Odnośnie przepisu doktora. Ze zdziwieniem wyczytałam, że przeciwkrwotocznie działają wyciągi zimne, bo tasznik jako napar występuje w mieszankach Klimuszko i fitoterapii rosyjskiej:
"Najbardziej wartościowe są zimne wyciągi z ziela (sok, macerat, nalewka, alkoholatura). Bezwartościowe są napary, odwary, intrakty."
"W mieszankach ziołowych, z których przyrządza się odwar lub napar tasznik pełni rolę dostarczyciela flawonoidów uszczelniających i wzmacniających naczynia krwionośna, w minimalnym natomiast stopniu - środka hemostatycznego = przeciwkrwotocznego."
Moje pytanie odnośnie przepisu na sok:
"Sok tasznikowy - Succus Bursae pastoris: świeże ziele tasznika (lub oczywiście tobołka) zmielić przez maszynkę do mięsa. Każdą 1 szkl. masy roślinnej zalać 100 ml wódki, wytrawiać o godzin w szczelnie zamkniętym słoju, po czym wszystko przepuścić przez sokowirówkę. Otrzymany wyciąg zażywać 3-4-6 razy dz. po 1 łyżce w 50 ml wody. Na zimę zakonserwować poprzez zalanie winem (100 ml wyciągu na 150 ml wina) lub miodem (100 ml wyciągu na 100 ml miodu i 50-60 g gliceryny). Tak zakonserwowany lek zażywać 3-4 razy dz. po 2-3 łyżeczki."
Z tekstu wynika, że wyciąg sok+wódka można zakonserwować winem 1:1,5. Pierwszy raz spotykam, że winem zalewa się wyciąg soku z wódką. Czy nie ma tu błędu?
Obecnie wycisnęłam czysty sok przez wyciskarkę, nawet sporo wyszło jak na takie cienkie trawki, i zalałam alko 1:1. czy samo dolanie gliceryny 50g (czyli 40ml) na 100ml nie wystarczy do stabilizacji?
Analogicznie czyli przez samo dolanie wódki 1:1 przerobiłam pokrzywę i babkę. Czy potrzeba coś dodać? Czy jest to wystarczające? Czekam na miód, ale w tym roku jeszcze nie było podbierania ze względu na pogodę.