Autor Wątek: Czopki - jak to zrobić  (Przeczytany 58321 razy)

Offline S15

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 28
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #60 dnia: Maj 20, 2018, 14:03:23 »
Zapomniałem o jednym zasadniczym pytaniu, zanim zacząłem przygotowywać całość.
Czy w przypadku żylaków zwieracza odbytu 3 stopnia, mieszanka ziołowa o której wspominałem wcześniej, będzie właściwa ?

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10662
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #61 dnia: Maj 20, 2018, 22:41:29 »
To może nareszcie napisz, co chcesz osiągnąć i jaka to ma być mieszanka.

Przy żylakach w odbycie same czopki nie wystarczą, trzeba jeszcze pić zioła ułatwiające wydalanie i obkurczenie żylaków.
Do kąpieli trzeba dodawać wywary z ziół garbnikowych i aromatycznych typu lawenda, szałwia, tymianek itp.

Trzeba doprowadzić się do takiego stanu, że posiad w samotności nie może trwać dłużej, niż 10 minut. Jeśli nie da rady inaczej, to do ziół do picia trzeba dodać zioła lekko przeczyszcające, ale nic drastycznego.

Trzeci stopień oznacza koniec chojraczenia, bo inaczej chirurg. Jeśli artysta, to naprawi, jeśli partacz, to otworzy drogę do następnego zestawu problemów.

Pozdrowienia :-)
« Ostatnia zmiana: Maj 21, 2018, 12:17:50 wysłana przez Basia »

Offline S15

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 28
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #62 dnia: Maj 21, 2018, 11:02:07 »

Przy żylakach w odbycie same czopki nie wystarczą, trzeba jeszcze pić zioła ułatwiające wydalanie i obkurczenie żylaków.

Czyli jakie zioła proponujesz przy tej dolegliwości  ?

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10662
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 21, 2018, 12:24:06 »
Warto zastosować na początek jakiś wariant Rektosanu:
http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=360.msg2548#msg2548

Dodatkowo wszystkie inne dolegliwości trzeba sprawnie leczyć, z trawiennymi na czele.

Uwaga do poprzedniego wpisu: te posiady w samotności mają się odbywać bezwysiłkowo, by nie pompować krwi do żylaków.

Pozdrowienia :-)

Offline otak

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 5
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #64 dnia: Wrzesień 09, 2019, 13:26:09 »
trochę już czasu minęło, od założenia tematu, ale się dorzucę - w kwestii samego formowania czopków. dla mnie odpowiedzią okazała się modelina, w której można uformować dowolny kształt, a potem go utrwalić przez wypiekanie w piekarniku, jakieś 120 stopni przez kwadrans, w zależności od marki produktu. w bloczku modeliny odcisnęłam rowki stosownego rozmiaru (skuwką od flamastra :)). przed wylewaniem masy czopkowej obłożyłam bloczek folią spożywczą, umocowując ją gumką, tak aby rowki były wyścielone, nie chciałam, aby masa czopkowa miała kontakt z tworzywem modeliny, być może jest to krok zbędny. ogólnie dało radę, forma jest wielokrotnego użytku. następnym razem wydrążę po prostu w modelinie dziurki - rurki.
innym sposobem, który spraktykowałam robiąc formy do mydła, może być zrobienie foremek z mieszaniny silikonu sanitarnego i mąki ziemniaczanej, na youtube jest kilka filmików, które objaśniają proces dokładnie. małych foremek tak nie robiłam, ale te większe się sprawdzają (użyte po kilka już razy), więc sądzę, że mniejsze też będą ok. pozdrawiam :)

Offline puchatek

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #65 dnia: Czerwiec 21, 2020, 13:11:55 »
Takie fora były dla mnie kiedyś inspiracją do wykonania własnych czopków dla żony. Ponieważ trochę ich zrobiłem i poszedłem w kierunku jak najmniejszego babrania się z nimi chciałbym pokrótce opisać Wam moją technologię robienia czopków. Uważam, że prościej to się już chyba nie da. Przepis uprościłem do minimum sprzętu i składników, aby jak najszybciej wszystko odmierzyć i wykonać. Podaję proporcje na ok 25 czopków. Jeśli ktoś chce bawić się w aptekarza, to zawsze może, u mnie propolisu jest trochę więcej, dorzucam ponadto nagietek. Żona jest z nich zadowolona, a problemy znikają, nie szukam zatem komplikowania sobie życia, bądź pisania z tego doktoratu. Proces przebiega następująco:
  • 2 płaskie łyżeczki propolisu (ok. 2g) w grudkach mieszam z podobną ilością mąki ziemniaczanej i rozcieram w średniej wielkości moździerzu ceramicznym (allegro) lub talerzyk i rozgniatamy końcem łyżeczki. Trzeba to zrobić dokładnie. Jakość kontrolujemy pod palcami. Jeśli nie wyczuwamy grudek to jest OK. Można również użyć mąki kukurydzianej, ale nie mam z nią doświadczenia. Mąką ułatwia rozdrobnienie propolisu. Składniki możemy odważyć na elektronicznej wadze kuchennej.
  • dodajemy ok 2-3g oleju lnianego i 30 g masła shea (nierafinowane). Można dodać inne olejki wg uznania. Mieszamy (rozgniatamy) to w moździerzu na jednolitą masę. W trakcie mieszania dodaję sproszkowane płatki nagietka. Nagietek (płatki) rozdrabniam w młynku elektrycznym i przesiewam, przez bardzo drobne siteczko. Ilości nie podaję, można go dodać wg uznania. Ja dodaję go ze względu na własności i jako zagęstnik (wypełniacz) do uzyskania ładnej miodowej barwy całości.
  • końcem łyżeczki nabieram małe ilości, odpowiadające objętości czopka i końcem palca zsuwam je na talerz, aż do zużycia całości masy. Tym, że nabierane ilości są różne nie należy się przejmować. Wyjdą z nich mniejsze lub większe kulki
  • talerz wkładam do lodówki lub zamrażarki aby stężało. Po kilku (kilkunastu) minutach wyciągam talerz z lodówki, biorę każdy kawałek między dłonie i ruchem kulistym nadaję im kształt kulek. Robimy to szybko aby zbytnio nie uplastycznić surowca. Kulki odkładam na ten sam talerz. Potem ponownie umieszczam je w lodówce aby stężały. Ostatecznie z talerza przenoszę je do małego pojemniczka spożywczego z przykrywką i przechowuję cały czas w chłodziarce.
Nie podgrzewam niczego, aby się składniki nie rozwarstwiały. Nie bawię się w odparowanie roztworu spirytusowego propolisu, odlewanie w foremki itp. To, że czopki są kulkami, chyba w niczym nie przeszkadza. Składniki lecznicze i tak zrobią swoje, a reszta wypłynie. Mam nadzieję, że skorzystacie tej "technologii", bo uważam, że jest szybka, niekłopotliwa i bez zbędnego babrania się. Czopki były zazwyczaj w sprzedaży jako propolisowe lub nagietkowe, ale jak już wspomniałem moja żona jest z nich zadowolona bo są skuteczne, a zatem połączenie tych dwóch składników też działa.

Offline otak

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 5
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #66 dnia: Lipiec 15, 2020, 10:43:24 »
fajne, dzięki, rzeczywiście mało babrania :D

Offline lelka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 129
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #67 dnia: Sierpień 20, 2020, 11:58:07 »
W Międzyborowie podawano nam sposób wykonania czopków, do dktórych możnaby dokładać odparowane nalewki z wielu ziół, które by akurat pasowały do aktualnych potrzeb.

Masa podstawowa:
masło kakaowe lub shea 50-70%
olej lniany 5%
wosk 1-2%
mąka ziemniaczana lub ryżowa 10-20%
olej jojoba 2%
olej rokitnikowy - dopełnić do 100%

Po włożeniu składników do emaliowanego kubka i tego kubka do garnka z podgrzewaną wodą, składniki się ładnie stopiły i zmieszały, po ostygnięciu powstała ładna masa o kolorze marchewkowym.
No i dobrze.



Posiadam mięśniaki macicy tak duże, że dostałam propozycję usunięcia macicy oraz wyciąg glicerynowy z glistnika, z żywokostu, nalewkę propolisu oraz olej z dziurawca (nie wiem czy w tym przypadku przydatny). Jakie proporcje to zrobienia globulek dopochwowych??? Czy mogę pominąć tą mąkę? Czy mogę zastąpić olej jojoba
i rokitnikowy  olejem żywokostowym? Czy w przypadku wyciągów glicerynowych trzeba je również odparowywać??
« Ostatnia zmiana: Sierpień 20, 2020, 12:07:58 wysłana przez lelka »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10662
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #68 dnia: Sierpień 20, 2020, 20:36:11 »
Gliceryna w zasadzie nie schnie, czyli nie odparuje, więc będziesz musiała ją zagęścić jakimiś twardymi tłuszczami, na przykład masłem kakaowym i woskiem. Olej jojoba nie jest obowiązkowy, ale jego można kupić bez problemów w firmach kosmetycznych przez Allegro. Mąka jest używana w zasadzie wtedy, kiedy wiem, że sobie sobie nie dam rady z rozwarstwianiem wyrobu, szczególnie wtedy, kiedy jest duzo nalewek w składzie. Można kombinować z gumą ksantanową, ale ja tego nie testowałam. Proporcje? Trudno wyczuć, musisz ustalić doświadczalnie, by to się trzymało kupy. Wersja alternatywna, to na noc delikatna irygacja tymi zmieszanymi wyciągami, a po irygacji tampon, by wypływało z opóźnieniem.

Poza tym, są różne zioła na mięśniaki, z klasycznymi mieszankami Klimuszki włącznie.

Jednak, jeśli te mięśniaki Tobie nie dokuczają, nie masz krwotoków, to z decyzją zaczekaj do końca menopauzy, bo one wtedy bardzo często same znikają. Usunięcie macicy, to nie jest zabieg kosmetyczny.

Pozdrowienia :-)

Offline lelka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 129
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #69 dnia: Sierpień 20, 2020, 22:25:28 »
Serdecznie dziękuję za odpowiedź :D Czopki do d..które mają trzymać się kupy  :D :D :D

A wiec wyciągi glicerynowe odparuje wyłącznie z alkoholu, bo trochę w nich jest 40% wódki,  widać jak niewiele tracą  po objętości w czasie parowania. Jedynie propolis grzeje już z 8 godzin. Klimuszko właśnie zakupione. Pod ręką mam masło shea więc najpierw spróbuję z nim i woskiem.

Z moja macicą jestem mocno związana, nie zamierzam się z nią tak łatwo żegnać. Jestem wkurzona na ginekolog, która niczego nie przepisała, żadnej możliwości innego leczenia nie podała. Teraz szukam.

Przydałoby się parę przepisów na globulki takich podstawowych z wyciągami glicerynowymi i alkoholowymi właśnie na dolegliwości kobiece.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 20, 2020, 23:20:40 wysłana przez lelka »

Offline lelka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 129
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #70 dnia: Sierpień 21, 2020, 10:09:37 »
Wyszukałam taki fragment, który wklejam, co prawda nie z przepisu na czopki, ale na maść nagietkową. Jednak zasady proporcji, aby produkt końcowy się nie rozwarstwiał jest zapewne ogólny dla wszystkich wyrobów:

"Wróćmy  do maści nagietkowej. Podam prosty przepis i zasady tworzenia receptury na maść, mam nadzieję że sprawi ci przyjemność jej tworzenie.

Zasada nr 1 – powinno być około 50-60% maseł twardych, żeby maść miała właściwą konsystencję. Na przykład 10% masła kakaowego, 45% masła shea.

Zasada nr 2 – daj 1 część lanoliny, dwie części glicerytu, ale jeśli dodasz alkoholu, to daj tyle lanoliny, ile dajesz alkoholu

Zasada nr 3 – lepiej dać więcej lanoliny niż mniej – ja zawsze przeważam ze względu na lepszą wg mnie konsystencję

Zasada nr 4 – raczej nie dawaj części wodnych w postaci wody, soku, bo będzie się to psuło, mogą zacząć rozwijać się bakterie, grzyby, lepiej uważać. Z tego względu robimy gliceryty – np z glistnika. Gliceryna nie wymaga konserwantu, jeśli w ekstrakcie jest jej 70%, reszta to może być woda lub alkohol, a więc możesz użyć 30 g soku z żyworódki i dodać do niego 70 g gliceryny – przykład.

Zasada nr 5 – użyj co najmniej 30% olejów, maseł miękkich, inaczej maść będzie zbyt twarda.

Zasada nr 5 – dobrze jest dodać wosku pszczelego, maść jest wówczas lepiej smarowalna, dłużej utrzymuje się na skórze, co jest ważne w przypadku chorób skóry. Użyj 2-3% wosku, większa ilość szybko będzie się krystalizowała w postaci kryształków – w niczym to nie przeszkadza, bo roztapiają się one pod wpływem ciepła skóry, ale lepiej uzyskać coś, co nas zadowala od razu.

Zasada nr 6 – proces wykonywania maści jest długi, nie przyspieszaj go, poczekaj, aż zacznie tężeć, uzyska odpowiednią konsystencję. Może się bowiem okazać, że maść ci się rozwarstwi i trzeba ją będzie naprawiać.

Zasada nr  7 – łącz obydwie fazy w niskiej temperaturze – około 30-35 stopni C. To jest najczęstszy błąd – stopiliśmy tłuszcze i chcemy już połączyć, naprawdę lepiej się łączy fazy, gdy są w niższej temperaturze.

Zasada nr 8 – nigdy nie wkładaj przelanej dopiero maści do lodówki – w takiej sytuacji uzyskasz inną konsystencję, część tłuszczu może wypłynąć na powierzchnię, pomyślisz, że coś zepsułeś. To tylko zbyt szybkie chłodzenie. Na początku niech stoi w temperaturze pokojowej, jak zastygnie – zazwyczaj po nocy – możesz ją włożyć do lodówki, ale generalnie nie ma  takiej potrzeby, nie musimy maści nagietkowej trzymać w lodówce. Taka potrzeba występuje wówczas, gdy chcemy komuś szybko zrobić i szybko wysłać. Nieładnie wyglądałby słoiczek oblany maścią, wkładamy więc do lodówki, by przyspieszyć proces krzepnięcia.

Tyle tych zasad, teraz podam przykładowy przepis na maść nagietkową z użyciem błotka, zaznaczam jednak, że nie jest to przepis na moją maść nagietkową, którą sprzedaję w sklepie, to niech pozostanie nadal czymś moim.

50% masła shea

9% błotka nagietkowego

15% lanoliny

22% oleju ogórecznikowego – zawiera cenne dla skóry kwasy GLA, może być czarnuszkowy, rokitnikowy, słonecznikowy zimnotłoczony, konopny, lniany

3% wosku pszczelego

1% witamina E"

źródło http://ziolowawyspa.pl/masc-nagietkowa-aerozol-na-bol-gardla/

Offline lelka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 129
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #71 dnia: Sierpień 22, 2020, 23:45:46 »
Chyba sobie coś...wypaliłam. Same globulki może by wyszły, gdybym na koniec nie dodała oleju lnianego i ostropestu. Przegięłam.

100gram maslo shea
50ml wosk
50ml lanolina


150ml gliceryt  żywokost i jaskółcze ziele po odparowaniu
15-20 ml propolis po odparowaniu

100 ml olej z dziurawca
50ml olej lniany
40ml olej z ostropestu

To, że globulki nie wyszły to nic, jakoś je wprowadzam. Gorzej, że piecze. Dzisiaj odparowuje masę, bo przypomniałam sobie, że olej z dziurawca robiłam w ten sposób, że kwiaty przed zalaniem olejem zanurzałam w spirytusie. Zmarnuje przez to olej lniany i z ostropestu, ale trudno. Zastanawia mnie proporcja podłoże do substancji ziołowych. Czy tutaj nie przegięłam dlatego tak boleśnie odczuwam ten mój wyrób. Przecież muszą być jakieś ogólne proporcje dla odparowanych nalewek, propolisu i glicerolów.

15 godzin później.
Masy nie ubyło, połączyła się za to lepiej aniżeli blenderem natomiast na spodzie osadził się płynny dziurawiec, co widać po czerwonym kolorze. Wzięłam na czubek języka, alkoholu nie czuć, ale trochę szczypie. Być może jest tam tez propolis i dlatego? Trudno mi powiedzieć, propolis odparowałam dosyć porządnie, aż do niemal substancji stałej, choć na koniec suszenia zalałam nalewką z dziurawca, bo była tak gęsta, może nie zdążyła porządnie odparować. W każdym razie niewielką część  płynną odlałam  do osobnych pojemniczków i suszy się wszystko dalej.  Zamówiłam masło kakaowe, shea na zapas i olej rokitnikowy. Myślę, że docelowo wytrąconą część płynną nie dodam, może mam jakieś uczulenie na dziurawiec. Uzupełnię stałą masę o olej rokitnikowy i masło kakaowe. Niestety globulki odczuwam do tej pory, więc dam czas na regeneracje śluzówki zanim spróbuję raz jeszcze.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2020, 09:24:11 wysłana przez lelka »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10662
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #72 dnia: Sierpień 23, 2020, 09:46:10 »
Przy odparowywaniu pierwszy znika spirytus, więc tym się nie martw.
Propolis może dać uczucie pieczenia. U mnie to tak działa.

Do swojego miksu dodaj olej z rokitnika i zdecydowanie więcej lanoliny. Płyny nie powinny przekraczać około 30% objętości masy. Lanolina będzie emulgatorem i jej potrzeba dość dużo.
Dodaj kilka kropel olejku eukaliptusowego własnie po to, by mniej swędziało, a olejek przy okazji będzie dezynfekować.

Najpierw pracuj nad połączeniem masy, by się nie rozwarstwiała (postaraj się dobrze rozbełtać jak masa będzie zaczynać krzepnąć), potem, jeśli będzie za miękka, to dodaj trochę więcej wosku. Czopki najlepiej przechowywać w zamrazarce, będą wtedy twardsze.

Niewykluczone, że po tym wszystkim będziesz miała wiaderko masy, ale ona sie tez będzie świetnie nadawać do użytku jako krem ;-).

Powodzenia :-)

Offline lelka

  • Średnio Pisze
  • ***
  • Wiadomości: 129
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #73 dnia: Sierpień 26, 2020, 18:34:25 »
Ufff... :D Jestem szczęśliwa. Czekając na przesyłkę, odpalałam piekarnik na parę godzin dziennie 35-40 stopni i odparowywałam to, co zostało z nieudanej próby plus nalewki. Dzisiaj, kiedy wszystko doszło, przez pomyłkę zamiast 50 ml dodałam 100 ml oleju z rokitnika i globulki maja piękny pomarańczowy kolor. Już wypróbowałam, bez bolesnych sensacji. Jest trochę krępujące opisywać wrażenia, dość, że powiem, iż po pierwszej wersji globulek czułam macicę dosłownie, po raz pierwszy w życiu tak dosłownie, przez 3 dni. To nie było tylko pieczenie na początku, żadnego swędzenia jak pisze Basia. To była masakra łącznie z bólem jajników. Teraz opisuję składniki. 20ml z pierwszej próby wymazałam i zużyłam, trochę odparowało przez te dni czekania na przesyłkę.

Skład globulek z pierwszej próby:
masło shea 100g=140ml
wosk - 50ml
lanolina - 50 ml

Po odparowaniu baza wynosiła 230 ml, dodałam:

masło kakaowe 300g=420ml
wosk-60ml
lanolina-60ml

Razem masła, wosk, lanolina plus wyciągi glicerynowe (150ml połączone z masłem shea w pierwszej próbie): 770 ml, co stanowi 61,6%, bez gliceryny 620ml - 49,6%

Oleje z pierwszej próby:
dziurawiec-100ml
lniany-50ml
ostropest-40ml
dodałam:
dziurawiec- 60ml
żywokost- 60ml
Po odparowywaniu zostało 170ml

dodałam oleje:
dziurawcowy -25
żywokost - 25
ostropest-25
lniany-50
balsam Szostakowskiego - 50ml
rokitnik -100ml :P

Razem olejów, balsamów:  445 ml, co stanowi 35,6%

Glicerole, nalewki z pierwszej próby:
g.żywokostowy -75ml
g.glistnikowy - 75ml
propolis - 20ml
Pierwsza próba się rozwarstwiła i do 100 ml płynów dodałam:
n.krwawnikowa-75ml
n.dziurawcowa - 75ml
g.glistnikowy-20ml


Po odparowaniu NIE MAM POJĘCIA JAK I DLACZEGO zostało wszystkich nalewek 30ml, co stanowi razem z olejkami 2,72% Oczywiście glicerole połączyły się z masłem shea, lanoliną i to płynne, co się rozwarstwiło (jakieś 100 ml) nie było tym, co dawałam na początku. Tym niemniej jak widać piekarnik chodził zbyt długo.

Olejki po 20kropel=1 ml:
cedrowy, eukaliptysowy, lawendowy, herbaciany
Olejków razem 4 ml.

Olejek sandałowy mogą sobie wsadzić w kapcie. Ponieważ kupuję olejki primavery, cena sandałowego wynosi od 300zł po 450zł za 5ml. Przy okazji zobaczyłam, że mają macerat olejowy z dziurawca powyżej 100 zł za 100ml. Sama zaszalałam i użyłam super oliwy za 100 zł za litr do swojego maceratu, który stoi na słonku już 2 miesiące, jest fantastyczny! Wynika z tego, że przebitkę mają co najmniej 10-krotną!!!!

Pięknie się wszystko połączyło, nic nie rozwarstwiło. Patrząc na receptury apteczne to globulki mają od 30 do 50% masła kakaowego i chyba w tym tkwi sekret. https://receptura.edu.pl/receptura/kalkulatory/czopki-obliczenia/ Na początek niewielką ilość masła kakowego z lanoliną połączyłam z nalewkami, potem miks i znowu w miarę jak masło się topiło dodawałam go i oleje, olejki eteryczne i oleje zimno tłoczone. Na koniec ta najbardziej stała masa masła shea z glicerynami. Zgrzyt był przy wosku, topi się w 60-70% i wlewając się automatycznie rozdzielał w stałe fragmenty, na przyszłość trzeba osobno mieszać go z m. kakaowym i dopiero dodawać. Polecam lanolinę farmaceutyczną A-pectus, bez parabenów i barwników. To, co jest w tych wszystkich sklepach do produkcji kremów wygląda inaczej i nie budzi mojego zaufania, zwłaszcza jak mam to włożyć do macicy. Niecałe 16 zł, ale mam pewność, że nie jest to syf. Inna sprawa, że jako bonus dostałam od sklepu preparaty wspomagające laktacje. http://www.kosmed.pl/a-pectus/

Wszystkiego wyszło trochę ponad litr :) Ze składu wychodzi 1250ml, a w pojemniku po zmiksowaniu menzurka pokazywała 1050ml. Nie wiem gdzie wcięło 200ml >:(

Jestem zawzięta w uzdrowieniu. Globulki będę stosować na zmianę z irygacją od O. Klimuszki i pijąc jego zioła. Na co dzień piję sok z czystka, aloesu, lej lniany, z ostropestu i in., zamówiłam 10kg owoców rokitnika. Z 1 litra soku odwarstwia się podobno 50ml oleju. Z soku część pójdzie do miodu. Nie wiem jednak czy ze wszystkiego robić wyciąg alkoholowy.
Jeżeli macie jakieś pomysły na mięśniaki, może jakie nalewki porobić do globulek już z suszonego jednak ziela, bo nawet krwawnik przekwitł, a to co miałam zużyłam , to proszę piszcie!
« Ostatnia zmiana: Sierpień 27, 2020, 15:14:50 wysłana przez lelka »

Offline Basia

  • Płytki nurek
  • Dużo Pisze
  • *****
  • Wiadomości: 10662
Odp: Czopki - jak to zrobić
« Odpowiedź #74 dnia: Sierpień 26, 2020, 22:05:28 »
Jak masz wiadro rokitnika, to zrób dżemy z całych owoców i nie baw się w oleje. Traktuj je spożywczo i jedz do opru. One mają mnóstwo cech, które trudno wyliczyć - w skrócie: wsuwaj do oporu. Niedługo zacznie się kalina, albo się zaczęła. Podobno Rosjanie uwazają, że pan Bóg stworzył kalinę dla koniet. Tez rób dżemy i wsuwaj do oporu, jedno i drugie z pestkami.
Rokitnik i kalinę przed gotowaniem trzeba zamrozić w zamrażarce, by straciły nieco kwasów. Do dżemów warto dodać cynamon i goździki, no i cukier, tyle, by było smaczne, nie więcej. Zwykle 1 kg na garnek 5l mi wystarcza.
***

A gdzie się podziały składniki? Część wyparowało, czasem w mieszance 1+1 nie = 2. Trochę mogło zostać na ściankach naczynek pomiarowych i innych pojemników. Na przykład tak jest przy rozcieńczaniu spirytusu wodą. Albo klasyczna wiedza rodem z piaskownicy: pół wiaderka piasku + pół wiaderka wody wcale nie oznacza pełne wiaderko błotka.

Pozdrowienia :-)