Autor Wątek: Witamina C, choroby skóry  (Przeczytany 183275 razy)

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #210 dnia: Sierpień 05, 2011, 18:52:56 »
Adrian się nuuuudzi.  :(
Może poruszy Go pytanie o zasadność stosowania kremów z witaminą c ?
Cytuj
Większość witamin pobieranych z pokarmem pochłaniają na swoje potrzeby głównie narządy wewnętrzne naszego organizmu. Skóra jest ostatnia w kolejce i otrzymuje niewielki procent witamin zawartych w pożywieniu.
Ponadto podczas ekspozycji skóry na działanie promieniowania UV ilość kwasu askorbinowego ulega znacznemu zmniejszeniu: działanie UV o natężeniu identycznym jak słońca w południe przez okres 45-50 min. zmniejsza zawartość witaminy C w skórze o 80%.
cyt z  http://mazidla.com/component/virtuemart/?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=49&category_id=7


Offline krynia

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 141
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #211 dnia: Sierpień 06, 2011, 10:06:24 »
Kiedyś coś takiego znalazłam a propos witaminy C do pielęgnacji skóry.
http://www.biochemiaurody.fora.pl/domowe-laboratorium-urody,7/serum-z-witamina-c-na-bazie-kropli-juvit,419.htmlhttp://
Zastosowałam, byłam zadowolona. Stosowałam 10 dni, bo miałam odczucie, że jak dla mojej skóry, to wystarczy - po prostu przestało się wchłaniać i zostawała na długo lepka powłoka.
Skóra zrobiła się nie tyle jaśniejsza, co bardziej rozświetlona. Stosowałam na noc.

Offline kasia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 476
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #212 dnia: Sierpień 06, 2011, 23:21:11 »
Dziękuję kryniu,to dobra inspiracja z tym smarowidłem witaminowym.Pewnie można zamiast wody destylowanej użyć jakiegoś naparu czy odwaru ziolowego wskazanego dla skóry,może nostrzyk ?

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #213 dnia: Sierpień 07, 2011, 20:50:47 »
Przyłączam się do podziękowań Kasi.

Arte ogłosiła początek sezonu na jarzębinę . zebrałam owoce, rozdrobniłam , podgotowałam 5 minut. Zgodnie z zaleceniami Kryni należy zmieszać z żelatyną (galaretka) albo mąką ziemniaczaną (kisiel). Gotowym smakołykiem  posmarować skórę. Takie naturalne serum witaminowe.

Dla wielbicieli witaminy - czas na artestyczny sok jarzębinowy.

Offline kasia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 476
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #214 dnia: Sierpień 07, 2011, 21:43:10 »
A jak należy najlepiej ten sok artestyczny przygotować?rozumiem,ze sok "na zimę"?Czy z jarzębiną należy się spieszyć?czy owoce opadną albo zostaną zjedzone przez skrzydlaczy?ja przed wiekami robiłam tylko korale...Bardzo dziekuję za cudny pomysł z galaretką.Pozdrawiam,kasia

Adrian Budek

  • Gość
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #215 dnia: Sierpień 08, 2011, 08:09:12 »
W skórze są największe braki witaminy C. Bo tak jak wspominałem, organizm najpierw wykorzystuje ją do ważniejszych celów. Zalecane dawki są bardzo małe dlatego nie wystarcza jej na wszystko. Bierzcie ją więc skąd tylko można wewnętrznie lub zewnętrznie - nigdy jej za mało.

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #216 dnia: Sierpień 08, 2011, 09:40:30 »
sok jarzębinowy
Nie chcę wchodzić w kompetencje arte - to Ona skutecznie propaguje ten wartościowy galen na forum (pięknie brzmi, co nie?)
dlatego napisałam, że sok jest artestyczny.

Pod nieobecność naszej specjalistki soczkowej pozwolę sobie wkleić te oto słowa luskiewnika
Cytuj
Sok z owoców - Succus Sorbi.

Świeże owoce umyć, zmielić przez maszynkę do mięsa, włożyć do emaliowanego garnka i zalać wodą tyle tylko, żeby masę przykrywała; następnie wsypać cukier (na każdy 1 kg owoców -0,5 kg cukru); odstawić na 6-8 godz.; potem gotować masę owocową przez 15-20 minut; przecedzić; dosłodzić do smaku (jeżeli na 1 l wyciągu damy 1 kg cukru to uzyskamy syrop). Pasteryzować 20 minut w wodzie o temp. 80 °C. Doskonały jest wymieszany z innym sokiem, np. cytrynowym, jabłkowym, pomarańczowym.

Pierwszy raz zbieram jarzębinę. Nie jest to takie bardzo proste. Na tych samych baldachach są owoce czerwone, pomarańczowe i przejrzałe , z nawet zgniłe .
Takie cuda to u mnie , czy wszędzie?

Offline kasia

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 476
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #217 dnia: Sierpień 08, 2011, 20:51:53 »
Inez,u mnie większe cuda.........na jednym drzewku jarzębinowym i pomarańczowe owoce i wlaśnie świeżo rozkwitłe kwiatostany.Dzieki za info o soku-ja pytalam głównie dlatego,ze w czasie mielenia moga się uszkodzić nasionka ,a one ponoc uszkodzone są cos nie teges.pozdrowienia od kasika co się trzęsie jak osika  :)  (liście ,nie czynności wydalnicze mam na mysli)

Offline ineslik

  • Global Moderator
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2121
    • herbiness
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #218 dnia: Sierpień 08, 2011, 21:28:16 »
W nasionkach jest witamina amigdalina, czyli zdrowe. Negatywny wpływ to mają one na proces fermentacji - dlatego jarzębina na wino powinna mieć nieuszkodzone nasionka.

owoce i kwiaty w jednym czasie - Amazonia !

OK , zrozumiałam . Amigdalina rozpada się na cyjanowodór. ten sam składnik, co w migdałach i innych skarbach . Alchemik powiedziałby - wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. czyli z umiarem.

Zwróciłam jeszcze uwagę na emaliowany garnek, zalecany w przepisie . Chodzi chyba o to , że wit. c wchodzi w reakcje z metalami.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 08, 2011, 21:35:13 wysłana przez ineslik »

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #219 dnia: Sierpień 16, 2011, 14:37:39 »
Nie może być tak, ze witamina C schodzi do podziemii :)
A teraz, taki wpis znalazłam na forum farmaceutycznym:

"Od kilku miesięcy zmagam się z nawracającymi infekcjami układu moczowego. Tydzień temu miałam zaostrzenie objawów - mdłości, temp 37,8 st Celcjusza, ciśnienie 160/100 plus oczywiście dolegliwości bólowe(5 dni od ostatniej dawki antybiotyku). Zgłosiłam się do lekarza, który zaproponował badanie w szpitalu. Niestety do tego czasu było kilka dni, podczas których ratowałam się domowymi sposobami, m.in. witaminą C. Wyniki badań moczu ogólnego wyszły na tyle zadowalające, że nie przyjęto mnie do szpitala, nie wykazano obecności bakterii, ustąpił też objaw Goldflama, unormowała się temperatura i ciśnienie krwi.
Czy ta witamina C mogła zatuszować obecność bakterii?
Nie wiem, co mam teraz robić, bo przed lekarzem wyszłam na jakąś idiotkę-hipochondryczkę.
Dalej nie czuję się najlepiej, w szpitalu dostałam receptę na antybiotyk wg poprzedniego posiewu- czy mam go brać? ".
Nikt nie odpowiedział.
Ja zadałam tam pytanie: jak brzm i handlowa postać leku, który jest bioprogesteronem?
Zadziwiające, pełno ludzi, a pokazuje mi się ZERO wyświetleń mojego wpisu. Więc otwarłam go sama...dalej pokazuje się zero wyświetleń.
Ale ten wpis z wit. C zainteresował mnie...ciekawe jak i kto odpowie...a może moderatorzy go
zdejmą?

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #220 dnia: Sierpień 17, 2011, 09:47:07 »
Mimo, że założyłam odrębny wątek "Medycyna ekologiczna" wiadomości dotyczące witaminy C zamieszczę w tym wątku.
Fragment z książki :"Od lekarza do grabarza":
Omówiony jest temat dlaczego organizm człowieka w wielu wypadkach nie jest w stanie kontrolować przyrostu złosliwych i niezłosliwych komórek nowotworowych.
"Otóż wiadomo, że człowiek jest jednym z niewielu przedstawicieli ssaków, który nie jest w stanie wyprodukować własnej witaminy C.(Inne to szympans i świnka morska). Dlatego też, aby mógł przetrwać, musi koniecznie dostarczyć ją z zewnątrz.Wiadomo też, że glukoza i witamina C mają podobną strukturę chemiczną.Co to oznacza dla ludzi wrzucających w siebie tony węglowodanów i znikome do potrzeb ilości witaminy C? Oznacza to, że wprowadzone w ten sposób do komórek duże ilości glukozy (finalny produkt każdej postaci węglowodanu), blokują do nich dostęp witaminie C A to tylko dlatego , że obie substancje używają tego samego kanału transportu. Ostateczny rezultat jest więc taki, że wprowadzając do organizmu zawyżone ilości cukru, uniemożliwiamy witaminie C wypełnienie komórek.
Znając tę ważną zależność, możemy teraz zapytać, jaki jest związek witaminy C a zjawiskiem nowotworowych przerzutów?
Okazuje się, że i tutaj mechanizm działania jest nadzwyczaj prosty.
Zgodnie z opinią szefowej zespołu naukowego M. Ratha, dr nauk medycznych Aleksandry Niedźwieckiej, winowajcami śmiercionośnych przerzutów są kolagen i tkanka łączna, wiążące komórki w całość.Ich brak lub niedobór oznacza bowiem podatność komórkowej membrany (otoczki) na rozerwanie, przez co niekontrolowana ekspansja komórek nowotworowych staje się faktem. A to tylko dlatego, że znajdujące się w nowotworowych komórkach enzymy (metaloproteinazy; MMPs), posiadają zdolność rozpuszczania kolagenu  i tkankim łącznej.
Jeśli natomiast oba składniki występują w dostatecznych ilościach, wówczas otoczka komórki może z powodzeniem oprzeć się działaniu MMPs.
Odpowiedź podsunął biochemik wszechczasów , prof. L. Pauling, proponując chorym na raka własną "zunifikowaną metodę Paulinga", a wraz z nią aminokwasy i witaminę C (kwas askorbinowy), bez których ani kolagen, ani tkanka łączna nie mogą zaistnieć!
Proste?  To dobrze, bo metoda Paulinga potrafi dla chorych na raka uczynić wiele. Może to przynieść oczekiwaną nadzieję dla innych, co potwierdzają dane kliniczne dr Niedźwieckiej. Jakie są rezultaty? Fenomenalne, bo jakże inaczej można określić blisko 100-procentowe powstrzymanie przerzutów w przypadku choroby nowotworowej i odwrócenie zmian miażdżycowych w tętnicach. (Gdyby tak jeszcze można było metodę Paulinga opatentować!).
Przeglądając literaturę medycyny ekologicznej, trudno nie zaobserwować wysiłków lekarzy skoncentrowanych na systemie immunologicznym. I nie chodzi im tylko o powstrzymywanie zjawiska groźnych przerzutów, ale nade wszystko o zmniejszenie możliwości wystapienia kacheksji.
System obronny dla lekarzy leczących przyczyny jest bodajże jednym z najważniejszych w procesie leczenia choroby nowotworowej. Dla nich jest on tym, który decyduje o powodzeniu terapii. Dlatego też szczególny nacisk kładą na techniki wzmacniające go, co czynią na przekór wskazaniom onkologów "konwencji".
Wzmacniać więc czy też nie wzmacniać?
Oto i wypowied w tej sprawie dyrektora centrum zapobiegania rakowi ze stanu  New Jersey, specjalisty z zakresu immunologii, onkologii i farmakologii, byłego pracownika National Cancer Institut, wczesniej wspomnianego dr Charlesa Simonea:"Ponieważ obie techniki leczenia (chemioterapia, naświetlanie) polegają na generowaniu wolnych rodników, a antyoksydanty neutralizują wolne rodniki, logika podpowiadałaby unikanie antyoksydantów".
Takiej teorii, jak twierdzi dr Simone, onkolodzy uczą się w szkołach medycznych - "witaminy i minerały negują zdolność zabijania raka chemoterapią i naświetlaniem". Czy tak jest w rzeczywistości?
"Nie bardzo - kontynuuje dr Simone. - Tak naprawdę to dodatkowa odżywcza pomoc, nie tylko obniża natężenie skutków ubocznych chemoterapii i naświetlania, ale też podwyższa ich potencjał niszczenia nowotworowych komórek. Innymi słowy, jak dodaje dr Simone :"pacjenci spożywający suplementy witaminowo-mineralne w trakcie konwencjonalnego leczenia wracają do zdrowia szybciej i żyją dłużej od tych, którzy tego nie czynią".[...]

Dlaczego, mimo starcia poglądów w tej kwestii, lekarze "od przyczyn" (ekologiczni) tak zdecydowanie opowiadają się za wzmocnieniem immunologicznego systemu?
Z prostej przyczyny - poddając go biochemicznej stymulacji (np. ozonem lub hormonem grasicy-uzależnione od rodzaju raka)., oczekują zwikszonej produkcji limfocytów, immunoglobulin, szpiku kostnego czy makrofagów.
Wiedzą bowiem, że jeśli immunologiczny oręż otrzyma właściwe rozkazy, to nowotworowe mutanty, jakie tworzą się w trakcie podziału tysięcy trylionów komórek, zostaną wyrzucone na zewnątrz.[...]
"System immunologiczny utrzymuje i odnawia tkanki poprzez eliminację komórek rakowych. Tylko w przypadku jego osłabienia komórki rakowe rozmnażają się i rozprzestrzeniają w całym organiźmie, zaręcza dr V. Marcial-Vega., były adiunkt wydziału radiologii na amerykańskim uniwersytecie w Miami.
"Co najmniej 95% chorych na raka wykazuje załamanie systemu immunologicznego z powodów fizycznych, chemicznych, psychicznych lub z powodu zatrucia środowiska. Jeśli system immunologiczny jest pominięty, rak jest niby leczony , ale cóż to za leczenie, kiedy pomijane są rzeczywiste przyczyny jego powstania."

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #221 dnia: Sierpień 18, 2011, 09:39:16 »
Dzisiaj na swój temat...
od blisko miesiąca wprowadziłam zwiększone dawki witaminy C:
wczoraj starałam się zanalizowac czy mam jakieś obserwacje, oczywiście takie pierwsze ...nie wiem na pewno czy to witamina C ale:
1. cierpiałam na silne bóle głowy, szczególnie trapiły mnie migreny oczne...czasami nawet po dwa ataki na dzień. Uważałam, że wszystko to spowodowane jest katastrofalnymi zmianami zwyrodnieniowymi w szyi. Wczoraj stwierdziłam, że w czasie tego miesiąca bolała mnie jeden raz głowa - rano, po nocy....przeszło bez prochów.
2. szyja mnie chyba mniej boli, bo przestałam sięgac po kołnierz ortopedyczny, a wyjatkowo go nie lubię i zakładam tylko jak ból mocno daje mi w kość...
3. mimo, że biorę zwiększone dawki witaminy, wczoraj wstałam z jakimiś dziwnymi dreszczami...pomyslałam, że jest to skutkiem intensywnego , poprzedniego dnia i jeszcze zmeczenie ze mnie nie wyparowało. Po południu okazało się, że zaczyna mnie boleć gardło, bolało z upływem czasu tak mocno, że czułam je nawet przy ruchach głowa. Ucieszyłam się i zmartwiłam za jednym razem...ucieszyłam, bo pomyslałam, że mogę zrobić eksperyment z uderzeniem dużą dawką witaminy. Po południu zażyłam acerolę z kwasem l-askorbinowym. Ile tego było: nie wiem, ale bardzo dużo, przypuszczam, że ok. 7-8 g (tak na oko) ;) , przyjęłam do momentu pójścia spać jeszcze dwie takie dawki.....wstałam rano i....kurcze blade: jestem zdrowa, gardło nie boli, chrypka odpuściła ....musiałam Wam to napisac.  :) Ewa

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #222 dnia: Sierpień 29, 2011, 13:49:07 »

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #223 dnia: Sierpień 30, 2011, 08:50:39 »
Co na temat witaminy C pisze w :"Od lekarza do grabarza" J. Maslanky (ekomedycyna), film z autorem ksiązki wstawiłam do watku: "medycyna ekologiczna":
"Przeogromne znaczenie w leczeniu chorób nowotworowych oraz układu krążenia (jak i w prewencji) ma witamina C (kwas askorbinowy), co udokumentowane jest niezliczoną ilością badań. Z pewnością ilość ich stanowi odpowiedź biochemików na kpiny ze strony Wielkiej Farmacji, która terapeutyczne wartości tejże witaminy sprowadziła do poziomu ewentualnej asysyty dla chorych cierpiących z powodu kataru...
Tymczasem wyniki dziesiątków badań są bezlitosne. Chociażby te z kalifornijskiego uniwersytetu w Berkley:"Istnieją niepodważalne dowody wskazujące na ochronne działanie  witaminy C w przypadku raka piersi."
Rak piersi nie jest jedynym rodzajem raka, który obawia się działania tej witaminy. Obawiają się jej wszystkie nowotworowe komórki - złośliwe i niezłośliwe- wiedząc, że odpowiednie ilości tej witaminy nie dopuszczą do ich niekontrolowanego rozwoju.
Witamina C zapobiega także żylakom i wzmacnia kruche naczynia krwionośne. Lekarze, którzy przepisują ją na tego rodzaju schorzenia, wiedzą, że nie są one bolączką ludzi otyłych (szczupli też je mają), a wszystkich tych którzy wykazują chroniczne braki witamin C, E i kolagenu. Nie są one nawet, jak zwykło się sądzić, kłopotem kobiet w ciąży, choć te, z uwagi na potrzebę dzielenia się składnikami odżywczymi z przyszłym dzieckiem, powinny być niby bardziej podatne. O tym, że tak nie jest, poinformował je m. in. doktor nauk medycznych z Ameryki , Carlton Fredericks:"Kobiety ciężarne z wysokim poziomem witaminy C stanowią tylko jedną dziesiątą przypadków wystąpienia żylaków, gdzie pozostała część to kobiety, które wykazują się niską ilością jej spożycia".
Z kolei o doskonałym działaniu witaminy E w przypadku zapalenia tętnic (białko C-reaktywne-CRP) poinformowali naukowcy z Uniwersytetu w Teksasie (Dallas, USA) na łamach "Biology &Medicine"(2000):"Badania wykazały, że witamina E w sposób zdecydowany obniża CRP zarówno cukrzykom, jak i osobom niewykazującym oznak cukrzycy (lecz z chorobami serca). Udowodniły one również, że witamina E może dodatkowo okazać się skutecznym sposobem w próbach eliminacji chorób układu krążenia".(Osoby poddane badaniom otrzymywały witaminę E w ilości 1200 IU, co spowodowało redukcję zapalenia tętnic aż o 30%!).
O wyjątkowych zdolnościach witaminy E w obniżaniu stopnia ryzyka wystapienia chorób układu krążenia o nieprawdopodobne 80% poinformował świat medycyny "New England Journal of Medicine", opisując przeprowadzone na szeroką skalę badania, które bezsprzecznie wykazały, że brak tej witaminy  jest jednym z głównych powodów kardiologicznych statystyk. Wiadomość ta nie jest dla lekarzy leczących przyczyny (ekomedycyna - przyp. mój) nowością, albowiem witaminę E wykorzystują rutynowo w swoich procedurach leczenia. Tak jak i kwas askorbinowy, który potrafi nie tylko kontrolować nowotworowe przerzuty i miażdżycowe guzy, ale też wspomóc wątrobę w celu efektywnego usunięcia z niej estrogenowych nadwyżek, które próbuje zmetabolizować i wydalić na zewnątrz.To ważna informacja dla tych wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy leczą lub pragną zapobiec rakowi narządów rodnych, niedoczynności i guzkom tarczycy, endometriozie, cystom, nadżerkom, rakowi piersi oraz prostaty czy osteoporozie.
O witaminie C, jej wszechstronnym działaniu oraz konieczności suplementacji w odpowiednich do potrzeb ilościach, pisze już nawet "The New York Times", powołując się na opinię lekarza z Centrum Kontroli i Prewencji Chorób z Atlanty, dr G.P. Oakleya:"Nie zalecając witaminy C naszym pacjentom, my, lekarze, popełnialiśmy pomyłkę. Trzeba przyznać, że nie mieliśmy racji". W stu procentach!
No ale skąd mieliby wiedzieć o konieczności jej dodatkowego poboru, skoro ich wykładowcy fakultetu farmacji sami nie bardzo wiedzą o tym, że homo sapiens witaminę C musi otrzymywać z zewnątrz!".
O witaminie C w medycynie ekologicznej często się wspomina, ale o tym innym razem  :)

Offline vitara

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 363
  • nr gg 14 987 97
Odp: witamina C i choroby skóry
« Odpowiedź #224 dnia: Sierpień 30, 2011, 09:00:25 »
Pewien Pacjent x miał kłopoty ze skokami ciśnienia . Serie badań diagnoz nie wykazywały przyczyny , sprawę załatwiła jedna tabletka rutinoscorbinu dziennie.

Nie myślcie sobie ze Profesorowie, czy doktorowie farmacji mają zarąbistą wiedzę stale poszerzaną, nie nie mają, oczywiście nie można generalizować ale nie mają , dodatkowo są bardzo zamknięci na nowe sposoby leczenia...