Autor Wątek: stary lek Wikingów  (Przeczytany 15949 razy)

Offline Artevelde

  • Mało Pisze
  • **
  • Wiadomości: 82
Odp: stary lek Wikingów
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 03, 2017, 12:15:00 »
Faktycznie jest tego tam sporo ;-)

U mnie w ogrodzie niestety coś podgryzło sadzonkę - na wiosnę spróbuje jeszcze raz go posadzić, może w jakimś koszyku dla odmiany.

Offline delmondo

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 3
Odp: stary lek Wikingów
« Odpowiedź #31 dnia: Styczeń 09, 2020, 20:50:06 »
różeniec najlepszy ten dziko rosnący i najlepiej wysuszony.Świeży pachnie różami(po przełamaniu) jak suszymy -cały dom pachnie różami.Od "wschodniej"starej szamanki dostalam korzonki(kłącza)i przepis.: ok 50 gram suchych korzonków zalac pół litra najzwyklejszej wódki(40%)i po miesiącu...gotowe.Jezeli chcemy stosowac wewnętrznie to zlac,przecedzic.Jezeli zewnętrznie nie zlewamy ale skoro miesiąc minął od zalania mozemy zacząć smarowac wszystko co boli(stawy,kręgosłup,bolące łydki,barki,nadgarstki)smarowac można codziennie,(źle napisałam:( bo nie smarowac a raczej wmasowac,wcierac) Czy różeniec te miejsca leczy? moja szamanka i teraz ja po długim już stosowaniu(w zalezności od potrzeby)twierdzimy że napewno przynosi dużą ulgę,łatwiej jest zasnąć gdy bóle reumatyczne są prawie nieodczuwalne natychmiast po wmasowaniu.Napewno pomaga ale nie kazdemu na to samo.Znam kilka osób co stosują takie wcieranie i róznie bywa.Dla mnie na reumatyczne bóle nóg-natychmiastowo1,sąsiadce bóle żylakowe,moja szamanka co wieczór prawie kręgosłup--bez tego nie daje rady funkcjonowac,kolezanka na bolący bark....wszystkim pomaga.Co tam jest w tym korzeniu to nie mam pojęcia ale warto mieć słoik z zalanymi korzonkami.Mała sugestia ze strony "szamanki" korzen zalewamy gdy księżyca przybywa...trzymamy miesiąc od czasu do czasu wstrząsnąc.,trzymamy w ciemnej szafce,zużywamy do konca :)nie zepsuje się więc moze stac i stac..Tak na marginesie - to moje tegoroczne odkrycie : latem wszystkie owady jakie są na świecie gryzą mnie,drapie to wszystko do krwi przez kilka dni,opuchnieta w tych miejscach(prawie guzowata)niewazne czy to policzek czy reka czy noga ale co roku doprowadza mnie to prawie do obłędu.Przez przypadek posmarowałam swiezo ugryzione miejsce i odrazu przestało swędziec po paru minutach  zaczynalo swedziec to znów posmarowałam.W sumie ok 4 razy i sladu nie było.Niewiem czy innym na ugryzienia owadów pomaga mi pomoga.Ani ocet czy spreje,maści z apteki nigdy nie pomogly czy inne domowe sposoby stosowane przez znajomych.Mam nadzieje ze nie przynudzałam za bardzo?

Offline Luu

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 125
Odp: stary lek Wikingów
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 15, 2021, 15:58:24 »

Średniowiecza bym za tłumienie wiedzy tak nie obciążał.


Na terenach ziem polskich było kilka okresów niszczenia religii, kultury i tradycji niechrześcijańskiej w tym ziołolecznictwa.

Nieliczne były przypadki, że udokumentowano wiedzę Słowian w tym zakresie.
Czynili to jedynie nieliczni zakonnicy.

J.w. wspomniałem nie ma żadnych źródeł pisanych nawet z X w. z naszych polskich ziem zawierający jakikolwiek receptuariusz.

Słowianie, podobnie jak Wikingowie (chociaż są teorie mówiące, że Wikingowie to Słowianie z północy) i Celtowie, używali run jako pisma, bo taki był system w Europie. Podczas chrystianizacji, jak powiedziałeś cała wiedza słowiańska, mitologia, historia i uzdrawianie zostały na nowo "przepisane" przez zwycięzców, już nie runami, więc kto znał ten obcy język, żeby się posiłkować wiedzą z książek? Tylko zakony. Polacy długo bronili się (w sumie to dalej się bronimy, choć teraz jeszcze łatwiej nami manipulować: media, globalizacja itp) przed nową wiarą, a że jesteśmy mądrzy, to i pisma się uczyliśmy. Więc nas podchodzili w ten sposób, że spisywali, ale z błędami. Na szczęście wiedza jest również przekazywana ustnie, więc nie wszystek straciliśmy. Suma sumarum uważam jednak, że mimo 2000 lat walki o naszego ducha (łatwiej im poszło z Celtami czy Wikingami), nadal jesteśmy w większości Słowianami i to chyba pochodzi od prawdziwego Boga :) Zioła, rośliny, w ogóle przyroda są częścią naszego życia, zawsze były. I tak już zostanie! Tylko teraz mamy nowoczesnych szamanów ;) Pozdrawiam :)