Autor Wątek: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się  (Przeczytany 8613 razy)

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1579
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #15 dnia: Październik 20, 2015, 21:25:12 »
To już tajemnica tego Pana, ja nie spotkałam jeszcze żadnych grzybów.
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #16 dnia: Październik 20, 2015, 21:37:30 »
Ja już mam nasuszonych koźlaków. Mój siostrzeniec kochany nazbierał dla cioci  :D

Renia dopisuję 3,5km w 30min z kijami. Genialne :)
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1579
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #17 dnia: Październik 20, 2015, 22:01:35 »
Czyli 7km/h - pięknie. Ja dzisiaj zaliczyłam 1h i 15 min. tempo też szalone.
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10617
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #18 dnia: Październik 20, 2015, 22:28:30 »
Coś mi Bogdan mówił, że warto ususzyć, muszę dopytać. Kurcze pierwsze grzyby w tym roku (taka susza), nie licząc czyreni ;).

Opieńki trzeba obgotować, wodę wylać, a potem można robić, co się chce. Raz, że się ubije ewentualną przyrodę, a poza tym wyleje się coś, co u niektórych osób powoduje czasem zatrucia - przykrą rewolucję w brzuchu, ale nic groźnego. Wylanie wody rozwiązuje problem.

U mnie opieńki są. W niedzielę, mimo deszczu zostałam ukarana. Na dodatek zaplątały się podgrzybki i kanie.

Pozdrowienia :-)

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #19 dnia: Październik 24, 2015, 21:33:04 »
Wczoraj mieliśmy harcerskie ognisko na naszej ziemi działkowej. Kochane nowe dzieci bały się iść na nocne podchody a nie chciały mnie skrępować bo w końcu trzeba biegać itd. a ja stara i gruba matka. Podchodziły mnie jakiś czas i w końcu padła decyzja że biegnę. Rany, jak zipały. Co za totalny brak zaprawy fizycznej. Jak już wróciliśmy to starzy wyjadacze pokładali się ze śmiechu bo przecież ja biegam za każdym razem i takie jaja.

https://www.youtube.com/watch?v=ciX0p1vzs8c idę biec ale ewidentnie od wtorku sport przełożę na coś koło 6 rano, uwielbiam jak budzi się niebo nad Pozkiem a nigdy nie widziałam tego nieba nad rzeką. Nie wiem jak to się stało ale nie widziałam nigdy. Wstyd
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1579
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #20 dnia: Październik 25, 2015, 17:42:40 »
Piękny film aż żal, że nie biegam...
W tym tygodniu chodziłam codziennie, z kijkami spędziłam 8 godz i 15 min. Pochmurna pogoda nie sprzyjała, aby wyjść z domu.
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #21 dnia: Październik 25, 2015, 17:54:40 »
Renia chodząc z kijami po górach masz dużo lepszą wytrzymałość niż biegacze po nizinach. Szpoko zatem.

Dzisiaj mam luz. Jutro kije i kulki, we wtorek bieg.
Przy kijach coś knocę bo mocno napinam mięsień piszczelowy i muszę sie na trasie wielokrotnie rozciągać. Przy bieganiu tego nie mam.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline alla

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 198
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #22 dnia: Październik 26, 2015, 21:05:44 »
Za radą Reni melduję się w tym wątku  :) Zwracam się głównie do forumowiczów którzy dopiero zaczynają walkę z bb. Chcę Wam powiedzieć, że rozumiem/rozumiemy was, pewnie czytając powyższe wpisy myślicie: Jaka aktywność fizyczna? Jaki ruch? Ci ludzie chyba tak na prawdę nigdy nie chorowali na bb i sami nie wiedzą co piszą! Rozumiem waszą konsternację, bo sama tak myślałam.
Rok temu stan mojego zdrowia a raczej brak zdrowia osiągnął apogeum, poranne wstawanie z łóżka, wywieszanie prania, ugotowanie zupy a nawet zwykłe czynności biologiczne przychodziły mi z wielkim trudem bo każde poruszanie się = wysiłek, ból, kołatanie serca, zawroty głowy it.d. Dłużej już tak nie mogłam, postanowiłam wziąć się w garść i zacząć się leczyć. Moja wiedza o ziołolecznictwie była znikoma, dla tego trafiłam tutaj i na parę stron rosyjskich. Zaczęłam brać zioła/olejki/ probiotyki it.d. Dowiedziałam się również, że bb nie lubi dotleniania organizmu :-) że konieczna jest aktywność na świeżym powietrzu. Moje szczęście w nieszczęściu ( no bo w końcu dopiero tutaj zainfekowałam się kleszczami) to, że od kilku lat mieszkamy w miejscu, w którym spaliny obcego samochodu to sensacja sezonu, otaczają mnie pola, łąki i lasy. Zaczęłam codziennie, nie zważając na pogodę, robić krótkie wyprawy w stronę lasu, z czasem co raz dłuższe, poznawałam okolice, drzewa, roślinność zimową - wciągnęło mnie to niesamowicie! Czasami tak źle się czułam, że ledwo włóczyłam nogami, wtedy przez siłę się ubierałam ciepło ( była zima) i szłam przynieść kilka polan do pieca, dać siana królikom, lub po prostu się przejść w te i wewte, oby pobyć na dworze. Tak przyzwyczaiłam się do tych spacerów ( kultywuję do dzisiaj  :) ) że nawet nie zauważyłam jak krótka przechadzka w stronę lasu stała się dwugodzinnym spacerem po lesie i okolicach, czasami wracam zmęczona ale szczęśliwa i ... dotleniona.
Już prawie rok jak nie dokuczają mi objawy bb, co nie znaczy oczywiście że nie ma jej w organizmie. Teraz - o dziwo - jestem dużo sprawniejsza fizycznie jak przed chorobą, mam duży ogród, szklarnie, zwierzynę wszelaką no i ... 22 kozy  :) mąż karmi, doi ja robię sery.
Jestem przekonana, iż to że w brew niechęci/bólu zmusiłam się do wysiłku fizycznego i na przekór wszystkiemu kontynuowałam "życie w ruchu na świeżym powietrzu"  :) było jednym z czynników poprawy mojego zdrowia.
Dla tego, jeśli myślicie, że jesteście na tyle chorzy i tak źle się czujecie, że nie dacie rady ćwiczyć, musicie wiedzieć, że DACIE RADE, musicie tylko zacząć, tak samo jak zaczęliście pić zioła, zmienili dietę it.d.
Uważam, że ruch to jeden z leków niezbędnych do leczenia bb.

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #23 dnia: Październik 27, 2015, 12:59:09 »
Alla jakbym mieszkała w Twoim miejscu to Bug widziałabym codziennie a od wielkiego dzwonu wspinałabym się na górkę na Stanisławów o albo lepiej na Łukówek. To też są moje rodzinne tereny, choć ja z Rudy pochodzę.
Tereny masz przepiękne, żal nie chodzić.
Jak mi w Pozku brakuje tego pofalowanego ukształtowania. Tu jest jak na wielkiej patelni. Często jednak jestem w samej Woli i obok w Majdanie.
Jakoś mi na forum ogrodniczym nie wpadło w oczy gdzie dokładnie mieszkasz ale skojarzyłam chyba trafnie :)
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski

Offline alla

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 198
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #24 dnia: Październik 27, 2015, 18:12:39 »
Tak Jolu, to ja  :) Pamiętasz pisałam na ogrodniczym, że tak źle się czuję że nie mogę nawet siedzieć przy kompie, przestałam pisać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam bb.

Właśnie weszłam do domu  :) Przed tym nazbierałam dwa wiadra opieniek z własnego podwórka ( czeka mnie długa opieńkowa noc ), potem poszłam do lasu, wróciłam z wiaderkiem jabłek i siatką orzechów. Jest takie miejsce nie daleko nas, ponoć dawno - dawno temu kiedy nie było internetu  :) było tam gospodarstwo, teraz jest las a pośrodku tego lasu rosną (pozostałości po przodkach) trzy piękne jabłonki - każda inna - stare polskie odmiany, olbrzymie krzaczyska dzikiej róży, białego i fioletowego bzu, orzech i rdestowiec gigant. Jabłuszka co prawda niektóre trochę ponadgryzane przez sarny ale są pyszne, soczyste i chrupiące, takich w marketach chyba nie kupimy, poobgryzane części odkroiłam i rzuciłam królikom, resztę wcinam sama  :) Chciałam jeszcze wrócić ze szpadlem żeby nakopać żywokostu ale już się zaczęło polowanie ( słyszałam strzały) już nie chciałam denerwować moje psy, nie wiadomo czego ale bardzo nie lubią myśliwych.

Myślę/mam nadzieję że moja borelka dzisiaj nie była usatysfakcjonowana bo ja miałam spacerek niczego sobie, wróciłam trochę zmarznięta ale zaraz przy opieńkach się zagrzeję. 

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Ruch w walce z boreliozą - pochwal się
« Odpowiedź #25 dnia: Październik 27, 2015, 21:39:09 »
4.98 biegiem zrobione. Endomondo muszę sobie uruchomić bo w końcu cyferki się liczą  :D
Swoją drogą niby miasto duże a gdzie nie sięgnę wzrokiem to po zmierzchu nie ma kompletnie miejsc do biegania. Tzn kłamię ale jakbym tam dobiegła to trening bym sobie odpuściła, w końcu mam jeszcze syna na wychowaniu  ;D

Alla dla mnie zatrważająca jest ilość kleszczy na wschodzie kraju. Burek łapie ich tam po kilkadziesiąt i wcale nie żartuję. Konie tak samo. Koło Poznania też są przecież wsie a jakoś wychodzimy i wracamy bez lokatorów.
Zdrowia życzę
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski