Autor Wątek: Laboranci w Karkonoszach  (Przeczytany 1174 razy)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10614
Laboranci w Karkonoszach
« dnia: Lipiec 20, 2018, 13:50:41 »
W dniach 21-24.06.2018 w Szklarskiej Porębie tamtejsza ekipa zorganizowała zlot zielarski, na który kazano mi się stawić, co też i wykonałam. Między innymi były wykłady o karkonoskich laborantach i prezentacja książki "Laboranci u Ducha Gór" Przemysława Wiatera. Laboranci byli rzemieślnikami, mieli swój cech i zajmowali się zawodowo zbiorem ziół i innych surowców, wytwarzaniem z nich różnych preparatów i ich sprzedażą. Ogółem zastępowali lekarzy i aptekarzy na swoim terenie, co się w końcu skończyło likwidacją cechu w połowie XIX wieku. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że laboranci nie mieli gorszych wyników terapeutycznych, niż lekarze.
Po śmierci ostatniego laboranta jego dom i pracownia zostały opróżnione przez pruską policję, by proceder już w końcu ostatecznie zakończyć.
Resztki sprzętu i dokumentów laboranckich wylądowały w lokalnych muzeach, a po II wojnie światowej nowe władze nie miały zamiaru dbać o tradycje związane z poprzednimi mieszkańcami Karkonoszy, więc nawet te zabytki, które przezyły wojnę i przemarsze wojsk, nie przeżyły walki z "butą pruską" i "hitleryzmem".

Teraz między Szklarską Porębą, Cieplicami i Jelenią Górą prónuje się odkopać tradycje, jednak ciągłość przekazu została zerwana.

Autorowi książki (jest historykiem) wysłałam kilka swoich komentarzy i szczerze poradziłam skontaktować się z naszym Gospodarzem, z nadzieją na nowe, poprawione i rozszerzone wydanie.

Jednym z największych znaków zapytania laboranckiej tradycji była "mandragora" zbierana pod Śnieżką, w "ogrodzie Ducha Gór". Prawdziwa mandragora to nie była, bo to roślina śródziemnomorska, niektórzy podejrzewają żeńszeń, ale to za daleko od prawdziwego żeńszenia.
Ja stawiam na okrzyn, roślinę z polskiej "czerwonej księgi roślin" który występuje obecnie na terenie Biabiogórskiego Parku Narodowego, czyli niezbyt daleko. Tą roślinę pod nazwą "opich lekarski" przed wojną opisał sam Jan Muszyński jako polski żeńszeń.

Dla mnie to było trochę jak to, co i my robimy. Nareszcie wiem, że mogę siebie nazwać laborantką.
A może jeszcze ktoś odtworzy cech?
Może nasz Gospodarz włączy coś z tej tradycji do swoich zajęć w Krośnie?

Pozdrowienia :-)

Offline Vereinigten

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 528
Odp: Laboranci w Karkonoszach
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 26, 2018, 23:13:20 »
W 2018 r. możemy sobie jedynie teoretyzować czym była tamta "mandragora". Mandragorę można uprawiać i u nas, więc być może było to środowisko antropogeniczne, które jednak nie przetrwało zmiennych warunków klimatycznych bez nadzoru owych laborantów. Ewentualnie udało się uzyskać odmianę trwalszą pod tym względem, lecz bezpowrotnie przepadła z powodu dziejowej zawieruchy. Bardzo długo nie rozróżniano poszczególnych gatunków: wyróżniano najpierw męską i żeńską, potem autumnalis, vernalis, officinalis etc.
Blog o roślinach leczniczych i ich wykorzystaniu. http://www.manualzielarski.pl/

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10614
Odp: Laboranci w Karkonoszach
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 27, 2018, 10:19:36 »
Wiadomo, że laboranci sciemniali, by im obcy nie wchodzili w interes.

Mandragorę można uprawiać, ale ona normalnie nie zimuje u nas, musiałaby to być jakaś donica wnoszona na zimę do piwnicy. Mandragorę oficjalnie uprawia się przynajmniej w południowej Ukrainie dla farmacji jako surowiec dla leków neurologicznych.

Jakaś dobra dusza z Karakowa w końcu zeskanowała te "Polskie Zioła", o których wspomniałam, z artykułem Muszyńskiego na temat opicha lekarskiego:
https://fbc.pionier.net.pl/id/oai:jbc.bj.uj.edu.pl:370602

Według niego, każdy obiektywnie leczniczy korzeń, który wyrośnie "człekokształtnie" może stać się obiektem półmagicznego kultu. Artykuł jest fajny. Szkoda, że za wiele takich analiz farmaceutyczno-etnobotanicznych nie ma.

Po prostu mi ten opich, czyli okrzyn ładnie pasuje do układanki :-)

Pozdrowienia :-)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10614
Odp: Laboranci w Karkonoszach
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 03, 2018, 14:55:11 »
Wklejam artykuł z "Polskich Ziół":

Polskie Zioła 1/1934, do tego jest ilustracja

              OPICH LEKARSKI                       [Radix Laserpitil]

        Opich Lekarski   Laserpitium latifolium (r. Umbelliferae) należy do bardzo cenionych i ulubionych leków Wileńszczyzny. Spotyka się go dziko na bogatej w próchnicę glebie starych lasów dębowych, dlatego u znachorów wileńskich nosi nazwę "Stary dąb" . Opich rośnie powoli, lecz jest długowieczny. U kilkudziesięcioletnich egzemplarzy korzenie dochodzą grubości ręki i długości jednego metra. Częstokroć korzenie rozgałęziają się w s posób fantastyczny, przypominający tułów człowieka. Podobieństwo bywa tem większe, że szyjka korzeniowa pokryta jest rozstrzępionemi nasadami liści, przypominając głowę z nastroszonemi włosami. Takie człekokształtne korzenie są szczególniej cenione i poszukiwane, albowiem lud przypisuje im osobliwe i magiczne własności. Ten kult człekokształtnych korzeni spotykamy u różnych ludów. W południowej i środkowej Europie słynną była "Alrauna" (korzeń Mandragora Officinarium - Solanaceae), na Ukrainie "Lubistok" (korzeń Levisticum officinale   Umbelliferae, a czasem nawet korzeń Hyoscyamus niger - Solanaceae),
wreszcie u Chińczyków "Żeń-Szeń" (korzeń Panax Ginseng - Araliaceae).
Chociaż u znachorek wileńskich można zawsze dostać korzeń "starego dębu", to jednak masowym momentem dostawy tego leku jest świętojański targ ziołowy pod murami Kościoła Ś-go Jana , mieszczącego sie tuż obok Uniwersytetu Stefana Batorego. Różne zioła i korzenie, wśród których zawsze prawie znajdziemy "stary dąb",  przywożone są z odległych nieraz o 20 do 40 kilometrów okolic, albowiem w pobliżu Wilna piękne stare egzemplarze opichu zostały wyniszczone.
Za duży, ładny okaz "starego dębu" (korzenia opichu) płaci się od 1 do 2 złotych. Korzenie małe, oraz kawałki pokrajane i wysuszone kosztują znacznie taniej.

        Stosuje się ten środek jako cenny lek pobudzający przemianę materji (złe trawienie, wzdęcia, cierpienia wątroby i nerek). Jest on obok dzięglu (Radix Angeliceae) i omanu (Radix inulae) oraz kruszyny (Cort. Frangulae), walerjany (Rad. , Valerianae), jałowca (Fructus Juniperi), pączków brzozowych (Gemmae Betulae), dierewianki (Rhizoma Tormentillae) i wężownika (Rhiz. Bistortae), niezbędnym składnikiem mieszanki ziołowej, zwanej "trojanką". Zdaje się, że ten popularny wśród ludu wileńskiego wyraz "trojanka" jest zniekształconą nazwą popularnego jeszcze w XVI i XVII wieku uniwersalnego leku "theriacum".

       Korzeń opichu posiada smak aromatyczno - gorzki i szczypiący, przy żuciu powoduje zwiększone wydzielanie się śliny, a w przewodzie pokarmowym wzmaga wydzielanie soków trawiennych. Podobnie jak korzenie innych roślin baldaszkowych posiada on również działanie moczopędne. Dawniej   oskrobane i wysuszone korzenie opichu używane były w aptekach pod nazwą "Radix Gentianae albae" (białej goryczki). Badań chemicznych nad tą rośliną było niewiele. Znaleziono w niej olejek eteryczny oraz krystaliczną substancję zwaną "Laserpitiinum". Obecności trujących alkaloidów lub glykozydów w opichu nie  stwierdzono.
                                 prof. Jan Muszyński.
***

Wszystko wskazuje na to, że obecną nazwą rośliny jest okrzyn szerokolistny.

Pozdrowienia :-)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 08, 2019, 19:13:56 wysłana przez Basia »