Autor Wątek: Glistnik jeszcze raz.  (Przeczytany 74399 razy)

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 12, 2012, 10:14:06 »
Moje pierwsze spotkanie z glistnikiem było w dawce 140 ml. Tak, wtedy daje odpręzenie, czego własnie mój organizm potrzebował p niedyspozycji jelitowej. To co czytam o glistniku układa się w logiczną całość: usprawnia, bo wymiata to co stanowiło obciążenie dla organizmu. Aktualnie pijam około 100 i działa jak regulator. Zastanawiam się nad zastosowaniem u mojej latorośli.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 12, 2012, 10:53:22 »
Z badań Doktora wynika, że może być groźny (hepatotoksyczny) dla osób z jakąś wrodzoną wadą metabolizmu - podobnie, niektórym może poważnie zaszkodzić paracetamol, to czysta biochemia. Dotyczy małego odsetka populacji.
Jednak każdy normalny człowiek może sobie glistnika popijać. Jednak mimo tego zalecana jest ostrożność ;)
Różnice, głupcze!

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 12, 2012, 11:23:36 »
Z badań Doktora wynika, że może być groźny (hepatotoksyczny) dla osób z jakąś wrodzoną wadą metabolizmu - podobnie, niektórym może poważnie zaszkodzić paracetamol, to czysta biochemia. Dotyczy małego odsetka populacji.
Jednak każdy normalny człowiek może sobie glistnika popijać. Jednak mimo tego zalecana jest ostrożność ;)
to bardzo ciekawe, ja tego nie znalazłam, choc czytałam w trzech opisach glistnika na blogu. Przeciwskazania: ciąza, jaskra, zacma, stosowanie równoczesne preparatów z atropiną.
Z tego bardziej by mnie interesowało czy mozna zastosowac u osoby po usunięciu zaćmy.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 12, 2012, 11:30:00 »
Wyniki swoich badań na tysiącach kurczaków i świń podsumował w takiej gniewnej odezwie do wykreślaczy ziół ze spisów leków, nie we wpisach dotyczących samego glistnika ;)
"Ręce precz od ziół" - jakoś tak. Znajdziesz sobie.
Różnice, głupcze!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10616
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 12, 2012, 21:39:38 »
Jednak każdy normalny człowiek może sobie glistnika popijać. Jednak mimo tego zalecana jest ostrożność ;)

Nie za dużo, bo się skończy dysbakteriozą. Ale trochę można.

Cytuj
Z tego bardziej by mnie interesowało czy mozna zastosowac u osoby po usunięciu zaćmy.

Babcia miała usunietą zaćmę, ale jak już później zaczęłam dawać zioła z powodów ogólnych, to na oczy jaskółcze ziele zupełnie nie miało wpływu - żadnych zapaleń, podrażnień czy czegoś w tym stylu. Co prawda, to był ułamek zawartości mieszanek, ale zawsze starałam się trochę dać dla wspomożenia wątroby i trzustki.

Pozdrowienia :-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 12, 2012, 21:50:28 »
No właśnie, co mówi doświadczenie? Ile czasu można popijać gliździka bezpiecznie? Żona popijała przez trzy tygodnie trzy razy dziennie, napar z jednej łyżeczki płaskiej. Widoczne efekty.
Kiedy ewentualnie powtórzyć, żeby znów nie był konieczny antybiotyk? Są jakieś zasady?
Różnice, głupcze!

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #21 dnia: Grudzień 13, 2012, 08:51:36 »
Tak, są. W opisach dotyczących glistnika ich co prawda nie ma, ale jak przeczytasz strony archiwalne na których jest fachowo podane informacje dotyczące ziół (zbieranie,stosowanie, przechowywanie itp.), to jest tam również podane przez Doktora, że w wielu przypadkach maksymalnie miesiąc (pijąc 2, 3 razy dziennie okresloną dawkę), po czym przerwa 10-14 dni - chyba, że autor w opisie zioła sugeruje inaczej np. w trędowniku są 2 opcje: raz dziennie, ale przez 3 miesiące - dawka podtrzymująca, w chorobach przewlekłych lub 14 dni, ale 2-3 x dziennie. Poniewaz glistnik - jak Autor zaznaczył - to silne ziółko, ja osobiscie mam zamiar popijac go do 2 tyg. po czym zrobie przerwę. Zobacze jak zareaguje. Póki co, glistnik mnie stawia do pionu. Nie czuje się "sflaczała". 

Offline YinYang

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 11, 2013, 19:27:55 »
Witam serdecznie!
To mój pierwszy raz na tym blogu. Ja mam bardzo dobre doświadczenia z glistnikiem. Pewna Rosjanka poleciła mi sok z glistnika na 6 cm guz na jajniku. Byłam wówczas wystraszona robieniem badań rakowych i wizją operacji i bardzo chciałam jej uniknąć. Rosjanka dała mi już spreparowany sok z glistnika Po miesiącu moczenia w nim tamponu i umieszczania wewnątrz narządów rodnych guz zmniejszył się do 1 cm, podczas obserwacji USG w gabinecie ginekologicznym, a po 6 tygodniach zupełnie znikł. Od tamtego czasu poszukuje przepisu jak wcisnąć taki sok z glistnika. Próbowałam wielu sposobów, ale bez skutku.
Wiem tylko, że musiał odstać po wyciśnięciu jakieś 2 tygodnie w ciemnym miejscu...
Czy wiecie może wycisnąć sok z glistnika? czym? Próbowałam wyciskarką Angel do soków. Wyszło go bardzo dużo, ale był zielony. Sądzę więc, że jego jakość była mizerna..
Jeśli udałoby się znaleźć sposób wyciśnięcia tego soku moglibyśmy pomóc naprawdą wielu osobom...
Poszperajcie ze mną proszę...

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 12, 2013, 07:19:32 »
Jako ledwo pączkującemu, zielonemu kiełkowi, co to dopiero poczynił swe pierwsze nalewki oraz intrakty przychodzi na myśl coś takiego:
Cytuj
Wiem tylko, że musiał odstać po wyciśnięciu jakieś 2 tygodnie w ciemnym miejscu
Czy aby  chodzi mym niedoświadczonym zdaniem o właśnie jakiś rodzaj nalewki czy intraktu.
2 tygodnie, ciemne miejsce... Jedynie to mi przychodzi do głowy.
YinYang czy aby ten sok z glistnika nie miał lekko alkoholowego zapachu ?
Wiadomo wszystkim, że soki roślinne do zachowania na dłuższy czas  swych właściwości potrzebują jakiegoś konserwantu - alkoholu, cukru, miodu, octu  itd.
Tak zakonserwowany soczek mógł zmienić kolor.
Moje ostatnie doświadczenia z kłączem rdestowca: trocinki w ocie żółtawy kolor, intrakt alkoholowy - ciemno bordowo-brązowy.
... może tędy droga ?
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 12, 2013, 07:52:57 »
Ja robiłem mocny macerat z glistnika miksując go w małej ilości wody - przez co roztwór miał taką koloidową, zieloną zawiesinkę, był po prostu ciemnozielony. Po dodaniu szczypty witaminy C (kwas askorbinowy) "zieleń" ta wytrąciła się z roztworu w formie subtelnego osadu. Może to jest jakiś trop - podobne roztwory nieraz się zakwasza witaminą C celem stabilizacji składników aktywnych. Na pewno sok wyciśnięty z glistnika i zakonserwowany np. alkoholem to mocarny preparat - trzeba uważać z jego dawkowaniem w jakiejkolwiek formie.
« Ostatnia zmiana: Marzec 12, 2013, 07:54:44 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline YinYang

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #25 dnia: Marzec 15, 2013, 11:49:05 »
Hmmmm. Sądzę, że nie mógł to być wyciąg alkoholowy, gdyż wprowadza się go na zamoczonym tamponie do pochwy.
Alkohol więc odpada...
Ta osoba wspominała, że sok ma być w ciemnym miejscu i, że należy do czasu do czasu otwierać butelkę, by odprowadzić powstałe gazy...
Teraz przypomniało mi sie, że preparat jest gotowy wtedy, gdy przestanie psytać przy otwieraniu butelki. Wygląda na to, że to był zwykły sok, który samoistnie przefermentował....
Tylko jak go wycisnąć???

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #26 dnia: Marzec 15, 2013, 11:54:41 »
Niektóre soki są skuteczniejsze po ich przefermentowaniu, chociażby sprawa soku z owoców granatów - opatentowane preparaty. Może to wygląda podobnie z glistnikiem ? A pozyskanie soku przez wyciskarkę do soku jak to kaminskainen opisywał...
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline YinYang

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #27 dnia: Marzec 15, 2013, 11:59:02 »
A któż to Kaminskainen ???  :D
Nie znam gościa...:-)
Należałby wypróbować ten sposób. Nie wiem tylko jak wycisnąc sok z glistnika - ten pomarańczowy..da sie w ogóle?

Offline `

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1051
  • IRONMAN-napędzany ziołami
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #28 dnia: Marzec 15, 2013, 12:26:22 »
A któż to Kaminskainen ???  :D
Nie znam gościa...:-)
Należałby wypróbować ten sposób. Nie wiem tylko jak wycisnąc sok z glistnika - ten pomarańczowy..da sie w ogóle?

Jak zbierałem glistnik to sok pomarańczowy pojawia się na zerwanej roślinie
ale po 30-40 minutach, tyle trwało dotarcie do domu, sączył sie sok ale już bez zabarwienia.

Offline YinYang

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: Glistnik jeszcze raz.
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 15, 2013, 13:31:26 »
Czy można jakoś poprosić Doktora, aby odpowiedział, jak wycisnąc sok z glistnika?
Może niepotrzebnie się męczymy....
Po Waszych sugestiach jestem prawie pewna, że sok był tylko przefermentowany. Tak jak sie robi żurek lub zakwas z buraków.
Jedyny problem jest taki jak wyciska sie sok z glistnika..
Jeśli uda nam się dowiedzieć będziemy potrafili przygotować bardzo przydatny preparat.
Bardzo skuteczny na wszystkie guzy wewnątrz układu pokarmowego, jaki i narządów kobiecych i skóry.
Ja naprawdę byłam pod wielkim wrażeniem, że po miesiącu stosowania guz zmniejszył sie o 85%....
Uchroniło mnie to przed operacją, bo odmówiono mi laparoskopii, gdyż guz był zbyt duży...

Jedyna rzecz, to jak wycisnąć profesjonalnie sok z glistnika, by na pewno nikomu nie zaszkodzić swoim preparatem...
Z tego co mi wiadomo ten przepis Rosjanka miała od swojej babki szamanki, czy wiedźmy, która była słynna w ich regionie...
Jest to więc bardzo stary przepis...