Autor Wątek: Bravecto  (Przeczytany 3569 razy)

Offline Katarzyna

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 864
Bravecto
« dnia: Luty 17, 2016, 10:39:09 »
p/kleszczom, ciasteczko. Czy któryś "psiarz", a raczej jego pupil ma z tym srodkiem dobre doświadczenia?

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 17, 2016, 13:24:43 »
Ciekawa jestem opinii Jaro. Jakby ja nie mam potrzeby zmieniać kropli bayera, koszt podobny a mam wrażenie że one działają.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 21, 2016, 09:29:09 »
Katarzyna coś wiesz więcej? Zastosowałaś na psie?
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline LolaKarola

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 68
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 19, 2016, 09:35:30 »
Ja osobistych doświadczeń nie mam. Po przeczytaniu składu i dokładnej analizie substancji czynnej zawartej w Bravecto, rozważeniu za i przeciw, doszłam do wniosku, że nie zdecyduję się na zaaplikowania tego środka swoim zwierzętom. Bravecto to silny insektycyd działający na receptory GABA pasożytów, niestety podrażnia również układ nerwowy gospodarza i nie podoba mi się to, że Fluralaner (subst. czynna Bravecto) silnie wiąże się z białkami osocza na wiele tygodni. Jeśli pojawią się jakieś działania uboczne, nie ma szans na szybki detoks.

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 11, 2016, 10:34:50 »
Dałam psicy Bravecto w czerwcu czy na początku lipca. Nie widziałam ani 1 wbitego kleszcza. Byliśmy na psim spacerze w nieużytkach i inne psiory sierść miały usłaną kleszczami a Daszka nic.

Nie zauważyłam skutków ubocznych.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 13, 2016, 08:39:12 »
Dałam psicy Bravecto w czerwcu czy na początku lipca. Nie widziałam ani 1 wbitego kleszcza. Byliśmy na psim spacerze w nieużytkach i inne psiory sierść miały usłaną kleszczami a Daszka nic.

Nie zauważyłam skutków ubocznych.
To, że ich Jola nie zauważyłaś nie oznacza. że ich nie ma.
A to wpis z jednego z psich forów:
"
A nie wydaje Wam się, że to kolejny sposób na powolne trucie psa? Substancja czynna - fluralaner - jest akarycydem i insekcydem zatwierdzonym do użytku raptem rok temu. Ile przeszedł badań? Wiadomo tylko, że pozytywnie przeszedł badania w kierunku skutków ubocznych o charakterze natychmiastowym (biegunki, wymioty itp.). Nic nie znalazałam na temat skutków odsuniętych w czasie - mam wrażenie, że to się dopiero testuje na naszych psach. Jakby na to nie patrzeć, jest to toksyna wprowadzona do krwiobiegu psa i ma za zadanie utrzymywać się tam przez 3 miesiące po czym ponawiamy dawkę. Czyli poniekąd mamy psa z trującą krwią - krwią przetaczaną przez wszystkie narządy, w tym wątrobę, która musi sobie z tym jakoś radzić. Pakujemy w psa co trzy miesiące insekcyd i co pół roku środki odrabaczające - ile ta wątroba i jak długo wytrzyma? Na innym forum znalazłam wpis userki, której starszy pies po podaniu Bravecto ciężko się rozchorował i miał b. złe wyniki wątrobowe. Młodszy znosi go dobrze - ale jak długo?
I przy tym wszystkim w ulotce Bravecto stoi, że kleszcze, aby narazić się na działanie substancji czynnej muszą przytwierdzić się do gospodarza i rozpocząć żerowanie. Działanie rozpoczyna się w ciągu 12 godzin od rozpoczęcia żerowania przez kleszcze. Co w dalszym punkcie implikuje stwierdzenie, że w związku z koniecznością żerowania nie można wykluczyć ryzyka wystąpienia choroby przenoszonej przez pasożyty."
http://www.dogomania.com/forum/topic/146199-bravecto-opinie/



Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 13, 2016, 10:23:45 »
ewula i tak i nie. Nie zauważyłam żeby coś psa ugryzło. Po nawet krótki wbiciu na skórze psicy pojawiają się nabrzmiałe bąble. Nie zauważyłam ich. Zmywając podłogę na kolanach też mnie dostrzegłam żadnego ususzka.
Tu trzeba się zastanowić i wybrać mniejsze zło. Pies jest trzustkowcem i każda biegunka, zawsze występująca po kleszczu, ciągnie się dniami. Na całe szczęście już od kilku lat pies nie ląduje na kroplówce. Teraz ma lat 13 i dla mnie istotniejsze jest by utrzymać układ pokarmowy mojego psa w zdrowiu. Natomiast nie zamierzam teraz podawać preparatu. Niby kleszcze są aktywne cały rok ale spotkania są stosunkowo rzadsze i nie ma co psa obciążać.
Inną sprawą jest, że pies często był smarowany rozgniecionym zielem bylicy, może i to spowodowało że nie była wabiąca. Ot takie spostrzeżenie.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline Lifthrasir

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 13, 2016, 14:23:10 »
To ja dodam od siebie... Mieszkam w zagłębiu kleszczowym, psy sąsiadów miały wielokrotnie babeszjozę, w wielu przypadkach za którymś razem już się nie udawało. My chodzimy na bardzo długie spacery w wysokie trawy i do lasu. Mimo zabezpieczenia Advantixem i olejkami eterycznymi, moja suczka wciąż przynosiła do domu bardzo dużo kleszczy. Wiosną jeden z nich okazał się zarażony... Miała wtedy 9 miesięcy i cudem przeżyła, stan był krytyczny, bardzo długo po chorobie nie byliśmy w stanie poprawić wyników krwi. Od tego czasu stosujemy Bravecto, kleszczy jest o 90% mniej, a te, które się pojawiają, znajduję martwe i nienapite. Nie jestem zwolennikiem stosowania takich substancji ani u ludzi, ani u zwierząt, ale nie zaryzykuję kolejnej babeszjozy, a efekty u nas są niesamowite. Potwierdzają to też sąsiedzi, którzy przerzucili się na Bravecto - wcześniej babeszjoza co pół roku, rok, teraz od dawna spokój. Jednak gdybym mieszkała w mniej ryzykownej okolicy, postawiłabym pewnie na inne, bezpieczniejsze środki.

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Bravecto
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 06, 2017, 23:25:12 »
Podałam znowu bravecto. Wyjazd skończył się tym, że ja z siebie zbierałam po 40 kleszczy a pies chadzał nietknięty. Mnie na całe szczęście też nie nadgryzły.
Nadal jestem za jego stosowaniem. Sąsiadka używa fiprexa w sprayu i pomimo zakazu kąpania psa i unikania deszczu itp zyga ciągle ma wbite kleszcze. Trudna sprawa bo pies czeka na operację a przedłużające się stany zapalne po ukąszeniu rokowań nie poprawiają.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski