu komórek), wywoływanej zaniżoną ilością dostepnego we krwi testosteronu, czyli hormonu odpowiedzialnego m.in. za prawidłowe funkcjonowanie gruczołu.
Począwszy od tzw. męskiego wieku dojrzałości (około 40 lat), w organiźmie mężczyzny nastepują hormonalne zmiany, polegające na zwiększonej produkcji enzymu 5-alfa reductase testosteronu, powodującego przekształcenie zdrowej jego postaci w postać szkodliwą, tj. dehydrotestosteronu  (DHT), toksycznego i dziesięciokrotnie bardziej aktywnego od testosteronu.Próby neutralizacji nadmiaru DHT za pomocą stymulacji innego enzymu zwanego aromatazą ("przerabia" testosteron i dehydrotestosteron w postać estrogenową), zazwyczaj kończą się niepowodzeniem, a dla wielu mężczyzn wręcz tragedią.
Zgodnie z opinią naukowców z Kalifornii (University of Southern California), mężczyźni którzy zdecydowali się na farmakologiczne igraszki pod postacią iniekcji DHT, wykazali "o 800% większe prawdopodobieństwo zachorowania na raka prostaty".
Powód?Znacznie zawyżony poziom estrogenu, dziś odnotowywany u każdego nieomal mężczyzny po 40-tce (statystyczny wiek  z roku na rok obniża się). Fakt ignorowany w kręgach medycyny konwencjonalnej.
Dlatego też lekarze od przyczyn, problemów z gruczołem prostaty nie doszukują się tylko w testosteronie, a JEGO ILOŚCI W STOSUNKU DO INNYCH HORMONÓW  STERYDOWYCH".
Pamiętajmy o wpływie ksenoestrogenów, mówią"

koniec cytatu....czym więcej czytam, tym mniej wiem....wiem, że w Polsce mi tych hormonów nie zanalizuje....czasami ręce mi opadają....
Jak znajdę czas to popiszę, bo wiele jest interesujących odniesień do zdrowia kobiet....
pozdrawiam ....zagubiona forumowiczka Ewa :)
Ps. Jak zawsze z wdzięcznością dziękuję za podane w tym watku linki ...przeczytam dokładnie
« Ostatnia zmiana: Październik 12, 2011, 10:19:18 wysłana przez ewaryn »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11027
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 12, 2011, 11:07:25 »
Do przeczytania z czasopisma Urologia Polska - w internecie jest tylko streszczenie, pewnie pełen tekst też jest ciekawy:

http://www.urologiapolska.pl/artykul.php?1718

Pozdrowienia :-)

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Rak prostaty - bez operacji?
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 12, 2011, 15:19:37 »
Do przeczytania z czasopisma Urologia Polska - w internecie jest tylko streszczenie, pewnie pełen tekst też jest ciekawy:

http://www.urologiapolska.pl/artykul.php?1718

Pozdrowienia :-)
tak Basiu, to jest ten artykuł, o którym wspominałam
Co do tej pory zrobiłam w kwestii ksenoestrogenów?
1. Filtr na wodę z węgla aktywowanego prasowanego
2. Wymiana kosmetyków (pianki do golenia, mydło, szampon, kremy itd) na ekologiczne
3. Wszystko trzymam w szkle
4. Staram sie o owoce i warzywa ekologiczne (tutaj nie jestem w stanie osiągnąc pełnej wymiany)
5. przez te ksenoestrogeny musiałam wyeliminować mięso ogólniedostepne i jego przetwory, podobnie z mlekiem, bo nie mam dostepu do ekologicznego. Czytałam, że najwięcej ksenoestrogenów jest w mięsie
6. ziarna tylko ekologiczne
Co jeszcze można zrobić? Jeżeli macie jakieś pomysły, to będę jak zawsze wdzieczna

taki artykuł na temat ksenoestrogenów:
http://slawomirambroziak.pl/w-zdrowym-ciele/diety_wysokotluszczowe_ksenoestrogeny/