Autor Wątek: Rak piersi a zioła Gospodarza  (Przeczytany 16437 razy)

Wesoły Sen

  • Gość
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 06, 2015, 17:58:41 »
Cytuj
Wesoły Sen, dzięki. Maślanka może byc przykładowo z Lidla? Gdzieś czytałam o twarogu z olejem lnianym, będzie git?

Stan zapalny w tym typie nowtworu powoduje nierównowaga hormonalna i ustabilizowanie jej jest kluczem do zdrowia. Ziarna lnu maja błonnik lignany i to one w połączeniu ze zdrowa florą bakteryjną jelit normalizują żeńskie hormony i likwidują stany zapalne wynikające z ich nierównowagi. Maślanka kazda byleby napisali że zawiera zywe kultury bakterii, jak zawiera to szczypie w język lekko i odziela się woda na górze cos jak w zsiadłym mleku. W sklepach te maślanki nie sa najgorsze.
« Ostatnia zmiana: Listopad 06, 2015, 19:50:17 wysłana przez Wesoły Sen »

Offline janek

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2770
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 06, 2015, 19:16:44 »
Wiosną robiłem nalewki z paru hub plus chyba coś suszyłem.
Jak Ci są potrzebne napisz na PW

Offline czesiu69

  • Ekspert forum
  • Średnio Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 156
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 06, 2015, 21:14:43 »
Zawsze warto iść do lekarza, a przy tak poważnych chorobach trzeba bezwzględnie słuchać zaleceń, natomiast można próbować wzmocnić siły obronne organizmu oczywiście konsultując to z lekarzami, może i huba to gówno ale włóknouszek ukośny nie jest hubą, stosuję i stosowałem ja wiele razy, może czasami w zbyt małych dawkach, żałuje jednego że nie proponowałem tego wielu ludziom którzy odeszli bo medycyna oficjalna była pewna a ja nie, dlatego uważam że grzyb który rośnie w naszej strefie klimatycznej obok nas może być pomocny, trzeba z niego korzystać, ważne żeby zbierać zawsze z intencją i odpowiednio przygotować i zażywać, życzę zdrowia.

Offline Mercedes

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 16
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 06, 2015, 21:38:00 »
Janek, doczytam na temat hub i napisze w razie co:) Bo z info z netu jedno wyklucza drugie...

Czesiu, oczywiście, że zamierzam słuchać zaleceń ale nie bezwzględnie. Takie zalecenia, błędnie dobrane schematy chemii zabiły mnóstwo ludzi. Nikt nie ponosi odpowiedzialności. Jak samemu nie zaczniesz się wspomagać to w ciągu trzech lat idziesz do piachu.
Co do huby, pan Różański pisze wyraźnie, że włóknouszek ukośny:  "Jest to grzyb zwany popularnie hubą brzozową lub modrzewiową. Ma postać chropowatego, często nieregularnego kształtu guza barwy brunatnej, czarnawej lub brązowoczarnej. Rośnie na pniach modrzewi, brzóz i olch. Rozpowszechniony jest w Azji, Ameryce Północnej i w Europie. W Polsce częsty."

Co do lnu mielonego, też doczytałam że niby jest dobry ale znów ma substancje cyjanogenne i nie powinno sie go jesć zmielonego (chyba ze z konkretnymi dodatkami jak sok z owoców). Takze jest kupa informacji które nieźle trzeba przefiltrować.



Offline czesiu69

  • Ekspert forum
  • Średnio Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 156
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 06, 2015, 22:04:40 »
Właśnie dlatego że używa się nazw popularnych lub regionalnych można zmienić zdanie na temat działania,wracając do ważnych rzeczy-to włóknouszek ukośny stosowany co najmniej pół roku może pomóc, i tego życzę. 

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10616
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 07, 2015, 19:08:40 »
Zacznijmy od hub, czyli twardych, często wieloletnich grzybów rosnących na drzewach. Huba to nie jest pojęcie naukowe, to jest pojęcie zwyczajowe.
One wszystkie mają działanie przeciwnowotworowe, ale żeby je wydobyć do formy przyswajalnej przez RAKA, to nieraz jest trudne, ale w wielu wypadkach wykonalne. Istnieją gotowe preparaty wzmacniające, jak rosyjski Befungin.

Tą herbatę z rdestu, huby i jaskółczego ziela pij, ale nie dłużej, niż miesiąc, potem zastosuj inną kombinację innych ziół. Wszystkie inne rady, które tu się przewinęły przynajmniej spróbuj wykonać. Ode mnie bym jeszcze na szybkiego zaproponowała okłady z liści bergenii.
***

Ale, ale: jak już się zdecydujesz iść drogą chemii lub naświetlań, to musisz przestrzegać zaleceń lekarza i w szczególności nie dokładać swoich ziół, witamin i nawet najcudowniejszych suplementów bez uzgodnienia z lekarzem. Dlaczego? Bo zioła i witaminy neutralizują wolne rodniki i odtruwają, a działania medycyny mają na celu zatruć i wybić jak najwięcej wolnych rodników, które powinny zabić zmutowane komórki. Część leków przeciwnowotworowych zabija szybko dzielące się komórki - w domyśle to są rakowe, ale przy okazji niestety uszkadzane są nabłonki jelit, komórki gruczołów płciowych, włosów itp. Dlatego często ludzie przy chemii tracą włosy.

Kiedyś pisałam tu o marnych skutkach łączenia witaminy C z chemią u mężczyzn z rakiem prostaty:
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=3551.msg49858#msg49858

Niestety, to jest reguła. Nie można walczyć ziołami jednocześnie i z rakiem i z lekarstwami.

Cytuj
ludzie biora zioła a potem z przerzutami i podkulonym ogonem wracają do nas.

I to jest prawda. Nie ma co ukrywać - sprawa może być poważna.
Z jednej strony medycyna nie gwarantuje nic, a  statystyka przeżycia ciągle nie jest wesoła, pomimo ciągłych badań i jakiegoś postępu.
Z drugiej strony, decydując się na zioła, trzeba zdecydowanie wiedzieć, co się robi, robić to starannie, no i mieć potrzebne surowce.

Albo znaleźć kogoś, kto tym dysponuje i zgodzi się na współpracę, a Ty będziesz wykonywać zalecenia . Do lekarza idziesz i masz prawa, możesz nawet zrobić karczemną awanturę, ale zielarza prosisz i masz znaki zapytania, zielarz zresztą najczęściej też ma. Zielarz najczęściej nie jest lekarzem i w sumie nie chciałby z lekarzem konkurować. Marzeniem prawdziwego zielarza jest recepta na zioła wypisana przez lekarza, tak, jak do apteki.

Sytuacja zielarza jest zupełnie inna, kiedy przychodzi człowiek i stwierdza, że medycyna nie ma mu nic do zaoferowania, to się wtedy kombinuje opierając na najlepszej woli i wiedzy.
***

Piszesz G2, czyli rozumiem, że była biopsja? A jak się czujesz? Jakie masz wyniki markerów?

Jeśli się zdecydujesz na drogę oficjalną, kiedy w końcu lekarze stwierdzą, że skończyli, to będziesz musiała zacząć pić zioła, dużo ziół, przede wszystkim, aby zapobiegać przerzutom. Przerzuty idą wzdłuż nieszczelnych naczyń krwionośnych (tak wynikało z artykułu naukowego podrzuconego mi kiedyś przez Gumppka), czyli trzeba stosować zioła poprawiające stan naczyń krwionośnych, poza tym wszystkie poprawiające odporność, przeciwzapalne i odtruwające. To powinno trwać przynajmniej przez 2-3 lata po "wyleczeniu", a najlepiej do końca życia.

Pozdrowienia :-)

Offline maria46

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 89
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 07, 2015, 20:06:40 »
lekarze tak szybko nie kończą ja np mialam cały cykl chemi to 6 a potem operacja i znowu 6 chemii i 25 naświetlen to nie była łatwa droga , po tym wszystkim jesteśmy nie odporne  ktoś kichnie a ty  chora jesteś  wlosy odrosną ale moje żyły nie odżyły z odpornościa jest już lepiej ale ile hektolitrów ziół wypiłam , oczyszczanie wątroby , odrobaczanie ,różnych mikstur do dzisiaj coś zażywam , jak tylko pacha zaczyna mnie ciągnac to okłady z rycyny w/g Edgara Cayce i masowanie bo ponoć w pierwszym rzędzie blokują się węzły a potem pierś. właśnie b ważna jest dieta , nic słodkiego po tych chemiach dostałam cukrzycę  i trzeba zadbać o wątrobę bo ona najbardziej ucierpi , trzeba sobie pomóc bo znam wiele osób które chorowały razem ze mna ale nie ma już ich
pozdrowienia  i nie daj się dupkowi maria

Offline Mercedes

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 16
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 08, 2015, 16:44:22 »
Cześć Basia, dzięki za wyczerpujacą odpowiedź.

Cały czas nie daje mi spokoju to niestosowanie ziół podczas chemo. Jeżeli piję zioła o działaniu hamującym rozwój nowotworu, onkostatycznym czy wpływającym na apoptozę komórek rakowych to według mnie takie zioła potęgują działanie chemioterapii tyle że w sposób naturalny a nie tak toksyczny jak chemia. Myslę, że toksyczne leczenie wsparte takim samym działaniem tylko naturalnym, nie może zrobic krzywdy. No tak na chłopski rozum, no:) To samo z przeciwutleniaczami które są wymiataczami wolnych rodników...skoro będą wymiecione czy zneutralizowane to chemia będzie miała mniej do roboty, zabije te których antyoksydanty nie zneutralizowały. Wychodzi na to, że podczas chemii zbyt dobre odżywianie sie (produkty bogate w wymiatacze rodników) też jest zlym pomysłem, hehe

"Piszesz G2, czyli rozumiem, że była biopsja? A jak się czujesz? Jakie masz wyniki markerów?"


Tak, miałam biopsję. czuję się świetnie, nie mam żadnych objawów czy symptomów choroby. Wszystko wyszło niechcący. Właściwie cały czas myślę zeby go nie ruszać - bo wtedy zaczynają się kłopoty. 

Nie mam takich wynikow jak ilość markerów, ER i PgR, HER2 itd...jest tylko napisane:
Carcinoma mammae invasium praecipuae ductatae ductalae G2.
6p w skali Elstona Ellisa.
BIRADS 5.

Tyle.

Odstawię zioła na czas terapii, potem storpeduję się przeciwzapalnymi, wzmacniającymi i odpornościowymi.

Zanim dostanę chemię chciałabym uodpornić i wzmocnić organizm. Poleciłabyś jakieś zioła odpornościowo -wzmacniające? Wiem wiem, że moge sobie znaleźć w necie ale z tam są wymieniane w jednej linijce te które mają dużo składników wzmacniających razem z tymi które mają niewielkie dzialanie. To samo przykładowo z witaminą C - wrzucane do jednego worka np. jabłka i czarne porzeczki, które dzieli dziesięciokrotność zawartości tej witaminy - ale fakt, jedno i drugie zawiera wit C.

Dzięki i pozdro.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10616
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 08, 2015, 17:41:46 »
Cały czas nie daje mi spokoju to niestosowanie ziół podczas chemo. Jeżeli piję zioła o działaniu hamującym rozwój nowotworu, onkostatycznym czy wpływającym na apoptozę komórek rakowych to według mnie takie zioła potęgują działanie chemioterapii tyle że w sposób naturalny a nie tak toksyczny jak chemia.

niektóre zioła rzeczywiście tak działają i dobrze współpracują z chemią. Jednak lekarz powinien wiedzieć co daje, aby nie blokować leków za pomocą ziół, bo z tego nic nie wyjdzie dobrego.

Cytuj
To samo z przeciwutleniaczami które są wymiataczami wolnych rodników...skoro będą wymiecione czy zneutralizowane to chemia będzie miała mniej do roboty, zabije te których antyoksydanty nie zneutralizowały.

na chemii używa się właśnie środków wzbudzających produkcję między innymi atomowego tlenu, a naświetlanie jeszcze bardziej działa w tym kierunku, aby ewentualnie ubić raka. W takim wypadku używanie anyoksydantów blokuje leczenie

Cytuj
Wychodzi na to, że podczas chemii zbyt dobre odżywianie sie (produkty bogate w wymiatacze rodników) też jest zlym pomysłem, hehe

niestety, taka jest prawda. Jednak lekarz powinien dać listę dozwolonych odżywek i suplementów.

Cytuj
Nie mam takich wynikow jak ilość markerów, ER i PgR, HER2 itd...jest tylko napisane:

To zrób markery nowotworowe prywatnie, to nie jest ruina, a wyniki są zwykle na drugi dzień.
Wygląda, że dają Tobie środek ich skali, ale sprawdź markery.

Cytuj
Zanim dostanę chemię chciałabym uodpornić i wzmocnić organizm. Poleciłabyś jakieś zioła odpornościowo -wzmacniające? Wiem wiem, że moge sobie znaleźć w necie ale z tam są wymieniane w jednej linijce te które mają dużo składników wzmacniających razem z tymi które mają niewielkie dzialanie. To samo przykładowo z witaminą C - wrzucane do jednego worka np. jabłka i czarne porzeczki, które dzieli dziesięciokrotność zawartości tej witaminy - ale fakt, jedno i drugie zawiera wit C.

Wszystkie niezatrute owoce odtruwają i wzmacniają.
Na teraz to bym radziła szczególnie się rozejrzeć za kaliną. Jagody jeszcze wiszą na krzakach i są do zbioru. Jeszcze na działkach czasem wisi aronia. Pij dużo prawdziwego kwaśnego mleka. Jak masz niezatruty krzaczek pięciornika krzewiastego, to pij. Pij i rób okłady z bergenii. Jeśli mieszkasz przy lesie sosnowym, to się rozejrzyj za jakąkolwiek gruszyczką. To mała roślinka, ale liście są zielone przez zimę, więc można ją zbierać i teraz.

Pozdrowienia :-)

Offline ElciaAnna

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 1
zapobieganie przerzutom
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 26, 2016, 15:05:52 »
Witam . Ponad rok temu wykryto u mnie raka piersi- został on we wrześniu 2014 usunięty, guz razem z węzłami . Rak hormonazależny G3 . W tej chwili jestem po chemioterapii, radioterapii i w trakcie hormonoterapii. Sama czytam i staram się jeść i pić produkty antynowotworowe. Czy jest ktoś kto może sensownie pomóc i doradzić co i kiedy pić? Proszę o pomoc

Offline Arni

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 104
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 23, 2016, 21:22:12 »
Piołun zabija 98% komórek nowotworowych w 16 godzin !
http://www.amic.ru/news/321797/

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1158
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 23, 2016, 21:29:35 »
Piołun zabija 98% komórek nowotworowych w 16 godzin !
http://www.amic.ru/news/321797/
Tylko, że fotka ilustrująca artykuł nie przedstawia piołunu. Bylica roczna, wspomniana w artykule to też nie jest. Nie jest również podane dawkowanie, sposób ekstrakcji, ani sposób podania.
Użyteczność takiej informacji jest zatem zerowa.
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2016, 21:39:21 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 23, 2016, 21:47:29 »
Jest badanie nad piołunem i rakiem piersi, tyle że nie bezpośrednio na kobietach.
Badano wpływ ekstraktu z części nadziemnych piołunu.
Wyniki wskazują, że roślina ta ma potencjał antyproliferacyjny na komórki raka piersi:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22311047

Offline Arni

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 104
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 23, 2016, 22:12:56 »
Cytuj
Tylko, że fotka ilustrująca artykuł nie przedstawia piołunu. Bylica roczna, wspomniana w artykule to też nie jest. Nie jest również podane dawkowanie, sposób ekstrakcji, ani sposób podania.
Użyteczność takiej informacji jest zatem zerowa.

Faktem jest, że być może niedokładnie przetłumaczyłem tytuł na "piołun", niemniej w artykule jest wyraźnie napisane o bylicy. A czy wiadomość o jej działaniu jest zerowa? Niekoniecznie, wystarczy wyszukać pierwszą lepszą stronę na ten temat, np. http://nootriment.com/pl/artemisia-annua-uses/

No i chodzi o działanie nie tylko na raka piersi ale ogólnie na tą dolegliwość.
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2016, 22:15:13 wysłana przez Arni »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10616
Odp: Rak piersi a zioła Gospodarza
« Odpowiedź #29 dnia: Luty 23, 2016, 22:33:43 »
Tak na prawdę badano artemisin, wyekstrahowany z "jednorocznej bylicy". Ponieważ nazwa jest w cudzysłowie, dlatego rozumiem, że to nie jest nazwa botaniczna.
Niestety, podany w artykule link do artykułu z innego rosyjskiego portalu jest nieaktualny.

Pozdrowienia :-)