General Category > O jedzeniu

Prawda(?) na temat białka - wykład doktora(?) Adiel Tel-Oren

<< < (3/3)

kyciek:
Wystarczy w markecie podpatrzeć kątem oka jaki syf ludzie kupują, inaczej nie da się tego nazwać, produkty o wręcz zerowej przydatności dla organizmu, niektórzy tylko bazują na takim jedzeniu i nie chodzi tu o zasobność portfela, bo jak się chce to i tanio i zdrowo można się pożywić.

Świadomość ludzi, przynajmniej części, nie istnieje, oby zapchać żołądek, do tego suplementy z reklam albo i nie i hej do przodu, potem choroby, no to leki, potem zdrowiej już trochę i zaczynamy od nowa starą dietę:)

I tak w kółko...

mysznikowski:
Ktoś tu rzekł słuchaj siebie i coś w tym jest.

W sasiedztwie mam dziewczynkę 2,5 roczku. Dziecko zaradnych rodziców ale zapracowanych, teraz ma siostrę 7 miesięcy. Kiedyś jej mamie opowiedziałam o moim eksperymencie z marchewka w słoiczku marki Gerber. Kupiłam ów słoiczek dla wnuka, dałam do spożycia ale tylko łyżeczke bo i jej zawartośc znalazła sie wnajbliższym otoczeniu wnuka - z całą siłą wypluł firmową marcheweczkę. Zakręciłam słoczek i włożyłam do lodówki. Po 2 tygodniach zajrzałam i nie dostrzegłam żadnych objawów psucia się marcheweczki więc odłożyłam do lodówki na następne 2 tygodnie, po których nareszcie dostrzegłam zmiany w produkcie. Gdybym ja udusiła marchewke i zostawiła w lodówce, to zapewne po kilku dniach nie nadawałaby się do spożycia. Czym w takim razie była zawartośc słoiczka???

Po wysłuchaniu tej opowieści mama wykrzesała z siebie resztki sił i gotuje dziecku zupy w domu. Niedawno od tej mamy usłyszałam, że dziewczynka juz nie chce jeśc dań ze słoiczków, znaczy słucha siebie :-)

kuneg:
Odnośnie białka w diecie.

Na różnych etapach życia organizm ma różne potrzeby. Kiedy dziecko rośnie budując kościec i masę mięśniową, potrzebuje więcej białka, niż starzec, u którego idzie raczej o zachowanie kośćca i mięśni. Osoby pracujące fizycznie potrzebują więcej masy mięśniowej, niż gryzipiórek. Itd.

Są etapy w życiu, gdzie zwiększona podaż białka jest konieczna. Są też takie etapy, gdzie stanowczo bardziej na zdrowie wyjdzie ograniczenie białka. Sprawa z kaloriami ma się podobnie.

Mój dorastający syn (wersja patyczaka) rzucił się ostatnio na chleb ze smalcem i skwarkami + do tego ogórki kiszone. Taki etap - niech je. Przejdzie mu ;) U mojego brata było podobnie w tym wieku.

Należy zachować umiar i rozsądek.

goewa:
ja po pięciu ciążach i karmieniu piersia cały czas nie daję rady bez większej ilosci białka w diecie...., chyba zależy od organizmu,a  może jeszcze innych chorób, typu złe wchłanianie (jelita)

kaminskainen:
W XX wieku zaszło bardzo wiele różnych zmian rzutujących na stan zdrowia społeczeństw, jedną z najważniejszych jest wydłużenie życia skutkujące tym, że ludzie po prostu "dożywają" do wieku, w którym choroby przewlekłe są właściwie niemal nieuniknione u bardzo znacznej części populacji. Tak samo pojawia się w tym wieku większe narażenie na nowotwory itp.
Wyciąganie na czoło akurat spożycia białka, cóż... pachnie typowym monomańskim szurstwem, szczególnie jeśli robi to osoba udająca doktora nauk. Nie warto szukać "pereł" w takim śmietniku, choć kiedyś ktoś ponoć znalazł milion dolarów na wysypisku :D
Wszystko wskazuje na to, że osoba bez zaburzeń odżywiania zje tego białka dokładnie tyle, ile jej potrzeba. Przypomnę, że jest to najbardziej sycący składnik pożywienia więc sygnał do mózgu idzie konkretny ;)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej