Ale gdzie tu kłamstwo? Te wody pełnią taką rolę a że niektórzy nie mogą ich pić cóż począć. Takie życie.
Jak ktoś w to wierzy to mógłby zbadać sobie poziom magnezu, później pić codziennie przez miesiąc lub dwa 1,5 l wody wysokozmineralizowanej (nie zmieniając diety), a później badanie powtórzyć.
Nawet przedstawiciel Żywca pisał:
Faktycznie podstawowym zadaniem wody jest nawadnianie organizmu, a nie dostarczanie składników mineralnych. Jak zauważył stopi, źródłem substancji odżywczych (w tym składników mineralnych) powinna być odpowiednio zbilansowana dieta.
Ludzie przez wieki pili wodę deszczową, czy tę pochodzącą z ujęć powierzchniowych (bliską deszczowej). W wielu regionach świata nadal taką piją, chociaż coraz rzadziej jest to możliwe, ze względu na postępujące zanieczyszczenie wód powierzchniowych. Woda deszczowa jest wodą bardzo miękką, o bardzo niskiej mineralizacji (twardość wyrażona wodorowęglanem wapnia na poziomie 25 mg), a jednak jej spożycie było od zarania dziejów naturalnym źródłem nawodnienia organizmu.
Wracając do tematu głównego:
kwas szczawiowy + wapń = trudno rozpuszczalny szczawian wapnia
a kwasu szczawiowego w żywności jest sporo.
Jaka jest naturalna droga usuwania wapnia "zużytego" w procesie przebudowy kości?
Jeszcze naszła mnie taka myśl:
Mężczyźni znacznie częściej niż kobiety chorują na kamicę nerkową.
Dlaczego?
Pewne jest że więcej się pocą i przez to muszą więcej pić, a często jest to woda mineralna.