General Category > Gospodarstwo domowe

Mucha Piaskowa, Lutzomyia - jak to odstraszyć

(1/1)

nikt:
Cześć

Masakra jakaś. Ostatnimi czasy u mnie(Azja) przez dłuży czas utrzymywała się deszczowa i ponura pogoda(zazwyczaj ciepło) i jakiś wysyp takich małych okropnych komarów się pojawił, się nazywają one muchami piaskowymi i są znacznie gorsze od komarów m.in. bo są malutkie i przez moskitiery spokojnie przelatują, dodatkowo bąble przez miesiąc potrafią się utrzymywać, a swędzi przez parę dni...
Meritum jest dodatkowo takie, że one lubują się w budynkach, ja powoli tracę cierpliwość chyba, a żadna ilość olejku z cytroneli im nie straszna...

Znacie może coś innego, nie trudno dostępnego na te potwory?

qwerta:
Całe lato używałam olejków zapachowych do odstraszania owadów i u mnie najlepiej spisywał się goździkowy + miętowy + eukaliptusowy + lawendowy, ale ogólnie to stosowałam mieszankę wielu olejków i nie jestem pewna, co na które konkretnie owady działało. W każdym razie ani jeden komar nie wleciał mi do mieszkania (przed blokiem i w piwnicach było ich mnóstwo, a mieszkam na parterze i nie mam moskitiery), duże muchy i osy też trzymały się z daleka, natomiast owocówki miały te olejki w zadzie i niestety wlatywały. Nie mam pojęcia na co może reagować mucha piaskowa, ale poza wymienionymi wcześniej testowałabym jeszcze olejek herbaciany, z pachuli, laurowy i waniliowy (ponoć działa na komary). Niestety, te olejki dość szybko wietrzeją, trzeba je często uzupełniać.
Przy czym kiedy wilgotność na dworze przekracza 60-65%, to ja już okien nie otwieram, bo to nie ma sensu. Wtedy tylko klimatyzacja.
Jeśli chodzi o samą ochronę przed ukąszeniami, to warto jeść dużo witaminy B (konkretnie, to chyba B1). Znajomej sprawdzało się też smarowanie olejkiem waniliowym do ciasta. No ale to na zwykłe komary

Basia:
Przede wszystkim zapytaj miejscowych, w końcu oni jakoś z tym żyją.
Nieco pomysłów jast na blogu herbiness.com. Najciekawsze to, by stosować naftę kosmetyczną jako nośnik dla olejków.

Na paskudy niestety często zostaje metoda prób i błędów. Co prawda na tropikach się nie znam, ale w Europie bywały paskudy, którym tzw "markowe produkty" zupełnie nie przeszkadzały w dobieraniu się do mojej skóry.
W końcu na motywach pomysłów Inez zrobiłam coś na nalewce z żywotnika na octanie etylu, olejków chyba sandałowego i anyżowego i coś jeszcze. Śmierdziało upiornie, ale paskudy trzymały się z daleka.

Pozdrowienia :-)

docent:
może te moskitierę grubo nawilżyć tym olejem, jak nie uda sie ich odstraszyć to chociaż się poprzyklejają :D

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

Idź do wersji pełnej