Tatuś mój, od kiedy pamiętam, a pamiętam od "zawsze" , od zawsze miał glacę. K,
iedyś, po powrocie z sanatorium zaczął robić mikstury na porost włosów. Wmasowywał sobie te cuda w skórę głowy, śmierdziało okrutnie. I pamiętam jak pytał Mamusię: widzisz? rośnie już, prawda?

?
Taaaaak..........rośnie..........., potwierdzała Mamusia, a glaca jak była, tak była.
Grunt to aprobata.
ps. jakieś rdestowce mijam w drodze do pracy, nawet spore poletko, ale czy to sachalińskie czy inne, zapewne zawleczone przez ptaki - za "cienka" jestem.