Całkiem niedawno dostałam podziękowanie za słoik mojej wersji dżemiku Toda, czyli fusów po odlaniu samej nalewki. Spadło ciśnienie krwi i poziom cukru, a poprawiła się wydolność fizyczna już po 2 tygodniach łyżeczka z posiłkiem 2 x dziennie. Co pomogło, to nie wiem. Ja akurat jestem z tej sekty, która wrzuca wszystko razem, co by się mogło przydać i nie jestem zainteresowana odpowiedzią na pytanie "co pomogło?", najwyżej "czy pomogło?".
Skład: kurkuma, wit.C, pieprz Cayene, czarne jagody, bażyna, pijanica, winogrona, kalina, jarzębina, czosnek, rokitnik, głóg, ziele gryki, spirytus 40%.
Ostatnio testuję nalewkę na wódce z naszej wąkrotki na niezbyt mocna, ale upierdliwe zapalenie skóry. Bardzo fajnie działa od zewnątrz, a przynajmniej poprawia jakość życia zmniejszając swędzenie.
***
Inna sprawa natury filozoficznej, to granica między ziołolecznictwem a farmakologią. Nawet ten wspomniany dżemik Toda zawiera przemysłową witaminę C, no i przemysłowy etanol. Czy to jeszcze jest mieszanka ziołowa?
Pozdrowienia :-)