Autor Wątek: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?  (Przeczytany 4877 razy)

Offline cezet

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 454
Nie wiem gdzie to napisać. Mam 2 problemy do rozwiązania.
Pojechałam wczoraj pierwszy raz od dawna na wycieczkę rowerową, z zamiarem wykopania sadzonek glistnika i wrotyczu do ogródka. Oprócz tychże, wróciłam w wykopanymi dwoma żywokostami i jednym krzaczkiem glistnika, z myślą o wykonaniu bazy do różnych produktów. I jeszcze przywiozłam kilka małych skrzypów i gałązkę przytulii. Zaczęłam czytać co by z tym zrobić, czas uciekał, rośliny czekały :) w końcu pewnie nie doczytałam wszystkiego, i zrobiłam tak, że glistnik (duży wiecheć razem z korzeniem) i odcięte od korzenia żywokosty (łodygi, liście i kwiaty) przemieliłam w termomiksie, z minimalną ilością wody z kwasem askorbinowym najpierw, potem jeszcze musiałam dolać normalnej wody. W międzyczasie korzenie żywokostu (w sumie były niewielkie), dokładnie umyłam, pokroiłam i zalałam spirytusem. Razem było tego gdzieś pół kubeczka, liczmy że 100ml (korzeni i spirytu 96%). Po około 15 minutach wrzuciłam do rozdrobnienia do reszty zielska. Całość przełożyłam do dużego dzbanka, do maceracji. To była taka pulpa, dużo pływało i nie chciało się zamoczyć, więc znalazłam odpowiedni talerzyk i jakoś udało się przycisnąć. Maceracja trwała 15 godzin, rano na szybko odcisnęłam ręką, resztki odsączyłam sitkiem i mam teraz 2 słoiki 600ml - jeden z płynem, drugi z odciśniętymi fusami w lodówce. I jeden mały słoiczek tego maceratu, wzięłam go do pracy, do testów bieżących.
Ze skrzypu i przytulii chciałam uzyskać coś w rodzaju żelu albo mocnego koncentratu, ale chyba nie bardzo wyszło, bo też dałam wody z kwasem askorbinowym i w tym długo gotowałam, ale wyszło strasznie kwaśne, więc dolałam wody, a w ostateczności już ostudzone, połączyłam z maceratem z glistnika na soli fizjologicznej :D więc mam roztwór słono-kwaśny :) hihi, pomyślałam że może zrobię z tego krem na stopy, więc pomieszałam z olejem kokosowym, ale tu jestem cienias, krem mi nie wychodzi, bo się rozwarstwia, chociaż działa nawet całkiem nieźle. Dałam tak pół na pół płynu i oleju - co mam zrobić, żeby się z tego zrobiło coś bardziej stałego? Nie mam żadnych stałych podłoży w domu, ale mam propolis w kawałkach, może by go jakoś rozpuścić i dodać (wosk tam jest), tylko ile objętościowo w stosunku do tego co mam? W tej chwili mam jakby 1cm pasek płynu, a nad nim 1cm "korek" z oleju kokosowego. A chciałam mieć coś w rodzaju zafarbowanego oleju kokosowego - czemu mi się tak nie chce zrobić? Mieszałam też spieniaczem do kawy.
2 problem - słój maceratu z żywokostu i glistnika. Kolor wyszedł bardzo fajny, brązowy klarowny. Miałam w planie jeszcze ugotować fusy i po wystygnięciu oba płyny połączyć. No a potem chyba większą część zamrozić. Z 3 roślin wyszła ilość bazy do kosmetyków jak dla pułku wojska... aż mi szkoda, bo przecież jest tyle innych świetnych roślin do wykorzystania (ostatnio króluje u mnie tonik z kwiatostanów kasztanowca, w sumie mogłabym też go wkomponować...).  Co mogę jeszcze zrobić? Krem mógłby być typu balsam na ciało, może na oleju rydzowym zrobić? Albo z olejem z dziurawca pomieszać? Alkoholu w tej chwili nie czuję.
Zrobiłam zdjęcia jak to wygląda i małe skaleczenie jako testowe działania maceratu:




« Ostatnia zmiana: Listopad 20, 2015, 01:21:59 wysłana przez cezet »

Offline janek

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2773
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 20, 2015, 11:00:32 »
Wydaje mi się, że zrobiłaś 2 błędy, po pierwsze na korzeń żywokostu jest chyba za późno, po drugie spirytus jest chyba zdecydowanie za mocny.

Ja np. stosuję alkohol do konserwacji korzenia (i nie tylko) żywokostu ale jest to w przedziale 35-40%.
I tak boję się czy ciut nie za mocna mieszanka, w każdym razie działa a ja mam po prostu skłonność do mocniejszych alkoholi.

Offline cezet

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 454
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 20, 2015, 11:05:46 »
O spirytusie pisał gdzieś nasz gospodarz, ale teraz nie pamiętam gdzie to czytałam :) Korzeń niby do połowy maja, ale wczoraj był raptem 19, to chyba jeszcze nie stracił wszystkiego...

Offline janek

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2773
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 20, 2015, 12:24:30 »
Wszystkiego chyba nie... ale już sporo, zobacz jak duże i wysokie, łącznie z kwiatami są już rośliny.
Termin np.15 maja chyba trzeba traktować umownie a patrzeć bardziej na stan rośliny.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10833
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 20, 2015, 12:42:12 »
odcięte od korzenia żywotniki (łodygi, liście i kwiaty) przemieliłam w termomiksie,
Chyba jednak chodzi o żywokost?
***

O moich problemach technologicznych z rozwarstwiającymi się wynalazkami pisałam kiedyś w wątku o czopkach.
Trzeba mieć na podorędziu lanolinę i mąkę ziemniaczaną.
Z mąki ziemniaczanej i wodnych maceratów lub nalewek robi się krochmal, który po dodaniu lanoliny i stałego tłuszczu pozwoli po roztopieniu i zmiksowaniu na utrzymanie ładnej struktury po ponownym zastygnięciu.

Pozdrowienia :-)
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2015, 12:47:06 wysłana przez Basia »

Offline cezet

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 454
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 20, 2015, 12:59:33 »
Kurdę znowu nazwę pomyliłam, nie lubię tego  >:(
Tak, chodzi o żywokost.
Mam jakiś defekt pamięci od dziecka, nie umiałam się uczyć niczego na pamięć, nauka wierszy to była mordęga nieprawdopodobna. Zamiast "sufit" mówiłam "powała" na przykład, jak wiersz był "staropolski" (np Kochanowskiego czy innego Reja).
Wracając do meritum - taki krochmal bardzo skraca przydatność do użycia?

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10833
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 20, 2015, 13:45:32 »
Wracając do meritum - taki krochmal bardzo skraca przydatność do użycia?

Trzymanego w lodówce w otwartym pojemniku to raczej nie uszkadza. Od miesiąca mam masę masła kakaowego, wosku, lanoliny, olejem z eukaliptusa i Sangwiritrinem z krochmalem w miseczce w lodówce i nie widac zmian. Czeka na wolną chwilę, aż rozleję do foremek. Może, jeśli miseczka byłaby przykryta, to by pleśnie miały lepsze warunki. Z drugiej strony, eukaliptus i Sangwiritrin są mocno -bójcze, więc na początek ubiją wszystko, co się pałęta na powierzchni masy. Zdaje się, że ubiły polip w jednym odbycie.

Może do kremu by trzeba było pomyśleć o jakimś konserwancie? Może kropelka jakiegoś olejku lub roztworu mentolu lub czegoś w tym stylu?

Pozdrowienia :-)

Offline cezet

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 454
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 20, 2015, 14:04:49 »
Dzięki, pokombinuję z krochmalem na początek. Olejki mam różne.
Żywokost wykopałam pierwszy raz, nie wiem jak wyglądają korzenie o innej porze roku. No nie spodziewałam się takiej ilości materiału z tego wszystkiego :D Ale zapach maceratu mi się bardzo podoba!

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2643
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 20, 2015, 14:54:10 »
Jeśli chodzi o "wkład" ziołowy do kremu, to faktycznie obecność "kleików" pomaga ustabilizować produkt końcowy - polecam zrobić odwar z żywokostu, nie dość że powleka i osłania to jeszcze jest przeciwzapalny i proregeneracyjny, w niejednym schorzeniu skórnym pomoże nawet "solo" - a co dopiero w mieszankach z glistnikiem, wrotyczem itd. ;)
No więc robimy bardzo gęsty odwar wyciskając surowiec przez gazę, mieszamy "punapu" z wybranymi nalewkami/glicerytami - i mamy doskonały wkład ziołowy do kremów. Dodatkowo stabilizuje emulsję np. wosk pszczeli dodany do bazy (bo zakładam, że robimy na lanolinie z olejem - to dodajemy wosku tak, aby go w gotowym kremie było ok. 7% wagowo - to jest idealna proporcja). Ogólnie jakiś dodatkowy, pomocniczy emulgator jest mile widziany - może nawet żółtko dodane do naleweczek? O ile nie uczuli to odżywi :)
Można też skorzystać z gotowych kremów, np. nivea - mają bardzo stabilne układy emulgujące i konserwujące, więc jest to bardzo wygodne pod każdym względem. Ponadto dodanie takich bogatych, zawiesistych wyciągów pozytywnie zmienia ich "charakter" - np. ordynarny, parafinowaty mediderm zamienia się w balsam i emusję do skóry, która każdego zachwyca. W dodatku łatwo się miesza i przyjmie praktycznie każdą ilość wyciągów wodnych (jak nalewki z odwarami) i olejowych... bo praktycznie powyżej 20% tego nie trzeba dodawać.
Jeśli chodzi o żywokost w celach kosmetycznych, to teraz można pozyskać po prostu kwiat. Nie mam dokładnych informacji o tym surowcu ale jestem pewien, że będzie dobry - właśnie mi się maceruje zmielony w glicerynie, wraz z kwiatami jasnoty białej (fantastyczny lek na skórę!) i, żeby było zabawniej, z dodatkiem zmielonych na papkę młodych gałązek wierzby (takich tegorocznych odrostów). Przed zalaniem gliceryną z dodatkiem wody skropiłem wódką... ogólnie zmielone kwiaty mogą pić i pić, trudno jest np. zrobić wyciąg 1:1, wychodzi taka gęsta papka. Więc dolewam więcej ekstrahentu - i tak wychodzą bardzo esencjonalne i skuteczne wyciągi... Mówię o skuteczności dermatologicznej.
Kwiat żywokostu może spokojnie zastępować kwiat żmijowca - który miał być jednym z przeciwzapalnych cudów medycyny ludowej. Także działamy :)
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2015, 14:59:13 wysłana przez kaminskainen »
Różnice, głupcze!

Offline cezet

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 454
Odp: Zrobiłam świetną bazę z glistnika i żywokostu i nie wiem co dalej?
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 21, 2015, 01:28:21 »
0. propolis mi wcięło, nie wiem gdzie przebywa
1. macerat z żywokostu i glistnika ten w małym słoiczku idzie do łazienki, jest świetny do płukania gardła i do irygatora dentystycznego. Właśnie miałam lekko podrażnione gardło, już drugi dzień, i oprócz picia syropu z pędów sosny, zastosowałam ten właśnie maceracik po południu i zadziałał świetnie. Zobaczymy jak jutro rano gardło będzie wyglądać
2. pulpę z w/w wygotowałam w naparze z kwiatów kasztanowca (uwielbiam smak tego naparu, przy najbliższej okazji lecę nazbierać jeszcze więcej kwiatów na susz), odcedziłam, pogotowałam jeszcze sam płyn na wolnym ogniu, ale jakoś wybitnie śluzowaty się nie zrobił. Po ostygnięciu i dolaniu troszkę do słoiczka małego tego "do łazienki", poszedł do lodówki czekać na dalsze losy
3. ukręciłam pierwszy krem, baaardzo jestem ciekawa czy się rozwarstwi do rana. Po namyśle tego kremu nie robiłam z krochmalem, bo w założeniu on ma co najmniej nocować w pokoju, po posmarowaniu stóp staram się jednak nie łazić po chacie. Po dokonaniu przeglądu (w tym różnych reklamówek i próbników, co się pałętają po domu), znalazłam jedyny bez silikonów, parabenów i parafiny, kremik który nie bardzo się sprawdzał na twarzy i tak se stał i czekał na lepsze czasy.







W zielonym słoiczku pierwotnie miałam ten krem 2-fazowy, który chciałam ulepszyć. Najpierw odlałam płyn do dzbanuszka, korek kokosowy wrzuciłam do innego dzbanuszka, który włożyłam do łaźni wodnej czyli miski z ciepła wodą, stojącej dla wygody w zlewie. Kiedy się olej kokosowy rozpuścił, dodałam trochę w/w kremu Babydream z Rossmana i pokręciłam tym wariatem, a potem stopniowo dodawałam strużkami macerat skrzypowo-przytuliowo-glistnikowy + oczywiście kapka maceratu żywokostowo-glistnikowo-kasztanowego. Jak się ładnie zmieszało, przelałam do słoiczka i dałam do lodówki. A resztkami się natychmiast wysmarowałam, stwierdzając, że krem wyszedł genialny :D Wchłania się bardzo szybko i zostawia idealną warstwę na skórze. Krem w lodówce stężał w całości! Czego dowód dałam na zdjęciu. Widać tam ślad po palcu, bo chciałam sprawdzić miękkość kremu :) 

Najbardziej to jestem ciekawa ile % mam ekstrakty (albo wyciągi?) w tym kremie. 
« Ostatnia zmiana: Maj 21, 2015, 01:46:24 wysłana przez cezet »