Autor Wątek: Fitoncydem w przeziębienie  (Przeczytany 4862 razy)

Offline adampupka

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1004
Fitoncydem w przeziębienie
« dnia: Czerwiec 06, 2015, 22:37:38 »
Hej!

Czasami przychodzą takie przeziębienia, które faktycznie są bakteryjne, częstokroć kończy się to antybiotykiem  :(. Aby tego uniknąć warto byłoby mieć pod ręką jakąś wartościowa, mocna alternatywę.

Coś mi się kolebie o liściach dębu i liściach porzeczki czarnej. Myślałem o zrobieniu octu. Ale jak zakonserwować i utrwalić fitoncydy? Jak preparować aby ich nie stracić przy produkcji, może kręcić maszynką mięsną wprost do naczynia z rozpuszczalnikiem  ???.

Czy takie coś w domowych warunkach ma w ogóle sens?
:-)

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2644
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 07, 2015, 11:24:19 »
Czosnek - z całą pewnością. Także chrzan (ukopany własnoręcznie) i Gelomyrtol (chyba u nas niedostępny).
Rdestowiec (intrakt) nam fantastycznie kończył takie przewlekłe chorowanie zimowe ale to jest układ z paroma niewiadomymi: nie wiem czy to był wirol czy bakteria i czy działały głównie fitoncydy czy immunostymulacja ;)
Różnice, głupcze!

Offline adampupka

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1004
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 08, 2015, 11:48:58 »
Czosnek - z całą pewnością. Także chrzan (ukopany własnoręcznie) i Gelomyrtol (chyba u nas niedostępny).
Rdestowiec (intrakt) nam fantastycznie kończył takie przewlekłe chorowanie zimowe ale to jest układ z paroma niewiadomymi: nie wiem czy to był wirol czy bakteria i czy działały głównie fitoncydy czy immunostymulacja ;)

No tak czosnek, ale czosnek fitoncydowo to raczej na świeżo zjeść i udać się do miejsca odosobnionego  :D serio mówiąc to jednak czosnek nie jest takim super 100% mocnym fitoncydem. Chrzan, hmmmm ciekawe, mam na ogrodzie.

Pytanie jak fitoncydy wyekstrahować i zakonserwować żeby przetrwały dłużej w preparacie  ??? Z tego co wiem Doktor długo się głowił zanim je stabilnie zakonserwował. Czy to w  ogóle osiągalne domowo. W domu mam Tokina "Fitoncydy" jakoś nie mogę się zabrać za nie ostatnio, będzie trza się przemóc i poczytać  :)

A.
:-)

Offline docent

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1129
  • jesteśmy tu oboje, ja śpię a Ty się śnisz
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 09, 2015, 08:30:55 »
bym obstawiał za rozpuszczalnikiem organicznym może propanol by się nadał, ciekawe jak Doktor zbadał co ma w ekstrakcie..........hplc?posiewy?istnieje jakiś materiał dowodowy?

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2644
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 09, 2015, 09:03:11 »
Obiło mi się tylko w jakiejś dyskusji sprzed lat, że kilka lat minęło, zanim miał wyniki, a uzyskany produkt ma formę śmierdzącej cieczy (i inaczej się nie da). Dla przykładu, fitoncydy warzęchy chrzanu były chelatowane żelazem. Czyli wyższa szkoła, prawdziwa, tentego, chemia eksperymentalna :)
Różnice, głupcze!

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1580
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 09, 2015, 10:19:33 »
To o czym piszecie koledzy jest tak trudne, że aż przeraża przeciętnych zjadaczy ziół takich jak ja  >:(
Doktor wymienił tutaj sporo fitoncydów: http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=kwas+l-askorbinowy&search_scope=wszystkie+dzia%C5%82y&bmatch=seng-v10-p-sm-isqm-4-o-0113
Ja myślę tak: np. chrzan - można kupić na bazarze - utrzeć (ja wolę wersję dla wygodnych, więc mielę maszynką elektryczną), zalać wódką i jest nalewka. Chrzan można też wąchać - lotne fitoncydy (podobnie cebulę, czosnek) - np. przy katarze. Gdy na drzewach nie ma liści można pozyskać gałązki np. klonu, buka, brzozy, olszy... (akurat zimą gdy takie dolegliwości nas dopadają mamy te fitoncydy dostępne, można ususzyć na zapas) - gotować i pić ,,kompociki" (ja biorę ok 8g gałązek na szklankę wody).
Moja ukochana czeremcha - lubię macerat z liści. Liście mielę maszynką, mrożę w pojemniczkach do kostek lodu. Kostkę wrzucam do szklanki, zalewam wodą mineralną, gdy postoi ze 20 min przecedzam i piję.
Sporo liści można ususzyć np z czarnej porzeczki. Wiele przypraw to fitoncydy, więc na łyżeczkę i popić wodą. Można gotować gałązki świerka, sosny z igłami (niech się paruje) i jest świetna inhalacja. Na zimę narobić dużo soku z aronii, owoce można kupić niedrogo nawet na allegro - pić codziennie profilaktycznie. No i sok z czarnego bzu, czarnej porzeczki... 
Octy z ziół fitoncydowych też mają sens, podobnie jak nalewki. Miel adampupka i zalewaj, nie martw się, że nie zadziała, bo działa - ja takimi sposobami wykaraskałam się nie z kataru, a z przewlekłej ciężkiej boreliozy.

Warto zapoznać się z tym http://rozanski.li/?p=2388
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 09, 2015, 10:23:01 wysłana przez Renia »
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2644
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 09, 2015, 12:42:20 »
Nie denerwuj się Renia, my tu czasem lubimy sobie pospekulować, kręci nas matematyka wyższa i takie tam - ale co do zasady Twoje uwagi są jak najbardziej słuszne. Pozyskać na świeżo i spożyć - ot co :)
Różnice, głupcze!

Offline cezet

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 454
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 09, 2015, 15:22:44 »
Ja mam (od zeszłego roku, bo wtedy zaczęłam w ogóle coś przetwarzać) kilka żelaznych nalewek, suszów i octów. Zestawy komponuję "ad hoc", żeby mieć zmienne. O ile ja nie miałam problemu, to z dzieckiem jest lekki problem, bo go nie mogę karmić nalewkami, a nie wszystko wypije. W tym roku postaram się zrobić więcej syropów i nazbierać kwiatów lipy, bo w zeszłym roku nie udało mi się. Liczę też na nową nalewkę z bzu lilaka - stopniowo dorzucałam wszystko co się pojawiało (pączki liściowe, kwiatowe, młode listki z gałązkami, kwiatostany, jeszcze czekam na garść owoców żeby dorzucić).
Żelazną pozycją u mnie jest nalewka wrotyczowa, ocet nasturcjowy, susz z krwawnika, nawłoci, glistnika. Mam jeszcze dużo, dużo innych, młode liście różnych drzew, zostały mi z tamtego roku to nowych nie zbierałam. Salicylany mi nie podchodzą niestety. Ani wiązówka błotna ani wierzba. Mam nalewkę z krwawnika, ale jeszcze nie używałam :)
W tym roku zbieram bnieca, jak wiadomo :) i jeszcze nazbieram gałązki forsycji z liśćmi, tylko jeszcze nie wiem co z nimi zrobić. To samo z liśćmi lilaka, bo dzieci mogą pić szklankami. Aha, macerat z glistnika zamrożony już mam, może jeszcze zrobię z żywotnika (tui), ale to chyba z gliceryną trzeba (?) muszę sprawdzić.  Aaa, ostrożeń polny zasuszyć i zmielić. Przytulia, nawet dla smaku....Łorany, pełno tego jest.
Zasada taka - kiedy potrzebujesz mocnego uderzenia, robisz napar lub odwar z czegoś i wlewasz na to ekstra nalewkę. Niektóre warto zagotować w mleku, jak wrotycz i chyba nasturcję (doktor podaje przy opisach ziół na blogu) lub dodać syropu, miodu, mięty itd. żeby się dało wypić.

Offline Renia

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1580
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 09, 2015, 23:04:17 »
Nie denerwuj się Renia, my tu czasem lubimy sobie pospekulować
Ja się nie denerwuję :)
,,Nie ten przyjaciel, kto współczuje, a ten kto pomaga." Thomas Fuller

Offline jolkaj

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1270
Odp: Fitoncydem w przeziębienie
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 09, 2015, 23:48:01 »
Znajomy chirurg grubo słuchał opowieści starszego pana jak to sobie wyleczył jakąś cieżką przypadłość gastryczną obalając kilka buteleczek kropli miętowych. Co ciekawe i dla nas osłupiające to chirurg nawet przyznał rację człowiekowi. Potem skwitował, że mięta miętą ale ilość alkoholu jakie człowiek w sobie skumulował pewnie wybiła wszystko. To tak w ramach ekstra nalewki  ;D

Oby wrotycz w tym roku wygrał walkę z mszycą. Pokrzywa przegrała z rdzą.
Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto. Prof. Bartoszewski