Coś tam już gdzie indziej wspominałam na ten temat w innych watkach. Jest dużo w internecie na ten temat bo proces złożony. Zastosowałam się do założenia, że candidę leczy się tyle miesięcy ile teoretycznie lat chodzimy sobie z jej przerostem. Zastosowałam się także do tego, że trzeba systematyczności i zmiany co jakiś czas użytych środków. Zastosowałam się ściśle do diety. Używałam pau d`arco (lapacho), citroseptu, ziół szwedzkich, czosnku.
Ze swoich spraw wprowadziłam kąpiele ziołowe (różne) i płukanki z octem jabłkowym.
Przy pau darco odstawiłam kawę, herbatę, rzuciłam palenie, no z alkoholem nie miałam problemu bo jestem abstynentką. Starałam się ruszać w sensie zaprzyjaźniłam się z Nordic Walking. To tak ogólnie. Myślę, że wpisanie candida w wyszukiwarce pozwoli znaleźć szczegółowo opis problemu i sposób postępowania. Ja uważam, że problem jest dość powszechny, jak powszechne było stosowanie antybiotyków. A zdrowy układ pokarmowy i zdrowy układ moczowy w zasadniczy sposób decyduje o zdrowiu całego organizmu i samopoczuciu. Leczenie punktowego problemu może niczego nie rozwiązać. Trzeba się sobie dobrze przyjrzeć, bo najczęściej problemy ze zdrowiem są złożone. Jak z kostkami domina, jedno powoduje drugie itd. Ja patrze na zdrowie człowieka, jak na szczególnego rodzaju ekosystem, w którym wiele przyczyn i ich skutków składa się na efekt choroby i u każdego człowieka jest zupełnie indywidualna sprawa, tak jak i proces leczenia.
Antybiotyki co powszechnie wiadomo zakłócają ten swoisty ekosystem jakim jest ludzki organizm. Powrót do natury wymaga czasu. A ludzie lekko zmieniają wszystko w sobie i wokół siebie i tacy są dumni ze swojej "nowoczesności". A tymczasem natura coraz bardziej daje nam pstryczka w nos i nawet jak już ręka w nocniku dalej brniemy w swojej ludzkiej pysze wszystkowiedzy. A ile jeszcze nie wiemy...?
W jakiś sposób wydawałoby się, że nie ma to nic do upału,a jednak. Człowiek ma mechanizmy regulujące, przystosowujące nas do temperatury, zdrowi ludzie nie mają problemów z upałem, chyba,że zjawisko jest ekstremalne a i wody brak. Tak sobie luźno myślę hehe. Żaden ze mnie ekspert.