Autor Wątek: Wspomaganie przy lambliach u dziecka  (Przeczytany 12634 razy)

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« dnia: Styczeń 06, 2015, 23:00:15 »
Witajcie :)

Szukam pomocy przy leczeniu lamblii u 6-cio latka. Młody dostał metronidazol, a po przerwie 5-co dniowej miał pójść furazolidon, ale wyszedł z produkcji rok temu. :( Do lekarza dotrzemy dopiero 08.01. - po 11 dniach, ale w między czasie chciałam Młodemu trochę pomóc.

Wpadł mi do głowy pomysł na pastę/masło, którym dałoby się chlebek posmarować, bo żucie pestek strasznie długo mu idzie:
100 g pestek dyni (niestety suszonej)
2 łyżeczki herbaciane przyprawy do piernika (bez cukry, ale za to imbir, kolendra,  cynamon, goździki, i.t.p.)
2 łyżeczki cynamonu
4 łyżeczki ksylitolu
6-8 łyżeczek oliwy z oliwek

Oprócz tego 2x1 dziennie aliofil (bo Młody nie przełknie żywego czosnku), 1x1 dziennie bolaloldin (ten akurat zlecony przez lekarza), herbatka miętowa 1 lub 2 razy dziennie i 2x1 rutinacea.

Pomoże to coś? Co jeszcze mogła bym mu dorzucić?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 09, 2015, 21:51:09 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Wesoły Sen

  • Gość
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 06, 2015, 23:48:25 »
Najbardziej wtrafione byłyby gorzknik kanadyjski i bylica roczna. Ale dawki ciężko okreslić 250mg do 500mg góra dla dziecka.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 07, 2015, 08:48:17 »
Sprawdzoną skuteczność przy zwalczaniu lamblii ma specyfik o innym przeznaczeniu, bo skierowany do leczenia gardziołka.  Specyfik był do kupienia bez recepty. Nie wiem na ile wolno, w jakich dawkach dawać takiemu dziecku.
Jedyny mankament to chyba taki, ze nie jest to lek ziołowy . Jednak warto spróbować tabletek:

http://www.doz.pl/leki/p1253-Chlorchinaldin_tabletki
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 09, 2015, 22:09:21 »
No i d... :(

Nie ma kontynuacji leczenia u Młodego.
Cyt. "Uważa się, że po metronidazolu następuje wyleczenie". Szkoda, że nie wszystkie objawy minęły.
Nie ma też recepty na leki przeciw lambliom dla nas.
Cyt. "Nie ma potrzeby leczyć dorosłych". Szkoda również, że pani dr nie pomyślała o możliwości wtórnego zakażenia.

Pech chciał, że przyplątały się jeszcze owsiki. Receptę na pyrantelum mam na szczęście dla naszej całej trójki. Przeleczę jeszcze tym i będę obserwować.

To był już trzeci lekarz, odkąd mam wynik  z lambliolzą w ręce. Wcześniejszego tułania się po służbie zdrowia nie liczę oraz ilości przebadanych kupek na koszt własny. :(

Vernicadis (dla nas na lamblie) nie do kupienia na razie, a Młodego pozostaje mi wzmacniać czym się da i szukać mądrego lekarza dalej. Nie zaryzykuję samodzielnego podawania dziecku piołunu, wrotyczu, czy glistnika + coś żółciopędnego i przeczyszczającego. Sobie mogę zaserwować w ostateczności taki zestaw. Może Młodemu wystarczy ten metronidazol + to, co powyżej wypisałam.

Zulu, dzięki za przypomnienie o chlorochinaldinie. Nie upieram się przy ziołach. Szukam pomocy, bo na lekarzach się zawiodłam.

Wesoły Sen, poczytam sobie o nich - na użytek mój i męża na razie.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 10, 2015, 00:03:44 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 09, 2015, 22:58:57 »
Nie zaryzykuję samodzielnego podawania dziecku piołunu, wrotyczu, czy glistnika + coś żółciopędnego i przeczyszczającego.

Albo spróbować kąpieli z wrotyczem? Dziecko nie jest tak gruboskórne jak dorośli, to i efekt może być szybki.

Znam dwie osoby, które stosowały Paraprotex firmy Calivita i był skuteczny zarówno na lamblie jak i owsiki. Nie jest to tania rzecz, ale takie opakowanie starcza na całą rodzinę. Mankamentem są też duże tabletki, dzieci mają problem z łykaniem i trzeba rozdrabniać.

A nasze babcie podawały na robaki sok spod kiszonej kapusty, ciekawe, że to już nie działa.

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 10, 2015, 00:12:39 »
Paraprotex nie jest taki drogi, jak policzę koszty badania kupek przez parę lat, do tego koszt badań serologicznych z krwi, plus koszty prywatnych wizyt. Przeraża mnie na razie wielkość tabletek. Dzięki Claro :)
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Wesoły Sen

  • Gość
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 10, 2015, 00:14:57 »
Ja mam pediatrię ajurwedyjską co oni dzieciom dają to głowa mała tylko dawki zazwyczaj 2 do 3 razy mniejsze niż dla dorosłych. Przez dziecko rozumie sie osobę o wadze powyżej 20kg.

Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 10, 2015, 11:19:27 »
Wspomagająco i profilaktycznie dobra jest też kasza gryczana. Robale jej nie lubią. Może być palona lub biała. Niestety dzieci często, też za nią nie przepadają. Ja używam niepalonej. Ale przemycam ją w małych ilościach w innych potrawach, nie robię z niej dania głównego, tylko dorzucam po trochu, do zupy, gołąbków, krokietów, ryżu, itp.

Offline gumppek

  • Kłam­stwo nie sta­je się prawdą tyl­ko dla­tego, że wie­rzy w nie więcej osób.
  • Ekspert forum
  • Dużo Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 1200
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 10, 2015, 12:12:06 »
Ściema. Ja jem od wielu miesięcy w zasadzie tylko mieszankę kaszy gryczanej z jaglaną. 300-400 gram takiej mieszanki dziennie. Nie zauważyłem by to miało jakikolwiek wpływ na moje pasożyty. Za to zadziałały inne rzeczy olejek z gruszynki i kora z jałowca plus parę innych rzeczy. Zajęło mi trochę czasu zanim znalazłem dobrą drogą. Generalnie jest już lepiej jak dobrze. Pasożyty są różne i czasem przyczyną trudności w ich zwalczeniu jest grzybica połączone z klebsiellą i może e.coli lub shigellą w układzie moczowym. One tak dezaktywują układ odpornościowy, że nic nie jest w stanie skutecznie zadziałać. Sam doktor mówił mi i z czym się zgadzam, że łatwiej jest zabić żywiciela jak pasożyta. Dawki szkodzące pasożytowi są bliskie dawkom niebezpiecznym dla biorącego. Bez udziału układu immunologicznego szansa na zwalczenie pasożytów jest żadna. Teraz kilka osób będzie testowało białoporka brzozowego. On prawdopodobnie znacznie pomaga w zwalczeniu pasożytów. Wg Rosjan na pewno pomaga kurka ale niestety w tym roku ją przegapiłem ale w następnym roku na pewno sprawdzę.
Góral­ska teoria poz­na­nia mówi, że są trzy praw­dy: Świen­ta prow­da, Tyż prow­da i Gówno prowda.
Józef Stanisław Tischner

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 12, 2015, 21:30:51 »
Minęło 2 tyg. od ostatniej dawki metronidazolu u Młodego. Nie narzeka już codziennie na ból brzuszka, ale za to znów chrapie w nocy i doszedł lekki katar. Czasem boli go głowa. Kupki się unormowały i nie są takie blade, jak wcześniej. Śpi też jakby spokojniej. Nadal bywa marudny, ale to może nie mieć nic wspólnego z tematem.
W weekend zastosuję pyranthelum (no wiem, że najpierw na odstrzał powinny pójść obleńce, ale za późno się zorientowałam w owsikach) i poobserwuję. Na marzec mamy termin do poradni gastroenterologicznej i może wtedy zrobią Młodemu kolejne badania serologiczne z krwi. Zobaczymy, co z tego będzie. Może rzeczywiście te 10 dni metro wystarczy.

Kupiłam myjkę parową i co tydzień jadę wszystko, co się da na gorąco + gotowanie pościeli i ręczników + prasowanie wszystkiego, co się da. Cukier w diecie bardzo ograniczyłam, a zamiast niego idzie ksylitol.

Mnie i mężowi zastosowałam wywar z ziół i już po owsikach u nas, ale będziemy kontynuować, jak niżej.

Mieszanka do wywaru:
po 1 łyżce: glistnik, piołun, arcydzięgiel, kora dębu, kora kruszyny, tatarak, szyszki chmielu, kozłek, krwawnik, kminek
+ 3 łyżki wrotyczu
Wsypuję do metalowego kubka po 2 czubate łyżeczki mieszanki, zalewam 0,5 litra wrzątku, stawiam pod przykryciem na 15-20 minut na podgrzewaczu herbacianym (nad świeczką) i utrzymuję w stanie bliskim wrzenia. Potem zostawiam do naciągnięcia, jak przestygnie, całość odcedzam. Pijemy rano na czczo i wieczorem przed snem po pół szklanki już trzeci dzień. Mężowi, to chyba powinnam zaserwować 3/4 szklanki, bo to duży facet. Po 7-mym dniu odstawimy na tydzień i potem przez tydzień od nowa i tak ze 3 razy.

Probiotyki łykamy, ziołowego pieprzu nie żałuję i innych takich rzeczy, kapusta kiszona stoi na balkonie w 10-cio litrowym garze, kasza gryczana biała zakupiona, chlorochinaldin dokupię (dziś o nim zapomniałam) i mam nadzieję, że będzie dobrze.

Moje gazy i niestrawności się uspokoiły, świąd odbytu znikł, więc owsiki chyba już mam z głowy. Trochę mnie męczy nadkwasota i nadmiarowe ssanie w żołądku, ale u mnie to baaardz stara dolegliwość. Podjrzewam, że ja i mąż byliśmy od dawna nosicielami lamblii (prawie) bezobjawowymi. Nastrój jest O.K., choć w weekend miałam zauważalny spadek formy.

Trochę za bardzo śpiąca się robię, jak usiądę na dłużej, a najgorzej jest po południu. Coś chyba z tymi ziółkami wyciszającymi przesadziłam. Podpowiedzcie coś, proszę, co z tego zestawu wywalić? Może proporcje zmienić?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 12, 2015, 22:12:52 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 12, 2015, 23:23:28 »
Tak przeglądam sobie jeszcze Wasze podpowiedzi i bardzo Wam za nie dziękuję :)
A nasze babcie podawały na robaki sok spod kiszonej kapusty, ciekawe, że to już nie działa.
Claro, to, że sok z kiszonej kapusty nie działa, to raczej nigdy nie działał jakoś spektakularnie chyba. Tu raczej chodziło o wzmocnienie organizmu i stworzenie niekorzystnego środowiska dla robali, żeby się same wymiosły.
Jeszcze jest kwestia, czy to jest sklepowy sok, czy swojski. Sklepowe, to często nie są kiszone, a kwaszone czymś sztucznie. Kiszonka musi być żywa, a nie chemiczna, czy pasteryzowana, bo to guzik daje.
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline clara

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 14, 2015, 18:24:00 »
Coś w tym jest. Kapusta kiszona w drewnianej beczce i ugnieciona gołymi stopami miała pewnie bogatszy zestaw probiotyków.

Offline zulu

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 2336
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 15, 2015, 10:12:26 »
Wystarczy w słoju, byle zrobiona normalnie. Ja dodaję do swojej kiszonki sporo ziół. Porównanie ze sklepową jest takie, że po swojej, spożywanej w dowolnej postaci praktycznie nie występuje efekt ustawicznego uwalniania do atmosfery gazów cieplarnianych ;)
veritas est adaequatio intellectus et rei

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 17, 2015, 00:35:33 »
To już chyba 7-my dzień ziółkowania. Senność u mnie minęła, lekka biegunka też, ale za to mojego męża dopadło to wszystko z opóźnieniem 2 dniowym. Robimy tydzień przerwy w ziółkach.
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.

Offline kuneg

  • Mów mi Małgorzato :)
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1189
Odp: Wspomaganie przy lambliach u dziecka
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 22, 2015, 21:31:13 »
Bóle brzuszka i głowy wróciły u Młodego. :( Doszło zgrzytanie zębami. Parę dni temu, w sobotę poszło pyrantelum na obłe, więc już nic z tego nie rozumiem. Daję mu też 2x2 chlorochinaldin do połknięcia.

Jutro zaczynam razem z mężem kolejną tygodniową kurację ziółkami. Zmniejszę w mieszance wrotycz, a zwiększę glistnik i zobaczymy, co będzie dalej. Dołożyłam nam chlorellę i nasiona babki jajowatej do chleba (do pieczenia chleba wrzucam już słonecznik, siemię lniane i dużo otrąb). Może powinnam się za krzakami berberysu rozejrzeć jeszcze.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2015, 21:35:00 wysłana przez kuneg »
Nigdy wcześniej wiedza nie była tak łatwo dostępna i tylko od nas zależy, czy z niej skorzystamy.