Autor Wątek: Kurzajka  (Przeczytany 9961 razy)

Adrian Budek

  • Gość
Kurzajka
« dnia: Sierpień 18, 2011, 11:14:08 »
Witam
Natrafiłem na problem kurzajek.
Wiem, że dobry jest glistnik, ale mam problem z jego odnalezieniem - poradźcie gdzie go najlepiej szukać.

Mam też pytanie o alternatywne rośliny. Słyszałem, że dobry jest sok z mniszka. Czy są jeszcze jakieś inne rośliny, które radzą sobie z kurzajkami?

Pozdrawiam
Adrian Budek

Offline freshbynature

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1437
  • zioła i sport
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 18, 2011, 11:35:07 »
Cześć

-Dobry jest wyciąg z kłaczy stopkowca. Doktor opisywał solidnie tą roslinę : http://rozanski.li/?p=723
-Dla cierpliwych dobre efekty przynosi smarowanie olejem lninaym (opatrunki) A co trzy dni  wcieramy sok z cytryny i nakładanie  warstwy siekanej cebuli (na 20 minut).
-mozesz spróbować zmieszać gotowe maści- linomag , maść tranową, witamine e w kroplach , olej z wiesiołka , maśc nagietkową , alantan- wyleczyłem tym brodawczaki na dłoniach koleżanki- zupełnym przypadkiem  :)

Pozdrawiam - Robert
Piękno, które ma się w sobie, nie przemija nigdy, jest  w umyśle,...ale widzą je tylko ci, kórzy umysłem sie posługują... leżysz wstań wstałes-idź idziesz-biegnij biegniesz- leć lecisz?

Offline Alchemik

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 839
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 18, 2011, 15:09:03 »
Melisa zawiera substancje zwalczającą trwale wirusy odpowiedzialne za powstawanie brodawek, opryszczki, kurzajek itp.
Stosowanie wewnętrzne, ale nie wiem jak długo - szukam populacji do testów :P

Pozdrawiam
Alchemik
Wszystko, co jesteś w stanie zrobić, czyń to z całą swoją mocą. Nie jutro. Teraz.

Offline Małgorzata

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 178
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 18, 2011, 15:53:54 »
Kawałeczek skórki banana przylepiony wewnętrzną stroną do kurzajki. Najpierw trzeba kurzajkę trochę poszorować pumeksem, żeby ułatwić wnikanie do środka bananowych związków. Przykleić plastrem lub taśmą klejącą na noc, a jeśli to możliwe to również w ciągu dnia, nosić przez kilka albo kilkanaście dni. Kurzajka ściemnieje i w rezultacie łatwo ją usunąć paznokciem. Wypróbowane  :)

Adrian Budek

  • Gość
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 19, 2011, 13:06:59 »
Znalazłem glistnika. Skubany rósł przy budzie psa. Jeszcze nie kwitnie, ale zacząłem smarować kurzajkę syna jego sokiem. Postaram się zrobić fotorelację. :)

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 19, 2011, 16:51:10 »
Skórka od cytryny namoczona w occie, przyłożona wewnętrzną stroną na kurzajkę
Kurzajka zbielała,część bezboleśnie wyszła a pozostała część znikła

Offline Krzysztof2016

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 03, 2016, 03:29:48 »
Witam
Opiszę pokrótce historię mojej kurzajki (może sie komuś przyda), jednocześnie bardzo proszę o poradę, która pomoże mi dokończyć kurację (pytania i zdjęcia znajdują się na końcu posta)

Podczas pobytu w Polsce zdiagnozowano u mnie kurzajkę, która poddałem wymrożeniu. Rana zagoiła się szybko lecz nie do końca. Wyjechałem do egzotycznego kraju, gdzie opieka medyczna pozostawia wiele do życzenia a kurzajka zaczęła narastać w bardzo szybkim tempie.
Mam ze sobą Vericaust oraz środek zrobiony w lokalnej aptece (azotan srebra 0,2 woda destylowana 20). Stosowanie powyższych leków nie przynosiło efektów, Vericaust sprawiał potężny ból, powstało zapalenie a kurzajka narastała szybciej niż tkanki które "wypalał" vericaust.

Postanowiłem spróbowac metod naturalnych, okłady z czosnku oraz octu jabłkowego. Czosnek na noc, ocet podczas dnia. Efekty były zadziwiające, już po pierwszej dobie mozna było zauważyć zmniejszenie opuchlizny, po drugiej dobie zmniejszenie bólu, po trzeciej dobie postanowiłem ją usunąć. Z uwagi na wielkość kurzajki nie obyło sie jednak bez skalpela.
Osoby wrażliwe proszę o ostrożność przy otwieraniu zdjęć, gdyż naprawdę wygląda to parszywie.

Drugi dzień stosowania okładów, po wstępnym usunięciu mniejszego ogniska i ropnia:

http://pokazywarka.pl/wdeu2q/
Po trzecim dniu stosowania okładów, po usunięciu kurzajki głównej oraz wstępnym oczyszczeniu:
http://pokazywarka.pl/ilofke/

Zbliżenie - Na zdjęciu ewidentnie widać czarne punkty które mogą być "zakończeniami nitek" kurzajki lecz co do tego pewności nie mam
http://pokazywarka.pl/mb6v4j


Bardzo proszę o pomoc i spojrzenie na zdjęcia jakiegoś specjalistę,
pytań mam kilka:
- czy w ranie znajdują się jeszcze pozostałości kurzajki mogące spowodować jej nawrót?
- jeśli znajdują się tam pozostałości kurzajki w jaki sposób można to oczyścić (biorąc pod uwagę to, że zaczyna się już pojawiać żywa tkanka)
- czy na taką ranę mogę zastosować znów czosnek albo ocet? Czy to pomoże w usunięciu martwych tkanek i resztek kurzajki?

Jestem w posiadaniu:
- Vericaust
- detreomycyna 2%
- octenisept
- sklapel
- warzywa i owoce

Tak, wiem powinienem z tym pójśc do lekarza jednak sytuacja i miejsce w którym sie znajduję zmuszają mnie do radzenia sobie sposobami "domowymi".
Będę wdzięczny za poradę
Pozdrawiam
Krzysztof


Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 04, 2016, 15:43:23 »
Syn miał mniejsze zmiany niż u Ciebie ale o podobnym charakterze. Nie była to zwykła uwypuklona kurzajka tylko bardziej przypominała mały wulkan. Już nie pamiętam czy jego środek był czarny ale jakoś mi świata, że tak było. Do sedna. Stosowałam z powodzeniem wodę utlenioną. Kilka razy dziennie odkażałam, przykładałam wacik nią nasączony i tak w kółko. Kilkukrotnie przykładałam synowi liść grubosza ale czy miał on znaczenie- tego nie wiem. Moczył też stopy i ta brzeżna, stwardniała skóra była lekko tarkowana. To był okres jesienny czyli zapewne syn brał sporo tranu, jakichś uodparniających specyfików. Lat 5 jak nie więcej minęło i żadnych nowych zmian nie widzę.

Zdrowia  :)
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 04, 2016, 16:15:27 »
Kurzajka to wirus. Poszukaj jaskolczego ziela lub wilczomlecza i mleczkiem zalewaj ranke.
Mozesz zrobic oklady z melisy lub tataraku lub innych aromatycznych ziol - cokolwiek.

Jesli jestes w dziwnym kraju poszukaj znachora, ktory zna miejscowa przyrode.

Pozdrowienia :-)

Offline adampupka

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 945
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 04, 2016, 16:45:20 »
Można też smarować nalewką bukszpanową albo (tak myślę) przyłożyć po prostu roztarte ziele. Środek do stosowania raczej krótkotrwałego, powinno zadziałać. Podobno Włosi maja nawet preparaty z bukszpanu na opryszczkę w obrocie.

Pozdrawiam,
A.
:-)

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1158
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 05, 2016, 00:08:54 »
A jak jesteś w tropikach, to chociaż rozejrzyj sie za aloesem lub agawą, żeby podleczyć stan zapalny wokół kurzajki. Robi się okłady z mielonych liści tych roślin.
Pomocne będzie każde kalanchoe, a w szczególności żyworódki - również stosować okłady z pomielonych kawałków liści pod plaster. U niektórych osób po żyworódkach poznikały kurzajki.  Wygooglasz sobie z łatwością wszystkie te rośliny, żeby wiedzieć, jak wyglądają.

Jak masz pod ręką aptekę, to spróbuj znaleźć maść ichtiolową (jakoś sobie przetłumaczysz na lokalny język przy pomocy internrtu). Mnie maść ichtiolowa pomogła pozbyć się kurzajki na stopie przy pomocy okładu pod plastrem. Bezboleśnie i ze zdziwieniem stwierdziłam pewnego dnia, że kurzajki niet. Moja była płaska, ale zaczynała się rozsiewać, zanim ją maścią zasmarowałam.

Jak widzisz, masz wiele opcji do wyboru. Coś na pewno Ci podpasuje.
« Ostatnia zmiana: Październik 05, 2016, 00:15:54 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline Krzysztof2016

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 05, 2016, 01:32:51 »
Wielkie dzięki za rady,
Jest to pytanie raczej na forum medyczne ale na dwóch innych forach nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Na zdjęciu po usunięciu kurzajki widoczne są czarne punkty, są to takie czarne niteczki prowadzące do żywej tkanki, to pewnie pozostałości jakiś korzeni, z których może znów obcy wyrosnąć prawda?

Taak, juz okładałem aloesem dla złagodzenia, w sumie wszystko pięknie zaschło i super szybko się goi, po prostu zastanawiają mnie jeszcze te "korzonki".

Chyba muszę pogadać z miejscową starszyzną - może oni coś miejscowego doradzą :)
« Ostatnia zmiana: Październik 05, 2016, 01:35:55 wysłana przez Krzysztof2016 »

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1158
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 05, 2016, 11:50:13 »
Basia wspomniała o soku z wilczomlecza. Wilczomlecz z pewnością działa. Różne wilczomlecze rosną w różnych szerokościach i długościach geograficznych. Jednak nie radzę stosować na otwartą ranę, bo wszystkie wilczomlecze są toksyczne - jedne mniej, inne bardziej.

Czy jest możliwość, że kurzajka odrośnie? Zawsze jest taka opcja. Każdy ma inną odporność i każdy szczep wirusa może się trochę inaczej zachowywać - jedne są bardziej zjadliwe, inne mniej. Podlecz ranę, poobserwuj i działaj w razie potrzeby. Skalpel na razie zostaw w spokoju. Ja ze swoją kurzajką walczyłam kilka miesięcy. Był w użyciu glistnik, żyworódka i eksperyment z maścią ichtiolową. W końcu kurzajka zniknęła (nie wypadła, nie została wydłubana, ani wycięta) i ponad pół roku jej nie ma. Wszystko się odbyło bezkrwawo i bezboleśnie. Trochę to trwało, ale organizm sam sobie poradził przy niewielkiej pomocy.
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 07, 2016, 13:05:32 »
Potwierdzam - wilczomlecz.

Miałam przez trzy lata(!) kurzajkę w kolorze skóry na klatce piersiowej w miejscu styku ze stanikiem. Swędziała, piekła, była non-stop podrażniona; żarty się skończyły, gdy zaczęła rosnąć. Najpierw znalazłam wilczomlecz sosnkę - nie zadziałał. Później, tuż pod domem, odkryłam połacie wilczomleczu Euphorbia peplus. I to było to. Uważaj - zatarcie oczu może skończyć się tragicznie, podobnie jak dotknięcie sokiem śluzówki. On działa jak soda kaustyczna i wkrótce było to mi dane zobaczyć na własnej kurzajce ;D Przez tydzień, dwa razy dziennie nasączałam kurzajkę dosłownie kroplą, dwiema wprost z łodyżki. Na to przyklejałam mały plasterek. Po kilku dniach nieco się przelękłam, bo zrobił mi się okropny, ropiejący, swędzący, wielki strup. Byłam już pewna, że ta zmiana zaczęła złośliwieć. Na szczęście na anglojęzycznych forach znalazłam informację, że to normalne. Po bodajże dwóch kolejnych dniach strup odpadł podczas prysznica, zostawiając niewielkie wgłębienie na pięknej, gładkiej skórze. To było rok temu, do dziś zero śladu.  :D

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: Kurzajka
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 29, 2017, 08:37:49 »
Kurzaja wyszła mi ponad rok temu na palcu i szybko wypadła po smarowaniu glistnikiem. Odnowiła się jednak ostatniej zimy po infekcji (tradycyjnie byłem nie tyle chory co chorawy przez jeden dzień - tak właśnie przechodzę najstraszniejsze zarazy które innych wyłączają z życia na tydzień :)
Glistnika nie było pod ręką więc postanowiłem poczekać z terapią do wiosny i to był błąd, bo glizda obrosła i "ukorzeniła" się, że hoho. Oczywiście żeby glistnik w ogóle zadziałał konieczne było zdarcie pogrubionego naskórka, którego przyrost kurzaja pobudza w celu chronienia samej siebie. Aplikowanie glistnika na zmianę z wilczomleczem było bardzo piekące i nieprzyjemne a na dodatek prez cale tygodnie nie przynosiło żadnego efektu - w kółko tylko pieczenie, ponowne porośnięcie pancerzykiem rogowym, zdzieranie,smarowania, pieczenie itd. Potwierdziła się stara prawda, że "stara" kurzajka nie za bardzo chce się leczyć glistnikiem i już, już miałem wypróbować kwas salicylowy kiedy w końcu kurzaja zaczęła się odklejać. Było to po ponad miesiącu od rozpoczęcia smarowania glistnikiem. I niby fajnie - kurzaja odlepiła się po bokach i niby proces oddzielania był kontynuowany, ale w pewnym momencie jakby stanął. Na dodatek aplikacja glistnika wciąż była oczywiście bardzo nieprzyjemna (przypiekanie). Aż zacząłem rozmyślać, na czym polega działanie glistnika na kurzajki - bo owszem, "przypala" ale przede wszystkim działa prawdopodobnie jak cytostatyk czyli trucizna mitotyczna. Wyglądało więc na to, że to jest nadal ten sam wirus co w zeszłym roku ale że uodpornił się on w jakimś stopniu na działanie glistnika - postanowiłem więc sięgnąć po inny cytostatyk. Wybór padł na moją ulubioną kokorycz - użyłem ok. 1 grama mielonki ziele+gliceryna (mam takie powidełko jako rezerwę cennego surowca) i 1 ml nalewki do zrobienia ok. 10 gram maści. Zadziałała od pierwszej aplikacji - kurzja zmiękła, wyraźnie dało się odczuć ponowne ruszenie procesu jej "odlepiania" a to, co się już odlepiło zmieniło się w kuleczkę, stwardniało i zczerniało w ciągu 3 dni, ponadto maść nie szczypie a wręcz zdaje się znieczulać rankę (aplikacja soku z glistnika po tej maści okazała się bezbolesna). Kokorycz okazała się niezawodna i zresztą bez problemu znajdziemy wyniki badań potwierdzających działanie cytostatyczne jej wyciągów lub wyizolowanych alkaloidów. Nie jest powiedziane, że kokorycz musi podziałać na każdą oporną kurzaję ale warto mieć taką maść pod ręką. Prawdopodobnie okaże się skuteczna na niektóre oporne ogniska łuszczycy - na niektóre zmiany typu egzema działa doskonale, tyle już wiem sam ze siebie. Wygląda na to, że kokorycz miejscowo będzie pod wieloma względami działać podobnie do glistnika.
Krótko mówiąc warto mieć w domu kilka wyciągów o silnym działaniu cytostatycznym, w szczególności alkaloidowych bo są tu najbardziej niezawodne: glistnik, kokorycz, berberys lub mahonia, bukszpan. Gdyby ktoś mógł potwierdzić istnienie tego włoskiego preparatu z bukszpanu to byłbym wdzięczny - chętnie poznam nazwę.
Ironia losu: leczenie "farmakologiczne" kurzajek polega na prymitywnym "wypalaniu" kwasami co często prowadzi do uszkodzeń zdrowej tkanki i blizn. My przy pomocy kilku chwastów możemy prawdopodobnie przeprowadzić skuteczne leczenie najoporniejszych brodawek - w przypadku tych najgorszych sugeruję wykorzystanie (łącznie lub na zmianę) kilku surowców "antymitotycznych" dokładnie tak, jak to się robi w onkologii (typuje się kilka leków, często są to alkaloidy roślinne - działanie kilkoma mechanizmami jest skuteczniejsze a do tego zmniejsza się skutki uboczne bo podaje się mniejsze dawki poszczególnych leków). Proste zasady: po pierwsze aplikacja maści bezpośrednio na grudkę, po usunięciu zrogowaciałego "pancerzyka", po drugie cierpliwość, po trzecie próbowanie kolejnych wyciągów aż do spodziewanego skutku.
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2017, 08:41:48 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!