Autor Wątek: Roślina a człowiek - subtelne relacje  (Przeczytany 6501 razy)

Yang Sheng

  • Gość
Roślina a człowiek - subtelne relacje
« dnia: Grudzień 09, 2009, 11:26:01 »
.

« Ostatnia zmiana: Grudzień 11, 2016, 22:11:50 wysłana przez pax »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 09, 2009, 19:56:33 »
W chomiku Gumppka jest rosyjska książka po rosyjsku - podaję przybliżoną nazwę pliku:
RUS.Larin.W-swiat-rosyjskiego-znachora-pierwsze-lekcje.pdf.
Za dokładność nazwy pliku głowy nie dam, chyba usunęłam ogonki i odstępy między słowami, ale od Gumppka sciągnęłam i niezły kawałek już przeczytałam. To jest trochę pół-bajka-pół-prawda, czyli opowiadanie z dzieciństwa obecnego lekarza, który miał babcię znachorkę, o wakacjach spędzanych pod jej opieką. Niektóre motywy są cudowne: babcia zapraszała pacjentów do siebie na daczę na kilka dni, aby dokładnie poznać ich problemy i spróbować wymyśleć rozwiązanie. Ach, żeby oficjalna służba zdrowia tak traktowała ludzi... Ale do rzeczy: tam motyw rozmów z łąką, trawami, ziołami, drzewami powtarza się prawie co drugą stronę, a to odbywa się w świecie prawosławnego chrześcijaństwa zaprawionego jakąś mistyczną ezoteryką.
Wiem, wiem, nie umiesz rosyjskiego, ale Ciebie nakręcam :-D

Następna sprawa: animizm a szamanizm.
Wbrew pozorom to nie jest tożsame. Animizm zakłada, że wszystko ma swoją duszę, szamanizm zakłada, że istnieją ludzie (szamani) którzy mogą porozumiewać się z innymi poziomami świata.
Geograficznie najbliższe nam ślady szamanizmu są wśród Lapończyków i niektórych narodów ugrofińskich europejskiej Rosji. Nie wiem, jak to dokładniej wygląda w Rosji - na przykład Mordwinów zanim w praktyce zchrystianizowano, nastał komunizm. Zakładam, że nie dyskutujemy tu folkloru w wydaniu ichniej "Cepeliady" dla turystów czy zespołu pieśni i tańca.
Współczesny szamanizm u Lapończyków jest trochę... dziwny...
Istnieją maniacy, neopoganie, organizują kursy, bębnią w bębny, nawet istnieją jakieś przepływy pieniężne - u nas też można znaleźć ogłoszenia o wróżeniu z tarota i tak dalej. Jednak istnieją i ciągle powtarzają się opowiadania o ludziach, którzy przez telefon komórkowy potrafią zatrzymać niebezpieczne krwotoki u zupełnie nieznanych sobie ludzi. No właśnie, co tu robi telefon komórkowy? Poza tym te osoby bardzo często są bardzo religijnymi chrześcijanami.

A jeżeli chodzi o wymianę uczuciową - no cóż... należy porozmawiać z kwiatomaniakami. O "ręce do kwiatów", o tym, że sadzonkę najlepiej ukraść, a w szczególności o tym, że kwiaty plastikowe są praktyczniejsze, nie trzeba podlewać, nie obłażą z liści, nie opadają z nich kwiaty, nie trzeba dbać o światło, nie trzeba przesadzać i tak dalej. Ostrzegam - w najlepszym wypadku taka osoba zostanie potraktowana jak plastikowa roślinka, czyli śmieć, niewarty uwagi :-)

Paprocie przez różdżkarzy uważane są za rośliny likwidujące szkodliwe promieniowanie żył wodnych. Kiedyś w Murmańsku pokazywano mi kaktus likwidujący promieniowanie radioaktywne, a było to kilka lat po Czernobylu: człowiek włączył licznik Geigera i najpierw zmierzył promieniowanie tła, potem podszedł pod kaktus i okazało się, że wynik spadł o niemal połowę. Myślę, że ten kaktus miał własne promieniowanie, które wygaszało to radioaktywne. Nie pamiętam, jak się on nazywa, u nas też jest dość popularny: ma długie, sztywne, kanciaste łodygi, prawie bez kolców, czasami z małymi listkami. Jak znajdę nazwę, to dopiszę.

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 10, 2009, 21:18:53 »
Zajrzałam na drzewoterapia.4me.pl.
Niestety, dziewczyna botanikiem to nie jest, ale zapału ma dużo i to się chwali.
Szczególnie, że wydaje się, że mieszka niedaleko mnie :-)
Drzewoterapia na pewno nie jest szkodliwa, a może pomóc.
Jeśli nie jutro, to przynajmniej pojutrze idę do lasu ruszyć kości.
A u nas, koło Gdańska lasy są piękne: http://lasy-oliwskie.info.pl i ciągle dużo zostało :-)

Offline Heidhr

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 39
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 11, 2009, 13:42:30 »
Znalazlam artykuł, który bardzo pasuje do tego tematu. Przetłumaczony artykuł pochodzi ze strony http://www.surawka.republika.pl/II13.htm.
Więcej informacji i kontakt z Autorem na stronie angielskojęzycznej http://www.bluedeer.org/partner_eliotcowan.html


ZIOŁOLECZNICTWO DUCHA – uwagi z warsztatów

Tom Billings

Artykuł pochodzi z www.rawfoods.com

Tłumaczenie: Anna Nowak

 

Poniższe uwagi nie są bezpośrednio związane z witarianizmem. Jednak, zawierają ciekawe spojrzenie na nasz związek z jedzeniem, i na pewno zainteresują wielu witarian.

Eliot Cowan, badający północno amerykański szamanizm, poprowadził w niedzielę 22 października 1995 dwugodzinne warsztaty zatytułowane „Ziołolecznictwo ducha” podczas targów „Zdrowego stylu życia i terapii naturalnych” w San Francisco. Warsztaty oparte były na jego ostatniej książce pod tym samym tytułem.

Notatki:

                  Nie składamy się jedynie z ciała i umysłu, ale również z ducha. Dla wielu życie w duchowej pełni to rzadkość. To niepowetowana strata, ponieważ zawsze powinniśmy się starać żyć w pełni. Doświadczanie tej pełni sprawia, że warto żyć.

                  Doświadczamy bólu i cierpienia, ponieważ nie żyjemy w pełni. Zarówno nasze fizyczne jak i umysłowe choroby odzwierciedlają problemy naszej duszy. Młodsze pokolenie jest wypielęgnowane, a jednocześnie następuje deprawacja i zabicie duchowości. Leczenie ma w tym przypadku nie wiele wspólnego z ciałem czy umysłem, ponieważ problem leży w duszy. A jednak można sięgnąć do duchowości. Można sprowadzić medycynę do sfery ducha. Zarówno pacjent jak i uzdrowiciel musi mieć jednak zamiar dotarcia do duszy.

                  Trzeba jednak wiedzieć jak do niej dotrzeć. Kontakt ciała z ciałem jest mechaniczny, umysłu z umysłem jest fizycznie niemożliwy, a dusza z duszą wymaga serca. Następnie Cowan omówił 3 rodzaje pocałunków (kontaktu fizycznego): pierwszy – przelotny/fizyczny, nic nie zmieniający, następny – bardziej intensywny mogący zmienić twój dzień (spotykają się dwa umysły) i ostatni tak intensywny, że może zmienić twoje życie (spotykają się dwie dusze). To samo tyczy się uzdrawiania/leczenia.

                  Ziołolecznictwo ducha to rodzaj uzdrawiania duszy. Istnieje więcej podobieństw niż różnic między roślinami a ludźmi. Mają one ciało, umysł i również duszę. Są naszymi braćmi i siostrami. Ale jest ważna różnica: dzikie rośliny żyjące w naturze, żyją w duchowej pełni. Są mądre i mogą nas wiele nauczyć, mogą nas (duchowo) uleczyć. Mogą wyleczyć naszą duszę jeśli tylko tego będziemy chcieli.

                  Rośliny są bardzo hojne – wszystek pokarm i inne ważne rzeczy pochodzą od nich. Nasze życie zależy od nich. Ale zwykle oczekujemy od roślin rzeczy materialnych, nie duchowych.

                  Eliot powiedział do wykonującego mu akupunkturę: „wszystko co robisz igłami, możesz przecież zrobić za pomocą roślin”. Rośliny lokalne są o wiele silniejsze od tych pochodzących z innych rejonów.

                  Eliot opisał swoje pierwsze spotkanie z duchem roślinnym jako z uosabiającym młodą kobietę o wielkich skrzydłach. Poprosił ją o pomoc w problemach z sercem, zgodziła się i pouczyła go jak korzystać z rośliny. Dodała, że inne rośliny też mogą być pomocne. Eliot spędził cały rok na rozwinięcie tego rodzaju komunikacji, tworząc system ziołolecznictwa.

Pytanie: Na czym polega proces komunikowania się z roślinami? Odpowiedź: Przebiega w dwóch częściach. Na początku rozwija się związek z rośliną rosnącą na zewnątrz. Podchodzi się do niej, patrzy, dotyka, smakuje, wącha i kontempluje. Następnie: poznaje się ducha rośliny i pyta, czy posiada właściwości lecznicze którymi może się podzielić. Komunikowanie się za pomocą ducha wymaga zamiany poziomu świadomości. Ciało fizyczne nie może rozmawiać z duchem. Wszyscy regularnie doświadczamy stanów odmiennej świadomości – śnienie – kiedy jesteśmy w stanie nawiązać kontakt z duchami.

                  One naprawdę istnieją, po prostu istnieją w innym poziomie rzeczywistości niż my. W stanie snu, możemy osiągnąć rzeczy, do których nie możemy dotrzeć w normalnym stanie. Należy osiągnąć stan śnienia na jawie aby świadomie nawiązać kontakt duchowy. Jeśli robimy to podczas snu, musimy świadomie śnić i zapamiętać sen.

                  Pyt.: Proszę wyjaśnić duchową świadomość pokarmu, który jemy. Odp.:  Amerykanie zatracili duchowy i emocjonalny kontakt z tym co jedzą. Jedzenie powinno być procesem duchowym, ponieważ odżywia nasz umysł i duszę. Ponieważ utraciliśmy ten kontakt, produkujemy pokarm w sposób, który osłabia jego/naszą duchową siłę.

                  Eliot obecnie uczy się u indiańskiego szamana w odległej części Meksyku. Jego nauczyciel twierdzi, że kukurydza jest boska rośliną, Bóg przyjął tą formę. Jedzenie powinno być wzajemną relacja z Bogiem. Opowiedział historię swojego mistrza, który odkrył, że ukąszenie skorpiona zostało spowodowane nie odprawieniem ceremonii dziękczynienia kukurydzy.

                 Rośliny, które jemy mają świadomość, która ma na nas wpływ. Gdy nie mamy duchowej więzi (z pokarmem który spożywamy) pojawiają się choroby.

                  Pyt.: Jaka jest różnica między dzikimi a domowymi roślinami? Odp.: Uważa się, że uzdrawianie jest metodą, techniką, itp. Ale nie jest, pochodzi ono ze świętego źródła – tego samego, które podtrzymuje świat. Celem tych metod i technik jest wyproszenie procesu leczenia. Ale uleczenie kogoś to przywrócenie w nim magii, która w nim jest.

                  Jedyne rośliny, które mogą nam przywrócić stan równowagi to rośliny lokalne. Rośliny z Chin, czy znad Amazonki nie żyją w naszej strefie. Osoby stosujące naturolecznictwo przytaczają wiele interesujących historii – żywych, magicznych snów. Powodują to dzikie rośliny, wprowadzają nas w świat lokalnej magii. Rośliny, które nie rosną w naturze w naszym otoczeniu nie są z nim zestrojone.

                  Pyt.: A co ze sztucznie wyhodowanymi hybrydami, czy z genetycznie modyfikowanymi roślinami? Odp.: To osłabia duchowość, nie są wskazane ani do spożycia ani w celach medycznych.

                  Pyt.: Czy można stosować w ziołolecznictwie ducha obce, sprowadzone dzikie rośliny (które rosną w naszym otoczeniu)? Odp.: Tak, jeśli są w stanie przeżyć w naszyj otoczeniu. Rośliny lubią podróżować.

                  Pyt.: Czy rośliny tubylcze mają więcej wartości odżywczych niż sprowadzone rośliny uprawne? Odp.: Tak – podobnie do tych leczniczych. Im bliżej do miejsca gdzie zbiera się plony, tym silniejsze właściwości duchowe.

                  Pyt.: A co jeśli chodzi o sprowadzone rośliny, które szybko się rozprzestrzeniają?  Odp.: Nie są one generalnie zdolne by zadomowić się w środowisku, z wyjątkiem terenów zniszczonych przez człowieka. Te niezbyt wymagające rośliny doskonale czują się w takim środowisku. Są one w stanie leczyć rany zadane środowisku; są pewnego rodzaju uzdrowicielami.

                  Pyt.: Czy możesz dać przykład nauki jaką otrzymałeś od roślin lokalnych? Odp.: Od wierzby: „Nie patrz w dół, patrz w górę”. Jest to wyjątkowo skuteczne na depresję.

Rośliny są w stanie do nas przemawiać, ale tylko w stanie snu. Eliot rozpocznie wkrótce na terenie San Francisco roczny program szkolenia z zakresu ziołolecznictwa duszy. W Meksyku powstanie również osobny intensywny program stacjonarny.

                  Pyt.: A jeśli chodzi o wykorzystanie ziołolecznictwa ducha do zmieniania świadomości, szczególnie używania roślin narkotycznych?  Odp.: Szaman osiąga stan śnienia na trzy sposoby: 1) poprzez świadome śnienie, czy „przytomne śnienie”. Wymaga to jednak samodyscypliny. 2) poprzez użycie dźwięków – bębnienia (Eliot korzysta z tej metody podczas zajęć) 3) poprzez użycie roślin narkotycznych do wprowadzenia się w ten stan. Wszystkie trzy działają. Trzecia metoda może być sensowną ścieżką szamańską, jest jednak zbyt eksploatowana w naszej kulturze, łatwo się na niej zagubić i zatracić. Ta trzecia metoda jest bardzo ryzykowna w naszej kulturze.

Pyt.:  A rośliny z zanieczyszczonego środowiska?  Proszę również określić rośliny lokalne. Odp.: Nie trzeba wykorzystywać miąższu roślin, jedynie ducha, dlatego zanieczyszczenie nie stanowi problemu. Rośliny miejscowe (praktyczna definicja) to wszystkie rośliny w odległości dwóch dni drogi.
"Podnoszę patyk i wręczam ci go, pytając : "Co to jest" Odpowiadasz: "Kawałek drewna", po kilku minutach zauważam: "Nie, to kawałek drzewa" Czy rozumiesz na czym polega różnica?"

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10782
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 13, 2009, 21:30:59 »
Czytając opowiadanie o człowieku, który uczył się u indiańskiego szamana w Meksyku, przypomniała mi się bajka marketingowa wydrukowana kilka lat temu w norweskim czasopiśmie typu "Pani Domu".
Główna bohaterka, Dunka, pojechała kiedyś do USA i tam trafiła na indiańską szamankę, która w ciągu kilku godzin przekazała jej wszystkie tajemnice swojego plemienia. W skrócie te tajemnice polegały na tym, że zioła w mieszankach działają lepiej, niż każdy ze składników z osobna.
Osobiście uważam, że to było prawdziwe odkrycie Ameryki :-)
Po powrocie do domu, bohaterka założyła firmę, której wyroby były ilustracją artykułu i oczywiście były do nabycia pod wskazanym adresem.
Wyroby wyglądały na absolutnie przemysłowe: plastikowe słoiczki, kapsułeczki, drażetki - żadne tam worki z pylącym sianem, które trzeba grzać pół godziny w łaźni wodnej.

Bajka, jak bajka, jednak byłaby może bardziej realistyczna, gdyby bohaterka przyjechała do zacofanej Polski i tam przeszła kilkuletni kurs w zamkniętym na beton klasztorze żeńskim :-).

Niestety, często w lepszej stronie świata wiedza o tym, co jest po naszej stronie jest bardzo mizerna.
Dla mnie testem europocentryzmu jest sprawdzenie, czy obiekt badań deklarujący się jako zainteresowany przyrodą, wie coś o współczesnych żubrach w Europie.
Zwykle wiedzą, ale o bizonach w USA.


Offline halina1

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 1440
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 19, 2010, 19:45:59 »
Świadectwo.
Piękny temat.
Poszłam do lasu po maliny, nachyliłam się poczułam ból. Korzonki.
Malin w bród, wiadro puste, a ja nie mogę zbierać.
Ej, musi być coś co mi pomoże.
Idę luźno, macierzanka... nie. Gruszyczka.. nie.
Rzepik, tak, jestem pewna to on. Narwałam, przyłożyłam na korzonki. Nazbierałam wiadro malin. Zrobiłam sok, zaczęłam szukać, czy może pomóc.. tak.
Byłam w rozpaczy, w płaczu, widzę roślinkę, pięknie żółto kwitnie, pięknie pachnie. Biorę, identyfikuję, Posłonek Kutnerowaty- w homeopatii lek na rozpacz. Kupiłam, super, szczególnie na natrętne myśli.

Offline yar

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 401
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 22, 2014, 07:21:40 »
Całkiem przypadkowo i nieświadomie otwarły mi się najstarsze tematy. Klikam na najciekawszy i nie poznaję ludzi. Basia, Halinka jakieś takie inne, może bardziej wylewne  :P, w ogóle nie podobne do siebie  :D

A sam temat jest warty przypomnienia, odświeżenia, może poglądy Basi i Halinki się zmieniły ?

Zmieniają się autorytety i poglądy autorytetów, co wyklucza ich już ze swojej roli autorytetu. A może autorytetom można się mylić, bo to jest normalne dla człowieka i dalej jest się autorytetem. Wg mnie takim prawdziwym autorytetem może być tylko człowiek przyznający się do swoich błędnych poglądów na przestrzeni czasu...

Swiat jest zakręcony bardziej niż nam się wydaje - i to jest pewne  8)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2014, 07:50:14 wysłana przez yar »

Offline Dorunia

  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 669
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 22, 2014, 09:38:05 »
Ja tam rozmawiam z moimi roślinami, lubię je dotykać, a jak trzeba to nawet głaskać. Do drzew lubię się przytulać - to takie wyciszające (szkoda, że ostatnio o tym zapomniałam).
Odnośnie literatury to Władimir Megre i jego cykl książek z serii Dzwoniące Cedry Rosji z główną bohaterką Anastazją.

Offline yar

  • Więcej Pisze
  • ****
  • Wiadomości: 401
Odp: Roślina a człowiek - subtelne relacje
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 22, 2014, 09:44:49 »
A miałem Megre dopisać, ale miałem taką nadzieję że ktoś to zrobi za mnie...a jednak był przekaz w świat puszczony :)