Autor Wątek: Mam raka – jak go pokonać?  (Przeczytany 50086 razy)

Offline bemek

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 12
Mam raka – jak go pokonać?
« dnia: Grudzień 15, 2009, 16:52:47 »
Jestem mężczyzną, mam 62 lata, 173cm wzrostu i ważę 69 kG. Na początku czerwca zdiagnozowano u mnie raka płaskonabłonkowego  płuca prawego C-34.8. Ze względu na położenie nie kwalifikuje się do operacji. Zastosowano 4 kursy leczenie: Cytostatyczne – DDP+ Taxotere; Objawowe: Zofran, Dexaven. Podczas czwatego kursu chemioterapii na podstawie RTG stwierdzono regresję zmian w prawym płucu. W październiku zastosowano brachyterapię śródoskrzelową  na obszar nacieku w okolicy oskrzela głównego i oskrzela górnopłatowego. Dawka całkowita 10 Gy/1fr; HDR Iryd 192. W listopadzie zastosowano teleradioterapię paliatywną na obszar śródpiersia Dc= 20Gy/5fr. Od stycznia mam zaplanowaną następną serię chemioterapii (nie wiem, jakiej, wiem tylko, że ma być lżejsza od poprzedniej). Wyniki w mimo tych wszystkich tortur miałem i nadal mam dobre. W trakcie radioterapii masa miękkotkankowa górnego bieguna wnęki prawego płuca nie uległa zmianie, pojawiły się natomiast węzły chłonne okolicy wątroby. We wnęce wątroby oraz przyaortalnie po prawej stronie widoczne powiększone węzły chłonne, tworzące pakiety, otaczające tętnicę nerkową oraz uciskające od strony prawobocznej, część zstępującą dwunastnicy. Jedno z badań wykazało również podejrzenie przerzutu do nadnercza lewego.
Od początku terapii regularnie piję szklankę soku z marchwi dziennie, na początku brałem Omegę 3, teraz tran w kapsułkach, od 4 dni wywar z rdestu japońskiego i tabletki kudzu.
Czuję się w miarę dobrze, tylko mam ciągłe uczuci drętwienia palców u nóg i pięt, ale to podobno norma po chemii. Coś tam z cukrem trochę nie tak i będę musiał to zbadać. W brzuchu czuję jakieś niezbyt uciążliwe uciski w 2 – 3 miejscach. Obecnie chyba najbardziej dokuczliwa jest nadwrażliwość na zimno. Objawia się to zazwyczaj w godzinach popołudniowych jako dreszcze, zimno i podwyższona temperatura. Przy takich objawach najbardziej skuteczny jest czosnek i gorący rosołek – rozgrzewa niezawodnie.
Gdyby ktoś chciał znać dodatkowe szczegóły – proszę pytać.
Życzę zdrowia :)

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 15, 2009, 23:57:59 »
Jeżeli chodzi o stronę medyczną, to są tu osoby kompetentniejsze, ja spróbuję napisać o  środkach dostępnych bez ekstremalnych wysiłków.

W rozdziale o jedzeniu pojawił się wątek o żywności o własnościach przeciwrakowych.
Olej lniany (szczególnie nieoczyszczony Budwigowy), z wiesiołka i z kilku jeszcze innych roślin zawiera różne Omegi w dużej ilości, a poza tym ma jeszcze masę innych pożytecznych własności.
Jeżeli nie ma w sprzedaży w Twojej okolicy, zostaje producent: Oleofarm, Wrocław i ich dział zbytu. Obsługują każde zamówienie.

Istnieją w sprzedaży gotowe ziołowe mieszanki o działaniu przeciwzapalnym i przeciwnowotworowym.
Na początek myślę o ziołach Eligiusza Kozłowskiego. Sprzedają je niektóre sklepy zielarskie lub można zamówić je przez internet u producentów - rodziny twórcy serii.
http://www.eligiusz.hg.pl lub http://sklepzielarza.pl - tam są opisy, większość składów i kontakty producentów.
W Gdańsku jest zielarz, który zna je i umie doradzić, jak je stosować w skomplikowanych sprawach, ale myślę, że w innych regionach Polski też są takie osoby. Mieszanki są numerowane; wydaje się, że w Twojej sprawie raka można stosować mieszanki nr 0-5, 12, 132. Dodatkowo pewnie należałyby różne mieszanki czyszczące i wzmacniające po chemioterapii, na nerki, wątrobę i płuca. Tutaj teoria zmian mieszanek jest nieco "ekstremalna", bo jedna paczka starcza na około tydzień, a po jej skończeniu zaleca się stosowanie paczki o innym numerze. Słyszałam, że u osoby z bogatą kolekcją chorób, mieszanki zmieniano co drugi dzień, bo ich się nie stosuje jednocześnie. Taki przepis i widać tak ma być.

Są też zioła firmowane przez Bonifratrów albo według Klimuszki, często są w sprzedaży na Allegro. Nie znam dokładnie procedur, ale pamiętam, że tam też jest ważny cykl stosowania i przerw.

Słyszałam o osobie, która piła zioła Bonifratrów na swoje mięśniaki. Na początku wszystko ładnie się zmniejszało, ale później wróciło do normy i ją przerosło, co skończyło się operacją. To by potwierdzało teorię o konieczności częstej zmiany stosowanych mieszanek, aby uzyskać stabilny efekt bez groźby przyzwyczajenia organizmu do lekarstwa.
Inna osoba, kobieta, też z rakiem płuc, który w kółko miał remisje, też uważała, że każda metoda leczenia była skuteczna tylko na początku.
To by potwierdzało znów konieczność częstych zmian.

Suplementy diety - są różne, ale myślę, że byłoby rozsądne zastosować:
1. Minerały Tadeusza Podbielskiego http://www.dr.podbielski.pl
2. Mumijo - rodzaj naturalnego oleju mineralnego, w Polsce sprzedają na Allegro, najczęściej import z Kirgiztanu, nawet już są z polskimi napisami.
Do spożycia, nie do robienia okładów, chyba forma tabletek jest wygodniejsza.
W Gdańsku można kupić w tabletkach, a ta firma też jest na Allegro.
Powodzenia :-)

Offline Heidhr

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 39
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 16, 2009, 07:13:58 »
Witam,

Napiszę co ja bym zrobiła gdybym usłyszała taką właśnie diagnozę medyczną. Na początek zmieniłabym nastawienie odnośnie mojej choroby. Zamiast „jak go pokonać” nastawiłabym się/zmieniłabym nastawienie i przestałabym z nim walczyć (walka zawsze niesie ryzyko przegranej) – skupiłabym uwagę na tym jak wzmocnić siebie, JAK WYZDROWIEĆ. Zrobiłabym wszystko by zmienić nastawienie do siebie samej, poszukała odpowiedzi na pytanie, co moja obecna sytuacja zdrowotna chce mi powiedzieć? Co mogę zmienić, zrobić by wrócić do zdrowia. Mówiłabym sobie, że WRACAM DO ZDROWIA, cały czas bym się na tym skupiała – 24 godziny na dobę! Zastanowiłabym się czy wcześniej nie działałam przeciwko sobie, innym, naturze – poczucie winy „sprowadza” karę. Jeśli bym zrobiła coś wcześniej przeciwko sobie, innym, naturze, starałabym się wynagrodzić jakoś tym wszystkim, choć symbolicznie, jakimś gestem, to jest ważne dla nas, dla naszej podświadomości. By WYZDROWIEĆ POTRZEBUJEMY SIEBIE, czyli również naszej podświadomości. CUD jest w zasięgu ręki a CUD to CIAŁO UMYSŁ I DUCH RAZEM w słusznej sprawie, czyli W DRODZE DO ZDROWIENIA.
Zwróciłabym się również do SIŁY WYŻSZEJ, do BOGA całą sobą, poprosiłabym wszystkich o modlitwę (im więcej osób dobrze mi życzących tym lepiej dla mojego zdrowienia)
Oczywiście przez cały ten czas stosowałabym różne ZIOŁA, często zmieniała (pisała o tym już Basia) poszukałabym DOBREGO I MĄDREGO ZIELARZA ale i OTWRTEGO I MADREGO LEKARZA, który mógłby wesprzeć, pomóc mi stosować zioła, który jest na zioła otwarty albo przynajmniej nie ignorujący innych metod leczenia. Co do ziół to na stronie naszego Gospodarza są opisane również różne mieszanki, które są pomocne w powrocie do zdrowia http://www.rozanski.henryk.gower.pl/cancer2000.htm poza mieszankami zawierającymi mniszek lekarski – wyjaśnienie znajduje się na tej stronie naszego Gospodarza http://www.rozanski.cal.pl/?p=385.
Następna bardzo ważna kwestia dotyczy DIETY, stosowałabym ŚCISŁĄ DIETĘ dr Budwig (wprowadzenie, opis diety, przykładowy 5 dniowy jadłospis ) http://www.primanatura.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=14&Itemid=37 ale ta dieta jest przeciwwskazana w czasie leczenia chemioterapią. Jeśli bym brała chemię to dobrą dietą byłaby dieta dr Dąbrowskiej http://www.dieta-dabrowska.pl/ . WAŻNE BY DIETĘ STOSOWAĆ ŚCISLE, CZYLI 0 ZAKAZANYCH PRODUKTÓW. Ważne byłoby dla mnie by regularnie wykonywać badania ogólne organizmu, jak również badać swoją tarczyce i poziom witaminy D w organizmie! Codziennie gdy tylko byłoby to możliwe (ze względu na pogodę i samopoczucie) korzystałabym z kąpieli słonecznych, również w zimie, świeże powietrze, jeśli nie spacery to choć leżakowanie. Gdyby to nie było możliwe to uzupełniałabym poprzez kropelki witaminę D. Dbałabym przez ten cały czas o moją  ODPORNOŚĆ (Aloes{ Biostymina, Extractum Aloe} Torf, preparat Tołpy, Fibs, borowina, Echinacea – jeżówka, ESBERITOX N – na stronie naszego Gospodarza jest opis (na dziś się nie otwiera, ale można poszukać przez Gogle: Naturalne immunostymulatory; borowina, aloes, echinacea, Dr Różański i wejść przez – Kopia.

Basia pisała o wiesiołku, skuteczniej przeciwzapalnie działa gdy jest zażywany z sezamem, inaczej może działać zapalnie. Ja stosuję go w ziarenkach, mielę go razem z sezamem i spożywam na sucho. http://www.laboratoriumurody.pl/forum/sezam,t641.html
Ważne jest by w jednym posiłku w którym jest omega 3 (siemię lnu) nie było innych tłuszczów http://www.surawka.republika.pl/.

Pozdrawiam ciepło i życzę POWROTU DO ZDROWIA!
 

dziś w medycynie chińskiej znalazłam te oto słowa, uznałam, że dodam je do mojego posta

"PRAWO DZIEWIĘĆDZIESIĘCIU DNI

Mówi o tym, że cokolwiek złego czy dobrego uczynimy dziś: słowa, czyny, działania, spożycie produktu, leku, skutkować będzie najpierw przez trzy kolejne dni, a potem po 90-ciu dniach.

Z tym prawem wiąże się jeszcze jedno prawo, PRAWO MIŁOSIERDZIA I PRZEBACZENIA, które mówi, że poprzez przebaczenie i współczucie można uleczyć skutecznie nawet śmiertelne choroby. Poza tym, jak długo człowiek żywi przeciwko innej osobie złość, urazę, to tak długo sam nie może być uzdrowiony" cytat z http://natura-medica.pl/
« Ostatnia zmiana: Grudzień 21, 2009, 21:51:59 wysłana przez Heidhr »
"Podnoszę patyk i wręczam ci go, pytając : "Co to jest" Odpowiadasz: "Kawałek drewna", po kilku minutach zauważam: "Nie, to kawałek drzewa" Czy rozumiesz na czym polega różnica?"

Renja

  • Gość
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 16, 2009, 16:10:46 »
 Bardzo szybki spadek skuteczności mieszanek ziołowych jest spowodowany jak myślę tym, ze nie trafiają w przyczynę, a są wymierzone w skutki.

Rak jest skutkiem silnego zanieczyszczenia organizmu, więc oczyszczanie jelita grubego, nerek, wątroby, powinno być równoległe z przyjmowaniem ziół i zmianą diety na pozbawioną sztucznych chemicznych składników, oraz taką, która dostarczy żywych witamin, enzymów, prawidłowego błonnika, czyli w con. 70% surową.

Należy mieć świadomość, że candidoza zaczyna inwazję podczas leczenia chemicznymi preparatami i uwzględnić jej leczenie przy komponowaniu mieszanek ziołowych i układaniu sposobu żywienia.

Samo oczyszczanie ciała ze złogów już przynosi skutek leczniczy- cofanie się chorób i powrót organów wewnętrznych do prawidłowego działania. Mieszanki ziół skutecznych w pozbywaniu się komórek rakowych, mają szansę wtedy zadziałać.


Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 16, 2009, 20:47:02 »
No i widzisz Bemek? Co człowiek, to teoria, ale tak to już jest. Jedni mają podejście liberalniejsze, inni bardziej wojskowe.
Nie ma żadnych dowodów na to, aby TOBIE któraś z rad pomogła lub nie pomogła, dopuki jej nie sprawdzisz na sobie.
To łatwo się mówi "przywrócić równowagę", "oczyścić organizm" co jest absolutną prawdą, jednak każdy ma inny zestaw problemów i trzeba próbować, nie zrażając się, ale też i uważając, aby sobie nie zaszkodzić więcej.
"Równowaga" może być rozszerzona jako równowaga hormonalna, psychofizyczna, ying/yang, ducha - cokolwiek.

Podkładem teoretycznym różnych diet ekstremalnych jest to, że organizm na tyle zgłupieje z powodu zmiany stylu odżywiania, że zapomni, że ma żywić swojego raka, dlatego go ubije i skonsumuje jako gotowe źródło łatwo dostępnych protein. Wielu ludzi za ich pomocą zostało wyleczonych. Osoby niewyleczone umarły po prostu na raka lub zapalenie płuc itp.
Trzeba uważać, aby przy okazji diety nie wpędzić się w awitaminozę z jej skutkami, z innymi rakami włącznie.

Nie należy odrzucać metod nazwijmy to ogólnie "szamańskich", od modlitw i pielgrzymek do bioenergoterapii, gongów, medytacji czy czegoś w tym stylu. W końcu chodzi o przywrócenie równowagi, a to mogą być metody skuteczne, o ile dotrą tam, gdzie trzeba pomiędzy ciałem a psychiką.

Jeśli chodzi o mieszanki ziołowe, to niestety, jak każdy inny lek, należy sprawdzić skład i dowiedzieć się, w jaki sposób to działa. Jeżeli jakaś mieszanka ma działanie na przykład przeciwzapalne, a nie wydaje się, aby składniki wspomagały trawienie i wydalanie, to trzeba mieszankę wspomóc dodatkowymi ziołami lub odpowiednim odżywianiem, na przykład odpowiednim dodatkiem przypraw.
Teoretycznie tym powinien zająć się lekarz lub zielarz, jak osoba zorientowana, ale w życiu bywa...

Na koniec mojej tyrady opiszę przygodę szpitalną mojej babci, historia jest z roku 1985, a babcia ciągle żyje i ma się dobrze jak na 95 lat - nawet pokłócić się z nią można! Babcia wylądowała w szpitalu z powodu serca, ale okazało się, że w rzeczywistości problemem było zapalenie trzustki i guz na trzustce. To był czas, kiedy w Gdańsku już był tomograf komputerowy, więc guz był naukowo stwierdzony. Przez 3 tygodnie skłuto babci siedzenie, że siedzieć nie mogła, nafaszerowano pigułami i potem odesłano do domu z przykazaniem "pić Cholagogę". Ja odbierałam babcię ze szpitala i pamiętam, jak babcia marudziła, że nie chce się babrać z ziółkami. Na to lekarz na nią nawrzeszczał "A co ma pani lepszego do roboty w życiu?" i tylko mnie zapytał, czy wiem, jak to przygotować. Ano, wiedziałam: metalowy kubek do garnka z wodą i grzać przez pół godziny bez gotowania. Po pół roku tomograf nie pokazał żadnego guza, potem świat się zmienił a teraz Cholagogi już w aptekach ani w sklepach nie uświadczysz. Dobrze, że skład jest jawny i można sobie wymieszać, jeżeli potrzeba.
Wiele lat później guza na trzustce stwierdzono u mojej teściowej i dopiero wtedy dowiedziałam się, że to wyrok śmierci, bo to nieoperacyjne. Ale niestety, nie było lekarza, który by na nią skutecznie nawrzeszczał (a, bo Cholagoga śmierdzi i paskudnie smakuje), no i umarła miesiąc po jego wykryciu, na zapalenie płuc, które było wynikiem powikłań po włożeniu rurek do zaciśniętych przewodów żółciowych...

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 16, 2009, 21:36:29 »
Podobnie jak  Heidhr  proponowałabym   zapoznanie się   w/w  stronami luskiewnika .Osobno jest też strona poświęcona glistnikowi , tam też warto zajrzeć.Myślę ,że w przypadku  choroby nowotworowej , kiedy ważą się losy ludzkiego życia  trzeba przede wszystkim zachować  trzeżwe myślenie, często kierować się intuicją , obserwować  własne  samopoczucie  a z każdorazowej  niedyspozycji  wyciągać wnioski, . Bezwzględnie wspomagać się leczeniem z uwzględnieniem ziół,nawet wtedy kiedy lekarz prowadzący uważa inaczej.. Z reguły  lekarze nie  polecają ziół a już na pewno nie traktują ich  poważnie., no może z nielicznymi wyjątkami.Wiedza lekarzy  na temat ziół jest żadna.Nie  zaprzestawać  leczenia wspomagającego nawet jeżeli wydaje się , że nie przynoszą one  natychmiastowej poprawy.Mieć w sobie wiarę  , nie ulegać zwątpieniu. W mojej rodzinie nie tak dawno odszedł ktoś mi bardzo bliski/białaczka limfoblastyczna/, zaufaliśmy bezgranicznie lekarzom, nie  włączyliśmy leczenia uzupełniającego  ziołami z obawy aby nie  zaszkodzić choremu - dzisiaj  na pewno  na pierwszym miejscu  byłyby właśnie zioła i zawsze własne  przemyślenia ,  głęboka modlitwa,dopiero  w następnej kolejności lekarz prowadzący.  Życzę powodzenia.

--Milknie słowik, flet , puzon
głośne jak bęben nazwiska

KIEDY PRZYJDZIE SIĘ   CIERPIENIU   PRZYJRZEĆ Z BLISKA  ...

gumppek

  • Gość
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 17, 2009, 01:29:02 »
Panie bemku sam jestem teraz w opłakanym stanie ale nie mogę przejść obojętnie obok tego co pan dotknęło. Pan ma taką przewagę nademną, że wie pan co panu jest. Ja jestem po badaniach które nic nie wykazały. Wszystko jest super. >:( a nawet i lepiej  :)
Modlitwy nie polecam. Może to zabrzmi obrazoburczo ale nie mieszajmy Boga w nasze ludzkie sprawy. On jest poza i ponad nimi, a także naszymi problemami. Gdyby modlitwa coś mogła wskurać, nie było by Tych milionów które zagazowano w komorach gazowych. Przywodząc bardziej współczesne nam czasy, nie było by też prawie miliona wymordowanych Tutsi. I to bestialsko. Kościół milczał i udawał, że nie widzi jak zakonnice i księża aktywnie brali udział w tym ludobójstwie. Część z nich jest już osądzona o czym pisały media. Część pewnie znalazła schronienie pod opiekuńczymi skrzydłami Watykanu. Tego samego Watykanu który aktywnie przerzucał zbrodniarzy hitlerowskich na Ameryki Południowej. Nie było by też milionów ludzi umierających na przeróżne czasami błahe choroby.
Siła do walki z chorobą musi być w panu samym, a nie w czymś czy kimś na zewnątrz.
Cóż mogę doradzić. Nic. Dlaczego ? Tu powtórzę bardzo mądre słowa dr Różańskiego, iż metod jest tak wiele, a życie ludzkie jest zbyt krótkie by choć w części je wypróbować.
To pańskie niższe ja /przywołuję tu wizję świata hawajskiej Huny/ ma panu podpowiedzieć co czynić. Musi pan jako świadome ja zawrzeć pakt z tym niższym ja. Starać się je udobruchać by Panu nie szkodziło. Nie jestem specem od Huny tak jak i nie znam się na tyle na zielarstwie by coś doradzić. Jedyne co mogę  zrobić to skierować pana do mojego chomika. Dziś całą noc będzie on zapełniany nowymi książkami, które pokatalogowałem już czytając pańskie posty. Jest tam mnóstwo interesujących pozycji. Między innym dwie na temat glistnika. Jedną z nich jest książka Lidi Kostiny które sama wygrała z rakiem przy pomocy czistotiela. To rosyjska nazwa glistnika.
Postaram się, o ile mi zdrowie pozwoli, wrzucić jutro 60 tomów encyklopedii medycyny naturalnej pod zagadkowym tytułem Babuszka.
Co ponadto mogę dla pana zrobić. Mogę panu nazbierać glistnika korzenia, choć to będzie obecnie trudne. Mogę ukarczować korzenia berberysu. Mam taki, w którym odciąłem część drobną rośliny i jeszcze pokaźne dwa kawałki zostały. Mam tylko problem z siekierą i kilofem ale znalazłem na allegro takie z magazynów wojskowych. Problem tylko zgodnie z zasadą jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę  :( To więc się może odwlec. Posiadaną siekierą i przecinakiem niewiele wskóram bo już próbowałem.
Pyłek kwiatowy polecam gorąco. Ale nie ten w medykamentach. Niech pan kupi u gucia1202 na allegro. Jest bardzo dobry. Od razu niech pan sobie sprawi 4,5 kilogramy i bierze 2 razy dzinnie po 50 gram. Potem musi być przerwa. Pondto niech pan w ekstrakty.com kupi sobie mleczko pszczele liofilizowane. Jest ok i teraz pan Marcin chyba nawet okresowo obniżył cenę. Wyjdzie znacznie taniej jak kupowanie go w prepratach apipolu. Dawki 2 razy dziennie po 200 mg choć może i trochę więcej. Na allegro pojawiła się też pierzga pszczela. To super lek. Kiedyś leczyłem nią ojca. Pochodził z pasieki słynnego polskiego pszczelarza, wieloletniego drektora technikum pszczelarskiego w Pszczelej Woli, pana Tadeusza Wawryna.  Znałem jego syna Bogusia. Niestety chyba z tej rodziny już nikt nie żyje i takiej pierzgi pan nie dostanie. I jak to, to jest pyłek i mleczko zacznie używać,  niech pan uważa by wzrastająca energia pana nie rozerwala na strzępy. :)
Co do diety to niech pan mnie posłucha. Dietą można przestawić dość szybko. Szczególnie że dieta dr Budwig jest dietą naturalną. Trzeba przejść na nią od zaraz. Gdyby pan miał problem z olejem to panu u mnie kupię jest po 14 zł pół litra. Dobry i nieoczyszczany. A na oleju to się znam bo wypiłem już pewnie kilka hektorlitrów :)  Na allegro niech pan kupi sobie 4,5 kg ostropestu plamistego. Jest tani jak barszcz. 9,5 zł za pół kg. Będzie pan dodawał po łyżecze do siemienia. To na poprawę pracy wątroby. Ja mogę panu zaręczyć brałem to przez ponad pół roku. Moja matka też. No i skończył mi się i dziwnym zbiegiem okoliczności powrócila choroba. Siemienia też się niech pan nie boi. Ja jem go od ponad 3-4 lat. W porywach do 250 gram dziennie.  A od blisko roku je też moja matka. Ja jem teraz raz dziennie, a matka dwa razy. Ma 77 lat i jest chora na Parkinksona. Gdyby więc szkodziło to oboje już dawno byśmy martwi. To nie tylko da się jeść, ale z naparem ze świeżego imbiru, dodatkiem kefiru oraz soku jest nawet dobre :) A pomyśleć, że u mnie było już tak dobrze. I na koniec lewatywy z kawy. Tylko arabiki. Musi na niej wyraźnie pisać arabika. Metodykę robienia lewatyw z kawy pozna pan czytając o metodzie Gersona. U mnie w chomiku jest książka córki Gersona. Hasło do folderów zabezpieczonych jest bardzo trudne do zganięcia bo brzmi gumppek  :) I niech się pan nie boi ja zrobiłem już ponad 200 lewatyw. Były takie chwile, że robiłem po 2 dziennie. Dziś znów zacząłem po długiej przerwie. I dzięki niej mogę napisać to co napisałem. Rosjanie dodają do niej jeszcze soli gorzkiej. Ja też tak robiłem i robić będę. Do kawy dodaję mocnego naparu z ziół. Teraz był to glistnik, trochę berberysu i rdestowiec. Ale na razie panu tego nie polecam. Jak zrobię z 20 to panu przekażę moje wrażenia.
Po zakończeniu kracji wzmacniającej pyłko-mleczkowej zacznie pan brać adaptogeny. Co brać i ile brać dowie się pan w odpowiednim czasie. Ponieważ jestem kombinatorem to fafnastej potęgi eksperymentowałem na sobie i coś tam już wiem. A teraz będę eksperymenty pogłębiał. Teraz idą mi kapsułki i będzie dalsza część eksperymentu, bo skorzystam z ekstraktów Marcina Kirżanowskiego. Nowych jakie wprowadził niedawno. Czas moich eksperymentów będzie się pokrywał z pańską kuracją mleczkowo-pyłkowo-ostropestową, także wyniki będą już znane. Część z adaptogenów będzie panu musiał zrobić sam, bo są niedostępne. Ale może w lutym już część z nich będzie w postaci ekstraktów.
Co panu życzyć.  ;) Aby energia jaką pan uzyska robiąc to co polecam została przez pana w sposób korzystny nacelowana na pana cel główny. I niech pan poczyta o psychoterapii w walce z nowotworami. Niewiele na ten temat wiem ale coś tam kiedyś czytałem i to chyba bardzo ważny aspekt walki z tą chorobą. Jakby pan chciał to mam co prawda średnio zrobioną książkę w postaci fot: Medycyna kahunów /szamani, choć to nie jest dobre określenie, Huny/. Jak będę mógł to zrobię z tego pdf ale muszę nieco zmniejszyć rozdzielczość zdjęć, bo wyjdzie .......... szkoda gadać. ;D A i napój zapomniałbym. Róża róża i jeszcze raz róża. Na allegro też kupi pan tanio w porcjach po kg. Ja dodaję to tego zioła moczopędno-czyszczące robinię akacjową oraz płatki chabru. Te ostatnie to niestety drogi gips. Ja sam nazbieralem i mogę używać do woli. Ale mogą być i inne. Na przykład kłącze perzu, korzeń pokrzywy, rdest ptasi. Perz byłby dobry bo ma krzemionkę. Ale jeszcze lepszy byłby poziewnik i parietaria. Ten ostatniej zwanej przez Biegajskiego pomurnikiem niestety nie znalazłem.  >:( ale znajdę  ;D
A i przepraszam, że wyszedł nieco bełkot ale piszę na żywca.  ;D a nie za pośrednictwem worda  ;D
« Ostatnia zmiana: Grudzień 17, 2009, 01:45:03 wysłana przez gumppek »

Offline alelen

  • Moderator
  • Średnio Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 200
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 17, 2009, 08:40:17 »
Bog jest. Zrozumienie przychodzi, kiedy Bogu sie zaufa. Bogu a nie sobie. Na tym polega milosc. Oskarzasz Boga, ktory dal czlowiekowi wolnosc, a wszytko co wymieniles ludzkimi czynami jest przeciez.
Podziwiam Twoja ogromna wiedze i zaangazowanie. Doceniam prace , ktora wkladasz w pomoc innym. Ale jest w Tobie wiele niepokoju Gumppku. Jestes inteligentnym czlowiekiem, daleko mi do zdolnosci, ktore posiadasz. 
Dla mnie  Bog jest pierwsza i najwyzsza wartoscia i takie Twoje pisanie po prostu boli. Wiec prosze, skoro juz jestes zgniewany  z Panem Bogiem a to twoja wolnosc jest, o tym bys uszanowal, ze ja mysle zupelnie inaczej jak ty, a modlitwa jest wielka sila.

Offline bemek

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 12
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 17, 2009, 23:15:14 »
Dziękuję wszystkim, którzy aktywnie uczestniczą w tym wątku. Dla mnie wszystkie te zagadnienia są czymś nowym – dotychczas omijałem lekarzy szerokim łukiem, nie czułem potrzeby chodzenia do lekarzy, nadal nie mam zaufania do większości z tych lekarzy, z którymi obecnie z konieczności się spotykam. Ktoś napisał, że internet nie jest miejscem do leczenia, może nie, ale co ma zrobić człowiek, wobec którego medycyna oficjalna wykorzystała wszystkie możliwości, albo te możliwości się już kończą?
Dyskusja w tym wątku dała mi dużo do myślenia. Ciągle jestem na etapie poszukiwań, wiem, czas ucieka, ale tak trudno się zdecydować. Rzeczywiście fajnie byłoby mieć dobrego, godnego zaufania lekarza i takiegoż zielarza, którzy chcieliby opracować właściwą metodę leczenia, i jeszcze może psychologa, który pokierowałby sferą psychologiczno- duchową, ale wiem – takie rzeczy, to tylko w ….  .
Panie gumppku, dziękuję za porady i ogromną bazę literatury, bardzo, bardzo mocno życzę powrotu do zdrowia.
To, że mało piszę na forum, nie znaczy, że nie interesuje mnie to, ja po prostu dużo czytam, analizuję i staram się powoli składać jakiś plan działania, bo jak myślę systematyczność i konsekwencja ma tu ogromne znaczenie.
Oczywiście będę wdzięczny za dalsze uwagi, sugestie i porady.
Pozdrawiam :)

gumppek

  • Gość
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 18, 2009, 02:37:02 »
Na mnie może pan liczyć zawsze. Jeśli coś będzie panu trzeba niech pan od razu pisze do mnie. Wiem jak to jest bo byłem kiedyś w takiej samej sytaucja jak pan a może nawet gorszej. Bo mi nikt nie potrafił doradzić. To że dziś mam problemy nic nie oznacza. Traktuję to jako ostatni podryg mojej choroby. W moje rady może pan wierzyć. Ja nigdy nie polecam tego czego nie spróbowałem sam na sobie. Teraz dodatkowo czynię to potem na matce. I wyniki są dobre a nawet lepsze jak dobre :) Chodzi coraz lepiej z pamięcią bywa różnie ale to nie wynik samej pamięci, a puszczania słów mimo uszu. No i niestety poziomu wykształcenia. Tego nie da się nadrobić w kilka dni. Teraz chyba poraz pierwszy w życiu matka sama z siebie czyta książki. Udało się to uzyskać u 77 letniej kobiety która de facto nigdy nic nie przeczytała. Ponadto z lepszym czy gorszym skutkiem ćwiczy choć czyni to niestety mocno nieudolnie. Strasznie dolegliwa jest niestety, charakterystyczna często dla takich przypadłości bezmyślność oraz robienie czynności mimowolnych. Z tym trudno jest walczyć biorąc pod uwagę mój gwałtowny charakter. Tym bardziej że w sumie o zdrowie matki bardziej ja dbam i to znacznie jak ona sama. Z wielu spraw ona po prostu nie zdaje sobie sprawy. Wiele bym dał by nauczyć się rozmawiać z moim niższym ja tak jak to czyni huna. Jakoś do tego nie potrafię się zabrać. Widać nie przyszła na to jeszcze pora.
Co do choroby to pierwsze nie opuszczać rąk. Walczyć należy nawet leżąc. I nie myślę to oczywiście o leżeniu sensu stricto.  ;) Ja poznałem dokładnie co to choroba i co to piekielny ból. Nie raz biłem z bólu głową o ziemię. Lekarze nie byli mi w stanie pomoc. Potrafili za to zaszkodzić. Ba nadal nie wiadomo jest co mi w sumie dolega. A ponieważ nie wiem, a badania nic nie wykazują nie wiem z czym w końcu walczę. Gdyby przyjrzeć się moim badaniom to jestem super zdrowcem, o dziwo ;) Pan zna swojego "wroga" trzeba panu tylko wiary w to, że pan może i wygra. A wygrać idzie. Moja sąsiadka z góry jest już wiele lat po operacji usunięcia nowotworu. Były tam jakieś komplikacje ale żyje. Zaznaczyć należy, iż nie robi nic ponad branie leków.
Pan zrobił już dużo, bo zrobił pan pierwszy krok zaczął szukać. Teraz pójdzie już lepiej. Niech pan szuka o jemiole to jest jaka była by najlepsza. To znaczy z jakiego drzewa. I gdzieś ostatnio wyczytałem, iż ktoś napisał, że doskonałe rezultaty uzyskał przez stosowanie korzenia chmielu.
niech pan tu poczyta. Całe archiwum
http://www.panacea.pl/
i tu
http://czytelniamedyczna.pl/pf.php
niech się pan zarejestruje i w ten sposób taniej wykupi tygodniowy dostęp.
Ściągnie sobie pan program Hypersnap. Po polsku. Jest prosty w użyciu. Porobi pan zrzuty ekranowe z artykułów korzystając z opcji cała strona z autoprzesuwaniem skrót klawiaturowy ctrl +shift +s czyli naciska pan wszystkie klawisze na raz a potem naciska enter.
Zrobi pan zrzuty i zapisze je najlepiej pod tę samą nazwą co artykuł. Potem można z tego zrobić pdf. Jak pan nie da sobie rady to zrzuty mi pan wyśle, a ja panu zrobię pdf. Jak pan coś nie wie to pytać. Tu lub na @maila. Może być tak, że ja będę robił to w święta to wtedy ubędzie panu pracy bo ja to zrobię i panu wyślę :) Ja nie świętuję bo nie lubię świąt. Zresztą i nie mam z kim i gdzie. Ale wcale nad tym nie boleję  ;)
A może by ktoś nam pomógł ???? Byłoby szybciej

Offline arte

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 519
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 18, 2009, 07:20:24 »
Jako że "uciekł" ;gdzieś mój wczorajszy post  dopiszę więc  jeszcze raz :
Nie róbmy tutaj  targowiska.
Każdy z nas niesie dla   pana Bemka z sobą jakieś dary/ o tych duchowych myślę także./W miarę potrzeby zapewne wybierze   je sam. Dobrze by było ,aby te rady  przede wszystkim okazywały się skuteczne w zastosowaniu.Panie  Bemku siła jest w Panu. Pan jest właśnie tą siłą.Otworzył się Pan ze swoim problemem i podzielił z nami tu na forum.To już jest Pana sukces,my ze swoimi radami staramy się Pana wesprzeć.
Jak wspomniał  gumpek warto zatrzymać się przy glistniku, który z racji aglikonu cały rok jest zielony, nawet zimą. Maceraty z glistnika doustnie/  1 łyżeczka świeżego zmielonego ziela na szklankę  chłodnej wody/, świeże przetwory z jemioły,rośliny złożone Compositae bogate w  laktony seskwiterpenowe. Maceraty chronią białka i alkaloidy  powiązane z białkami i glikoproteinami o działaniu  onkostatycznym i cytotoksycznym.
Niepodważalnym autorytetem tutaj jest sam gospodarz tej witryny, może i on zechce  wesprzeć Pana swoją radą  czego  Panu serdecznie życzę. pozdrawiam

Offline alelen

  • Moderator
  • Średnio Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 200
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 18, 2009, 08:41:20 »
Spotkałam się z ustną wypowiedzią pewnej zielarki ludowej, że skuteczna bywa w takim przypadku rzęsa wodna, ale nie wiem nic dokładnie. Dlatego bardzo się ucieszyłam jak Pan Różański napisał trochę o rzęsie a i w komentarzach RomanM i inni  dodali swoje informacje.
http://www.rozanski.cal.pl/?p=1085
Na pewno sama rzęsa nie wystarcza, jak napisaliście wcześniej trzeba zadbać o cały organizm.
A najwazniejsze dostosowac do indywidualnej sytuacji, a to juz najlepiej wie Bemek.

Offline bemek

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 12
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 18, 2009, 16:57:24 »
Na początek proszę wszyskich, aby zwracali się do mnie przez "bemek". Uważam, że zwracanie się przez "ty" jest bardzo dobraym zwyczajem, zmniejsza dystans i ułatwia komunikację. Oczywiście, jeżeli ktoś sobie życzy, to nadal mogę się do niego zwracać przez "Pan/Pani".

Czy ktoś z Was spotkał się z metodą NIA doktora Ashkara? http://www.igya.pl/rak/leczenie_raka_metoda_nia_dr_ashkara_film.html . Filmu co prawda nie oglądałem, ale cały ten tekst jak dla mnie wygląda dość wiarygodnie, ale jak zawsze w takiej sytuacji doszukuję sie jakichś działań komercyjnych. W tym przypadku niezły zysk może uzyskać autor ze sprzedarzy książki. A może się mylę, w końcu każdy z czegoś musi żyć :) , co o tym sądzicie?

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10784
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 18, 2009, 19:18:19 »
Nie sprzedaż książki mnie niepokoi, nie zarabianie pieniędzy - nic w tym złego, niepokoi mnie stosunek autora tekstu do własnej wiedzy.

Opisuje spotkanie z UCZCIWYM lekarzem - onkologiem:
"Zapytałem się lekarza: Czy wiesz czym jest rak?. Odpowiedział. – Nie. Zapytałem – Czy masz lek na raka? Odrzekł – Nie. Następnie zapytałem – Kim jesteś z zawodu? Jaka jest Twoja specjalizacja? Odpowiedział – Specjalizuję się w onkologii. Trudno uwierzyć w to, co powiedział.
Ktoś kto nie wie, czym jest rak, nie ma na niego leku, a nazywa siebie specjalistą onkologiem."

Ale za to autor tekstu wie wszystko.
Sądząc z nazwiska jest z Indii, może z Pakistanu, sądząc ze zdjęcia jest to możliwe, sądząc z imienia się już zamerykanizował, a powołuje się na tradycję chińską, czyli na kulturę tradycyjnie konkurencyjną dla indyjskiej (i hinduistycznej i buddyjskiej).
Przepraszam, ale mi się na początku nie zgadzają drobne.

O teorii wymywania raka przez ranę słyszałam już przedtem, jednak niestety, utrzymywanie opisanej wieloletniej infekcji na nodze, która się przecież może przydać w życiu do różnych celów, jest pomysłem na mój gust ekstremalnym.
W tym momencie dyskusja, czy stygmaty ojca Pio były robione sztucznie, czy były naturalne, nawet do pięt nie dorasta pomysłowi kuracji NIA, bo wszyscy byli zgodni co do tego, że rany ojcia Pio nie były zakażone.
W odróżnieniu od różnych diet oczyszczających, nawet z dość ekstremalnymi włącznie, efekt kuracji tego pana może być nieodwracalny i niemiły, do amputacji nogi włącznie.

Pozdrowienia :-)

Offline Heidhr

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 39
Odp: Mam raka – jak go pokonać?
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 18, 2009, 22:29:50 »
Dobrym lekarzem z Katowic i Chorzowa jest Michał Richter, jednak do niego trudno się ostatnio dostać a jak już się człowiek dostanie to bardziej nastawia się na igły (akupunkturę) niż dietę. Tego mi osobiście tam brakuje, ludziom których znam również.
Tutaj jest strona http://www.akupunktura-richter.pl/


"Podnoszę patyk i wręczam ci go, pytając : "Co to jest" Odpowiadasz: "Kawałek drewna", po kilku minutach zauważam: "Nie, to kawałek drzewa" Czy rozumiesz na czym polega różnica?"