Jak mawia stara strażacka mądrość "Bogu na chwałę, ludziom na pożytek" dzielę się sukcesem w leczeniu hashimoto

Dużo by pisać wiec nie będę się rozpisywał w szczegółowe dawkowania, niemniej jeśli kogoś by ciekawiły to służę wszelkimi szczegółami. Mianowicie wyglądało to tak:
Znajoma 26 lat ze zdiagnozowanym w 2010 roku hashimoto postanowiła się go pozbyć wiec oddała się w moje znachorskie ręce. U podstaw choroby była rodzinna skłonność do tocznia oraz nierozsądne leczenie hormonami przez długi czas. Na początku epizod z wyrzutem hormonów (hashitoxicosis) potem niedoczynność, badania niepełne po bodajże 2 latach dopiero sprawdzono porządnie przeciwciała, były już niskie bo tarczyca była już zniszczona, tylko antyTG jeszcze było wyższe niż norma. Diagnoza potwierdzona na usg tarczycy, dawka euthyroxu ostatecznie ustalona na 50mg i przy takiej TSH ustabilizowane miedzy 1-2 (~1,5) i tak miało już być do końca życia.
Od listopada zeszłego roku wcieliliśmy w życie kilkuetapowe leczenie, mające doprowadzić do wygaszenia hashimoto i wyjścia z niedoczynności.
Kuracja podzielona była na 4 etapy: regeneracja jelit, wygaszanie tocznia i wszelkiej autoagresji, pobudzenie tarczycy do pracy, wyjście z ziół do normalnego trybu życia, przez cały ten czas w użyciu były też zioła regenerujące tarczycę, koktajle suplementacyjne i dieta.
Główną rolę odegrały:
Osłona i regeneracja tarczycy: Uczep, rokitnik, liść i owoc porzeczki czarnej, oliwnik, zielona herbata.
Wygaszanie autoagresji: kobylak, niecierpek, gajowiec, szypszyniec różany
Pobudzenie tarczycy do roboty: lukrecja, pięciornik biały, ashwgandha, coleus, owoc jarzębiny.
Do tego masę innych ziół uszczelniających naczynia, przeciwzapalnych, wątrobowych.
Codziennie koktajle z blendowanych owoców rokitnika, porzeczki, oleju lnianego, różnych mikro, makro składników np. selen, cynk i witamin np witaminy B, witamina D nasiona pokrzywy, czarnuszka. Dużo bardzo ich było. W początku kuracji kit od Basi

i probiotyki.
Kolejno rożne kompozycje naparów, odwarów, nalewek i takich koktajli suplementujacych najpierw nakierowanych na regenerację tarczycy i hamowanie autoagresji później na pobudzenie do tarczycy do pracy.
W efekcie pobudzania najpierw zmniejszyliśmy euthrox do 25 potem do 12,5 a potem do zera. Wyniki bez zmian tsh około 1,5, samopoczucie idealne, tarczyca ruszyła

Odnośnie diety to polegała zasadniczo na odstawce glutenu i dbaniu o jakość żywienia, idąc szkołą Basi nabiał został i była tu słuszność, bo dobry nabiał to dobry nabiał

To tyle w telegraficznym skrócie, będę się jeszcze pewnie dzielił szczegółami i służę nimi w razie pytań

Na tym miejscu też serdeczne podziękowania dla pomocnych mi w tarczycowych rozważaniach lub/i zdobywaniu surowców do kuracji: Basi, Jolkaj, Kuneg, Mamy, Reni.
Błogosławionego dalszego świętowania i pozdrowionka

A.