Autor Wątek: Mleczko pszczele.  (Przeczytany 7306 razy)

Offline stukam kopytkami

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1192
Mleczko pszczele.
« dnia: Maj 11, 2015, 07:52:48 »
Namówiona przez przyjaciółkę zastosowałam w sobotę tuż przed spotkaniem z Basią mleczko pszczele.
Wg ulotki powinnam wziąć 1 gram czyli płaską łyżeczkę, którą dostałam wraz z mleczkiem. Na szczęście wzięłam trochę mniej jak pół łyżeczki. I na szczęście, że Mama była w domu i powiedziałam co zrobiłam. Po wzięciu mleczka pierwszym objawem były mocne strzykania bólowe w lewym łokciu i prawym kolanie. Następnie przelewanie się i kręcenie w brzuchu. Po 30 minutach zjadłam małe śniadanie. Raczej zmusiłam się się do zjedzenia. Dobrze, że jak zaczęłam się czuć źle ( myślałam, że pójdzie "górą" i "dołem" ) to usiadłam na krześle. Mama była obok, zdążyłam jeszcze powiedzieć, że jest mi słabo i chyba zemdleję. A potem odjechałam. Byłam w cudownym lesie, pięknie zielonym, słonecznym. Patrzyłam z zachwytem na drzewa i tyle do zebrania, przerobienia. Takie cudowności. I nagle słyszę, ze Mama mnie woła. Tak mocno, natarczywie, jakby coraz bliżej. Wracam... widzę Ją zapłakaną, okno otwarte, zimne powietrze mnie owiewa... Nie wiem co się stało, ale Mama opowiada. Nie mogła mnie "dobudzić" już chciała dzwonić po pogotowie.
Oczywiście cały dzień byłam słaba i od siebie, a na wycieczce miałam zawroty głowy. Wieczorem tego samego dnia pojawił się silny ból idący od stopy do uda po lewej stronie. I teraz pytanie do Was.

Czy ktoś z Was spotkał się z taką reakcją na mleczko pszczele? Jeśli nie, to co mnie się przydarzyło? Co to było? Dlaczego taka silna reakcja mojego organizmu?

Uprzedzając pytania, nie jestem uczulona na produkty pszczele.

P.S. chciałabym wrócić do tego lasu, ale nie kosztem zdrowia mojej Mamy :-)

Offline stukam kopytkami

  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1192
Odp: Mleczko pszczele.
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 19, 2015, 14:53:03 »
Dziś już wiem co mi było. To był wstrząs anafilaktyczny. Skoro jestem uczulona na pyłki i inne różne rzeczy, również pokarmowe tak sobie pomyślałam, że powinnam mieć w domu adrenalinę, by w takich przypadkach zastosować i nie zejść z tego świata.



Offline robin

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 520
Odp: Mleczko pszczele.
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 30, 2015, 17:36:42 »
Rena a czy da się je utrwalić jakoś np alkoholem? Można kupić świeże mleczko mrożone z tego co się orientuję.

Offline kaminskainen

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2632
Odp: Mleczko pszczele.
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 05, 2015, 10:01:06 »
Z tego co pszczelarze nam mówili to ustabilizować i utrwalić można mleczko pszczele w laboratorium. U siebie zalecają wypić od razu na miejscu :D
Różnice, głupcze!

Athoualia

  • Gość
Odp: Mleczko pszczele.
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 07, 2015, 02:06:58 »
A wiecie może jak z mleczkiem pszczelim od firmy pszczelarskiej pana Łysonia? Są jak na razie najpopularniejszym dystrybutorem mleczka pszczelego jako takiego. Próbowałam też mleczko pszczele liofilizowane od GALa - czy jest chińskie? Nie wiem. Mleczko pszczele jest dobrą odżywką dla organizmu, jest bogate w aminokwasy, wspiera układ odpornościowy. Myślę, że lepiej zostać przy pyłku i miodzie niż przy mleczku, choćby ze względów finansowych.

Offline kala

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 14
  • Kocham kwiaty i ogrodnictwo.
Odp: Mleczko pszczele.
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 03, 2017, 16:54:24 »
Mleczko pszczele jest bardzo dobre na  usta jak jest mróz.

Offline zielarz polski

  • Moderator
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 771
Odp: Mleczko pszczele.
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 14, 2019, 12:14:36 »
Najlepiej by było bezpośrednio od znajomego pszczelarza ale niewielu pozyskuje, bo od razu trzeba je chłodzić a i sam proces pozyskania (zasysanie z poszczególnych komórek) jest bardzo czaso- i pracochłonny.
Wielu moich Pacjentów chwaliło sobie firmę GAL i ich mleczko liofilizowane.
Rosjanie zalecają 300 mg dziennie regularnego stosowania, na forum Sławka Ambroziaka ludziska opisywali stosowanie 1 grama dziennie.