Co myślicie o robieniu chromatogramów na bibule w celu porównania frakcji np. w dwóch różnych wyciągach rdestowca czy innego fiołka? Oczywiście można też zdobyć i uruchomić jakiś stary, laboratoryjny chromatograf, ale to bardziej kłopotliwe, szczególnie jeśli chodzi o części zamienne i materiały - z tym może być kłopot (aczkolwiek teoretycznie rozważam taką możliwość w swoim przyszłym labie - właśnie położyli regipsy

No ale skoro bibułowy, to jak go robić i czego użyć w roli eluentu? Może dawać np. 5 kropli nalewki na bibułę do wyschnięcia, a następnie rozwijać chromatogram acetonem? Albo jednak po prostu wódeczką? Ktoś się w to już bawił?