U mnie w rodzinie w takich sytuacjach ojciec proponował 1 łyżeczkę zmielonego pieprzu plus ok 50 g czystej wódki, Pomagało,Ja jednak bałam się tej metody. Kiedy miałam z 7 lat i byłam na wakacjach u babci z dala od rodziców , najadłam się z siostrą zielonego agrestu. Konsekwencją były bóle brzucha z biegunkami. Ja jakoś intuicyjnie zaczęłam rwać kwitnące pokrzywy, parzyłam herbatę popijając ją co chwila.Siostra nie zdecydowala się na moją kurację. W konsekwencji u mnie obyło się bez wizyty u lekarza , siostra musiala tam pojechać.Widać , że najprostrze metody pomogą o ile się uwieży w ich skutecznoiść. Dziś już nie parzę samych pokrzyw na taką okoliczność. Wspomagam się dziurawcem, piołunem, miętą, krwawnikiem,arcydzięglem,itd. Mam okazję sięgać wtedy po swoje preparaty. Skuteczny jest zestaw podany przez Luskiewnika tj glistnik;, mięta, melisa, tymi , arcydzięgiel wszystko w formie nalewek połączone w jednakowej proporcji. Można w lżejszych stanach posiłkować się anyżem, koprem włoskim, kminkiem, kolendrą - wszystko zmielone nasiona zalane alkoholem.Lubię ten pachnący eliksir.Kiedy to za mało to sięgam już po Małe zioła szwedzkie Marii Treben w formie okładów na bolące miejsce plus proponowana ilość kropli w rozieńczeniu z wodą do wewnątrz. To już musi zadziałać . arte.