Autor Wątek: TCM dyskusja - było Potworne uczucie zimna i bóle kolan  (Przeczytany 26258 razy)

Offline gumppek

  • Kłam­stwo nie sta­je się prawdą tyl­ko dla­tego, że wie­rzy w nie więcej osób.
  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1200
Odp: TCM dyskusja - było Potworne uczucie zimna i bóle kolan
« Odpowiedź #90 dnia: Październik 24, 2015, 23:41:42 »
Następny ciekawy przypadek. A cóż to było w psychice Tylera Robinsona
http://trf.org/about/
otoczony był przez ludzi którzy dodawali mu otuchy do walki z rakiem. Do końca wierzył, że mu się uda.
To tak na marginesie wizyty w Polsce bardzo dobrej kapeli Imagine Dragons której członkowie wspierali Tylera  w jego walce, a po jego śmierci z jego rodzinami założyli fundacje jego imienia.
Ponieważ fanom TCM pewnie nazwa tej kapeli nic nie powie to utwór którego "bohaterem" jest ten chłopak
Jest urywek z nim na koniec teledysku.
https://www.youtube.com/watch?v=mWRsgZuwf_8
polecam posłuchanie tego utworu bo jest tego wart.
Góral­ska teoria poz­na­nia mówi, że są trzy praw­dy: Świen­ta prow­da, Tyż prow­da i Gówno prowda.
Józef Stanisław Tischner

Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: TCM dyskusja - było Potworne uczucie zimna i bóle kolan
« Odpowiedź #91 dnia: Październik 26, 2015, 20:48:58 »
Niemniej jednak bardzo rzadko rak atakuje serce i w 75% są to nowotwory łagodne (viva Internet!). Ciekawe.
Niby prawda. Jednak nie napawa to optymizmem, gdyż choroby serca zbierają większe żniwo śmiertelne niż choroby nowotworowe.

Offline Moc jest w Tobie!

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1614
Odp: TCM dyskusja - było Potworne uczucie zimna i bóle kolan
« Odpowiedź #92 dnia: Grudzień 10, 2016, 20:56:18 »
Życiem człowieka rządzą jego przekonania i nadrzędna zasada: "Jest tak, jak myślisz, że jest" i dopóki człowiek sądzi, że tzw. rak (słowo klucz, przełącznik) jest śmiertelną chorobą to nie ma znaczenia, jakim podlega uwarunkowaniom środowiskowym. Będzie chorować i umierać z powodu przekonania o tym, że jest chory, a nie z powodu nieistniejącej moim zdaniem "choroby".

Nowotwór to biologicznie uwarunkowany, sensowy proces naprawy organizmu, ale klasyczna medycyna kwalifikuje raka, jako jednostkę chorobową. To tak, jakby siniaka przyjąć za dowód na istnienie choroby o nazwie "sinica", zamiast zdać sobie sprawę, że pojawienie się siniaka poprzedziło uderzenie i zniknie po jakimś czasie lub pojawi się "przerzut" po ponownym uderzeniu w innym miejscu.

Nowe twory pojawiają się u każdego człowieka (także mistrza), który przeżył konflikt psychiczny, a tkanka przybywa z określonych przyczyn. Jedyne, co należy zrobić "chorując" na raka, to przepracować problem psychiczny (polecam wyśmiewane na tym forum GNM), wspomóc ciało i czekać, aż wróci do równowagi. Najczęściej jednak władzę nad człowiekiem przejmuje strach przed "okrutną, śmiertelną chorobą" i ulega on presji otoczenia na zastosowanie "jedynego, właściwego leczenia" chemioterapią, co skutkuje przeżyciem "radosnej" przygody z onkologią, kończącej się najczęściej po drugiej stronie lustra...