Autor Wątek: Witamina C, choroby skóry  (Przeczytany 183170 razy)

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #60 dnia: Czerwiec 06, 2011, 13:30:38 »
On twierdził, że to od witaminy, ale nie będziemy się kłócić. Poza tym wiele badań potwierdziło tą teorię

http://kopalniawiedzy.pl/witamina-C-kwas-askorbinowy-nowotwor-rak-5394.html

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #61 dnia: Czerwiec 06, 2011, 13:45:06 »
Adrian! Nie odbieraj tego co piszę jako "zaczepkę" do kłótni....nie jestem kłótliwa  :)
Wydaje mi się, że dyskutujemy....wyrażam po prostu swoje zdanie.
Na temat leczenia raka wit. C pisze Gumowska i Aleksandrowicz. Są to ludzie z tytułami profesorskimi.Podają oni, że Cameron i Cambell wypróbowali leczenie wit. C na 50 wolaontariuszach, na ogół tak chorych, że już żadna terapia nie dawała nadziei. Poczatki nie były zachęcające, ponieważ już na poczatku odpadło 10 pacjentów ( z róznych powodów). Z pozostałych, nie wszyscy znosili dobrze megadawki tej witaminy (podawano 10 gram wit. C na dobę). Z tych 40 pacjentów - czworo zmarło zaraz na samym początku kuracji. U 17 długo nie było żadnych efektów, ale bóle zmniejszyły się. Następnie odczuli on i lekką poprawę. Np. opisywany jest 67-letni pacjent, który nie mógł już być poddany operacji (nowotwór przerzutowy w watrobie i woreczku żółciowym). Pacjent ten po otrzymaniu megadawek wit. C nabrał apetytu, przybrał na wadze i zmarł w 209 dni od rozpoczęcia kuracji.... mało to czy dużo??? Podobnie było u innych. Gumowska i Aleksandrowicz piszą, że wit. C zapobiega chorobie, ale...jej nie leczy.Niestety

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #62 dnia: Czerwiec 06, 2011, 14:06:02 »
To miało być z żartem powiedziane. Nie dałem uśmieszka :)
Ja czytałem o dawkach 100g na dobę przy raku (w 15 dawkach). Takie dawki zalecał dr Cathart.

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #63 dnia: Czerwiec 06, 2011, 14:20:10 »
To miało być z żartem powiedziane. Nie dałem uśmieszka :)
Ja czytałem o dawkach 100g na dobę przy raku (w 15 dawkach). Takie dawki zalecał dr Cathart.
Adrian! Wklejam Ci link, który zamieściłam dzisiaj na "swoim" forum... w kontekście odkryć, o których w nim jest mowa, nie odważyłabym się doradzać mężowi takich dawek... tajemnica obrony przed stwierdzonym rakiem tkwi, wg mnie, w diecie i to diecie ograniczającej podaż węglowodanów, czyli chodzi o rozwinięcie tezy Wartburga z 1962 r. , które mówi, że rak żywi się glukozą.
Wklejam swój post... a właściwie,  to zaczątek tego co ludziom będę podawała do przemyslenia:
O genie TKTL1 i glukozie...
Odkrycie sprzed kilku lat genu TKLN1 , to fakt któremu badacze już nie zprzeczają...
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2824550/
Najpierw odkryto gen TKT. Gen ten koduje białko-enzym transketolazę - które jest w stanie rozkładać i przekształcać cukry. Reakcje enzymatyczne transketolazy śą bardzo ważne - potrzebują ich wszystkie formy życia na naszej planecie- bakterie, drożdże, jak też komórki roślinne i zwierzęce. Enzym transketolaza przeprowadza m.in. reakcję enzymatyczną, w której glukoza przekształcana jest w cukier, potrzebny z kolei jako część DNA.
Kilka lat temu dr biologii, specjalista genetyki molekularnej i biochemii  dr Coy, odkrył gen TKTL1 oraz "rozszyfrował" jego funkcje. Dzisiaj już nikt temu nie zaprzecza. W skrócie: do czasu odkrycia genu TKTL1 wiedziano, że hamowanie transketolazy (przez oksytiaminę) hamuje też wzrost nowotworu w modelu mysim. Działanie to przypisywano wspomnianej wcześniej transketolazie i wywnioskowano, że tylko znany wcześniej enzym, transketolaza (TKT), pełni ważną funkcję we wzrastaniu nowotworów. Na skutek tego wiele firm farmaceutycznych zaczęło opracowywać lek hamujący enzym TKT- jednakże bez powodzenia. Nikt wtedy nie sprawdził czy gen TKT jest faktycznie sprawcą zła.
Coy udowodnił, że w nowotworach "włączony" jest tylko gen TKTL1, a aktywność znanego dotąd "normalnego" genu TKT nie była w nowotworach większa niż w porównywalnej zdrowej tkance. Powstała pewność, że gen TKTL1 jako jedyna transketolaza ma znaczenie dla wzrostu nowotworów.
Okazało się wkrótce, że jeżeli hamowało się gen TKTL1, blokując wytwarzanie białka TKTL1, prowadziło to do zahamowania pobierania glukozy i produkcji kwasu mlekowego. Jednocześnie wzrost komórki ulegał spowolnieniu i podział komórkowy był zahamowany; komórki rakowe stawały się bardziej wrażliwe na działanie rodników i terapie (radio i chemioterapia) prowadzące do śmierci komórki. Poza tym wykazano, że hamowanie genu TKTL1 zmniejsza inwazyjność komórek rakowych i ogranicza wzrost nowotworu..
Ważne wnioski: W komórkach nowotworów łagodnych (komórki nowotworowe TKTL1 są nieobecne) cukier z pożywienia ulega spalaniu. W komórkach TKTL1- pozytywnych (nowotwory złośliwe) spalanie w mitochondriach jest "wyłączone", natomiast "włączona" jest fermentacja z udziałem enzymu TKTL1. W procesie fermentacji komórka raka wytwarza z cukru kwas mlekowy, który broni komórkę rakową  przed atakami układu immunologicznego i jednocześnie rozpuszcza otaczajace tkanki. W ten sposób komórki raka zaczynają rządzić.Komórki rakowe, w których zachodzi proces fermentacji, mogą rosnąć bez tlenu
Agresywne komórki rakowe mogą przeżyć tylko wtedy, kiedy mają wystarczająco dużo glukozy na potrzeby fermentacji. "Jeśli więc stosowane obecnie terapie połączy się z odpowiednią zmianą sposobu odżywiania się, tak aby znacznie zmniejszyć podaż glukozy, rak może się nie tylko uwrażliwić na leczenie, ale nawet "umrzeć z głodu. Jeśli bowiem zahamuje się fermentację, komórki rakowe na powrót muszą się przestawić na spalanie i na nowo uaktywnić mitochondria. Jeśli natomiast komórka rakowa jest przyzwyczajona do tego, że zawsze otrzymuje odpowiednią ilość cukru, zatraca stopniowo zdolność ponownego włączenia mitochondriów. Natomiast w wyniku konsekwentnego braku glukozy - umiera"
Cukier:trucizna i lekarstwo
" W ciele człowieka krew i glukoza pełnią funkcję basenu z wodą. Komórki są w stanie , za pomocą pomp cukrowych (przenośników glukozy), pobierać cukier z krwi. Ten pomysłowy mechanizm umożliwia zaopatrzenie "priorytetowych" komórek w glukozę nawet wtedy, gdy jest ona trudno dostępna., natomiast komórki na dalszych pozycjach "listy rankingowej" są zmuszone przestawić się na czerpanie energii z tłuszczów i endogennych ciał ketonowych".
Aby wszystkie komórki były stale zaopatrywane w glukozę, jest ona rozprowadzana w organiźmie drogą krwi. W ten sposób organizm człowieka jest dobrze przygotowany na wypadek braku glukozy (np. okresy głodu).
Natomiast organizm człowieka nie jest prawie wcale przygotowany na sytuację przeciwną- przekarmienie.
Komórki znajdują się w niebezpieczeństwie, gdy po jedzeniu poziom glukozy we krwi szybko i bardzo znacznie rośnie, co powoduje uwolnienie dużych ilośći insuliny. Hormon ten ma pomóc możliwie szybko przepompować glukozę z krwi do komórek. Jeśli jednak magazyny cukru są wypełnione, komórki mają duży problem :wysokie stężenie cukru uszkadza je. Ponieważ magazyny cukru w komórce są przepełnione, stara się ona (komórka) przetworzyć cukier w inną postać. Dlatego cukier ulega przemianie w tłuszcz.
Schreiber w "Antyraku"opisuje  to zjawisko  pobieżnie pisząc o indeksie glikemicznym i Igf (insulinopodobnym czynniku wzrostu dla nowotworów.)
Już od dawna wiadomo, że produkty spożywcze uwalniające cukier, takie jak chleb, makarony, ziemniaki, ryż i oczywiście biały cukier (a nawet fruktoza w owocach) - a więc artykuły, które w czasie trawienia szybko uwalniają duże ilości glukozy - biorą udział w rozwoju tzw. chorób cywilizacyjnych: cukrzycy, choroby Alzheimera, chorób układu krążenia i innych.Najnowsze badania naukowe dowodzą, że całkuiem "normalne, wspólczesne" żywienie ma również ogromny wpływ na powstawanie i wzrost komórek nowotworowych.
Tyle na dzisiaj...jak znajdę czas, to skrótowo omówię założenia diety opierające się na obniżaniu "dostawy" glukozy komórkom nowotworowym, czyli tak naprawdę , to dieta bazująca na sporym obniżaniu dostawy węglowodanów do organizmu.
Wiadomości te zamieszczone na podst. książki J. Coy i M. Franz:"Nowa dieta antyrakowa".

Ostatnio edytowany przez ewaryn (Dzisiaj 09:50:37)
Mąż 54 l.
XI.2008 PSA=6. RP-I.09. .RP
Histop.-niepełna:  Gl. 6 (3+3), margines + PSA po 3 tyg. 0,098; 6 tyg.0,01, 3 m-ce:0,006.RT-do końca V.2009.3 m-ce po RT (VIII.09)PSA0,002,XII.0,001,II.10-<0,008,maj.2010-<0,008 , sierpień .10 0,005, XI.2010IV.11 PSA 0,001

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #64 dnia: Czerwiec 06, 2011, 14:39:54 »
Ciekawy artykuł. Rozumiem też, że Twój mąż ma raka. Ja kombinowałbym z witaminami C, D, E i niewyjaśniona do końca sprawa z B17.

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #65 dnia: Czerwiec 06, 2011, 14:50:03 »
Ciekawy artykuł. Rozumiem też, że Twój mąż ma raka. Ja kombinowałbym z witaminami C, D, E i niewyjaśniona do końca sprawa z B17.
Tak Adrian, u mojego męża stwierdzono 2 lata temu raka prostaty. Miał operację i radioterapię (z powodu marginesu +). Jak narazie wszystko jest dobrze. Od dwóch lat intensywnie czytam i to nie tylko na stronach polskich. Gruntownie zmodyfikowałam naszą dietę, znam wszystkie badania odnośnie tego raka... w tym i nad wit. E i D. Jednak wyniki badań przeczą jedne drugim... bardzo trudno jest się w tym połapać... staram się stosować zasadę umiaru. Bardziej istotne, wiarygodne rzeczy "wpuszczam" ludziom na forum raka prostaty. W tym i artykuły naszego Gospodarza  :) Czy mojemu mężowi się uda? Nie wiem....mam taką nadzieję, narazie żyjemy od badania PSA do badania PSA. Ewa

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #66 dnia: Czerwiec 06, 2011, 19:12:53 »
Ja wale nie uważam , że człowiek jest bublem. Uważam , że jest arcydziełem. Jak się dobrze zastanowić , to nawet zęby ósemki się przydają.

Problem jest taki , że wielu z nas nie rozumie, że się samodzielnie wyniszcza, a potem zgania winę na " konstruktora". Inni nie będziemy, warto więc starannie przeczytać instrukcję obsługi człowieka .

Warto też czasami pomyśleć, czego NIE zjeść, a nie ciągle "co włączyć do diety " , "jak uzupełnić dietę".

Ewaryn - sto razy  :)

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #67 dnia: Czerwiec 06, 2011, 20:45:00 »
Człowiek jest istotą doskonałą, ale tylko żyjąc w zgodzie z naturą. Naszym największym bublem jest wolna wola, która prowadzi do tego, że zysk, chciwość i inne cechy wzięły górę. Dlatego też codziennie wdychasz i spożywasz toksyny i inne szkodliwe substancje, do tego dostajesz koktajl fal elektromagnetycznych i radiowych. A potem masz mutacje komórek i inne problemy z organizmem. Dlatego uważam, że istotę doskonałą osiągniemy dopiero po naszej śmierci, a póki co jesteśmy narażeni na masę niebezpieczeństw, na które sami siebie nasuwamy, więc gdzie tu doskonałość?

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #68 dnia: Czerwiec 11, 2011, 10:13:29 »
Skoro nie wierzycie mi, że wszyscy walczą przeciwko witaminie C to przynajmniej zobaczcie jak walczą z ziołami :)

http://wolnemedia.net/aktywizm/ziola-lecznicze-niedostepne-w-ue/

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #69 dnia: Czerwiec 15, 2011, 08:44:32 »
Przeglądałem z żoną stare zdjęcia i postanowiłem coś Wam pokazać

To zdjęcie przedstawiam mojego syna leczonego najpierw według zaleceń dermatologa, a następnie alergologa. Taki stan utrzymywał się praktycznie non-stop. Po maściach sterydowych o połowę się osłabiał, a następnie wracał ze zdwojoną siła. Oprócz maści na zamówienie były środki przeciwhistaminowe np. ketotifen, specjalne olejki do kąpieli i co chwile zmieniane mleko bebilony, nutramigeny itp. Z początku wierzyłem lekarzowi, że wie jak z tym walczyć. Przez cały okres leczenia farmakologicznego zauważyłem jedynie zmianę stanu na gorszy. Tak jak pisałem skończyło się na pękaniu skóry, rozdrapywaniem jej i 3 dniową nocną drgawką prawdopodobnie od ketotifenu (wspomniane było w ulotce w dziale działania niepożądane). Tego już nie wytrzymałem. Zabroniłem żonie podawać lekarstwa i smarować maściami. Najpierw były kąpiele ziołowe, potem zioła do picia. Stan się polepszył. Z twarzy zeszło, został tylko świąd i egzema na kończynach i tułowiu. Wtedy natrafiłem na szereg badań i artykułów o witaminie C. Zakupiłem witaminę w proszku i zacząłem podawać w ziołowych naparach. Aby zwiększyć wchłanialność połączyłem ją z fiołkiem trójbarwnym, który zawiera takie bioflawonoidy jak rutyna i kwercetyna. Efekty były zdumiewające.

Zdjęcie leczonego farmakologicznie:
http://legalnamuzyka.pl/inne/patryk1.jpg

Zdjęcie po terapii ziołowej połączonej z wysokimi dawkami witaminy C (aktualne)
http://legalnamuzyka.pl/inne/patryk2.jpg

I teraz nawet nie wiecie jaka ogarnia mnie irytacja jak ktoś straszy mnie witaminą C i jej dużymi dawkami. Nie wiem co byłoby gorsze dla syna? Czy cierpienie ze świądem, strasznie przerzedzonymi włosami i odrażający wygląd skóry? Czy może groźba wystąpienia kamicy nerkowej nie potwierdzona żadnymi badaniami, a jedynie przypuszczeniem?

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #70 dnia: Czerwiec 15, 2011, 09:08:51 »
Ja się nie dziwię, że pokochałeś witaminę . Wystarczy popatrzeć.

Jeśli ktoś ma ochotę sprawdzić na sobie efekty spożywania dodatkowej wit. C w proszku - pierwszy tydzień może być pod znakiem ...tajemniczych pryszczy! To chyba stare toksyny szukają sposobu ucieczki.

Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1430
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #71 dnia: Czerwiec 15, 2011, 10:21:36 »
http://www.bioslone.pl/obalanie-mitow/odzyskiwanie-witaminy-c
Adrian, to link dla Ciebie!
Moj argument w dyskusji my i bubel.

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #72 dnia: Czerwiec 15, 2011, 10:50:32 »
Oczywiście Halinko, że ten artykuł czytałem. Należy nadmienić jednak, że kwas dehydroaskorbinowy powstaje z utlenienia się kwasu askorbinowego. Kwas askorbinowy utlenia się z wolnymi rodnikami. Ale to tylko jedna z funkcji jakie pełni witamina. Oprócz utleniania wnika ona w inne komórki gdzie nie jest utleniana tylko wykorzystana. Dodatkowo wolne rodniki są też niszczone przez inne substancje takie jak np. polifenole. Przy takiej ilości funkcji jakie pełni witamina C jakim procentem jest utlenianie? Znikomym. Najlepszym przykładem są wcześniej wspomniani marynarze. Na początku wyprawy wypływali z witaminą C we krwi, a potem umierali z powodu jej braku co oznacza, że autor niepotrzebnie ekscytuje się swoim odkryciem, gdyż mechanizm, o którym napisał nie wystarcza.

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #73 dnia: Czerwiec 15, 2011, 10:53:01 »
Wniosek?
Nie ma witaminy, nie ma DHA.
Dużo witaminy, dużo DHA.

Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1430
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #74 dnia: Czerwiec 15, 2011, 11:54:42 »
Jesteś starożytnym marynarzem?- który nie mógł zapewnić niezbędnej codziennej dawki normalnie się odżywiając?
A znasz co za dużo to niezdrowo?
A skroś czytał, to czemuś mówił niepełną prawdę, że jesteśmy bezradni wobec witaminy C, a kozły są lepsze?
Gdzie żeglujesz o marynarzu?

A słyszałeś, że organy nieużywane zanikają?
Jeśli organizm będzie zalewany nadmiarem witaminy C, to odłoży do magazynu ten genialny sposób zapewniajacy niezależność, nie będzie jako kozioł i nie będzie jako człowiek.