Autor Wątek: Mam raka – jak go pokonać?  (Przeczytany 50093 razy)

Offline bemek

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 12
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 18, 2009, 23:44:18 »
Rzeczywiście jestem ze Śląska, ale z Dolnego  :) . Co do metody NIA, poczytałem o niej trochę i pomimo, że nie do końca się z nią zgadzam, to jednak pozwolila mi spojrzeć na moją chorobę trochę z innej strony. Zrozumiałem m.in., że początek mojej choroby sięga o wiele lat wstecz, niż do tej pory sądziłem.
Co do TCM, czy to właśnie o tę metodę chodziło w jakimś programie TV parę dni temu? Nie widziałem tego, tylko znajomi mi cos wspomnieli, że jakaś kobieta wyjeżdza do Chin leczyć raka.
Ale i tak z na chwilę obecną najbardziej skłonny jestem zastosować terapię ziołową, dietę ale nie głodową i więcej ruchu na świeżym powietrzu. Bardzo rozsądne wydają mi się sugestie gumppka. Ale do ostatecznej decyzji jeszcze mi daleko.
Następna sprawa, to zbliżający się termin chemioterapii. Pierwsza seria chemii pozostawiła wyrażne ślady w moim organiźmie, obawiam się czy druga nie poczyni jeszcze większego spustoszenia, pomimo, że ma być "łagodniejsza", mój organizm teraz prawdopodobnie też jest słabszy. Tak mi trochę chodzi po głowie, czy nie zrezygnować z tej chemii.

Offline Roman M.

  • Ekspert forum
  • Nowy
  • ****
  • Wiadomości: 36
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 19, 2009, 02:06:37 »
Mam nadzieję, jak wszyscy piszący, że bemek poradzi sobie z chorobą. Jak widzę z wcześniejszych wpisów - pomysłów jest dużo i mają „różnoraką” naturę. Przy takiej ilości rad udzielać następnych nie ma potrzeby. Można wymieniać sporą ilość roślin opisanych w badaniach naukowych jak i używanych przez zielarzy. Ja ustosunkuję się tylko do dwóch poruszanych wcześniej tematów. Pierwszy to religia i duchowość a związek z medycyną. Nie ma co długo pisać ale widać, że duchowość i religię wykluczono ze współczesnej medycyny. Rodzi się pytanie czy słusznie. Rosnąca lawinowo ilość badań naukowych tego tyczących wydaje się wskazywać, iż tendencja ta zostanie niebawem odwrócona. Dość dawne badanie prowadzone przez pracowników Wydziału Medycznego Uniwersytetu Georgetown (1995 dr D. Matthews) dotyczyło wpływu religii i praktyk religijnych na leczenie. Wykazało  ono korzystny wpływ religii (modlitwy) w 81%, neutralny w 15%, zaś szkodliwy w 4 %. Chciałbym aby każda roślina używana w leczeniu nowotworowym posiadała taki stosunek zysku do strat. Od tamtego czasu przeprowadzono (głównie w USA) szereg badań naukowych dokumentujących wpływ religii, modlitwy, duchowości na pozytywny przebieg terapii rozmaitych chorób (również raka). Czytałem o wielu badaniach nad chorymi: ze złamanymi biodrami, cierpiącymi na nadciśnienie, depresje, nowotwory itd. itp. etc. Badania te dokumentowały często zmniejszony wyraźnie współczynnik umieralności u ludzi modlących się, szybszy proces zdrowienia itd. Nadmienię jednocześnie, że często badania te prowadzili i opisywali ludzie nie wierzący. Były one publikowane w poważnych naukowych czasopismach np. w „International Journal of Psychiatry” (opisano tam m.in. powiązanie odporności organizmu z regularną modlitwą). Badaniem tym objęto 1718 mężczyzn. Stwierdzono, że u osób które modliły się przynajmniej raz w tygodniu , prawdopodobieństwo wysokiego poziomu inter – lekuiny -6 we krwi, białka które wpływa na reakcje immunologiczne i przeciwzapalne było o około połowę mniejsze niż u osób nie odbywających praktyk religijnych. Mógłbym zacytować około tuzina takich badań. Nie o to jednak chodzi, by kogoś przekonać do modlitwy. Chcę jednak powiedzieć, że wiara i wiedza (o czym mówił już św. Tomasz z Akwinu mój ulubiony filozof) wcale nie muszą stać ze sobą w sprzeczności. Skoro piszę o badaniach podam jeszcze inne. Prowadzono je w Centrum Medycznym Edgewater w Chicago (K. Brock). Badanie dotyczyło łączenia klasycznego leczenia raka (chemia, naświetlania) i stosowania jednocześnie terapii ziołowej. Wykazało ono, iż pacjenci którzy zażywali zioła wspomagające układ odpornościowy odczuwali mniej dolegliwości, takich jak mdłości, utrata włosów itd. (następstwo standardowych zabiegów). Klasycznym ziołem tego typu jest eleuterokok czyli żeń szeń syberyjski. Badania rosyjskie i chińskie opisują pozytywne efekty stosowania chemii i równocześnie nalewki z żeń szenia syberyjskiego. Chińczycy opisują jeszcze takie działanie traganka i ligustra. Niektórzy polecają jeżówkę. Nie chcę tu udzielać żadnych rad, bo jestem za mało kompetentny. W każdym razie życzę Ci bemek, jak wszyscy tutaj, abyś odnalazł skuteczny sposób na powrót do zdrowia. Powodzenia.

Offline Roman M.

  • Ekspert forum
  • Nowy
  • ****
  • Wiadomości: 36
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 19, 2009, 12:57:57 »
Każde badanie ma jakiś kontekst, ktoś kto je prowadzi, projektuje, ma jakieś intencje itd…..
Idąc takim tokiem rozumowanie jak Ty gumppku można nawet negować istnienie prawdy. Prawda jest zgodnością myśli i rzeczy – powiedział Arystoteles. Czym jest ta zgodność? Jeśli myślę o krześle moja myśl nie jest przecie krzesłem. Może zatem jest podobieństwem? Ile cech wspólnych muszą mieć dwa przedmioty by były podobne? Tak mógłbym bez końca, ale po co? Na wszystko można stworzyć dowód naukowy i wszystko można obalić. Ktoś kiedyś przeprowadził dowód na to, że ilość „singli” żyjących w miasteczku X wpływa na plon koniczyny czerwonej. Dowód wyglądał mniej więcej tak: Koniczyny czerwonej będzie tym więcej na łące, im więcej się jej wysieje poprzedniego roku. Tym więcej się jej wysieje, im więcej się jej zapyli, a tym więcej się zapyli, im więcej będzie zapylaczy (zapylaczami koniczyny czerwonej są trzmiele). Tym więcej będzie trzmieli, im więcej będzie gniazd trzmieli. Tym więcej będzie gniazd trzmieli, im mniej będzie szkodników niszczących ich gniazda - czyli myszy. Tym mniej będzie myszy, im więcej będzie kotów. Tym więcej będzie kotów, im więcej w miasteczku będzie ludzi samotnych. Ludzie samotni bowiem statystycznie częściej hodują koty. Wniosek z tego taki czym więcej samotników tym większy plon koniczyny czerwonej. Po co tworzyć takie dowody?  Nie chcę nikomu niczego udowadniać. Podaję tylko medyczne badania i wnioski z nich wypływające. Nie jest moją intencją ani ich bronić, ani negować. Każdy ma prawo sam sobie wyrobić zdanie na ten temat. Bardzo dziwię się, że gumppek tak emocjonalnie podchodzi do przekonań innych ludzi, co można zaobserwować w sąsiednim wątku. Proszę mi wierzyć, że stosy pojawiają się wówczas gdy pojawiają się emocje, brak tolerancji, stereotypy myślowe….. Dlatego nie zamierzam kontynuować dyskusji, ani w tym wątku, ani w sąsiednim.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 19, 2009, 18:04:42 »
Cytuj
Tym więcej będzie gniazd trzmieli, im mniej będzie szkodników niszczących ich gniazda - czyli myszy. Tym mniej będzie myszy, im więcej będzie kotów
Ale trzmiele zakładają gniazda w pustych norach myszy :-)
***

A ja wracam do opisu metody NIA i będę się nad nią pastwić, to znaczy, napiszę, gdzie wymiękłam.

"Podczas operacji lekarze zauważyli, iż mam raka trzustki. Po 5 i pół godzinnej operacji wycięto mi 2 fragmenty trzustki, usunęli guz blokujący kanał pomiędzy trzustką i żołądkiem."

Jak na mój gust są tu dwie możliwości: złe tłumaczenie albo cała historia jest bujdą na resorach.
***

Myślę, że każda metoda, jeśli stosowana uczciwie, z życzliwością może pomóc. Chociażby jako psychoterapia, a to wiele. Jednak muszę przyznać, że dla metody NIA straciłam zaufanie.

Bemku, prawdą jest, że rak(i) ma(ją) źródło w tym co było wiele lat temu, jednak nie jest prawdą, że wiemy, co to mogło być. Operujemy tylko prawdopodobieństwem, czynnikami ryzyka, jednak nie ma gwarancji. Jeśli człowiek, który palił papierosy później ma raka płuc, to często mówimy, że to jego problem, przecież wiedział, co robi. Ale jednak wiele osób palących jest zdrowych, a wielu niepalących też ma problemy z płucami.

Jeżeli chodzi o chemię i jej skutki, to w ziołach Eligiusza Kozłowskiego, o których pisałam ileś wiadomości wyżej, jest specjalna mieszanka nr. 35, która oczyszcza organizm po chemioterapii. Sprawdzałam ceny - to jest 6-7 złotych u producentów za paczkę 100 g na tydzień (jeżeli 3 łyżki stołowe ziół na dzień, a wolno więcej), plus koszty wysyłki. Warto kupić więcej różnych, w tym komplet przeciwnowotworowych.

Co można zrobić teraz, w czasie mrozów:
a. nazbierać młodziutkich gałązek olchy z pączkami - opis stosowania u pana Różańskiego.
b. poszukać jagód kaliny.
Kalina jest dobra, bo ma własności przeciwnowotworowe, krwiotwórcze, remontuje naczynia krwionośne i ma masę witamin. Z miodem i  cynamonem lub goździkami jest bardzo smaczna. Ponieważ chyba w całej Polsce teraz mrozy są uczciwe, to trzeba się spieszyć, bo wymrożoną kalinę chętnie zjedzą ptaki.

Czy poddać się chemioterapii? Ja nie wiem, nie będę radzić. Ale bez względu na decyzję, próbuj wszystkiego, co jest nieszkodliwe, tu i teraz, a przed decyzją sprawdź, w którą stronę choroba się przesuwa.

Powodzenia :-)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 20, 2009, 09:52:56 »
Trochę wywaliłam bezproduktywnych tekstów z tego wątku.
Przyjmuję skargi, wnioski i zażalenia, ale poza tym wątkiem :-)

Offline bemek

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 12
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 20, 2009, 12:22:10 »
Jak rozpoznać kalinę teraz, zimą gdy nie ma liści? Czy po takich mrozach (na moim termometrze widziałem już - 18 st. C) owoce nadal pozostają na krzaku? Może ktoś ma zdjęcie, jak kalina wygląda zimą po takich mrozach? Dodatkowym utrudnieniem w rozpoznaniu kaliny jest to, że nigdy nie zauważałem kaliny nawet latem. Wiem o niej tyle, ile znalazłem w internecie  :-[
Pozdrawiam  :)


Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #22 dnia: Grudzień 20, 2009, 15:13:35 »
Oj, gdyby to pytanie padło wczoraj, byłam przy krzakach z jagodami, bym zrobiła autentyczną fotkę ze stanu na wczoraj... W tygodniu nie dam rady, ale w świeta tam się kopnę z aparatem.

Niestety, jest dość blisko drogi, więc na lekarstwo nie polecam. Jednak z tego miejsca wykopałam mnóstwo sadzonek i rozwlekłam po okolicy. Nowe sadzonki, dla chętnych - jak odpuszczą sobie mrozy.

Kalina ma błyszczące jagody, znacznie bardziej, niż jarzębina.
Na zdjęciach od Małgorzaty widać ten piękny połysk.
Na jagodach nie ma "krzyżyka", czyli resztek po kwiatku, tak, jak na jarzębinie.
Teraz część jagód już jest zaschnięta - widać, że jest tego połowę mniej, niz na niezaschniętej jagodzie. Jagody niezaschnięte są mają dużo soku - jarzębina jest mączysta.
Kalina rośnie na wilgotnych miejscach, ale nasłonecznionych. Zwykle tam nie rośnie jarzębina, bo ona jednak woli mniej wody.
Kalina raczej utrzymuje formę krzaka, rzadziej rośnie jak drzewo. Jarzębina szybciej staje się drzewem.
Jeśli masz znajomych leśników lub lasomaniaków, to może Ci wskażą.
Zaschnięte jagody też możesz brać, po prostu trzeba będzie dodać nieco wody w czasie gotowania. Można też dosuszyć, zmielić z pestkami (ważne!) i wtedy dodać nieco wody i przegotować z miodem z cynamonem i zmielonymi goździkami. Miodzio :-)))

Ale, jeśli znajdziesz też ładną jarzębinę, to nie żałuj sobie, to też jest masa witamin i soli mineralnych, nawet, jeśli część z nich po mrozach już znikła. Ale za to jest mniej cierpka :-)
Powodzenia :-)
Basia

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 24, 2009, 23:51:41 »
Bemku

Z okazji  świąt  Bożego  Narodzenia  życzę Ci  wytrwałości  z trudnym  przeciwnikiem , życzę  Ci wiary , wiary, wiary nieraz wbrew samemu sobie.  wierzę  , że jeszcze wiele wigilijnych  wieczerzy  przed  Tobą .  Życzę  radości , pogody, miłości   w każdym  dniu  Twojego  życia .  Pozdrawiam   

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 25, 2009, 14:41:26 »
Dzisiaj zrobiłam kilka zdjęć kaliny i jej owoców.
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina0.jpg
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina1.jpg
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina2.jpg
http://jastra.v24.pl/fotki/kalina3.jpg

Wszystkiego najlepszego, Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku :-)

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #25 dnia: Grudzień 25, 2009, 22:14:27 »
Piękne  pomoce  naukowe  Basiu , nie tylko dla  Bemka  / te  foto - oczywiście/

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #26 dnia: Grudzień 28, 2009, 10:32:36 »
Jeszcze uzupełnienie do fotek:
jagody, jeśli są czerwone są dobre, nawet, jeżeli już straciły nieco wody i są pomarszczone.
Jeżeli już są brązowe lub czarne, to można je zostawić dla przyrody.
Powodzenia :-)

Offline Heidhr

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 39
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #27 dnia: Grudzień 31, 2009, 20:04:51 »
Bemek na blogu naszego Gospodarza jest coś co może Cię zainteresować, może już czytałeś ale jesli nie to polecam:)

http://www.rozanski.cal.pl/?m=20091227

Pozdrawiam i życzę Ci byś w tym Nowym Rok 2010 wrócił do Zdrowia:)
"Podnoszę patyk i wręczam ci go, pytając : "Co to jest" Odpowiadasz: "Kawałek drewna", po kilku minutach zauważam: "Nie, to kawałek drzewa" Czy rozumiesz na czym polega różnica?"