...i mam to z powrotem, nie pozbyłam sie artretyzmu
Pani dr Dąbrowska oraz siostra Józefa, która jest lekarzem i stosuje u chorych dietę warzywno-owocową, zwracają uwagę (w książce ,,Ciało i ducha ratować żywieniem") aby po diecie przejść na zdrowe żywienie zgodne z piramidą Harwardzką (wiemy, ze tam na pierwszym stopniu jest aktywność fizyczna 30-40 min dziennie, a od 2 stopnia są pokarmy, zioła też są polecane). Należy stosować dietę podtrzymującą tydzień w miesiącu lub 2 dni w tygodniu. Jeżeli wracamy do starych nawyków, choroba zazwyczaj wraca. Z wykładów p. doktor jak i z jej książek wiemy, że przy trudnych chorobach dietę należy pociągnąć dłużej lub powtarzać ją.
I jeszcze jedna rzecz, która mi się nasuwa, artretyzm może to coś bardziej skomplikowanego. Tak sobie myślę, ze przy boreliozie na ból stawów dieta niewiele by pomogła (wprawdzie niszczy bakterie), ale bb jest zbyt skomplikowanym zakażeniem. Chociaż przy oczyszczeniu organizmu, wzmocnieniu układu odpornościowego, z pewnością fitoncydy szybciej dałyby radę z krętkiem.
Co do vit D, biorę ale jakoś niesystematycznie.
Biorę cynk i selen, trochę zmniejszyłam troszkę dawkę letroxu (dieta leczy też tarczycę, trzeba robić kontrolne TSH). Waga przez 2,5 tyg spadła 8,5 kg. Piję też zioła - parzone, głównie mieszankę niecierpek, gajowiec i dąbrówka.
Cukru nie badam, na czczo zawsze miałam OK, krzywa dopiero wykazała, ze coś nie tak, ale kto by się cukrem przejmował przy takiej diecie, nie ma po czym wzrastać. Dietę zastosowałam głównie z powodu insulinooporności, bo Hashimoto dietą bezglutenową i ziołami, które polecał mi gumppek pokonałam (chociaż ona może wrócić) przeciwciała spadły do normy. Zrobiłam w końcu testy na nietolerancje pokarmowe, no i typowo jak to u Hashimotek - gluten, zboża, mleko...