Autor Wątek: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.  (Przeczytany 8158 razy)

Offline zielonka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 48
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 26, 2016, 23:26:17 »
Jaja lub człony robaków i komórki candidy są widoczne w kale i lepiej tu kitu nie wciskać.

Muszę przyznać, że utrzymywanie rocznego dziecka bez mleka brzmi horrorystycznie. To co to dziecko w tym wieku je? Cukier i mąka to pikuś, ale jak bez mleka? Na normalne pożywienie dorosłych jest raczej za wcześnie.

Dlaczego dziecko miałoby być odrobaczone?

Pozdrowienia :-)

Bez mleka krowiego i jego przetworów :) Dziecko ma już rozszerzaną dietę, ale razem z mamą karmiącą nie jedzą jak wspomniałam - glutenu, cukru i przetworów z mleka krowiego, ogólnie nabiału.

Offline zielonka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 48
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 26, 2016, 23:34:41 »
Chcę odrobaczyć malucha 12 miesięcy. Tak, wiem, że raczej się tego nie robi, ale myślę, że w tym wypadku to jednak wskazane.
Skąd pomysł na odrobaczanie? Jakieś badania, potwierdzenie podejrzeń, czy to tylko pomysł? Warto sprawdzić kał u weterynarza z mikroskopem, on powinien rozpoznać czy siedzą w nim jakieś pasożyty.

Co do candidy - no cóż, wyniki lab. u dziecka nie stwierdziły candidy, ale ponoć ten zwykły posiew nie musi wykazać. Zrobienie csa jest droższe, więc raz, że potrwa, a dwa, że nie wiadomo, czy zostanie wykonany. Maluch generalnie nie ma objawów, które by na candidę wskazywały, ale zakładamy, że jest.
Badania nie wykazują, objawów nie ma... na pewno jest chore... Skąd taki dziwny tok rozumowania? wydaje mi się że to kompletnie bez sensu?!

Maluch jest na diecie razem z mamą (bez cukru, glutenu i przetworów mlecznych oraz wiadomo - produktów przetworzonych). Ani mama ani dziecko nie mają parcia na słodycze, choć owoce dzieć chętnie zjada. (Zjada równie chętnie mięso, jajka i warzywa.) Mają psa, regularnie odrobaczany co pół roku. Lekarz chce dziecko zentelem traktować.

Nadmiaru cukru i od biedy tego glutenu bym nie żałował ale mlecznych? przecież to źródło bakterii probiotycznych. Jedzenie owoców to nie jest, żadna zła oznaka. Coś mi w tej historii nie gra, brak objawów, badania ok, skąd podejrzenie chorób? Czemu lekarz chce dawać leki?

Pozdrawiam
A.

Chodzi nie tylko o owsiki. Dzieciak ma zaburzenia funkcji poznawczych, podejrzenie zaburzeń autystycznych. Jest mały, wiec nie można stawiać diagnoz, ale dzieje się coś złego. Alternatywne podejście zaleca przyjrzeć się czy nie ma robali i candidy. I tutaj rodzi się spór - jedni radzą odrobaczać i walczyć z candidą juz teraz, inni każą czekać. (Nie jest moim celem dyskutować, czy takie podejście do zaburzeń ma sens. Pochylam się nad problemem odrobaczania takiego malucha i tego czy da się to zrobić bezpiecznie oraz jaki jest bilans zysków i strat.)

Posiew z kału ponoć wykazuje tylko duży przerost candidy, a tutaj może być istotne nawet małe wahanie. Dopiero szczegółowe badanie może to wychwycić. Co do badań na pasożyty - ponoć nawet badania u weterynarza niekoniecznie wykażą.

Maluch jeszcze będąc tylko na piersi, kiedy mama jadła przetwory mleczne bardzo ulewał i miał brzydką skórę na buźce (nie typowa alergia, ale małe krostki). Eliminacja nabiału załatwiła ten problem. Potem robiono prowokację, nie ma raczej wątpliwości, że nabiału nie toleruje, przynajmniej póki co. Na gluten nie reagował, ale wykluczono póki co prowokacji nie było. Badań jeszcze nie.


Offline adampupka

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 945
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 26, 2016, 23:50:07 »

Chodzi nie tylko o owsiki. Dzieciak ma zaburzenia funkcji poznawczych, podejrzenie zaburzeń autystycznych. Jest mały, wiec nie można stawiać diagnoz, ale dzieje się coś złego. Alternatywne podejście zaleca przyjrzeć się czy nie ma robali i candidy. I tutaj rodzi się spór - jedni radzą odrobaczać i walczyć z candidą juz teraz, inni każą czekać. (Nie jest moim celem dyskutować, czy takie podejście do zaburzeń ma sens. Pochylam się nad problemem odrobaczania takiego malucha i tego czy da się to zrobić bezpiecznie oraz jaki jest bilans zysków i strat.)


Ja bym najpierw się zastanowił czy matka na diecie eliminacyjnej nie ma jakichś niedoborów witamin z grupy B, a dziecko razem z nią i stąd zaburzenia.

Jeśli idzie o odrobaczanie z mglistych pobudek bez potwierdzeń takiego małego dziecka, to ja uważam że to przyniesie wiecej szkody niż pożytku.

Pozdrawiam,
A.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 26, 2016, 23:59:33 wysłana przez adampupka »
:-)

Offline zielonka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 48
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 26, 2016, 23:54:42 »
Hm, nie wiem, o jakie potwierdzenie chodzi. Diagnozy się w tym wieku nie stawia. Ma jedynie diagnozę zaburzenia funkcji poznawczych oraz zagrożenie autyzmem. Tak to się nazywa.

Mama nie powinna mieć niedoborów, ale jeszcze się przyjrzę.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10732
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 27, 2016, 00:03:19 »
Pomysł z odrobaczaniem wydaje mi się chory bez stwierdzenia rzeczywistej potrzeby.

Nadmiar candidy można poskromić probiotykami i kiszonkami, a nie Zentelem. Czy mama sprawdziła candidę u siebie? Czy może dziecko już zdążyło zaliczyć jakieś ciężkie przygody medyczne? Skądeś ten nadmiar jest.

Bardziej racjonalne alternatywne podejście nakazuje mamie wsuwać paranoidalnie probiotyki, jeść domowe kiszonki, a dziecku dawać kropelki probiotyczne Colinox, żeby witaminy z pokarmu były wchłaniane dzięki prawidłowemu składowi flory bakteryjnej.

Ulewanie to może być fermentacja, czyli zaburzenie składu flory bakteryjnej. Na to się daje delikatne ziółka, a nie obcina dietę.
Następne pytanie: jaki był podawany nabiał? Czy mama piła porządne, kwaśne mleko? Czy wyroby z serii UHT?
Ja mam bardzo poważne problemy z uwierzeniem, że mięso miałoby być zdrowsze, niż mleko dla malucha.

Zaburzenia poznawcze u rocznego dziecka? Autyzm? Jak to się objawia?
To tym bardziej należy dbać o prawidłowe bakterie jelitowe i dostawy właśnie laktozy, by mózg mógł się rozwijać.

Pozdrowienia :-)

Offline zielonka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 48
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 05, 2017, 15:05:53 »
Sprawa utknęła w martwym punkcie, ja szczerze nie wiem, jaką strategię obrać.
Może po kolei.

1. Trudno mi powiedzieć, czy dziecko jest zarobaczone. Nikt jednoznacznie nie umie ocenić, a badań kału nie było nawet jednak pediatra twierdzi, że te badania są mało miarodajne. Ale pewnie zostaną i tak zrobione.

2. Widzę, że kwestia nabiału jest sporna. Leczenie biomedyczne autyzmu zakłada wykluczenie nabiału (bo działa prozapalnie), glutenu i cukru. Tak na początek. Mam nigdy nie jadła nabiału sklepowego, tylko przetwory od znajomego gospodarza, ewentualnie długo dojrzewające sery, domowy kefir, jogurty, kwaśne mleko. Dlaczego zatem jeśli tylko matka zje nabiał, dziecku ma coś jakby refluks? Bo w tej chwili jest większe i już nie jest to ulewanie, ale dobijanie się treścią żołądka. Ewidentnie jest to po spożyciu nabiału.

3. Mama je kiszonki, dzieciak też ( o ile zechce zjeść, wiadomo). Bierze też rotacyjnie probiotyki.

4. Matka nie badała się pod kątem candidy. Nie ma objawów. Maluch też w zasadzie specyficznych objawów nie ma, a typowe badanie kału (posiew myko  i bakteriologiczny) wyszły w porządku. Spotkałam się jednak z opinią, zę te badania są za mało dokładne i pokazują tylko ogromny przerost candidy, najlepsze jest badanie tzn OAT (bardzo drogie i nie takie proste do wykonania na małym dziecku).

5. Dzieciak jest na piersi cały czas intensywnie. Matka odżywia się dość dobrze, choć wiadomo, że trzeba by ją badać wszerz i wzdłuż, żeby widzieć, czy są jakieś niedobory.

6. Ciąża przebiegała prawidłowo, niestety podczas porodu podano matce i dziecku antybiotyki a sam poród wywoływano. Potem jednak dzieciak rozwijał się prawidłowo. Ze 2 x do 6 miesiąca miał gorączkę, ale to były epizody dosłownie kilkugodzinne i skończyło się na okładach. Ok 7 miesiąca znów brał antybiotyk z powodu podejrzenia zakażenia układu moczowego. Od tamtej pory miał parę razy katar. Nie miał na razie biegunek, raczej nie ma problemów z brzuszkiem.

7. Objawy autyzmu? Hm, dziecko jest małe, na razie stwierdza się deficyty i zagrożenie autyzmem. Np. dziecko nie mówi, kontakt wzrokowy ma różny, słabo naśladuje itp.


Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10732
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 05, 2017, 15:51:02 »
1. Trudno mi powiedzieć, czy dziecko jest zarobaczone. Nikt jednoznacznie nie umie ocenić, a badań kału nie było nawet jednak pediatra twierdzi, że te badania są mało miarodajne. Ale pewnie zostaną i tak zrobione.

Jeśli zostaną zrobione ręcznie, to będą bardzo miarodajne, tak samo z candidą

Cytuj
2. Widzę, że kwestia nabiału jest sporna. Leczenie biomedyczne autyzmu zakłada wykluczenie nabiału (bo działa prozapalnie), glutenu i cukru.

Jeśli dziecko jest przy piersi, to nabiału dodatkowego na siłę wprowadzać może i nie trzeba. Działanie prozapalne akurat takiego czy innego składnika żywności to bajka. Ja uwierzę w niewydolność trawienia i pouszkadzane jelita. Przecież na zdrowy rozum, białko ma prawo przejść do krwi tylko w formie aminokwasów, a nie białek takich czy innych, które rzeczywiście mogą wywołać coś złego, bo to obce białka

Cytuj
Dlaczego zatem jeśli tylko matka zje nabiał, dziecku ma coś jakby refluks? Bo w tej chwili jest większe i już nie jest to ulewanie, ale dobijanie się treścią żołądka. Ewidentnie jest to po spożyciu nabiału.

Coś przechodzi do mleka, czego dziecko nie trawi. Możliwe, że trzeba pomóc naparami z koperku, majeranku itp, mama też, by poszło do mleka.

Cytuj
4. Matka nie badała się pod kątem candidy. Nie ma objawów. Maluch też w zasadzie specyficznych objawów nie ma, a typowe badanie kału (posiew myko  i bakteriologiczny) wyszły w porządku. Spotkałam się jednak z opinią, zę te badania są za mało dokładne i pokazują tylko ogromny przerost candidy, najlepsze jest badanie tzn OAT (bardzo drogie i nie takie proste do wykonania na małym dziecku).

Candida jest z nami zawsze, dopiero, jeśli się rozlezie, to robi się problem, a to widać pod mikroskopem

Cytuj
7. Objawy autyzmu? Hm, dziecko jest małe, na razie stwierdza się deficyty i zagrożenie autyzmem. Np. dziecko nie mówi, kontakt wzrokowy ma różny, słabo naśladuje itp.

To trzeba właśnie poprawić odżywienie, a nie je obcinać... Laktoza w tym wieku jest niezbędna dla mózgu, zwykły cukier niekoniecznie.
Na problemy z drogami moczowymi u maluszków wolno stosować wrzos.

Jeszcze inna sprawa, to może należy dziecko pobudzać i psychicznie i fizycznie? Zdaję sobie sprawę, że mama musi jeszcze i dom ogarnąć, ale może coś się da więcej zrobić? To, że nie mówi, to jeszcze żaden problem.

Pozdrowienia :-)

Offline slav

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 307
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 05, 2017, 21:27:23 »
Ja się wypowiem na temat opóźnień rozwojowych u rocznego dziecka - na tyle ile wiem, bo moje miało. Wiadomo, że są pewne normy rozwojowe. W tym wieku mówi się o rozwoju psychomotorycznym, bo to wszystko jest mocno powiązane. Mój synek miał zaburzony (przyczyna nieznana) rozwój motoryczny głównie, ale przez to też rozwijał się wolniej w innych obszarach - miał problemy z jedzeniem pokarmów stałych, nie mówił wymaganych na swój wiek dźwięków, nie robił też różnych rzeczy, które dzieci robią w jego wieku (jakieś naśladowanie gestów typu papa itp.). Były wizyty u neurologa, alergologa, okulisty (dno oka), laryngologa (bo chrapał, poza tym podejrzenie refluksu), poradnia psychologiczno-pedagogiczna (w 14 miesiącu bodajże, miał wtedy wciąż na tyle duże tyły rozwojowe, że przyznano tzw. zajęcia z wczesnego wspomagania rozwoju). Z mojej strony to była rehabilitacja, bo jak miał 11 m to nie siadał, nie raczkował. Rehabilitacja szybko go postawiła na nogi i powoli zaczął doganiać, teraz ma prawie 2 lata i już jest prawie w normie.

Chodzimy na te zajęcia ze wspomagania rozwoju (4x w miesiącu na NFZ), 2x logopeda i 2x coś miedzy rehabilitacją a integracją sensoryczną. Robimy Młodemu właśnie diagnozę integracji sensorycznej, żeby się dowiedzieć, czy ma jakieś zaburzenia nad którymi warto popracować, ewentualnie jak wspomagać jego rozwój motoryczny, bo wciąż ma tyły "ruchowe". Pewnie jeszcze na jakieś zajęcia sportowe ogólnorozwojowe pójdziemy za jakiś czas, jak będzie się czuł lepiej w grupie. Chodzi do żłobka od paru miesięcy, to też go rozwija jakoś tam.

Pamiętam, że jak Młody miał roczek i patrzyłam na to, co niby powinno robić roczne dziecko, to mnie pusty śmiech ogarniał, bo on nie robił praktycznie nic z tego. Więc tak, jakieś zaburzenia u takiego dziecko można stwierdzać, oby były przejściowe, jak prawdopodobnie u nas.

Offline zielonka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 48
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 05, 2017, 21:51:47 »


To trzeba właśnie poprawić odżywienie, a nie je obcinać... Laktoza w tym wieku jest niezbędna dla mózgu, zwykły cukier niekoniecznie.
Na problemy z drogami moczowymi u maluszków wolno stosować wrzos.

Jeszcze inna sprawa, to może należy dziecko pobudzać i psychicznie i fizycznie? Zdaję sobie sprawę, że mama musi jeszcze i dom ogarnąć, ale może coś się da więcej zrobić? To, że nie mówi, to jeszcze żaden problem.

Pozdrowienia :-)

Rodzice z maluchem zaczynają właśnie terapię metoda krakowską itp. Bardzo dużo czasu mu poświęcają (na ile to możliwe, wiadomo, obiad jednak czasem trzeba zrobić ;))
Rozwój fizyczny bez zarzutu akurat.

A wrzos w formie naparu?

Offline zielonka

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 48
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 05, 2017, 21:53:59 »
Ja się wypowiem na temat opóźnień rozwojowych u rocznego dziecka - na tyle ile wiem, bo moje miało. Wiadomo, że są pewne normy rozwojowe. W tym wieku mówi się o rozwoju psychomotorycznym, bo to wszystko jest mocno powiązane. Mój synek miał zaburzony (przyczyna nieznana) rozwój motoryczny głównie, ale przez to też rozwijał się wolniej w innych obszarach - miał problemy z jedzeniem pokarmów stałych, nie mówił wymaganych na swój wiek dźwięków, nie robił też różnych rzeczy, które dzieci robią w jego wieku (jakieś naśladowanie gestów typu papa itp.). Były wizyty u neurologa, alergologa, okulisty (dno oka), laryngologa (bo chrapał, poza tym podejrzenie refluksu), poradnia psychologiczno-pedagogiczna (w 14 miesiącu bodajże, miał wtedy wciąż na tyle duże tyły rozwojowe, że przyznano tzw. zajęcia z wczesnego wspomagania rozwoju). Z mojej strony to była rehabilitacja, bo jak miał 11 m to nie siadał, nie raczkował. Rehabilitacja szybko go postawiła na nogi i powoli zaczął doganiać, teraz ma prawie 2 lata i już jest prawie w normie.

Chodzimy na te zajęcia ze wspomagania rozwoju (4x w miesiącu na NFZ), 2x logopeda i 2x coś miedzy rehabilitacją a integracją sensoryczną. Robimy Młodemu właśnie diagnozę integracji sensorycznej, żeby się dowiedzieć, czy ma jakieś zaburzenia nad którymi warto popracować, ewentualnie jak wspomagać jego rozwój motoryczny, bo wciąż ma tyły "ruchowe". Pewnie jeszcze na jakieś zajęcia sportowe ogólnorozwojowe pójdziemy za jakiś czas, jak będzie się czuł lepiej w grupie. Chodzi do żłobka od paru miesięcy, to też go rozwija jakoś tam.

Pamiętam, że jak Młody miał roczek i patrzyłam na to, co niby powinno robić roczne dziecko, to mnie pusty śmiech ogarniał, bo on nie robił praktycznie nic z tego. Więc tak, jakieś zaburzenia u takiego dziecko można stwierdzać, oby były przejściowe, jak prawdopodobnie u nas.

Oczywiście, terapia jest w trakcie uruchamiania. Tyle, że terminy są dość odległe, nawet prywatnie, więc na razie zostaje czytanie książek i samodzielne próby.
Dzięki :) Mam nadzieję, że cokolwiek się dzieje, uda się wyprostować.

Offline mysznikowski

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 236
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 11, 2017, 14:23:12 »
"Muszę przyznać, że utrzymywanie rocznego dziecka bez mleka brzmi horrorystycznie. To co to dziecko w tym wieku je? Cukier i mąka to pikuś, ale jak bez mleka? Na normalne pożywienie dorosłych jest raczej za wcześnie."

W tej kwestii mam praktyczne doświadczenie. Mam wnuka, który był karmiony piersią przez kilka tygodni ale się skończyło. Mleko w proszku  (chyba ono) wywołało wysypkę, lekarz przepisał "wybitne mleka" o wysokim stopniu hydrolizy, wszystkie jakie były dostępne w aptece. Ale pozytywnych skutków nie było.
Objawy: zaczerwienione, swędzące, kostropate cała buzi nawet powieki, prawie cała skóra na główce i tam dodatkowo straszliwa ciemieniucha, wprost cieknący łojotok; cała skóra dzieciątka jakby podsypana kaszką od spodu, swędzące zmiany na rączkach i nóżkach. Diagnoza nie padła z ust pediatry skądinąd w uznanym Instytucie Pediatrii. Było lepiej tylko okresowo po smarowaniu zmian maścią sterydową i antybiotykową. Zeszło, po czym powoli wracało i nasilało się. A już do pasji doprowadziła mnie sugestia lekarza, że dziecko jest źle pielęgnowane, może nie umiemy przygotować mieszanki mlecznej stad problemy.
Zaprzestałam wizyt w uznanym instytucie. Zaczęłam szukać po sieci min na tym forum, na stronach Gospodarza.
Co zrobiłam?
Jak tylko dziecko zaczęło jeść pierwsze zupki z mięskiem (miało 5 - 6 miesięcy) odstawiłam te - przepraszam za określenie, nie chcę tu nikogo urazić - pasze niby mleczną z puszek. Dziecko jadło: zupę z królika z warzywami 2 razy dziennie, kleik z mąki jaglanej na wodzie słodzony daktylami z dodatkiem masła klarowanego, banan, jabłko. Z czasem dodałam amarantus, komosę ryżową, brzoskwinie suszone, owoce jagodowe, ryż, kukurydzę, żółtko, olej lniany, oliwę z oliwek. Jeszcze później dodałam orzechy, płatki owsiane, kasze, strączki, miód. Słodzę mu daktylami a tam gdzie " nie idzie" tego zrobić używam syropu z agawy, syropu klonowego. Glutenu je niewiele, cukru nierafinowanego znikome ilości. Do teraz 90% jego pożywienia jest gotowane, surowe tylko owoce. Nigdy nie jadł cukierka, czekolady, jedzenia ze słoiczka, paczki, kartonika itd, itp Wszystko zrobione w domu z ekologicznych upraw, woda z butelek szklanych, do picia herbata owocowa (mieszanka suszonych owoców z dużym udziałem dzikiej róży) słodzona dawniej daktylem a teraz domowym sokiem malinowym i czasem dodaje miodu. Miał kolki, skłonności do zaparć. Wtedy wykonuje masaż brzuszka i daje kompot ze śliwek suszonych ale eko - jest wyraźna różnica i nie da się pomylić.
Albo gotuję te śliwki aż się rozgotują, przecieram przez drobniutkie siteczko i taki dżemik daje dziecku do zjedzenia wprost do buzi - to sposób podany przez nieżyjącego już doskonałego pediatrę, wypraktykowany przez 2 pokolenia. Taki dżemik można podać nawet 2 - miesięcznemu dziecku oczywiście z umiarem. Ja dawałam, na jeden raz (np rano ) ilość odpowiadającą objętości połowy migdała i obserwowałam dziecko, jak nie było efektów to wieczorem koleją porcję. Jak i to było mało to następnego ranka dałam więcej - tak metodą prób dopracowałam się dawki odpowiedniej dla dziecka.
Do pielęgnacji i wsparcia schorzałej skóry wyszukiwałam najcudniejsze produkty uznanych marek, oczywiście dostępne tylko w aptekach za niebotyczne sumy aż natrafiłam na stronę Gospodarza gdzie prezentuje szkodliwe substancje występujące w kosmetykach i środkach higieny. O zgrozo, wtedy przekonałam się, że te "cuda" o uczonych nazwach np emolienty zawierają głownie produkty nieprzyjazne a tych dobroczynnych składników jest znikomy procent aby nie minąć się z prawdą to jest - kilka kropel np oleju konopnego.
Zgarnęłam jednym ruchem ręki wszystkie te sztuczności do kosza i zrobiłam mu "maść" na bazie karite, + olej konony + olej tamanu + wita E i tym smarowałam chorą skórę gdy swędziała, Zamiast oliwki używamy nierafinowanego oleju ze słodkich migdałów z dodatkami. Do mycia używamy mydła marsylskiego  bez żadnych dodatków.
Kąpany był w krochmalu, na zmiany skórne okłady z mocnego naparu dobrej zielonej herbaty, ugotowanego, ciepłego batata.
Owszem, żeby pozbyć się tych zmian na skórze musiałam użyć maści, która została przywieziona z Chin i tam jest przeznaczona do oczu np jęczmień. Skład jest owiany tajemnicą z opakowania wiadomo tylko, że 1% maści to antybiotyk. Na całkowite wyleczenie dziecka zużyłam 2 tubki a w każdej łyżeczka maści.
Gdy skończył rok zachorował na grypę i był w szpitalu przez 3 dni bo groziło mu odwodnienie no i miał wysoka gorączkę. Wówczas miał zrobiony komplet badań - lekarze piali z zachwytu, wyniki idealne.
Dzisiaj ma 2 lata. Po pryszczach ani śladu. Mleka nadal nie je ale je razem z nami wszystkie potrawy, nawet te z dodatkiem mleka i jego przetworów. Nic mu nie jest. No gdy zjadł kaszę mannę na mleku to na drugi dzień policzek miał nieco chropowaty ale nie drapał buzi i samo zeszło.
Jest niesłychanie żywotny, energiczny, rozwija się znakomicie, nie choruje Bogu dzięki i nie odwiedzamy znamienitego instytutu. Tylko do szczepień - przy okazji ostatniego lekarz zadowolony stwierdził, że ładnie sobie poradziliśmy.
Ufff - dużo tego pisania. Mam nadzieję, że się komuś przyda.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów

Offline mysznikowski

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 236
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #26 dnia: Styczeń 11, 2017, 14:35:34 »
konony - to chodzi o olej konopny

Offline ewula K

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1638
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #27 dnia: Styczeń 11, 2017, 14:56:54 »
Pięknie sobie radzisz :) Gratuluję...
Czy dzieciątko miało badany poziom witaminy D3 ?
Na moją sugestię znajoma w ubiegłym tygodniu zrobiła to badanie swojej 4-letniej córeczce. Wyszedł poziom 10 ng/ml. 10 ng/ml można skwitować jako  ZERO. A witamina ta jest ważniejsza, niż myślimy :)

Offline mysznikowski

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 236
Odp: Wypróżnienie u 2 letniego dziecka.
« Odpowiedź #28 dnia: Styczeń 11, 2017, 16:15:56 »
Pięknie sobie radzisz :) Gratuluję...
Czy dzieciątko miało badany poziom witaminy D3 ?
Na moją sugestię znajoma w ubiegłym tygodniu zrobiła to badanie swojej 4-letniej córeczce. Wyszedł poziom 10 ng/ml. 10 ng/ml można skwitować jako  ZERO. A witamina ta jest ważniejsza, niż myślimy :)

Dziękuję:-)
Nie, nie było badania poziomu wit D3 ale ja mu podaję tę witaminę. Za poradą lekarza jak nastało pełne słońce zaprzestałam. Ale wystarczyło uważne obserwowanie dziecka i odrobina myślenia. Dziecko wstawało juz samo potrafiło wstać na własne nóżki jeśłi upadło a w kilkanaście dni po zaprzestaniu podwania wit D3 oczekiwało pomocy w tej sprawie. Włączyc myślenie: co z tego, że jest pełnia lata i dużo słońca, skoro dziecko malutkie i dużo spi, śpi w cieniu albo i w domu. Jeśłi jest na powietrzu t w półcieniu bo przecież nie będzie sie opalać. Na głowie kapelusik no i koszulka - to ile powierzchni skóry kontaktuje się ze słońcem ???., Bez zlecenia lekarza wróciłam do podawania witaminy, dzieciak szybko odrobił straty i nie oczekuje pomocy we wstawaniu :-)