Autor Wątek: Medytacja  (Przeczytany 38611 razy)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #30 dnia: Lipca 17, 2016, 21:01:42 »
Z Twojej wypowiedzi wynika, że raczej dążysz do samodoskonalenia.
A mógłbyś napisać jakie kroki poczyniłeś w tym kierunku?

Każdy dąży do samodoskonalenia, tylko większość nie zdaje sobie z tego sprawy. Wszystkie doświadczenia Ciebie doskonalą jako duszę, która nabywa wiedzę (mądrość). Ja nie robię nic poza odbywaniem ciągłej (przynajmniej się staram) podróży w głąb siebie, czyli byciu uważnym obserwatorem mojego życia, uprawiając praktykę bycia "tu i teraz", o której wspomina jolkaj. ;) Szczegółów raczej opisywał nie będę, ale jest w tym też tzw. praca nad sobą, autoterapia, medytacja, techniki oddechowe i wiele innych "zajęć"...

Uważam, że pogarda dla Boga, którą wyrażasz w pisowni z małej litery jest bezpodstawna, bo masz świadomość istnienia Stwórcy jednak nie zgadzasz się tylko z Jego opisem biblijnym.

Nie zrozumiałeś. :) Ja naprawdę uważam, że starotestamentowa postać przedstawiona w biblii, jako bóg o imieniu Jahwe był (jest?) istotą, która pojawiła się na Ziemi (tzw. kosmita) :) i w jakiś sposób oszukała ludzi, którzy uwierzyli, że jest faktycznym Bogiem (na marginesie polecam do zgłębiania temat: UFO w sztuce). W używaniu małej litery "b" nie ma żadnej pogardy, tylko jest to pewien zabieg językowy, mający podkreślić wyznawany pogląd. Natomiast książkę, zwaną biblią uważam za narzędzie manipulacji, bardzo dobre jak z resztą widać, mające na celu rządzenie ludźmi przez kapłanów (biblia zawiera jednak dużo prawdy o naturze świata). Prawdziwy Bóg jest czystą miłością i ludzie nie potrzebują do kontaktu z nim pośredników, a on sam nie potrzebuje ołtarzy, ofiar, nakazów, zakazów, win i kar. Nie mści też się za brak wiary do siódmego pokolenia i kocha wszystkie swoje dzieci. Przy tym zestawieniu Jahwe to istny demon, którym zapewne jest...

O Biblii dużo ma do powiedzenia Roman Nacht, który studiował ją w oryginalnym, hebrajskim języku (jest Żydem). Na początek. Zajrzyj też na jego blog.

Offline alcia1907

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 324
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #31 dnia: Lipca 17, 2016, 22:59:29 »
Zaiste - Roman Nacht to wspaniała postać - dzięki niemu otrzymałam odpowiedzi na wiele tematów i takoż je uporządkowałam.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 11139
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #32 dnia: Lipca 19, 2016, 14:23:27 »
Prawdziwy Bóg jest czystą miłością i ludzie nie potrzebują do kontaktu z nim pośredników, a on sam nie potrzebuje ołtarzy, ofiar, nakazów, zakazów, win i kar. Nie mści też się za brak wiary do siódmego pokolenia i kocha wszystkie swoje dzieci.

Ostatnio na Bazunie "Bez Jacki" zapodały kawał:

Umarł ateista: uczciwy, miłosierny, ale ateista. Zgłosił się do bram nieba, ale tam go odesłano do piekła, bo ateista. Jednak z piekła też go odesłali, no, bo przecież uczciwy, miłosierny i co z tego, że ateista? No, to święty Piotr zadecydował, ze trzeba zapytać samego Szefa. Pan Bóg odpowiedział: "Jasne, wpuście go do nieba, tylko powiedzcie mu, że mnie nie ma".

Pozdrowienia :-)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #33 dnia: Lipca 19, 2016, 16:51:08 »
Zaiste - Roman Nacht to wspaniała postać - dzięki niemu otrzymałam odpowiedzi na wiele tematów i takoż je uporządkowałam.

Nie ze wszystkim się zgadzam z Panem Romanem, ale ten jego baryton i spokojny ton są bardzo przyjemne, pomijając słuszność, czy niesłuszność twierdzeń. ;)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #34 dnia: Lipca 19, 2016, 16:58:51 »
Prawdziwy Bóg jest czystą miłością i ludzie nie potrzebują do kontaktu z nim pośredników, a on sam nie potrzebuje ołtarzy, ofiar, nakazów, zakazów, win i kar. Nie mści też się za brak wiary do siódmego pokolenia i kocha wszystkie swoje dzieci.

Ostatnio na Bazunie "Bez Jacki" zapodały kawał:

Umarł ateista: uczciwy, miłosierny, ale ateista. Zgłosił się do bram nieba, ale tam go odesłano do piekła, bo ateista. Jednak z piekła też go odesłali, no, bo przecież uczciwy, miłosierny i co z tego, że ateista? No, to święty Piotr zadecydował, ze trzeba zapytać samego Szefa. Pan Bóg odpowiedział: "Jasne, wpuście go do nieba, tylko powiedzcie mu, że mnie nie ma".

Jest taka przypowieść, bodajże zen, gdzie przychodzi uczeń medytacji do mistrza i pyta go, czy podczas medytacji ma bezpośredni kontakt z Bogiem i ten odpowiada mu, że tak, na co uczeń prosi go, że wspomniał Bogu o nim i jego chęci porozmawiania. Kiedy spotykają się znowu uczeń pyta, czy powiedział o nim Bogu, bo nie spotkał go w medytacji, na co mistrz odpowiada, że Bóg się z nim łączył, ale cały czas była zajęta linia. ;) To raczej opowiastka o hałasie w umyśle, ale mi się skojarzyła.

Dobrym trikiem na początek przygody z medytacją i rozpędzonym umysłem jest zadawanie mu pytań, które go zdezorientują, ponieważ nie odnajdzie odpowiedzi na nie bazując na własnych zasobach, czyli np:

Ciekawe jak będzie następna myśl?
Ciekawe skąd przyjdzie następna myśl?
Ciekawe jakiego koloru będzie kolejna myśl?
Itd...

Pomiędzy pytaniem, a kolejną myślą, która się pojawi jest cisza, o którą chodzi na początku w medytacji. Głębsze poznanie przychodzi później, wraz z praktyką...

Offline Optimus

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 780
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #35 dnia: Lipca 20, 2016, 01:06:21 »
Niektórzy laureaci nagrody Nobla otwarcie twierdzili, że swój sukces zawdzięczają podpowiedzi we śnie.

Gdy ma się wystarczające elementy układanki (odpowiednią wiedzę) ale nie potrafi się ją ułożyć to będąc świadomym na niskich częstotliwościach można po prostu dostać rozwiązanie.

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #36 dnia: Lipca 20, 2016, 11:25:58 »
Cała wiedza Wszechświata jest w każdej istocie na Ziemi. Wszechświat jest fraktalny, dlatego jego najmniejsze części, zawierają wszystkie informacje na temat całości. Jedyne, co należy zrobić to wsłuchać się w samego siebie. :)

Ciekawa jest technika Silvy ze szklanką wody. Tutaj dokładniejszy opis.

Offline Optimus

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 780
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #37 dnia: Lipca 20, 2016, 13:00:57 »
Takie techniki są bodźcem do myślenia o problemie i dlatego są skuteczne.
Ale można nie stosować żadnych technik jeśli potrafi się nie myśleć o niczym innym.
Ważne aby naszą ostatnio myślą przed snem było pytanie bez szukania odpowiedzi, wtedy w czasie snu uzyskamy bezpośrednią odpowiedź.

Np. na seminarium każdy musiał sam sobie wymyślić temat prezentacji.
Ja nie mogłem znaleźć nic dobrego, a zbliżał się czas w którym musiałem coś wybrać.
Odpowiedź otrzymałem we śnie, a promotor powiedział, że to najciekawszy temat :)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #38 dnia: Lipca 20, 2016, 13:07:31 »
Technika jest po prostu pytaniem do naszego Wyższego Ja, które wie wszystko. Polecam w tej materii Hunę (warto zapoznać się ze wszystkimi częściami - jest ich 11.

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1294
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #39 dnia: Lipca 20, 2016, 21:56:17 »
Ciekawe to, co piszecie. Mam też własne spostrzeżenia w tym temacie.

Przypomina mi się to, co kiedyś przeczytałam o Thomasie Edisonie, że podobno miał zwyczaj drzemania w fotelu trzymając metalowe kule w dłoniach. Obok fotela stały misy. W momencie zasypiania rozluźniały się mięśnie i kule spadały. Hałas wybudzał Edisona i wtedy, na granicy jawy oraz snu, wpadał na najlepsze pomysły. Na granicy jawy i snu, gdy umysł swobodnie błądził.

Problem ze snami polega na tym, że większość ludzi nie pamięta sporej części, jak nie większości swoich snów. Uchwycenie momentu między jawą a snem jest niezwykle trudne. Do tego właśnie służą różne techniki. Niektórzy mówią o medytacji, inni o autohipnozie. Doświadczenia tego typu są same w sobie bardzo ciekawe. "Bujanie" umysłu bez celu jest bardzo odprężające, a wiele rozwiązań na trapiące ludzi problemy przychodzi właśnie wtedy. Uważam, że ludzie nie są wstanie wymyślić czegoś, z czym się wcześniej nie spotkali, jednak umiejętność nowatorskiego powiązania wcześniej nabytych doświadczeń jest właśnie miarą geniuszu. To właśnie podczas swobodnego "bujania" umysłu mogą przypominać się dawno zapomniane doświadczenia i łączyć się w nowe rozwiązania.

Nie jestem osobą religijną. Jestem raczej sceptykiem lub agnostykiem. Nie wierzę ani w isnienie, a nie w nieistnienie sił wyższych, bo nie znalazłam dostatecznych dowodów ani za, ani przeciw. Jednak pewne zjawiska są bardzo ciekawe i dają pozytywne efekty przy odpowiednim ukierunkowaniu. Religie (większość) ukierunkowują ludzi o czynienia dobra. Wszelkie techniki właśnie temu mają służyć. Daje to ukojenie umysłowi (lub duszy, jak ktoś tak woli), co z kolei pozwala na wyzwolenie się od pewnych "przymusów" mentalnych, czy innych problemów natury psychologiczno-emocjonalnych.

Niektóre z tych aspektów sprawdziłam na sobie. Kiedyś, jeszcze w średniej szkole, znalazłam rozwiązanie zadania matematycznego, które męczyło mnie przez kilka dni. Rozwiązanie przyszło na granicy jawy i snu. Rozwiązanie samo w sobie nie było niczym nadzwyczajnym, jednak wymagało powiązania nietypowych elementów dla danego momentu edukacji.

Zauważyłam też, że możliwe jest śnienie na jawie. Np. gdy jechałam autobusem i nie miałam nic lepszego do roboty, mogłam się "wyłączyć" nie tracąc jednocześnie kontaktu z rzeczywistością - nie przegapiając właściwego przystanku. Wtedy też całkiem ciekawe rzeczy potrafią przychodzić do głowy. Jak ktoś choć raz posiadł taką umiejętność, to będzie ją wykorzystywał bezwiednie znajdując rozwiązania tam, gdzie inni jeszcze nie dostrzegają problemu. Dotyczy to różnych aspektów życia i rzadko kiedy wszystkich na raz. Dobrym przykładem jest Einstein, który sformułował teorię względności, ale był nieco nieprzystosowany do "zwykłego" życia.

P.S. Nie jestem fachowcem w dziedzinie medytacji, autohipnozy, psychologii, czy psychiatrii. Opisuję jedynie własne spostrzeżenia i doświadczenia w kontekście pewnych materiałów, które kiedyś wpadły mi w ręce, np. "Autohipnoza - klucz do umysłu" i innych.
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline Optimus

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 780
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #40 dnia: Lipca 20, 2016, 22:08:43 »
Mocu, ogólnie bardzo mądry artykuł.
Jednak z jednym się nie zgodzę, podświadomość nie jest "jak dobry piesek, który wypełnia jak najlepiej polecenia swojego pana". Raczej jest jak oswojony wilk, który tylko czeka aż świadomość na chwilę odwróci wzrok, wtedy ujawnia się jego dzika natura.
Porównanie w artykule byłoby prawdą jeśli człowiek od od najmłodszych lat aż do śmierci bezustannie byłby święty.
Podświadomość chłonie wszystko jak gąbka i wychodzi to gdy świadomość odpoczywa, a chyba nikt nie potrafi mieć tylko i wyłącznie sny świadome.
Fragment:
"Średnie Ja ocenia i wywołuje jakąś reakcję, a podświadomość zapamiętuje tą reakcję wraz ze zdarzeniem. W taki sposób przy każdym następnym podobnym zdarzeniu, odtwarzana będzie pierwotna reakcja."
zaprzecza temu pierwszemu a potwierdza moje słowa.

Offline mariolak

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #41 dnia: Lipca 21, 2016, 00:58:27 »
Technika jest po prostu pytaniem do naszego Wyższego Ja, które wie wszystko. Polecam w tej materii Hunę (warto zapoznać się ze wszystkimi częściami - jest ich 11.
osobiście wolę
http://www.huna.org/html/polish.html
można oczywiście czytać w oryginale:)
Zgodnie z huną - nieważne co działa - ważne ŻE działa  (siódma zasada Huny - skuteczność jest miarą prawdziwości). Problem tak naprawdę nie tkwi w naszej świadomości, podświadomości, czy tez umiejętności nawiązania kontaktu z naszym Wyższym Ja, problemem jest to, że albo
- nie wiemy, czego chcemy, albo
- nie chcemy się na tym skoncentrować bo paraliżują nas różne - izmy, albo
- blokują nasze ŚWIADOME pragnienia wdrukowane w naszą podświadomość (nawet przez pokolenia) schematy reagowania.
Nie dajmy się!
I niech MOC nieustająco będzie z nami:)

Offline Optimus

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 780
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #42 dnia: Lipca 21, 2016, 03:13:00 »
Kuneg, nie wiedziałem, że Edison stosował taką technikę.
To tłumaczy jego geniusz.
Te kulki są dobrym sposobem na zorientowanie się o utracie świadomości.
Warto dorzucić dźwięk wodospadu lub łatwiej dostępną "wojnę mrówek" na telewizorze, dzięki temu wejście na częstotliwość theta, równoznaczne z odcięciem się od świata zewnętrznego, zaznaczy się nagłym zniknięciem dźwięku, a to będzie dobrym sygnałem żeby skupić się na nietraceniu świadomości.

Mocu, a gdzie jest część nr 10?

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #43 dnia: Lipca 24, 2016, 13:52:22 »
Nie jestem osobą religijną. Jestem raczej sceptykiem lub agnostykiem. Nie wierzę ani w isnienie, a nie w nieistnienie sił wyższych, bo nie znalazłam dostatecznych dowodów ani za, ani przeciw. Jednak pewne zjawiska są bardzo ciekawe i dają pozytywne efekty przy odpowiednim ukierunkowaniu. Religie (większość) ukierunkowują ludzi o czynienia dobra. Wszelkie techniki właśnie temu mają służyć. Daje to ukojenie umysłowi (lub duszy, jak ktoś tak woli), co z kolei pozwala na wyzwolenie się od pewnych "przymusów" mentalnych, czy innych problemów natury psychologiczno-emocjonalnych.

Jak powstał według Ciebie ten cudowny świat wokół, który przejawia swoją doskonałość na miliony sposobów, również w Twoim ciele? Z niczego?  :D Otwierasz oczy po przebudzeniu i uświadamiasz sobie, że oddychasz. Nie czujesz wtedy swojej boskości? Nie musisz mi odpowiadać. Tak tylko pytam retorycznie. ;) Mnie bardziej frapuje kwestia, skąd wziął się Stwórca i jak pisałem wcześniej, nie mam na myśli żadnego z tych dziwnych bytów jak Jahwe, Allach, itd., które mienią się bogami, choć nimi nie są. Piszesz o religijności w odniesieniu do Boga, jakby religie miały monopol na głoszenie prawdy o nim, choć są sztucznie i celowo stworzonymi systemami przekonań do programowania ludzkości i utrzymywaniu jej w nieświadomości swojej siły, pochodzenia i boskości.

Jednak z jednym się nie zgodzę, podświadomość nie jest "jak dobry piesek, który wypełnia jak najlepiej polecenia swojego pana". Raczej jest jak oswojony wilk, który tylko czeka aż świadomość na chwilę odwróci wzrok, wtedy ujawnia się jego dzika natura.

Podświadomość nie ma dzikiej natury (co to w ogóle znaczy?) i sama w sobie nie ma też intencji, ponieważ nie jest logiczna, tylko automatyczna i nawykowa. Jest jak oprogramowanie na komputerze, wykonujące swoje zadanie. Człowiek całe życie w większości nieświadomie programuje swoją podświadomość (+ rodzina, społeczeństwo, kapłani, "autorytety", itp. piszą takie programy komputerowe). Paradoks polega na tym, że podświadomość nie ocenia, czy coś jest dobre, albo złe, tylko jak Tobie to służy, abyś był bezpieczny i najlepiej przeżył swoje życie. Jeżeli więc zostanie ona zaprogramowana błędnie (z punktu widzenia świadomości), to będzie powielać swoje działanie, choć będzie nam szkodzić, na przykład na widok pająka obleci Cię strach, a przecież nie powinien. Podświadomość została tak zaprogramowana z powodu jakiejś traumatycznej sytuacji z pająkiem i wytwarza w Tobie strach na jego widok, żebyś go unikał, bo masz złe z nim doświadczenia.

Cały sens tkwi zatem w pracy nad podświadomością. Przeprogramowywaniu jej i usuwaniu złych w ocenie świadomości programów. Ktoś siedzi w depresji w domu, bo tak czuje się bezpieczniej i choć racjonalna świadomość nakazuje mu wyjść, aby otworzyć się na nowe możliwości i czerpać radość z życia, które przyniesie przecież ukojenie, to podświadomość trzyma człowieka w domu (na wszelkie sposoby), bo taki wariant uważa za bezpieczny.

Kuneg, nie wiedziałem, że Edison stosował taką technikę.
To tłumaczy jego geniusz.

"Geniusz" Edisona wynikał w dużej mierze z geniuszu Tesli, od którego czerpał (kradł) pomysły.

Problem tak naprawdę nie tkwi w naszej świadomości, podświadomości, czy tez umiejętności nawiązania kontaktu z naszym Wyższym Ja, problemem jest to, że albo
- nie wiemy, czego chcemy, albo
- nie chcemy się na tym skoncentrować bo paraliżują nas różne - izmy, albo
- blokują nasze ŚWIADOME pragnienia wdrukowane w naszą podświadomość (nawet przez pokolenia) schematy reagowania.

Ludziom potrzebna jest wiedza na temat złożoności własnej jaźni, bo w ten sposób mogą pojąć mechanizm jej działania i odnaleźć metody pracy ze sobą. Najpierw człowiek musi nauczyć się chodzić, żeby móc się wywrócić i nauczyć wstawać. ;)

Nie dajmy się!
I niech MOC nieustająco będzie z nami:)

Zdecydowanie za dużo "nie", dlatego proponuję: bądźmy silni, bo jest w nas Moc! :)

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1294
Odp: Medytacja
« Odpowiedź #44 dnia: Lipca 24, 2016, 14:27:01 »
Jak powstał według Ciebie ten cudowny świat wokół, który przejawia swoją doskonałość na miliony sposobów, również w Twoim ciele? Z niczego?  :D Otwierasz oczy po przebudzeniu i uświadamiasz sobie, że oddychasz. Nie czujesz wtedy swojej boskości? Nie musisz mi odpowiadać. Tak tylko pytam retorycznie. ;) Mnie bardziej frapuje kwestia, skąd wziął się Stwórca i jak pisałem wcześniej, nie mam na myśli żadnego z tych dziwnych bytów jak Jahwe, Allach, itd., które mienią się bogami, choć nimi nie są. Piszesz o religijności w odniesieniu do Boga, jakby religie miały monopol na głoszenie prawdy o nim, choć są sztucznie i celowo stworzonymi systemami przekonań do programowania ludzkości i utrzymywaniu jej w nieświadomości swojej siły, pochodzenia i boskości.
Nie wiem, jak powstał świat dookoła. Ewolucja, ewolucją, ale co było wcześniej - przed wielkim wybuchem, to nie wiem, a i teoria wielkiego wybuchu jest tylko teorią chyba. Nie wiem również skąd w ludziach tak głęboko zakrzeniona potrzeba wiary w wyższą siłę, w stwórcę. Nie, nie czuję swojej boskości po przebudzeniu. Czuję za to, że mam nieświeży oddech ;) (sorry za żart, ale ja naprawdę nie czuję potrzeby szukania boskości).

Zastanawia mnie tak głęboko zakorzeniona w ludziach potrzeba wiary w nieśmiertelność duszy, konieczność znalezienia dodatkowego uzasadnienia swojego istnienia, zrzucanie odpowiedzialności na Boga, Stwórcę, czy inną Siłę Wyższą... Jestem zafascynowana tym brakiem akceptacji dla pomysłu, że stwórca może nie istnieć, że świadomość kończy się wraz ze śmiercią człowieka, a życie na Ziemi to czysty przypadek. Zastanawiam się również nad łatwością, z jaką ludzie oddają odpowiedzialność za swoje życie w ręce różnych "bogów". Nie chcę, żebyś pomyślał, że kpię. Po prostu zastanawiam się, czy ludzie postępowaliby inaczej, gdyby nie wierzyli, że ktoś inny kieruje ich życiem, a nie przypadek.
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.