Autor Wątek: Odp: książka o psach  (Przeczytany 5271 razy)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: książka o psach
« dnia: Marzec 11, 2016, 10:23:46 »
Poproszę psiarzy o odesłanie mnie do jakiejś książki na temat natury psów i pracy z ich emocjami. Interesuje mnie kto to jest pies ;), głównie po to, żeby przekazać tę wiedzę dalej. Była w tym wątku polecana książka (starsze wydanie), ale autor komentarza chyba usunął swój post, bo nie mogę go odnaleźć...
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2016, 13:56:07 wysłana przez Basia »

Offline anavilma

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 221
Odp: Książka o psach
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 11, 2016, 11:27:06 »
Co prawda to nie książka, tylko forum, ale trafiłam tam kiedyś w poszukiwaniu konkretnej informacji o zachowaniu psa i znalazłam. Może i Tobie się przyda.
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/

EDIT: jest też wątek z ciekawymi książkami!
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/ksiazki,28/
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2016, 13:56:30 wysłana przez Basia »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 11, 2016, 13:58:24 »
Dla mnie wspaniąłą książką jest to:
http://www.empik.com/oczami-psa-horowitz-alexandra,prod58979533,ksiazka-p

Co prawda kobieta miała akurat psy bez "odchyłek", ale i tak wspaniale pisze i bynajmniej nie o szkoleniu.
***

Czyżbyś dołączał do grupy ludzi opiekujących się psem?

Pozdrowienia :-)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Odp: książka o psach
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 11, 2016, 16:22:17 »
Dziękuję Wam. :)

Czyżbyś dołączał do grupy ludzi opiekujących się psem?

Nie, jestem typowym kociarzem, chociaż kocham wszystkie zwierzęta i być może w przyszłości dołączy do naszej familii pies lub nawet dwa. ;) Staram się po prostu pomóc sąsiadom z owczarkiem, który stał się nerwowy, jak pojawił się nasz kot i pies obawia się o własne terytorium (przyległy do naszego ogród). To dłuższa historia...

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 11, 2016, 20:07:30 »
Normalny pies nie uważa kota za konkurencję, raczej za obiekt przeganiania z braku owiec czy innego bydełka.

Czy Twój kot jest tak duży, czy ten owczarek jest tak mały?
Czy ten owczarek ma dość psiego zajęcia, czy się nudzi i głupieje patrząc na świat zza płota?

Pozdrowienia :-)
***

Edit: myślałam i myślałam, ale myślę, że Twój kot jest zdecydowanie niewinny.
To opiekunowie owczarka muszą przemyśleć swoje zachowanie wobec zwierzątka.

Pozdrowienia :-)
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2016, 23:39:58 wysłana przez Basia »

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Odp: książka o psach
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 12, 2016, 14:12:56 »
Mój kot jest bardzo łagodny (żaden z okolicznych kotów nie chce z nim walczyć), wręcz lękliwy, nad czym też pracuję, ale to właśnie, kiedy on się pojawił, owczarek zaczął wykazywać zdenerwowanie. Owczarek (tzw. niemiecki) to suka, chyba kilkuletnia, która jest bardzo terytorialna  (oceniam, że to ona jest przywódcą stada) i choć mieszkają z nią 2 koty, to inne wywołują w niej agresję (nazwałbym to raczej silnym pobudzeniem). Oprócz mojego kociaka, jeszcze dwa, inne z okolicy zrobiły się bardziej aktywne i kiedy tylko któryś pojawi się na płocie to suka wpada w amok, natomiast w sytuacji, kiedy wypuszczają ją do ogrodu, to pierwsze co robi, to podbiega do naszego ogrodzenia, szczeka i obserwuje, gdzie jest kot. Skomle, zawodzi, itp. Generalnie dziwnie się ekscytuje, co stresuje mojego kota i muszę dawać mu wsparcie, bo zaczyna się wycofywać. No, owczarek mały nie jest. ;)

Nie znam historii tej suczki, ale miała jakieś choroby, które wskazywałyby na psychiczne podłoże, więc zapewne i w tym wypadku może chodzić o brak poczucia bezpieczeństwa. Jak u każdych, czujących istot.  :-\ Pies zostaje czasami na parę godzin sam i jak nigdy nie było z tym problemów, to od momentu pojawienia się mojego kota, suka potrafi szczekać parę godzin ze zdenerwowania, szczególnie jak zobaczy przez okno na płocie jakiegoś kota, ale zdarza się, że zaczyna "podszczekiwać" sama, jakby "w dal" bez wyraźnego powodu, co jednak wskazywałoby na lęki. Później się rozkręca i jest "miło". Pracuję zdalnie z domu i skupienie na wymagającym zajęciu przy donośnym szczekaniu jest bardzo trudne.

Opiekunowie suki to ludzie świadomi i wrażliwi i próbujemy jakoś wspólnie dojść do przyczyny tej nadmiernej aktywności. Polecałem im już zioła, esencje Bacha, książki, itp. (uzyskane porady z tutejszego forum, kiedy pytałem o innego psa), więc są zaopatrzeni w informacje, jednak najpierw zastosowali obrożę z jakimiś hormonami, która złagodziła ekscytację, ale chcą dojść przyczyny tych problemów, więc chyba odwiedzi ich psi behawiorysta.

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 12, 2016, 16:41:08 »
Tak sobie to czytam i czytam. Owczarek ze swoimi kotami stanowi stado. Twój kot stanowi zagrożenie dla stada. Mam nadzieję, że Twój kot będzie faktycznie na tyle bojaźliwy i na płot właził nie będzie żeby mu się nózia nie opsnęła. Owczarki to typowe zaganiacze, mocno stadne. Teściowej suka przyjęła mojego kota dość dobrze. Po tym jak się zżyli chadzali razem na spacery itp. Cokolwiek by nie podeszło do kota było traktowane zębami. Potem Timek odszedł i pojawił się nowy kot. Nie zawiązał sie nigdy między kicią a Jagą żaden sojusz. Nad psem o tyle udało się zapanować że kotki nie goniła ale żeby nazwać to przyjaźnią to dalekie słowa. Ot żyły koło siebie.
Moc musicie się sami wyciszyć. Mówię o Tobie i sąsiadach. Często jest tak, że problem jest w naszym nastawieniu a smycz, głos, ruch uszami tylko daje sygnał zwierzakowi do działania. Sąsiedzi muszą popracować nad wychodzeniem z obejścia. Pies tęskni i jak znam owczarki to znajdzie sposób by zwrócić na siebie uwagę. Nasza owczarka jak widziała walizkę teściowej to kopała doły takie, że sama tam wchodziła z lekkością. Wiadomo, że wtedy załapywała burę od teścia co powodowało: 1-pani wyjeżdża, już się boję, 2-pani wyjeżdza i już się chowam kopiąc jamę, 3-pani wyjeżdza i dostanę burę od tego siwego faceta, 4-no stres, stres, stres.

Popracowałabym nad wyjściami/powrotami sąsiadów. Pies musi wiedzieć, że nic mu się nie stanie jak ich nie ma. Czy też jak nie ma przywódcy stada bo najczęściej jest to jedna osoba. Trzeba patrzeć na psa komu na to pozwolił...miejmy nadzieję, że ktoś taki jest a nie że pies rządzi.

Psy szczekające są utrapieniem. Mojej suce pozwalam szczekać jak dzwoni domofon. To dla naszego bezpieczeństwa. inaczej nie ma prawa i jest z tych prób szczekania wyciszana. Wyciszenie x czasu jest nagradzane. Trzeba pracować.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 12, 2016, 18:18:53 »
Moja poprzednia psica kochała szczekanie. Nocą dawało się ją przekonać, że już jest późno, ale w dzień potrafiła usiąść na balkonie i głośno dyskutować z własnym echem. Seria szczeków -> powrót i wysłuchanie echa -> i znów seria szczeków -> i tak dalej. Tak mogła godzinami. Szczególny ubaw miała, jak ktoś przechodził - nie ważne - kot, człowiek, wrona, pies - takie ważne wydarzenie było natychmiast głośno skomentowane.
Taki charakter - pies sygnałowy.
Jak to sąsiedzi wytrzymywali? Część miała własne psy, część pewnie uważała, że to dopust losu, część miała już nowoczesne okna zespolone, bo nad moim blokowiskiem przelatują lądujące samoloty, które robiły spory hałas, mimo, że mniejszy, niż przy starcie. Na szczęście nie mieszkam na torze startowym lotów ;-)

Moja obecna psica też kocha obserwację świata z balkonu, ale musi się dziać coś na prawdę niezwykłego, by to głośno skomentowała. Jest nieco mniej szczekliwa ogółem, ale za to bardzo głośno i energicznie domaga się zabawiania kijami na spacerze.
***

Wnioski:
1. Twój kot jest absolutnie niewinny
2. Załóż sobie na uszy słuchawki z jakąś muzyką czy audiobookiem, to powinno Ciebie odizolować od tego, co się dzieje na zewnątrz

3. Pies w zasadzie też jest niewinny, opiekunowie mogliby dać mu zajęcie, by nie szczekał z nudów.
Ogólna zasada to, że dobry pies, to zmęczony pies, a owczarek niemiecki jest psem aktywnym i silnym.
Pomysł z uspokajającymi feromonami nie jest głupi, jeśli pies ma problemy psychologiczne; w końcu pies to też człowiek ;-). Głupi byłby pomysł z antyszczekową obrożą, bo to by psa uciszyło, ale nie rozwiązało podstawy problemu. Używanie obroży antyszczekowych może skończyć się tym, że pies będzie atakować po cichu, a to może być na prawdę groźne.

Pozdrowienia :-)

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 12, 2016, 21:46:28 »
Co Wy piszecie, są antyszczekowe obroże? Jezusiu, nie wierzę że coś takiego wymyślili
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 13, 2016, 18:20:06 »
Najczęściej walą sprajem z perfuma. Nic z tego dobrego nie wynika - pies niby jest cicho, ale pod czaszką nic dobrego się nie dzieje.

Pozdrowienia :-)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Odp: książka o psach
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 15, 2016, 13:05:12 »
Moc musicie się sami wyciszyć.

I tu jest pies (nomen omen) pogrzebany. Widzę to podobnie, ale nieco szerzej. Znasz, jak sądzę moje poglądy (uważam, że świat zewnętrzny to emanacja mnie). Coś szczeka we mnie i im bardziej będę z tym walczył, tym mocniej będzie się manifestować. Mieszkam w szeregowcu, gdzie jest sporo, ciasno usytuowanych ogrodów i masa psów, które wiosną i latem potrafią być naprawdę dokuczliwe. W zeszłym roku rozniosłem ulotki z prośbą, aby ludzie zwracali uwagę, czy ich psy nie szczekają bezsensownie w ogrodach, uprzykrzając tym życie współmieszkańców. Skutek by taki, że psów pojawiło się więcej i dwa domy dalej zaczęła codziennie ujadać mała psina w rodzaju chihuahua. Musiałem interweniować i nastał spokój, ale dlatego, że ludzie się wyprowadzili, natomiast za moment w tym samym mieszkaniu (wynajmowany lokal) pojawił się dog (problem niejako urósł - większy i głośniejszy pies), ;) o którym wspominałem już na forum. Znów interweniowałem, ale historia zakończyła się awanturą. Ci ludzie również się wyprowadzili, ale co? No to, że problem przybliżył się do mnie jeszcze bardziej i owczarek sąsiadów zza ściany zaczął swoje koncerty. Jak widać, im bardziej walczę z hałasem, tym intensywniejszy się staje. Staram się teraz zachować drogę środka, czyli akceptować do pewnego stopnia te wszystkie szczekania, ale też reagować, jeśli osiągają dokuczliwy poziom, choć ostatnio każdy jest dokuczliwy, bo jestem tym już mocno rozdrażniony. Najbardziej, jak ktoś w niedzielę rano wypuści psa do ogrodu, żeby się załatwił, a ten ujada w najlepsze przez pół godziny. Sezon zaraz się zacznie: psy, imprezy, smród grila i takie tam. Mam jakąś lekcję do przerobienia. Ech...

Co Wy piszecie, są antyszczekowe obroże? Jezusiu, nie wierzę że coś takiego wymyślili

Ta obroża, o której wspominałem jest z feromonami. Cytuję producenta:

Cytuj
Obroża zawiera ekstrakt z feromonów jakie wytwarza suka w okresie macierzyństwa w celu uspokojenia potomstwa. Substancja ta jest rozpoznawalna przez psy przez cale życie. Dodatkowo wyciąg z rumianku i lawendy wspomaga działanie obroży.

Obroża została zastosowana doraźnie, żeby uspokoić psa i dać sobie chwilę na zastanowienie nad dalszymi działaniami. Szkoda mu się żadna nie dzieje. Tak sądzę...

Moja poprzednia psica kochała szczekanie.

Gdybym był Twoim sąsiadem, to byśmy koty darli, że się tak wyrażę. ;)

1. Twój kot jest absolutnie niewinny
2. Załóż sobie na uszy słuchawki z jakąś muzyką czy audiobookiem, to powinno Ciebie odizolować od tego, co się dzieje na zewnątrz

Wiem, że jest niewinny, natomiast stanowi czynnik uruchamiający problem i w tym znaczeniu to on jest jego źródłem, które oczywiście tkwi w niespokojnej psychice suki, która nie czuje się bezpiecznie na swoim, bądź, co bądź terenie.

Słuchawki to jest jakieś rozwiązanie, ale niektóre z moich zajęć zawodowych wymagają ciszy i skupienia (tak mi się też najlepiej pracuje), natomiast o głębszej o medytacji w takich warunkach mogę zapomnieć. Ja mam ogólnie dość cicho w głowie, więc muzyka stanowiłaby czasem taki sam hałas, jak szczekanie.

-----------------

Generalnie dziękuję za wszystkie uwagi. Na pewno się przydadzą.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: Odp: książka o psach
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 15, 2016, 14:01:48 »
Moja poprzednia psica kochała szczekanie.

Gdybym był Twoim sąsiadem, to byśmy koty darli, że się tak wyrażę. ;)

Pewnie tak... Ale ja koty też lubię ;-)

Cytuj
1. Twój kot jest absolutnie niewinny
2. Załóż sobie na uszy słuchawki z jakąś muzyką czy audiobookiem, to powinno Ciebie odizolować od tego, co się dzieje na zewnątrz

Wiem, że jest niewinny, natomiast stanowi czynnik uruchamiający problem i w tym znaczeniu to on jest jego źródłem, które oczywiście tkwi w niespokojnej psychice suki, która nie czuje się bezpiecznie na swoim, bądź, co bądź terenie.

Jeśli pies przez długi czas nie przestaje jazgotać z powodu kota, ktory już dawno poszedł, to znaczy, że nie ma innych zajęć. Raczej to jest irytacja znudzeniem - tak myślę.

Cytuj
Słuchawki to jest jakieś rozwiązanie, ale niektóre z moich zajęć zawodowych wymagają ciszy i skupienia (tak mi się też najlepiej pracuje), natomiast o głębszej o medytacji w takich warunkach mogę zapomnieć. Ja mam ogólnie dość cicho w głowie, więc muzyka stanowiłaby czasem taki sam hałas, jak szczekanie.

A jakieś ćwierkające ptaki, czy coś w tym stylu?

W końcu zawsze się coś znajdzie - kot (one też się przecież drą, jak się kłócą), pies, tramwaj, samochód, dzieci.
Trudno jest uciszyć cały świat.

Pozdrowienia :-)

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: Odp: książka o psach
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 15, 2016, 14:16:08 »
A jakieś ćwierkające ptaki, czy coś w tym stylu?

W końcu zawsze się coś znajdzie - kot (one też się przecież drą, jak się kłócą), pies, tramwaj, samochód, dzieci.
Trudno jest uciszyć cały świat.

Przy ptaszkach to bym raczej zaczął usypiać lub wchodzić w medytację, a ja muszę być skupiony na pracy. ;)

Nie chcę uciszać całego świata. Odgłosy życia to normalna sprawa. Ja mówię o sytuacji, kiedy burek ujada mi godzinę za płotem lub ścianą. Takie wrzucanie chał! chał! co minutę lub dwie potrafi być czasem torturą, tym bardziej, kiedy się budzisz wczesnym rankiem i marzysz o domu na spokojnej i cichej wsi. ;)

Offline alcia1907

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 324
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 15, 2016, 15:10:30 »
mój Borys /malamut/ nie szczekal ale wył i to nie do księżyca - czasami brakuje mi tego wycia.... i kochał nasze koty ale tylko jednemu pozwolił na wejscie do swojego apartamentu. Tak na boku - gdyby psy mogly mowic to by mówiły a tak szczekają. pozdr.

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: książka o psach
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 18, 2016, 20:14:59 »
Są różne osobowości psie. Dopóki jest to nasz pies to możemy realnie wpływać na to jaka osobowość się bardziej uzewnętrzni a jaka zostanie wygaszona/zastąpiona czymś dla nas lepszym. Inną opcją jest pies sąsiedzki. Jestem wybitnie spokojna w kontaktach międzyludzkich ale jak mi ktoś "atakuje" mojego psa to bliska gryzienia jestem. No tak mam. Moc Ty wiesz, że problem jest dwojaki. Możesz walczyć z sąsiadami ale jak się to skończy to kto wie. Jak sąsiadom tylko pozornie przeszkadza to szczekanie to pozornie temu zaradzą. Jak się będziesz burzył to są 2 opcje: stracisz możliwość usłyszenia "dzień dobry"  :-\  a inna to pies trafi gdzieś indziej. Z takimi walkami trzeba się liczyć, że to raczej pies oberwie.

Takie regularne chał chał robi i mój burek. Zdarza się to tylko u teściów jak burka rano wyrzucę za drzwi i idę spać. Nauczyłam się, że burek za drzwi, ja za potrzebą i trzeba chwilkę poczekać, wpuścić burka i dopiero iść spać.
Tu też są dwie opcje. Jedni mówią, że przeczekać aż się burek wyszczeka/znudzi bo takie zareagowanie na t hau hau spowoduje, że pies się nauczy iż zawsze się przyłazi jak trochę poszczeka. Ot korzyść dla psa.
Inni mówią, że trzeba do sytuacji z hau hau nie dopuścić zwyczajnie obserwując psa/dając mu pracę/zajęcie lub zwyczajnie nagradzać bycie cicho. To ma zastosowanie choćby z wychodzeniem z domu. Jakby nie patrzeć to wszystko ma zastosowanie do swojego psa. Pechowo dość.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski