Autor Wątek: Witamina C, choroby skóry  (Przeczytany 181809 razy)

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #300 dnia: Maj 09, 2013, 14:52:25 »
Teraz mam mało czasu, co piszą w książkach napiszę przy okazji.
Dzisiaj trochę:)
Niby mówi się, że syntetyczna witamina C nie zakwasza moczu. Coś mnie tknęło i w okresie kiedy ją pilismy z mężem zrobiłam nam badanie moczu.
PH i u mnie i u męża wynosiło 5! i jakieś liczne szczawiany...czy coś tam, już nie pamietam. Poniżej dolnej granicy. PH moczu zależy w dużej mierze od diety, u roslinożerców może oscylować nawet w granicach 7. My jesteśmy głównie na diecie roslinnej- a PH 5. Ponadto u mnie zauważyłam krwawienie dziąseł. Makabryczne krwawienie...
Odstawilismy syntetyczną witaminę i krwawienie szybko się skończyło. Po trzech tygodniach ponowiłam badanie moczu: PH wróciło do dawnej normy 6,5.
Postanowiłam nie eksperymentować na własnym organiźmie, a tym bardziej na mężowskim:)
Żeby być dobrze zrozumianą:
NIE PRZECZĘ, że w pewnych schorzeniach zaaplikowanie wysokich dawek jest korzystne. Sama zauważyłam (pisałam o tym w tym wątku), że podanie wysokich dawek załatwiło u mnie ból migdała. Moja córka też tak reaguje- tu witamina C pomaga....a piszą , że nie ma dowodu by aplikowanie wysokich dawek wit. C leczyło i nfekcje :) Ale zauważyłam też, ze podobnie jest gdy podaje się wysokie dawki tej witaminy z aceroli.
Organizm, to skomplikowane chemiczne laboratorium....jest tyle zalezności, że mało realne wydaje mi się, że profilaktyka zdrowotna powinna opierać się na połykaniu wysokich dawek kwasu askorbinowego. Tych zależności witamino-mineralnych jest całe mnóstwo.
Na przykład: możemy zjeść wóz drabiniasty wapnia, a nie wchłonie się on jeżeli w pożywieniu b ędą niskie dawki magnezu. Przez to nie wchłonie się, a brak waopnia rozregulowuje wchłanianie innych m ikroelementów.
Jemy warzywa, owoce, pijemy zioła, jemy je w formie surowej- tam przecież jest nasza witaminka C. :)
Co do ciągłych katarów:
w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej współcześni dietetycy piszą, że katary i infekcje uszu u dzieci powoduje.....mleko krowie.Piszą, że mleko i jego przetwory przyczyniają się do tworzenia śluzu w organiźmie. A dzieciaczki w przedszkolach i w domu dostają w dużych ilościach : serki, twarożki, zupki mleczne itd.
Z punktu widzenia Ayurvedy- wystarczy spojrzeć jak jest z mlekiem w poszczególnych konstytucjach: kapha- nie może, wata- tylko w niewielkich ilościach, a pitta- tylko niektóre produkty mleczne.

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #301 dnia: Maj 09, 2013, 15:10:18 »


Z punktu widzenia Ayurvedy- wystarczy spojrzeć jak jest z mlekiem w poszczególnych konstytucjach: kapha- nie może, wata- tylko w niewielkich ilościach, a pitta- tylko niektóre produkty mleczne.
I mówimy tu o typach z lekką przewagą, zrównoważonych,  a nie o konstrukcjach zupełnie rozstrojonych.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10582
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #302 dnia: Maj 09, 2013, 15:22:26 »
w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej współcześni dietetycy piszą, że katary i infekcje uszu u dzieci powoduje.....mleko krowie.Piszą, że mleko i jego przetwory przyczyniają się do tworzenia śluzu w organiźmie. A dzieciaczki w przedszkolach i w domu dostają w dużych ilościach : serki, twarożki, zupki mleczne itd.

Akurat, jeśli chodzi o mleko i nabiał krowi, to uznaję, że tradycyjna medycyna chińska jest równie niekompetentna, jak i wspłczesna. Dawniej Chińczycy mleka nie mieli, a teraz mają najgorsze bia(ławe) produkty, jakie można sobie wyobrazić. Wystarczy sobie przypomnieć historie sprzed kilku lat, jak do mleka domieszano w Chinach melaminę i gdyby nie to, że dzieci zaczęły umierać, to interes szedłby sobie "zdrowo" do przodu.
***

W tym wątku już kilka razy pojawiał się temat reakcji nerek na nadmiar witaminy C i tutaj Ewa to po prostu własnym doświadczeniem potwierdziła.
Witamina C jest kwasem, więc naturalne jest, że jej nadmiar wydalany będzie z moczem i go zakwasi. Tak samo, jak są osoby "odkwaszające" organizm za pomocą sody i cieszące się zasadowym moczem (i problemami z trawieniem po odkwaszeniu soków żołądkowych).

Okazuje się, że witamina C jednak najlepiej się wchłania do organizmu, kiedy jest połączona z glukozą, czyli z owoców lub z warzyw.

A z jeszcze innej strony, przypadek Madzi od Kopytek wskazuje na to, że przy słabej nerce, nawet i owoce poszkodzą, bez dodatku sztucznych witamin. Pewnie inne kwasy (cytrynowy?) też swoje dołożyły.

Pozdrowienia :-)

Offline tusia221

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 672
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #303 dnia: Maj 09, 2013, 17:33:24 »
O rety,teraz to juz nie wiem co zrobic:(
Dieta naprawde córka ma rygorystyczna,praktycznie zero cukru,bialej mąki,jak juz to tylko orkisz do chleba,a nabiała odstawiłam,juz kilka tygodni temu,bo wlasnie czytałam,ze jest sluzotworczy,a objawy jakie byly takie sa nadal i jak tu byc madrym?

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10582
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #304 dnia: Maj 09, 2013, 20:41:46 »
A co jest złego w śluzach? Czy wiesz, co się dzieje w gardle, jak śluzu zabraknie? A co się dzieje w przewodzie pokarmowym? To w warstwie śluzu siedzą bakterie, które nas bronią. My tu w Europie musimy mieć odpowiedznie kolonie w odpowiednim miejscu candidy, bakterii kwasu mlekowego i E.Coli, bo tak jesteśmy dostosowani do naszego miejsca, tradycyjnego pożywienia i klimatu.

Proponuję nie panikować i do wszelkich zaleceń podchodzić spokojnie. Żadna dieta, nawet najbardziej rygorystyczna nie wysiedli zagnieżdżonych owsików, a tylko osłabi dziecko.

Kiedyś spisałam rosyjskie pomysły tutaj:
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=927.msg11706#msg11706

Osobiście bardzo podobają mi się pomysły smarowania nalewkami paznokci i dezynfekcji sprzętu sanitarnego.

Pozdrowienia :-)

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #305 dnia: Maj 09, 2013, 20:53:10 »
Tusia!
Mam ciekawą pozycję ksiązkową:P. Pitchford, "Odzywianie dla zdrowia. Tradycje wschodnie i nowoczesna wiedza o zywieniu". Często z tej ksiązki korzystam. To takie połaczenie TMCH z wspólczesną dietetyką i ziołolecznictwem.
Sprawdziłam w jakim kontekście pisze o katarze.
Cytuję:
"Niezbędny arachidonowy kwas tłuszczowy (AA) wywołuje kilka skutków przypisywanych oddziaływaniu kwasów gamma i alfa-linolenowego. Warto pamiętać, że nadmiar AA w ludzkim organiźmie pochodzi przede wszystkim z jednego źródła- produktów pochodzenia zwierzęcego.
Kwas arachidonowy powoduje wytwarzanie prostaglandyn rodzaju PGE2. Kiedy jest go za dużo, może doprowadzić do powstania bólu i stanów zapalnych, jego nadmiar przyczynia się też do tworzenia skrzepów krwi. AA uwalnia również w organiżmie substancje znane jako "leukotrieny", które korzystnie wpływają na gojenie się ran i skaleczeń, ale jesli występują w nadmiarze, mogą stać się przyczyną guzów piersi i stanów zapalnych, takich jak zapalenie stawów. Stan zapalny towarzyszący reumatoidalnemu zapaleniu stawów uważa się za bezpośredni skutek nadmiaru leukotrienów. Inne zaburzenia związane z leukotrienami  to astma, zapalenia skóry, KATAR, łuszczyca i toczeń. AA i PGE2 pobudzają także podział komórek i ich rozrost, który-jeśli przyjmie się skrajny punkt widzenia-może zostać bezpośrednio powiązany z powstawaniem zmian rakowych i guzów.
Aspiryna i różne leki sterydowe blokują wytwarzanie PGE2, dzieki temu zmniejszają krzepliwość, ból i gorączkę. Szczególnie aspiryna jest obecnie wykorzystywana do ochrony serca oraz jako środek przeciwbólowy w leczeniu zapalenia stawów i innych dolegliwości. Jednakże aspiryna hamuje również wytwarzanie korzystnego PGE1, a zatem jeśli jest stosowana w terapii zapalenia stawów i chorób serca, jednocześnie nadal dochodzi do powstawania stanów zapalnych i niszczenia tkanek pod wpływem obecności leukotrienów. Zamiast zażywać aspirynę, lepiej jest zwiększyć wytwarzanie zarówno PGE1, jak i PGE3. Są ku temu dwie ważne przyczyny:1)wytwarzanie PGE2 jest ograniczone przez zwiększenie ilości PGE1 albo PGE3; 2)PGE1 i PGE3 charakteryzuje działanie przeciwzapalne i wiele innych cennych właściwości.
Skuteczność PGE1 i PGE3 najłatwiej można zwiększyć, przede wszystkim ograniczając spożycie wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego (z wyjątkiem ryb w pewnych przypadkach), a ponadto unikając czynników, które redukują wytwarzanie tych prostaglandyn. Pomocne może także być włączenie do diety pokarmów bogatych w GLA i kwasy omega3..
Jak wspomniano wcześniej, nabiał uzyskiwany z mleka z mleka zwierząt wypasanych na łąkch zawiera stosunkowo większą ilość omega3, jednak nadal występuje w nim znaczna ilość AA i PGE2. Produkty pochodzące od ssaków powinny być całkowicie wyeliminowane z diety osób cierpiących na schorzenia związane z nadmiarem PGE2[...]
Biorąc pod uwagę rolę niezbędnych kwasów tłuszczowych i prostaglandyn, które powstają na bazie tych kwasów, z łatwością można zrozumieć, dlaczego dieta wegetarianska składajaca się z nierafinowanych, pełnowartościowych pokarmów jest tak skuteczna w łagodzeniu bólu i stanów zapalnych towarzyszących takim chorobom, jak zapalenie stawów, oraz w oczyszczaniu serca i naczyń krwionośnych. Jest ona również pomocna w zapobieganiu i leczeniu wielu chorób zwyrodnieniowych, łącznie z rakiem. W rzeczywistości większość historii chorób występującym we wspólczesnym świecie można powiązać z nadmiarem kwasu arachidonowego i niedoborem kwasów alfa i gamma -linolenowego. Nadmierne spożycie AA, występującego w produktach zwierzęcych o dużej zawartości tłuszczów nasyconych i cholesterolu, nie tylko sprzyja powstawaniu groźnych procesów chorobowych, lecz także bezpośrednio hamuje wytwarzanie bezcennych prostaglandyn z GLA i tłuszczów omega3."
Koniec cytatu.
O  leukotrienach:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leukotrieny
Kwas alfa-linolenowy (PGE3):  siemię lniane, nasiona dyni, orzechy włoskie, produkty sojowe i warzywa ciemnozielone.
Kwas gamma-linolenowy (PGE1): mleko matki, spirulina, olejee z nasion wiesiołka, czarnej porzeczki i ogórecznika, nasiona klonu, jaworu i pokrewnych drzew
Kwas linolowy (PGE1): orzechy, nasiona, zboża, rosliny strączkowe, większość warzyw, owoców i produktów zwierzęcych
EPA i DHA (PGE3): ryby, mleko matki
Kwas arachinodowy (PGE2): mięso zwierząt, nabiał, jaja, orzeszki ziemne i wodorosty nori.

Przeanalizuj to, może wykorzystasz ten tekst z korzyścią dla dziecka.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10582
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #306 dnia: Maj 09, 2013, 21:14:51 »
Ale tu chodzi o dziecko, które jeszcze ma wyrosnąć i zbudować mocne kości, na których ma chodzić przez może kolejne i 100 lat.

Wiele chorób, które wymieniła Ewa jest albo na pewno powodowanych przez wirusy (katar), albo wirusy są jednym z podejrzanych sprawców (łuszczyca, toczeń, wiele raków). Astma bardzo często występuje razem z robakami u dzieci.

Przecież to właśnie Ty, Ewa dałaś kilka dni temu linka do angielskiego artykułu o różnych chorobach, których przyczyna leży właśnie w różnych zakażeniach
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=1041.msg20507#msg20507

Jeżeli są ewidentne owsiki, to trzeba nie rozważać diety i inne ideologie, ale najpierw sprawnie usunąć robactwo i potem zobaczyć, co się stanie.

Pozdrowienia :-)


Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #307 dnia: Maj 09, 2013, 22:26:54 »
Basiu!
Zgadzam się z Tobą. Przyczyny mogą być różne. Często bywa tak, że jest objaw/choroba, a przyczyn może być nawet kilka.
Zacytowałam ten fragment, by pokazać jeszcze inne spojrzenie na problem.
I tylko tyle. :)
Ewa

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #308 dnia: Maj 09, 2013, 23:10:21 »
Zapomniałam, pisząc przed chwilą...:)
Co do tego sluzotwórczego wpływu produktów mlecznych: powinnam była napisać , że produkty mleczne wg TMCH powodują nadmiar śluzu. Inaczej sluz patogenny. To nie mój wymysł, podaję co pisze w książkach :)
Pytasz Basiu skąd dziecko ma pobierać wapń?
Myślę, że z tych samych źródeł , z których pobiera go inne ssaki...z roślin.
No, dobra...przyznam się....:)
Z racji problemów ze zdrowiem męża nie jem od ponad 3 lat żadnych produktów mlecznych.
Wcześniej, jako że zbliżała się pięćdziesiątka, badałam wapń w organiźmie jako profilaktykę osteoporozy. Jadłam wszystko, a wapń był stale poniżej dolnej granicy normy. Suplementowałam go.
Teraz kiedy nie jem produktów odzwierzęcych (poza niewielką ilością dobrych jakościowo jajek i to w niewielkiej ilości) wapń mam w górnych wartościach, zresztą magnez i żelazo też.
Pamiętam jak pani doktor oglądając moje wyniki badań zachwycała się tymi wskaźnikami. Powiedziała, ze takich wyników nie widuje się często.
Miałam problem, bo z uporem maniaka obniżały mi się wyniki morfologii. Teraz już wiem dlaczego. Nie w braku żelaza tkwił problem , bo miałam je 110. Problem tkwił w witaminie B12.
Pisze się, że dieta z produktami odzwierzęcymi ma tylko jedną zaletę (białko), a reszta same wady. Natomiast dieta roślinna ma same zalety, a tylko jedną waðe- brak witaminy B12. Jako jedyną tą witaminę suplementuję...tu nie ma wyjścia. Wskaźniki morfologii podniosły się :)
Mleko ma 119 mg wapnia w 100 mg, jogurt 121 mg.
W roslinach wygląda to tak:
trawa jęczmienna- 514 mg
migdały -233 mg
amarantus 222 mg
kasza jaglana 246 mg
orzechy laskowe 209 mg
pietruszka 203 mg
nasiona słonecznika  174 mg
kapusta włoska 134 mg itd
Na własnej skórze przekonuję się, że nie stosując mleka nie mam braków w wapniu.
Pozdrowienia idę spac :)
Ewa

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10582
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #309 dnia: Maj 10, 2013, 00:03:43 »
Pytasz Basiu skąd dziecko ma pobierać wapń?
Myślę, że z tych samych źródeł , z których pobiera go inne ssaki...z roślin.

Tylko, że wiele ssaków tak na prawdę to trawi białko pierwotniaków, a nie białko roślin - prawda?
Fakt, nawet wilki w końcu pobierają białko z roślin.

Różnica między Tobą, a dzieckiem jest taka, że Ty musisz tylko się utrzymać na jakimś poziomie - już wyrosłaś, dziecko musi się zbudować i ma na to jeszcze tylko kilka lat, bo dziewczynki wcześniej kończą rosnąć.

Bez mięsa można spokojnie żyć, to prawda. Prawdą jest, że "nowoczesny" nabiał, tak samo, jak źle dobrane suplementy odwapniają kości, szczególnie u starszych osób, którym kalcytonina w tarczycy nie dość pracuje - to stwierdzono dość naukowo. Sam wapń nie wystarcza - on jest tylko początkiem łańcucha. Do uwapnienia kości potrzebny jest krzem i wiele innych minerałów i witamin. Krzemionka jest w roślinach - i tak dalej...

Jeśli chodzi o witaminę B12 to wegetariańska jest w wielu glonach i grzybach. U nas w Bałtyku za wiele jadalnych glonów nie ma, bo morszczyn wymiotło a innych nigdy nie było. Zostaje kupować suplementy, albo dogadać się z ludźmi jeżdżącymi na wschód, aby przywieźli kilka wiaderek morskiej kapusty.

Dobranoc :-)

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #310 dnia: Maj 10, 2013, 10:30:17 »
Myślę, że trzeba na to spojrzeć chłodnym okiem...tusiu w Twoim przypadku (jak w moim swego czasu)  to niezwykle trudne...wprowadzanie jednych zdrowych rzeczy, eliminacja innych, efektu prawie zadnego - rozumiem kota można dostać.
Szczerze mówiąc do tej pory rozgryzam mechanizmy rządzące się azs-em...
Robaki? może, ale jak w badaniach (wielokrotnych) nie wychodzą, to przyznajmy się...ich nie ma. Można zabawić się z vermoxem, ale ja osobiscie nie traktuje go jak cukierka. Jesli układ odpornosciowy jest sprawny, to robak nie powinien się zadomowić. Przeciez podobna sprawa jest z szeregiem chorób (w tym zakaznych). Sprawny układ odpornosciowy, zadna zaraza się nie ima.
Układ odpornosciowy? Tak, ale dlaczego. U nas w pierwszej kolejnosci zostały odstawione: kiszonki, jogurty, naturalny sok z marchwi i buraka, nie mówiąc o bonusach typu owoce cytrusowe, orzechy, serki typu Danio. Zdecydowanie mniej miesa, jajek. Przyznam mleko jeszcze tak, ale z kitowatą owsianką.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2622
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #311 dnia: Maj 10, 2013, 11:07:13 »
1) Robaki? może, ale jak w badaniach (wielokrotnych) nie wychodzą, to przyznajmy się...ich nie ma. Można zabawić się z vermoxem, ale ja osobiscie nie traktuje go jak cukierka.

2) Jesli układ odpornosciowy jest sprawny, to robak nie powinien się zadomowić. Przeciez podobna sprawa jest z szeregiem chorób (w tym zakaznych). Sprawny układ odpornosciowy, zadna zaraza się nie ima.  

Raczę zaprotestować w tych dwóch punktach :)

Ad. 1)
Pisałem parę razy - w państwowych, szpitalnych/przychodnianych laboratoriach pasożyty nie są wykrywane - za wyjątkiem sytuacji naprawdę masywnych zakażeń. Rozmawiałem o tym z poważnymi lekarzami, dla przykładu z dr Gawlikiem z Wrocławia. Mówił, że w przypadku podejrzenia pasożytów (lamblia, glista itd.) sam zleca badania w zaufanym, prywatnym laboratorium. Lamblia w państwowym laboratorium nie wyjdzie NIGDY. Taka jest niestety straszna rzeczywistość. Personel tych laborek często nawet nie bada próbek, były afery o wyrzucanie nieprzebadanych próbek do śmietnika - próbek z TASIEMCEM. Jest to efekt wieloletniego traktowania tego personelu per noga. Sami robiliśmy badania w przychodni PAROKROTNIE i nigdy nic nie wyszło - a chodziło o najprostszą sprawę, o owsiki. W prywatnym laboratorium wyszły - z wymazu, nie z kału.
Ad. 2)
Rozmawiałem z lekarzami także o tym. Kwestia czysto mechaniczna - połkniesz jaja, masz pasożyty. Silny układ odpornościowy może ewentualnie spowodować, że nie zamieni się to w masywne zakażenie macerujące jelita itd. Populacja np. owsików będzie skąpa, zwłaszcza przy trzymaniu higieny - ale ich metabolity nadal są bardzo szkodliwe. Są często właściwym i pierwotnym alergenem - podobnie, jak metabolity gronkowca zamieszkującego skórę atopików.
Moi drodzy - pasożyty są wysoce wyspecjalizowanymi, doskonale przystosowanymi organizmami. Ich cykl życia jest bardzo złożony i nie stać ich na to, by móc się utrzymać jedynie w osłabionym organizmie. One żyją w każdym dosłownie organizmie - sarny, wróbla, mewy, pstrąga; wszystko w naturze ma swoje pasożyty, często kilka różnych - i z tym żyje. Pasożyty są w równowadze z nosicielem - zniszczą go dopiero, jak będzie faktycznie osłabiony, schorowany itd. Ale zwykle nie zabijają żywiciela/gospodarza.

Moje dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że alergia i astma u dzieci są objawami zarażenia pasożytami - ustępowały u wszystkich dzieci po vermoksie.
Nikt nie traktuje vermoxu jak cukierka - bierze się raz na pół roku. Można zresztą wypić herbatkę z wrotyczu, krwawnika, omanu itd.  -też działa. Pestki z dyni także - świeże, utarte. Znalazłem w Ożarowskim ;)

Więc po pierwsze bierzemy "na ślepo" trutkę na owsiki - i patrzymy, co dalej. Jeśli to nic nie daje, to robimy szeroki zakres badań w prywatnym laboratorium prowadzonym przez wkręconego w temat pasjonata.
« Ostatnia zmiana: Maj 10, 2013, 11:10:44 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #312 dnia: Maj 10, 2013, 11:32:26 »
Cytuj
Jesli układ odpornosciowy jest sprawny, to robak nie powinien się zadomowić.


Dorzucę i ja swoje 2 grosiki :)
Co może świadczyć o odporności organizmu ?
- Pewnie znajdzie się trochę kryteriów

Czy można jakoś zmierzyć obiektywnie odporność organizmu ?
- Odpowiedź brzmi NIE. Nie ma żadnego kryterium, jednostki, czy jakiegokolwiek czynnika mogącego wykazać odporność.
Odporność jest bardzo subiektywnym pojęciem, tworzonym chociażby ze statystyki:
Cała rodzina się w ostatnim sezonie grypowym chorowała, ja nie, znaczy się - jestem odporny.
Ale może odporny na ten jeden szczep wirusa, może gdybym w tym czasie złapał  innego wirusa grypy, zapalenia wątroby lub inne świństwo, to co ?
Byłbym dalej odporny, czy nie ?
 
Wydaje mi się, że kwestia pozostaje dalej otwarta.

veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #313 dnia: Maj 10, 2013, 11:38:07 »
1) Robaki? może, ale jak w badaniach (wielokrotnych) nie wychodzą, to przyznajmy się...ich nie ma. Można zabawić się z vermoxem, ale ja osobiscie nie traktuje go jak cukierka.

2) Jesli układ odpornosciowy jest sprawny, to robak nie powinien się zadomowić. Przeciez podobna sprawa jest z szeregiem chorób (w tym zakaznych). Sprawny układ odpornosciowy, zadna zaraza się nie ima.  

 

Więc po pierwsze bierzemy "na ślepo" trutkę na owsiki - i patrzymy, co dalej. Jeśli to nic nie daje, to robimy szeroki zakres badań w prywatnym laboratorium prowadzonym przez wkręconego w temat pasjonata.
A co ma dawać dzieciom w duzych skupiskach jak przedszkole, szkoła? Kto sprawdza czy myły ręce?

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2622
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #314 dnia: Maj 10, 2013, 12:08:23 »
Nikt nie sprawdzi - więc dziecka są wciąż narażone na zarażenie. I o tym mówiłem ;)
Porządne mycie rąk w przedszkolnej toalecie i papierowe ręczniki tamże dużo mogą poprawić (i krótkie paznokcie) - ale i tak jaja są po prostu w kurzu. Wszędzie ;)
Gdyby mi to ktoś mówił, to bym niedowierzał - ale wszyscy moi znajomi którzy dali swoim dzieciom vermox, odnotowali całkowite ustąpienie objawów alergii.
Mamy tylko jeden przypadek dziewczynki z kłopotami alergicznymi, która nie dostała vermoxu - bo nasze sprawdzone laborki nic nie wykryły. Może to być więc ten (chyba rzadszy) przypadek "wrodzonej" alergii "bezowsikowej".
Różnice, głupcze!