Autor Wątek: Obrzęki i uogólnione reakcje alergiczne, dieta antyhistaminowa  (Przeczytany 31876 razy)

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 983
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #30 dnia: Sierpień 24, 2016, 08:47:35 »
Wczytaj się w 2 pierwsze zdania z Twojego linka o kwasie foliowym, a później przeczytaj to:
http://kreatorzdrowia.com/kwas-foliowy-a-foliany-jaka-jest-roznica/
Powinnaś unikać kwasu foliowego, a stosować foliany

To było nieprecyzyjnie - chodzi o aktywną formę wit. B9 - metafolinę - tą której organizm już nie musi przystosowywać do swoich potrzeb - tutaj jest to dobrze opisane: http://www.solgar.pl/wiedza/leksykon/foliany
Z tym niebraniem wit. B9 też możesz mieć rację - jesteś wegetarianką .

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #31 dnia: Sierpień 24, 2016, 08:55:25 »
leo, gdyby nie Ty, w ogóle pewnie bym nie przykładała uwagi do wątku tych folianów czy metafoliny :-) Zgłębiam temat, dzięki za dzielenie się wiedzą!  :)

Offline mariolak

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #32 dnia: Sierpień 25, 2016, 21:16:21 »
mariolak - dziękuję bardzo za obszerny opis Twojej historii. Momentami mroził krew w żyłach, ale najważniejsze, że z tego wyszłaś! Spisuję te wszystkie preparaty i suplementy, które sugerujecie. Muszę się najpierw rozeznać, które mnie nie dobiją.
Wiecie, co jest najdziwniejsze? Choć czasem miałam jakieś bardzo lekkie dolegliwości trawienne, to jednak przez 30 lat wcinałam te orzechy, soję, tofu, pomidory, czekoladę, sery pleśniowe, i to wszystko nagle cholera wzięła po jednej jelitówce. Nie wyobrażam sobie, bym mogła nie móc ich jeść do końca życia i bym do końca życia miała drżeć przed anafilaksją. Bez sensu :'(
Się nie przejmuj :) Słuchaj siebie, nie lekarza. Teraz jem wszystko, aczkolwiek planuję definitywnie odstawić pszenicę czyli ogólnie gluten, z wyjątkiem chleba żytniego na zakwasie, bo dla mnie ma on właściwości lecznicze. Dwa razy w roku (na Boże Narodzenie i na Wielkanoc) kupuję sobie 3litrowe słoje z korniszonami i zjadam je w 2-3 dni, bo uwielbiam :D (dlatego na święta, bo mam pryszcze na pysku, jak się tak - za przeproszeniem - nażrę ;D ;D
napisałam o swoich doświadczeniach bo w internecie natrafiłam na cała masę głupot nt. diet antyhistaminowych i modzie na takie diety. Dieta antyhistaminowa ma sens na początku, kiedy usiłujesz funkcjonować normalnie. Potem trzeba wygasić stan zapalny (a metod na to na tym Forum znajdziesz sporo - i słuchaj rad, weryfikuj je doświadczalnie i dziel się tymi doświadczeniami), zadbać o sprawne funkcjonowanie żołądka i jelit, a reszta sama się wyreguluje :)

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #33 dnia: Sierpień 26, 2016, 08:42:38 »
mariolak - to, co piszesz, ma dla mnie całkowity sens i też czuję, że to jest właściwy porządek rzeczy, podobnie, jak wspominała Basia, leo i inni, którzy starają się mi pomóc. Ostatnie 3 dni były całkiem ok, a wczoraj czułam się już tak dobrze (i nie wzięłam leku), że w przypływie optymizmu stwierdziłam, że sprawdzę, czy mogę zjeść utęsknionego, "zakazanego" banana. No. I już wiem. Od wczoraj wyglądam, jakbym połknęła piłkę lekarską, w brzuchu ogień, noc z głowy, kwestią godzin jest, kiedy mnie znów przeczyści i znów od początku. To jest jakiś horror. Stosuję Wasze zalecenia, ale obawiam się, że zanim odbuduję jelita, umrę z braku witamin, bo wychodzi na to, że obecnie mi nie szkodzi może 10 produktów. Do tego moja wyobraźnia tak się rozbudziła po przeczytaniu dziesiątek artykułów o nieszczelnych jelitach, że oczami duszy widzę, jak przecieka mi do krwioobiegu wszystko, co jem  ;D

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 983
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #34 dnia: Sierpień 26, 2016, 09:40:30 »
Lenka - do tej odbudowy jelit może się przydać MCT - średniołańcuchowe trójglicerydy z oleju kokosowego nierafinowanego - dodają to do odżywek dla niemowlaków właśnie w tym celu. Można też zastosować to: http://rozanski.li/165/fructus-capsici-owoc-ostrej-papryki-w-fitoterapii/  - oczywiście z poprawką na swoje możliwości. Jako pożywkę dla bakterii jelitowych można użyć inulinę (do nabycia na kg) - za niedługo będzie topinambur - b. dobre jej źródło. Witaminki - jak nie dajesz rady podać sobie w jedzeniu - to piguły, albo te z grupy B w zastrzyku

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #35 dnia: Wrzesień 07, 2016, 09:44:20 »
Hej drodzy. Nie zapeszając, jest jakby lepiej. Wedle zaleceń Basi łoję probiotyki (te antyhistaminowe - Bifidobacterium infantis, Bifidobacterium bifidum, Lacidophilus acidophilus), vit B6, B12, mocne dawki C, dorzuciłam La pacho, bo ma w końcu dużo kwercetyny, wszystko posypuję kozieradką i czarnuszką i jest nieco lepiej. Jeszcze 3 dni temu dziesiąty dzień z rzędu ćmiła mnie głowa, ale od 3 dni, odpukać, na razie żadnych objawów ani ze strony jelit, ani puchnięcia.

Ciekawą teorię wysnuła... okulistka, u której byłam w tamtym tyg. Przypomnę - oprócz silnych rzutów alergicznych (czy też pseudoalergicznych) po jelitówce i nawrocie obrzęków, zaczęłam mieć tragiczne bóle oczu i głowy. Rodzinny uznał, że nie podejmie się diagnozowania oczu i potraktował to jako osobną sprawę. Muszę przyznać, że okulistka przywróciła trochę utraconą przeze mnie dawno temu wiarę w lekarzy. Przeprowadziła gruntowny wywiad, co się ze mną działo dzień po dniu i stwierdziła, że po jelitówce pojawiły się najwidoczniej poważne zaburzenia elektrolitowe, które zawsze wpływają na oczy, głowę i wywołują parestezje (które mnie wykańczały); wizyta pogotowia i zastrzyki sterydowe tylko je wzmocniły i pogorszyły sprawę. No dawno nie spotkałam lekarza z tak holistycznym podejściem. Generalnie potwierdziła tylko Wasze sugestie, że naprawa jelit to podstawa. Tak czy siak, na bank mam jeszcze dziurawe te jelitka, bo po 3 tyg. obserwacji i notatek w sumie nie ma wątpliwości, że po spożyciu pokarmów zawierających histaminę na drugi dzień jest pogorszenie - wzdęcia, czerwienienie, łomotanie serca, ból głowy, mrowienia.

Pomyślałam sobie, że dobrze byłoby trochę 'oczyścić krew' ze wszystkiego, co mi się teraz w niej nagromadziło, ale chwilowo nie piję pokrzywy i lukrecji z uwagi na ich wysoki poziom histaminy. Mam w domu fiołek trójbarwny, ale tu zapaliła mi się czerwona lampka: on z kolei zawiera kwas salicylowy, a ja mego wstrząsu anafilaktycznego w przeszłości nabawiłam się przecież przez NLPZ. Nie śmiejcie się ze mnie, ale czy uczulenie na NLPZ jest przeciwwskazaniem do stosowania ziół, które zawierają salicylany? To dla mnie ważna kwestia. Dzięki!!!  :)




Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk naczynioworuchowy, uogólnione reakcje alergiczne
« Odpowiedź #36 dnia: Październik 07, 2016, 08:08:13 »
Hej wszystkim.
Wprawdzie moje pytanie sprzed m-ca przeszło bez echa, ale nic to - piszę dalej. Choćby po to, by ktoś inny, kto kiedyś tu trafi z podobnymi problemami, nie musiał przechodzić tego, co ja, teraz i wyszedł trochę pokrzepiony. Bo ja jestem na granicy wytrzymałości, niedożywienia i nerwicy lękowej.

Jest źle.
Po 2 m-cach ścisłej diety antyhistaminowej (bez roślin strączkowych, orzechów, pomidorów, awokado, serów dojrzewających, kiszonek, alkoholu, selera, cytrusów, pszenicy, gruszek, kakao) i faszerowaniu się probiotykami, spiruliną, B6, B12, C, D3, olejem z czarnuszki, estrami lnianymi i ziołami, które miały stabilizować komórki tuczne, poprawiło się tylko to, że przestała mnie boleć głowa i skończyły się bóle brzucha.

Niestety, pozostałe objawy rozhulały się tak, że nie ma już prawie dnia bez następującej sekwencji, czasami w lekko zmienionej kolejności: zjedzenie czegoś (albo i nie) -> ogromne poczucie niepokoju -> ucisk głowy -> lęk ->kołatanie serca -> parestezje głowy i twarzy ->mrowienie warg i ust -> czasem zaczerwienie ust bądź powolne pojawianie się pokrzywki na śluzówce ->biegunka ->panika ->jeszcze większy lęk i osłabienie ->sięgnięcie po antyhistaminiki z nadzieją, że zdążą zahamować obrzęk.

Skutki: rosnący lęk przed jedzeniem, wycieńczenie, narastająca nerwica, niechęć do wychodzenia gdziekolwiek.
Wiem, co teraz powiecie: to stres indukuje te objawy. Ha! Też tak myślałam, starając się usilnie relaksować. Ale jakiś czas temu natrafiłam na artykuł doktora, który całkowicie odwraca ten łańcuch przyczynowo-skutkowy, przyczynę, paczajcie: http://www.alergologia.com.pl/113-psychika-a-alergia

Gdy to zobaczyłam, uznałam, że trzeba niestety uderzać do służby zdrowia, bo nie da się już dłużej żyć, nie wiedząc, co jeść, co się dzieje, czy to tylko moje subiektywne odczucia, czy może faktycznie nadciąga kolejna anafilaksja (przypominam - miałam ją po pyralginie i w ogóle mam uogólnione, ostre reakcje od dziecka, np. na ukąszenia owadów, pyłki zbóż, zimno, gorąco itp).

Chwyciłam swoje skierowanie na leczenie specjalistyczne i... w 4 placówkach powiedziano mi, że najbliższy termin za 5 m-cy. Nie wiedząc, czy tyle przeżyję w takim stanie, umówiłam się wczoraj prywatnie u jednej z wiodących specjalistek w temacie obrzęków. Wyszłam lekko zdruzgotana.
Pani dr wprawdzie zrobiła rzecz piękną - mimo wizyty prywatnej, natychmiast wypisała mi skierowanie na pierwsze badania z osocza krwi na NFZ do szpitala, ale dodała też, że: 1. One tak naprawdę nic nie powiedzą 2.Dalej powinnam nie jeść tego, co rzuca choć cień przypuszczenia, że może mnie uczulić 3. Ponieważ z powodu moich reakcji odpadają testy skórne, trzeba będzie przeprowadzić specjalnie dla mnie sprowadzone testy płatkowe, również zawierające chemię, znieczulenia dentystyczne itp. i przeprowadzić je w szpitalu, bo coś w tym zestawie prawie na pewno wywoła u mnie wstrząs :((( Do tego dojdą prowokacje mojego umęczonego organizmu alergenami podwójnie zaślepionymi. 4. Nie wiadomo, czy stres u mnie coś wywołuje, czy jest czegoś skutkiem, 5. Mogę sobie odpuścić czarnuszki, katalpę i zioła, bo proces powstawania obrzęków naczynioworuchowych i uogólnionych reakcji alergicznych ma głębsze podłoże i nie da się go w żaden sposób zminimalizować, ew. lecząc wszystkie stany zapalne.

Muszę oddać sprawiedliwość p. doktor, że przejęła się mną bardzo i poważnie podeszła do sprawy. Z drugiej strony, od wczoraj chce mi się wyć. Kto normalny po wstrząsie anafilaktycznym nie bałby się prowokacji i testów, które ten wstrząs prawie na pewno wywołają? Oszaleję, czekając te 2 m-ce na badania i ze świadomością, że nic nie mogę zrobić, bo, cytuję p. doktor, "tu nie chodzi o stabilizację komórek tucznych".

Ale coś we mnie się straszliwie buntuje. Jak to nic się nie da zrobić...? Ciało jest całością, coś musi dać się zrobić... :( Powiedzcie coś proszę, co choć trochę pokrzepi :(

P.S. Mam serdeczną prośbę. Dziękuję za wszystkie prywatne wiadomości. Wiem, że wypływają one z dobrych intencji, ale proszę nie przysyłać mi porad dotyczących duchowości. Gdybym nie szukała wskazówek dotyczących fitoterapii, zapisałabym się na jakieś forum New Age. Mam od lat swój system wartości i jestem tu, by rozmawiać o ciele i biochemii, nie duszy bądź jej braku. Dzięki! ;)

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 983
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #37 dnia: Październik 07, 2016, 09:47:02 »
Lenka - przeczytaj tekst Taty Piotrka: http://www.dzieci.org.pl/forum/genetyka-i-wady-wrodzone/enzymy-mitochondria-biochemia/  - przynajmniej fragmenty o oksydazach - mechanizmy tam opisywane chyba zgadzają się z tym co Ty opisujesz - podobnie wygląda zatrucie histaminą. Wychodziłoby, że powinnaś zadbać o swoje kosmki jelitowe, dostarczyć sobie manganu i chyba miedź + cynk - chodziłoby o produkcję i aktywację oksydazy DAO.

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #38 dnia: Październik 07, 2016, 10:20:52 »
Dobrze Leo, poczytam, dziękuję. :-) Ale... trwające 2 miechy zatrucie histaminą, gdy od 21.08 nie jem niczego, co by ją zawierało lub podnosiło jej poziom...?  :( Jem probiotyki zwiększające poziom DAO i takież witaminy + oliwę z oliwek, która znacząco wpływa na podniesienie jego poziomu. Mimo to mój organizm zaczął dziwnie reagować na produkty, które całe życie kochał. Nie wiem, czy to nietolerancja, czy alergia - będziemy to ustalać dopiero, ale w głowie mi się nie mieści, by organizm nagle zaczął panicznie reagować na to, co całe życie tolerował. A alergolog powiedziała mi wczoraj, że tak bywa. Suuuper!

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #39 dnia: Październik 07, 2016, 13:41:09 »
Dobrze Leo, poczytam, dziękuję. :-) Ale... trwające 2 miechy zatrucie histaminą, gdy od 21.08 nie jem niczego, co by ją zawierało lub podnosiło jej poziom...?  :(

Chyba nie doczytałaś podkładu teoretycznego ;-)
Histamina jest Twoja, a nie z pokarmów. Masz ogłupiały układ odpornościowy, który pluje histaminą, ale to Twoja histamina, a nie obca.

Cytuj
Jem probiotyki zwiększające poziom DAO i takież witaminy + oliwę z oliwek, która znacząco wpływa na podniesienie jego poziomu. Mimo to mój organizm zaczął dziwnie reagować na produkty, które całe życie kochał. Nie wiem, czy to nietolerancja, czy alergia - będziemy to ustalać dopiero, ale w głowie mi się nie mieści, by organizm nagle zaczął panicznie reagować na to, co całe życie tolerował. A alergolog powiedziała mi wczoraj, że tak bywa.

Przepraszam za złośliwości, ale nie mogę się powstrzymać z tym zwiększaniem poziomu DAO, jakbyś była hodowlą tkankową na pożywce, a nie skomplikowanym ekosystemem złożonym z Twojego ciała i Twojego życia wewnętrznego, czyli całej mikroflory, która może być mniej lub bardziej patologiczna.

Twój opis postępujących nietolerancji opisuje dokładnie skutki pouszkadzanych jelit, przez które do krwiobiegu wchodzą cząstki niestrawionych pokarmów, które stają się nowymi wyzwalaczami problemów, bo to w końcu obce substancje, z którymi organizm tylko może walczyć, bo nie wie, co z nimi zrobić.

Link do przemyślenia:
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=4592.0

No i kit na jelita
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=3324.0

Dużo pracy przed Tobą, no i dużo książek do poczytania.

Pozdrowienia :-)

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #40 dnia: Październik 07, 2016, 15:49:02 »
Basiu - wiem, że daleko mi do wiedzy Twojej i innych "wyjadaczy", po to m.in. tu jestem i dziękuję za dzielenie się Waszą wiedzą. Mam wobec niej wielką pokorę, ale nie rozumiem, skąd wnioski, że mało czytam, na podstawie tego, co tu napisałam. Jestem akurat człowiekiem z zielarskiej rodziny, który z książkami się nie rozstaje, choć to oczywiście o niczym nie przeświadcza.

Odnośnie "podkładu teoretycznego" - Twój link o odbudowie jelit czytałam w przeszłości już wielokrotnie. Jednak czy serio dziwi fakt, że w sytuacji, w której pierwszy raz w życiu jestem non-stop zagrożona anafilaksją nawet w przypadku produktów, na które wcześniej reagowałam ok, wolę nie ryzykować próbowania nowych jak leci...?  :( Pisałaś mi już o kicie, dziękuję, ale wzmaga on działanie salicylanów, na które mam nadwrażliwość od zawsze. O tym, że histamina jest moja i kiedy się uwalnia, też doskonale wiem; dieta ma na celu tylko nie wprowadzanie jej dodatkowo z zewnątrz, by nie doszło do niebezpiecznej kumulacji. Ponieważ nigdzie nie znalazłam sensownego wytłumaczenia, dlaczego preparaty/zioła zawierające histaminę (pokrzywa, lukrecja, ostropest) miałyby być jednocześnie jej inhibitorem, wolę teraz nie ryzykować. Jeśli tak to działa, będę najszczęśliwsza na świecie, będąc wyprowadzoną z tego błędu - każdy kiedyś czegoś nie wiedział. Póki co, sama alergolog poleciła mi odstawić wszystko, co tę histaminę ma, by jej nie kumulować. Sadła nie tknę jako wegetarianin. Żłopię zioła stabilizujące komórki tuczne, ale alergolog mnie wczoraj wyśmiała, gdy o tym powiedziałam, mówiąc, że mechanizm powstawania anafilaksji czy obrzęku Quinckego jest inny.

To czego tu szukam?
No chyba właśnie wiedzy i podobnych przypadków, które mnie w moim odwiecznym zaufaniu do działania ziół utwierdzą, jednak nie tylko na zasadzie: "zaryzykuj / doczytaj", ale logicznego wyjaśnienia, co i jak dlaczego ma szanse zadziałać i pomóc. Chętnie utarłabym tą wiedzą nosa przedstawicielowi służby zdrowia! ;-) A forum doktora mam zwiedzone i dalej zwiedzam wzdłuż i wszerz, ale dokładnie tak, jak piszesz, Basiu - człek to skomplikowany ekosystem. Dlatego tli się we mnie nadzieja, że obok kolejnych linków do teorii może tutaj ktoś pochyli się nad poszczególnym przypadkiem albo sam jest podobnym. A jeśli nie rozumiem jakichś mechanizmów, bardzo chętnie się o nich dowiem, wystarczy wytłumaczyć ;-) Na pewno skorzystają na tym i inni.

Odpozdrawiam  ;)



Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10621
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #41 dnia: Październik 07, 2016, 16:31:29 »
Basiu - wiem, że daleko mi do wiedzy Twojej i innych "wyjadaczy", po to m.in. tu jestem i dziękuję za dzielenie się Waszą wiedzą. Mam wobec niej wielką pokorę, ale nie rozumiem, skąd wnioski, że mało czytam, na podstawie tego, co tu napisałam. Jestem akurat człowiekiem z zielarskiej rodziny, który z książkami się nie rozstaje, choć to oczywiście o niczym nie przeświadcza.

Przepraszam, może byłam zbyt ostra :-).
Ja widzę, że weszłaś w poziom biochemiczny, hodowli tkankowych itp. To jest poziom dla naukowca, ale już nie dla lekarza czy pacjenta. Właśnie dlatego, że nie jesteś hodowlą tkankową czy linii komórkowych na pożywce.

Cytuj
Odnośnie "podkładu teoretycznego" - Twój link o odbudowie jelit czytałam w przeszłości już wielokrotnie. Jednak czy serio dziwi fakt, że w sytuacji, w której pierwszy raz w życiu jestem non-stop zagrożona anafilaksją nawet w przypadku produktów, na które wcześniej reagowałam ok, wolę nie ryzykować próbowania nowych jak leci...?  :(

Dlatego musisz zacząć od tej strony, bo wkrótce powierze i woda mogą Tobie zazkodzić

Cytuj
Pisałaś mi już o kicie, dziękuję, ale wzmaga on działanie salicylanów, na które mam nadwrażliwość od zawsze.

Ale skąd tu się pojawiają salicylany?
W kicie ich nie ma, przynajmniej nie było ich w tych wariantach, które ja robiłam. Ty zawsze możesz skomponować swój własny wariant i możemy ten wariant przedyskutować. Chodzi o to, że bez uszczelnienia jelit nic nie ma sensu w Twoim wypadku, nawet te bakterie, które mają robić DAO, czyli diaminooksydazę (przecież nie bakterie ją tworzą, tylko zdrowe jelita, zdrowy biofilm osłania zdrowe jelita) nie będą miały, gdzie się zaczepić i spłyną pod spłuczkę.

Cytuj
nigdzie nie znalazłam sensownego wytłumaczenia, dlaczego preparaty/zioła zawierające histaminę (pokrzywa, lukrecja, ostropest) miałyby być jednocześnie jej inhibitorem, wolę teraz nie ryzykować.

Zioła raczej nie są inhibitorami histaminy, odpowiednie zioła stabilizują komórki tuczne, by nie pękały i nie ziały histaminą.

Cytuj
Sadła nie tknę jako wegetarianin.

Nie ma obowiązku, jest dość różnych olejów na świecie. Ja zwykle robiłam wersje wegetariańskie.

Cytuj
Żłopię zioła stabilizujące komórki tuczne, ale alergolog mnie wczoraj wyśmiała, gdy o tym powiedziałam, mówiąc, że mechanizm powstawania anafilaksji czy obrzęku Quinckego jest inny.

Prawdopodobnie to, co się nazywa "sztormem cytokinowym" - nie masz mechanizmu regulacji.
Bez porządku w jelitach jego nie odzyskasz. Postępujące alergie pokarmowe świadczą o tym, że tam masz zadanie do wykonania.
A zioła stabilizujące komórki tuczne pij, bo chociaż to możesz zrobić: powstrzymywać kamyczki, to może jednak lawina się nie zacznie.

Pozdrowienia :-)

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 983
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #42 dnia: Październik 07, 2016, 17:55:55 »
Lenka - jesteś tu, żeby się czegoś nauczyć, ale i od Ciebie się uczymy. Zobacz co znalazłem: http://natemat.pl/99839,odkryto-zwiazek-pomiedzy-alergia-i-rakiem . Wychodzi na to, że jest ścisły związek między histaminą, a procesem nowotworzenia i idąc dalej - między zdrowymi jelitami a odpornością na nowotwory i nie tylko. Muszę zacząć rozpracowywać temat zdrowych jelit.

Offline Ailsa

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 74
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #43 dnia: Październik 07, 2016, 18:31:12 »
No, zdecydowanie jest tak, jak mówi Basia - jelita to podstawa wszystkiego.
Ja w tym momencie zaczynam i kończę dzień na tronie.

Ode mnie będziecie się mogli "nauczyć" czegokolwiek dopiero, gdy będę po tych testach i zacznie się diagnozowanie - okolice stycznia/lutego. Mam nadzieję, że do tego czasu nie stanie się nic gorszego :(

Powiem Wam, w czym tkwi mój największy na tę chwilę, obezwładniający lęk - typowy horror dla wszystkich alergików: otóż nie potrafię rozpoznać w danym momencie, czy to, co się dzieje z moim ciałem, to już anafilaksja, czy jeszcze nie. Każdy, kto przeżył wstrząs, wie, o czym mówię. Pani dr powiedziała mi wczoraj, że jedynym, choć trudnym do obiektywnego stwierdzenia przez chorego objawem, który odróżnia anafilaksję np. od napadu paniki, jest spadające ciśnienie. Tylko jak to stwierdzić? Nie zawsze ma się przy sobie ciśnieniomierz. To prowadzi do sytuacji, gdy po raz pierwszy w życiu czuję, że wpadam w paranoję. Wiem, że stąd już krok do psychicznego uzależnienia od leków. Kiedy tylko zaczyna mi walić serce, kotłować się w jelitach, robić słabo i zaczynają się dziwne odczucia w obrębie ust, ręka sama wędruje po antyhistaminiki. Ostatnio nie pomogły - dwa razy sięgnęłam już po steryd  :-[ Czuję się wtedy jak narkoman i mam straszne poczucie winy, że nie wytrwałam i nie sprawdziłam, czy to były tylko jakieś chwilowe odczucia, które przeszłyby same. Z drugiej strony, nie można całkowicie wykluczyć u mnie anafilaksji idiopatycznej, więc nie mogę robić na sobie takich eksperymentów. Dziś musiałam zakupić adrenalinę, wg lekarza muszę ją przy sobie mieć zawsze i wszędzie (ciekawe, jak, poza lodówką można ją przechowywać tylko godzinę). i teraz się boję, czy aby na pewno użyję jej we właściwym momencie.

Nawet, jak to piszę, to wyję. Z niezłej, tryskającej zdrowiem laski zamieniłam się w zombie, i pojęcia nie mam, dlaczego. Mam cudnego partnera, ale nie wiem, jak długo to wszystko wytrzyma. Sorry. Rozkleiłam się.  :'(

Offline leo

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 983
Odp: Obrzęk Quinckego, obrzęki naczynioworuchowe
« Odpowiedź #44 dnia: Październik 07, 2016, 20:14:41 »
Lena w linku poniżej jest o działaniu średniołańcuchowych trójglicerydów (MCT) na stan jelit - myślę, że powinnaś to stosować - sprzyjają rozwojowi kosmków, działają na bakterie. Dużo tego jest w oleju kokosowym.
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=0ahUKEwjqhLDRosnPAhXoa5oKHWyjCAYQFggjMAE&url=http%3A%2F%2Fwww.izoo.krakow.pl%2Fczasopisma%2Fwiadzoot%2F2010%2F1%2F4Szewczyk.pdf&usg=AFQjCNE-kvRppvwLT2fPN9UThq4E1tQr0w