Autor Wątek: Post jako terapia  (Przeczytany 7917 razy)

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Post jako terapia
« dnia: Czerwiec 12, 2015, 09:52:43 »
Taki sposób terapii pojawia się często w różnych miejscach. Zalecała go również wielka zielarka i nie tylko. Kobieta, którą darzę wielką estymą, czyli sw. Hildegarda z Bingen.
Pokazało się ciekawe opracowanie na temat leczenia postem autorstwa Lek. med. Dorota Mieszczak-Woszczyna.

Całość do poczytania znajduje się tu:

http://www.hildegarda.edu.pl/post-dla-zdrowia/
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 25, 2015, 11:50:39 »
Nie doczytałam się w artykule przeciwskazań do stosowania postu, a zapewne jakieś są...

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 25, 2015, 12:13:20 »
Generalnie posty stosuje się prewencyjnie, jako formę oczyszczania organizmu. To oczywiste, że organizmu osłabionego chorobą, zwłaszcza długotrwałą nie zaleca się dodatkowo osłabiać. Jako typowo lecznicze uważałbym odpowiednie do schorzeń diety. Jednak czasem, co zauważam po sobie gdy coś daje w kość, podskakuje temperatura czy coś "rozbolewa" brzuch, organizm sam się przestawia na nieprzyjmowanie pokarmu, ciągnąc na akumulatorach, w czym mu nie przeszkadzam. Uzupełniam wtedy tylko płyny. Jednak prawdziwego, takiego jak opisanego w artykule postu nigdy nie praktykowałem, choć nie ukrywam, chętnie bym spróbował.
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Mama

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1585
    • Aga Radzi
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 25, 2015, 13:55:51 »
No właśnie o poście w profilaktyce jakoś zapominamy.
Wszędzie pełno zaleceń profilaktyki zdrowotnej i tam dobre odżywianie, sport, wypoczynek.
A kiedyś naturalnie rytm pór roku wymuszal okres postu na przednówku.
Tak się zastanawiam, kiedy byłam ostatnio bardzo głodna  ::)

Jest takie powiedzenie że umieramy z przejedzenia i że łyżką kopiemy sobie grób.
Też odkładam przeprowadzenie rozsądnego postu na kieeeeedyś...
Jeżeli w naturze występuje jakaś choroba to natura ma na nią lekarstwo !!!
Współtworze http://1000roslin.pl/
Prywatnie http://agakrok.blogspot.com/
Służbowo https://www.szm-melisa.pl/

Offline janek

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2770
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 25, 2015, 14:05:28 »
Ja znam taką Panią która od lat w każdy piątek pości.
I to tak raczej konkretnie.
Wygląda wspaniale.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 25, 2015, 14:15:54 »
Tradycyjne piątkowe posty, nawet ostre to jeszcze nie to. Prawdziwy post to kilka dni bez jedzenia.  Najlepiej periodycznie powtarzane. Tylko same płyny. Jednak nie można tego zrobić bez odpowiedniego przygotowania ot tak z marszu.  Będzie więcej szkody jak pożytku.
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline janek

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2770
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 25, 2015, 14:27:40 »
Pozwolę się nie zgodzić.
Zrobiłem sobie 2 takie posty, jeden 4, drugi 6 dni.
Dokładnie takie o jakich piszesz.

Obydwa były z marszu, bez przygotowania.
Dużo by pisać, ja polecam każdemu, głównie ze względu na stronę psychiczną.
Fizycznie to nie wiem czy i co dały.
W każdym  razie szkód żadnych nie odczuwałem.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 25, 2015, 14:52:08 »
Mnie kiedyś po dokładnym "czyszczeniu" 3 dni do gęby nie wchodziło, co musiałem ruszyć zębami. Jednak wzięło mnie to samo i z zaskoczenia ;). Normalnego postu, takiego radykalnego nigdy nie stosowałem. O przygotowaniu pisałem po lekturze książek św. Hildegardy, a właściwie jej propagatorów.
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline Rita

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 25, 2015, 15:31:38 »
Miałam przyjemność poznać  dr. Dorotę w ciekawych okolicznościach i nigdy nie zapomnę co dla mnie wtedy zrobiła. Kilka jej porad stosuję do dziś,  dotyczących nie tylko zdrowia fizycznego. Niezwykła, kochana, mądra osoba. Poznałam  osoby którym post orkiszowy uratował życie. Dziewczynkę  z białaczką między innymi.
Osobiście stosowałam tylko owocowo -warzywne  i piątkowe☺ z korzyścią dla ducha i ciała.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 25, 2015, 21:24:17 wysłana przez Rita »

Offline Mama

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1585
    • Aga Radzi
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 25, 2015, 20:01:58 »
Mnie taki post z zaskoczenia w szpitalu zrobili.
Poszłam do przychodni przyzakładowej z objawami grypy a sędziwy Pan doktor ucisnął wyrostek, zająknęłam się bo byłam watła i szczupła a Pan silny, chwycił za telefon zawezwał karetkę, zawieźli do szpitala, anwet nie zdążyłam torebki zabrać z pracy, nikogo powiadomoć, komórek nie było, takie czasy.
Tam już byłam przyjęta z podejrzeniem zapalenia wyrostka, nie słuchali że mnie tylko gardło boli.
Do karty wpisali - nie karmic - przygotowanie do operacji. I tak przez 3 dni i noce leżałam z lodem na prawym boku z gorączką i bolem gardła.
No ale musze przyznać że w końcu wyzdrowiałam, głodówka jednak leczy :D
wyrostka też mi nie pocięli
Jeżeli w naturze występuje jakaś choroba to natura ma na nią lekarstwo !!!
Współtworze http://1000roslin.pl/
Prywatnie http://agakrok.blogspot.com/
Służbowo https://www.szm-melisa.pl/

leśna polanka

  • Gość
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 15, 2015, 11:43:33 »
Post całkowity, czyli picie czystej wody to najlepsze lekarstwo jakie znam. Nawet picie codziennie różnorodnych ziół pozyskanych własnymi rękami z lasów i łąk nie daje takich efektów.

Cenię sobie tygodniowe głodówki o wodzie i robię je w miarę cyklicznie od kilku lat. Nieobcy mi 10-dniowy post i mam ochotę na więcej; następny będzie 14-dniowy.
Następuje cofnięcie chorób opisywanych przez medycynę konwencjonalną jako nieuleczalne.

Nieodłącznym elementem postu jest oczyszczanie jelit wodą i otwieranie porów skóry (ciepłe kąpiele, masaż szczotką o miękkim włosiu). Bez tego oczyszczanie jest zubożone, a nawet niekiedy niebezpieczne. Można się zatruć własnymi toksynami jak żyło się wcześniej mało świadomie.

I przede wszystkim czas poświęcony sobie w okresie postu... To jest prawdziwe spotkanie ze sobą. Wtedy nie pracujemy i nie robimy nic z musu. Najlepiej jednak jak obydwóch rzeczy nie robimy wcale (ani przed, ani po) :D

Offline stokrotka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 151
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 15, 2015, 15:53:46 »
Przed wielu laty byłam na 21 dniowej głodówce. Dostawaliśmy do picia 1 x dz kubek wody z cytryną.
przez pierwsze dni można było jeść ryż z otrębami. Po 2 dniach nie można było przełknąć...
2 x dz ćwiczenia
2 x dz kąpiele w górskim strumieniu - marzec, śnieg, przy ujemnej temperaturze.
2 x dz ciepły termofor na okolicę watroby po kąpieli w strumieniu
2 x dz ćwiczenia oddychania met Buteyki, wzajemny masa,z.
2 x dz spacery z kontrolą oddechu i serca (częste postoje, dla wyrównania oddechu)
1 x dz wykłady.
Na koniec ognisko (pieczony chleb z olejem czosnkowym), dyskoteka i zupa:)  - smak który się pamięta do końca życia.

Moje zdumienie, odrobina lęku, gdy 14 letni chłopiec chory na astmę kąpał się w lodowatej wodzie, gdy nie kazano mu łykać leków. Gdy po dwóch tyg zaczął biegać... nie robił tego od dawna.

A ja? Ja wiem , że z ,,głodu" się nie umiera :) 

Offline vitara

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 363
  • nr gg 14 987 97
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 16, 2015, 20:30:43 »
Tylko jak się zmusić do głodówki , jak wytrzymać i nie jeść ? Tyle razy próbowałem
Każda rada cenna i na wagę złota

leśna polanka

  • Gość
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 18, 2015, 11:35:09 »
Mieć świadomość, że nic nie musisz robić, a chcesz - dla własnego dobra, zdrowia i wspaniałego samopoczucia. To właśnie to podejście sprawia, że nabiera się radosnej weny. Dochodzi do tego (na początku) ciekawość wyników, chęć sprawdzenia swoich możliwości, pragnienie odzyskania władzy nad własnym ciałem opętanym systemowym odżywianiem i nad umysłem zniewolonym wkuwanymi "jedynymi prawdami" o sposobie życia i odżywiania.

Nie masz ochoty dowiedzieć się jak to jest być panem swojego życia, losu, zdrowia?
Nie chcesz za którąś tam głodówką (powiedzmy 3,4) powiedzieć sobie - jestem niezależny od wszystkiego?
 - od warunków zewnętrznych (brak sklepu w okolicy, braku jedzenia w domu, braku przekąsek w aktualnej chwili, itp.)
 - od głodu
 - od lekarzy, leków, profilaktycznych badań, całej "cudnej" medycyny.

Może zachęci Cię ten błysk w oku, który się odzyskuje po głodówce. A może zdrowe zęby przy systematycznym robieniu postów. A może porzucenie nałogów i grzeszków w odżywianiu?


A jak wytrzymać?
Oczyścić przed głodówką ciało, jelita przede wszystkim - przechodzą zawroty głowy i nudności.
Powiedzieć sobie - jak nie teraz to kiedy? Za następnym takim samym nieudanym razem...jak znów zwątpię? Im później, dalej  z wiekiem, tym gorzej.
Nie słuchać "dobrych rad" ludzi wokół, w ogóle o tym nie mówić nikomu i wziąć sobie wolne od jedzących znajomych i telewizji - gdzie wszystko (poza seksem i pieniędzmi) obraca się wokół jedzenia i picia.


Offline Renee55

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 59
Odp: Post jako terapia
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 18, 2015, 13:04:57 »
Nie słuchać "dobrych rad" ludzi wokół, w ogóle o tym nie mówić nikomu i wziąć sobie wolne od jedzących znajomych i telewizji - gdzie wszystko (poza seksem i pieniędzmi) obraca się wokół jedzenia i picia.

Heh :D dobre, święta racja.

Oczyścić przed głodówką ciało, jelita przede wszystkim - przechodzą zawroty głowy i nudności.

Jak oczyścić jelita? Herbata przeczyszczająca czy jakieś dłuższe oczyszczanie?

Ja pościłam 4, 6 i 3 dni, przedtem nie oczyszczałam niczego, ale w trakcie piłam herbatę z senesu. Pomagała. Za pierwszym razem czułam się lepiej fizycznie, ale przy następnych postach nie czułam żadnych zmian, raczej osłabienie.
Tylko że mój post był z powodów religijnych, a nie zdrowotnych, więc może się niezbyt zastanawiałam nad skutkami dla zdrowia.