Autor Wątek: Alkoholizm  (Przeczytany 11331 razy)

Offline mysznikowski

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 230
Alkoholizm
« dnia: Maj 16, 2017, 14:09:35 »
Nie wiem czy dobrze umiejscowiłam temat - lepiej nie umiałam wybrać.
Chodzi o młodego mężczyznę ( po 30 - tce). Pije, za dużo pije, dużo za dużo pije.
Znam go od dziecka, wesoły, przystojny, rezolutny młodzieniec, dusza towarzystwa - niestety był. Wszystko to w czasie przeszłym. No nie wiem co w niego wstąpiło. Od kilku lat jest całkiem źle. Zaczęło się od piwka z koleżkami, coraz więcej i więcej aż pracę stracił przez pijaństwo, a jak brakło kasy to i koleżeństwo się skończyło - został nałóg, duża otyłość, zero chęci do zmiany na lepsze  oraz chyba już nieco zrujnowane zdrowie ( prawdopodobni nadciśnienie - lekceważone). Rodzina robi co może ale pozytywnych skutków brak. Był na terapii - rezultat mierny. Aktualnie jest po tej terapii no i własnie w niedziele odsypiał alkoholowe upojenie. Nie wiem jak można im pomóc. Najgorsze jest chyba to, że sam młody człowiek nie jest zainteresowany zmianą.
Macie pomysły jak im pomóc ?
Będę wdzięczna za każdy sygnał. Pozdrawiam

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 16, 2017, 14:18:13 »
Klasyka gatunku. Nic nie można zrobić. To jego wybór. Zostawić na zatracenie, aż pojmie. Nie dotykać.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10612
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 16, 2017, 14:20:45 »
O ile nie jest niebezpieczny dla otoczenia, to nie ma przymusu leczenia, jeśli sam delikwent nie widzi potrzeby.
Beznadzieja...

Offline mysznikowski

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 230
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 16, 2017, 14:37:10 »
Beznadzieja..
Nie dotykać...
Tego się obawiałam. :-[
Jednak on nie wisi w próżni. Mieszka z rodzicami ( ludzie blisko 70 lat) i oni starają się zaradzić problemowi ale zostawienie na zatracenie szczególnie mamie nie mieści się w głowie ( zwłaszcza,  ze pochowali 2 córki (jedna zaraz po nadrodzinach a druga w wieku 19 lat)).  Taka bezsilność jest okropna....

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10612
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 16, 2017, 15:02:44 »
W takiej sytuacji metody islamskie są bardzo dobre: chłosta na miejscu i spadać...

Może trzeba się raczej zająć rodzicami? To im trzeba współczuć...
Jakieś dobre soki z aronii lub czarnych porzeczek? Ziołomiód z kwiatków forcycji?
***

W rodzinie też miałam cos podobnego: matka pochowała dwóch synów, a trzeci się zapił na śmierć i też go w końcu pochowała... Najmłodszy syn próbował wzywać policję do pijaka, by odwyk załatwić, ale policja stwierdziła, że jak nie ma przemocy, ani nie prowadzi samochodu, to oni mu tylko mogą sprawdzić promile... I matka się obraziła na najmłodszego... Koszmar...

Pozdrowienia :-)

Offline grzegorzadam

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 348
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 16, 2017, 15:18:16 »
oraz chyba już nieco zrujnowane zdrowie ( prawdopodobni nadciśnienie - lekceważone).
Totalne odwodnienie i brak soli mineralnych, witamin, dr Williams
leczył bardzo skutecznie alkoholików suplementacją:
http://www.akademiawitalnosci.pl/10-najpotezniejszych-protokolow-witaminowych-cz-1-protokol-dla-naduzywajacych-alkoholu-dr-roger-j-williams/
Cytuj
Na co wskazywał dr Williams, spec od witamin z grupy B, jeśli chodzi o odbieranie chęci do picia osobom mającym wzmożone ciągoty do alkoholu? Jak nietrudno się domyśleć na ważność witamin z grupy B. Dr Williams odkrył, że wszystkie osoby nadużywające alkoholu potrzebują dużo (i to naprawdę dużo) więcej niż niepijący dwóch rzeczy: witamin B-complex (alkohol podobnie jak cukier ograbia nas w szczególności z tiaminy czyli B1) oraz pewnego aminokwasu, a mianowicie L-glutaminy. Nie jest ważne przy tym czy ktoś postrzega siebie faktycznie za alkoholika czy też nie: różnica pomiędzy pijącymi polega najczęściej na tym, że jedni robią to z wyboru (np. upijając się w każdy weekend czy też każdy swój wieczór kończąc kilkoma piwami „na rozluźnienie”), a inni dlatego, że już wyboru nie mają, bo zwyczajnie nie mogą już przestać. Bez względu jednak na to czy ciało dostanie alkohol drogą wyboru czy nie – ma ono z nim biochemicznie taki sam problem.

Wielu mężczyzn ma taki okres w swoim życiu, ale niektórzy nie kończą ''zabawy'' wcale.
Tak jak mówicie, jak nie będzie sam chciał zmian, nie będzie celu, miłości, stoczy się niechybnie.
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2017, 15:21:47 wysłana przez grzegorzadam »

Offline mysznikowski

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 230
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 16, 2017, 15:27:02 »
przemocy nie ma
to leczenie załatwił brat delikwenta ( facet z gruuubą kasą) - chodził (delikwent na kurację) bo jakby nie poszedł to policja miała po niego przyjść i zabrać na siłę.
echhhh.... szkoda gadać
rodzicom tez trudno pomóc, maja swoje smaki i zapatrywania. Na sugestię,że np magii szkodzi jest odpowiedź, że ale ja takie lubie, troszke nie zawadzi,....
Sugestia, że mozna sobie zrobic wędlinkę do chleba samemu a- ale z tym za dużo roboty...
Nie wiem czy to genetyczny brak chęci do zmian, brak wiary że można coś poprawić

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 16, 2017, 15:28:40 »
Alkoholizm jest czasami niemocą. Zwykłą niemocą życiową i stanem ukojenia po zażyciu %.
Nie można człowieka zostawić. Dla rodziny to domino bo jak zostawisz i delikwent umrze to obwinianie się do końca życia. Alkoholizm nie dotyka tylko delikwenta.

Leczyć wątrobę. Spróbować znaleźć zajęcie by człowiek czuł się do czegoś potrzebny.tego bywa że brakuje najczęściej. Kudzu ..może i to kwestia wiary ale ludzie sobie chwalą.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1158
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 16, 2017, 16:35:12 »
Alkoholizm dotyka całą rodzinę, niestety. Nie tylko pijący cierpi... Też mam w rodzinie :(

U mnie w rodzinie jest jeden taki, co jak rodzina była przy nim, to sobie pozwalał. Jak rodzina była na tyle silna i odeszła (jak dzieci dorosły i stanęły na nogi, a matka nie musiała się troszczyć już o nieletnich), to alkoholik potrafił wyhamować i tylko od czasu do czasu zalicza 2-3 dniówki. Niestety, rodzina wyszła z tego dość mocno pokiereszowana emocjonalnie.

Często jest tak, że rodzina czuje się współwinna nałogu i nie umie nic zadziałać w temacie. Wówczas mówi się o współuzależnieniu i coś mi to tak wygląda z powyższego opisu. W każdym przypadku leczenia i pomocy potrzebuje cała rodzina, i cała rodzina powinna uczestniczyć w terapii.

Myślę, że rodzina może "coś" zrobić. Zawsze można. Można pomyśleć nad środkami antydepresyjnymi - dla całej rodziny. Uzupełnianie niedoborów również wskazane, jak to podrzucił wyżej @grzegorzadam. Jak nie ma wewnętrznej motywacji u nadużywającego, to niewiele można zrobić, a to jest kwestia psychiki. Rodzina również musi się uzbroić najpierw w wiedzę, żeby wiedzieć jak wzbudzić tą motywację. Należałoby się przyjrzeć przyczynom.

Poza tym gość jest dorosły, więc należałoby przerzucić na niego odpowiedzialność za jego własne życie i nie wyręczać go w drobiazgach dnia codziennego. Jak z dzieckiem - jak się będzie je wyręczać, to nigdy nie będzie odpowiedzialne. Rodzina z kolei ma zadbać o siebie, o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne - dla własnego dobra. Pomagając sobie, będą w stanie pomóc też i jemu.
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 977
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 16, 2017, 17:11:01 »
Jest lekarstwo  - ibogaina - z afrykańskiego ziółka iboga. Działa od pierwszej dawki.
https://jarek-kefir.org/2013/01/21/ibogaina-leczy-uzaleznienia-dlaczego-jest-zakazana/
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2017, 20:28:10 wysłana przez leo »

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1158
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 16, 2017, 17:26:06 »
Znalazłam podobny wątek http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=547.0

Znalazłam również info przy niektórych ziołach opracowanych przez Doktora, jako wspomagacze leczenia alkoholizmu: cytryniec, passiflora, kudzu.

Znalazłam jeszcze coś: http://ziolana.pl/alkoholizm/
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2017, 17:34:22 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 16, 2017, 19:07:08 »
Alkoholizm jest czasami niemocą.

Jest niemocą ZAWSZE. Z tej niemocy się też pali, ćpa, uprawia wyuzdany seks, gra w kasynie, bije ludzi, ogląda godzinami tv, objada, itd... W zasadzie wszystkie działania czynione z obsesją, mają identyczne podłoże.

---

Alkoholizm nie jest chorobą, jak się wielu ludziom zdaje, o czym już kiedyś wspominałem na forum, tylko objawem głębokiego problemu z brakiem akceptacji jakiejś części życia, która napawa lękiem, a używka rozładowuje napięcie (chwilowo i złudnie). Dopóki człowiek jest przepełniony strachem i niezgodą, dopóty będzie sięgać po coś lub czynić coś, co zamaskuje te odczucia.

Pijący musi najpierw zrozumieć, że ma problem. Bez tego nie będzie chciał niczego zmieniać. Wszelka pomoc wyczerpie energetycznie pomagających, którzy stracą jedynie czas. Uzależniony bardzo cierpi, ale nie zdaje sobie z tego sprawy.

Rodzice mogą udać się do AA, żeby wyjaśniono im istotę uzależnienia i współuzależnienia. Taka edukacja pomoże im w przyjęciu odpowiedniej postawy wobec alkoholika, czyli... pozostawieniem go na zatracenie. Im szybciej pijący się ocknie, tym mniej zdrowia straci. Oczywiście można podjąć próbę rozmowy, tylko pytanie po co, skoro nic do niego nie dotrze. Można mu jedynie zadać pytania do rozważania podczas picia: dlaczego pijesz, czego się boisz, co nie spełnia Twoich oczekiwań, co napawa Cie lękiem, z jakiego powodu zagłuszasz własne uczucia i myśli, czego ci brakuje? I czekać, aż przyjdzie z odpowiedziami. Wtedy otrzyma pomoc.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10612
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 16, 2017, 21:30:52 »
To jest prawdziwa autoagresja, nie tam jakieś RZS, SM czy Hashi... Jak to czytałam w jednej książce o fitoterapii w alkoholiźmie (rosyjska, a jakże!): można uzyskać trwałą remisję, pod warunkiem abstynencji, ale to nie oznacza wyzdrowienia.
***

Tradycyjnym środkiem w Rosji na pijaczyny jest czernidlak - normalnie to grzyb jadalny, ale zmieszany z promilami gruntownie przetrzepie kiszki. Wtedy rodzina robi smętną minę i tłumaczy pijaczynie, że przecież wszyscy jedli to samo, tylko jemu wątroba już się rozpuściła zupełnie w alkoholu...
Boję się, że na prawdziwe pijaczyny to nie zadziała.

Pozdrowienia :-)

Offline Optimus

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 780
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 16, 2017, 23:28:48 »
Niewątpliwie jego rodzice są główną przyczyną problemu.
Takie są skutki nadopiekuńczości.
Jedyne wyjście jakie tu widzę to opróżnić lodówkę i zostawić syna na miesiąc samego.
Ale jeśli ma sporo oszczędności to nic nie da bo jedzenie sobie zamówi.
Jednak to i tak ma swoje plusy bo im więcej przeje tym mniej przepije.

Jeśli wkroczyliście już na temat trucia :) to lek bez recepty na bakteryjne zatrucia jelitowe w połączeniu z alkoholem działa jak "wszywka" i zatruwa aldehydem octowym.
Ale nie testowałem i nie znam dawek.
Trzeba uważać, żeby nie przesadzić.
Może te grzyby działały na podobnej zasadzie.

To ten lek:
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2017, 23:31:14 wysłana przez Optimus »

Offline zielarz polski

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 771
Odp: Alkoholizm
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 17, 2017, 09:36:29 »
Jet dokładnie tak jak pisze Moc jest w Tobie!
Trzeba rozmawiać najpierw z rodzicami, żeby ich przekonać by wpłynęli na syna.
Leczenie w Polsce jest dobrowolne. W praktyce wygląda to tak, że nawet tzw. przymus sądowy obejmuje jedynie doprowadzenie takiej osoby na miejsce leczenia. Tam lekarz zadaje pytanie: "czy wyraża Pan/Pani zgodę na leczenie?". Na ogół delikwent / delikwentka są zdziwienie, że można. Ano można, więc jak powiedzą "nie" to po sprawie.
Dlatego alkoholik MUSI chcieć się leczyć.
A osoby mu bliskie muszą mieć świadomość, że alkoholikiem jest się już do końca życia. Co najwyżej można być dumnym, że jest się "alkoholikiem niepijącym".
Problem dla takiego człowieka zaczyna się po wyjściu z odwyku. Bo ci sami koledzy, ta sama rzeczywistość, te ame nudne dni.
Na odwyku (po koszmarze dolegliwości fizycznych) jest fajnie - do pracy nie trzeba chodzić, wszyscy się o ciebie troszczą, przyjdzie psycholog - porozmawia, pomoże zrozumieć. Czujesz, że jesteś ważny, potrzebny, zrozumiany, czas mija spokojnie, nie ma problemów - nie ma takiego parcia na kieliszek.
Wychodzisz i łup - w pracy dalej niska pensja, żona cię goni do sprzątania, dziecko się zesrało i ryczy a o tobie nikt nie pamięta.
A jeszcze kumple w robocie mają cię za dziwaka i kapusia, bo wiadomo, kto nie pije...
I wtedy bez pomocy bliskich się nie obejdzie.

Miałem w gabinecie kilka osób, które przechodziły taką gehennę. Kilka wytrwało, kilka sięgnęło z powrotem po alkohol.

Co do samej ibogainy, to niestety ale nie gwarantuje rezygnacji z używek, co więcej w wielu badaniach jej działanie było bardzo krótkotrwałe - kilkudniowe a nawet jednodniowe.